|
|
Chris Harris ratował I ligę na motorze Roberta Miśkowiaka (fot.M.Cwojda)
|
Kilka lat temu obecny trener żużlowców KM Lazur Ostrów Wlkp. Janusz Stachyra został - jak sam mówi - "wyrolowany" przez działaczy GTŻ Grudziądz i kierowana wówczas przez niego drużyna z Lublina spadła do II ligi. Po niedzielnym meczu, w którym ostrowianie przyczynili się do degradacji GTŻ rachunki zostały wyrównane.
- Do dziś pamiętam, kiedy jako trener TŻ Lublin walczyłem o utrzymanie się w I lidze. W Grudziądzu oszukano mnie przy zmianie, jaką chciałem zrobić. W decydującym biegu miał jechać jako zmiana taktyczna Jeleniewski za Trumińskiego, ale okazało się, że sędzia o niej nie wiedział. Kiedy na torze pojawił się Jeleniewski, został zdyskwalifikowany przez arbitra. A mój zespół spadł do II ligi. Wówczas mówiłem, że w końcu rachunki zostaną wyrównane. Tak się stało w niedzielę. Mój zespół sprawił, że GTŻ spadło do II ligi. Sprawiedliwości stało się zadość - mówi Stachyra.
Z przedłużenia walki o utrzymanie wśród zawodników, trenerów, działaczy i kibiców z Ostrowa zapanowała ogromna radość. - Pokazaliśmy wszystkim, że nawet w bardzo trudnej sytuacji potrafimy działać tak, aby żużel istniał. Sponsorzy nas nie opuścili. W tym momencie chciałbym wszystkim podziękować, choć nie można zapominać, że przed nami jeszcze dwa ważne mecze w tym sezonie. Jest jednak pewne, że w Ostrowie żużel na wysokim poziomie ma rację bytu - komentował nadal wspierający klub jego były dyrektor Janusz Stefański.
Jemu i nowemu zarządowi udało się zebrać około 180 tysięcy złotych, dzięki którym można było uregulować zaległości wobec zawodników i innych firm. - Ogromne słowa uznania należą się Janowi i Andrzejowi Garcarkom. Nie tylko wyłożyli swoje pieniądze, ale i rozmawiali z potencjalnymi sponsorami. Ich rola jest nie do przecenienia. Także dzięki nim zawodnicy otrzymali również nowy sprzęt. Szczególnie widoczne było to u Roberta Miśkowiaka - mówi Stefański.
To właśnie Miśkowiak w decydujących spotkaniach z zespołem GTŻ chciał i walczył za Ostrów. - To naprawdę wspaniały zawodnik i przede wszystkim człowiek. Robert w naszym zespole odegrał wielką rolę. Oprócz tego, że spisywał się wyśmienicie, zawsze dobrze wypowiadał się i budował jak najlepszą atmosferę wokół naszego klubu - ocenia Stefański. Sam Miśkowiak pomagał również swoim kolegom z zespołu. - Nikt tego jeszcze nie wie, że w niedzielnym meczu w Grudziądzu Robert w 15. biegu użyczył sprzęt Harrisowi. A ten na jego maszynie przywiózł dwa bezcenne punkty. Sprzęt Harrisa tego dnia był do bani - relacjonuje trener Stachyra. - Startuję w Ostrowie już drugi sezon i nie potrafiłem sobie wyobrazić Lazura w II lidze. Dlatego też robiłem i zrobię wszystko, aby mój zespół się utrzymał - mówi Miśkowiak. Jak się okazuje, również pozostali zawodnicy KM nadal chcą ścigać się w barwach ostrowskiego zespołu. - Wszyscy chcą zostać w Ostrowie i ścigać się w nowym sezonie - przekonuje Stefański.
O tym, z kim zespół Lazura walczyć będzie o utrzymanie, zdecydują najbliższe mecze pomiędzy Orłem Łódź a zespołem Speedway Miszkolc. Teoretycznie większe szanse na bezpośredni awans ma ekipa z Łodzi. - Wydaje się, że pojedziemy jednak z węgierskim zespołem. Już dziś przygotowujemy się do tych spotkań - ocenia Stefański. Pierwszy mecz zespół z Ostrowa rozegra 11 października na wyjeździe. Rewanż zaplanowany został tydzień później. Sam Janusz Stachyra zapowiada, że jego zawodnicy będą odpowiednio przygotowani do decydującej walki o utrzymanie. - Chłopcy będą startować w innych ligach. Może w Ostrowie objedziemy jakiś sparing - mówi trener żużlowców Lazura.
Za miesiąc do zespołu powinnen już wrócić Daniel Nermark, któremu w niedzielnym meczu po drugim biegu odnowiła się kontuzja pleców. - Patrzę na niego i widzę, że facet zwija się z bólu. Dałem mu odpocząć. Jednak kiedy widziałem, jak próbuje wsiadać na maszynę i zaciska zęby, wiedziałem, że już nie pojedzie. Musieliśmy sobie jakoś poradzić. Jednak to, że nie przegraliśmy w Grudziądzu większą różnicą punktów niż 9, to prawdziwy cud - komentuje Stachyra.
Co ciekawe działacze z Grudziądza nie mogą się pogodzić ze spadkiem do II ligi. Po niedzielnej porażce prezes GTŻ Zbigniew Fiałkowski zapowiedział, że decyzję Głównej Komisji Sportu Żużlowego podtrzymującą odebranie im 6 punktów w pierwszym meczu barażowym zaskarży do Trybunału Polskiego Związku Motorowego. - Pokazaliśmy film, w którym widać, że poza parkingiem stoi także motocykl Chrisa Harrisa, który wychodzi na zewnątrz do tego motoru i wsiada na niego. Jeżeli nam odebrano punkty za to, że motocykl Schleina stał na zewnątrz, to powinno się także Harrisowi odebrać punkty - mówi Fiałkowski. - Moim zdaniem ten protest jest spóźniony. Protesty składa się 15 minut po meczu. Tak jest w regulaminie - komentuje Janusz Stefański. Poza tym zdaniem działacza z Ostrowa, z filmu nie wynika, że był to mecz właśnie z zespołem GTŻ. - To taki krzyk rozpaczy - zamyka dyskusję Stefański.
|