|
|
Damian Baliński też miał spory wkład w kolejne zwycięstwo Unii (fot. Mariusz Cwojda)
|
Żużlowcy Unii Leszno umocnili się na pozycji lidera Ekstraligi. W niedzielę pewnie pokonali na wyjeździe Włókniarza Częstochowa 55:35.
Zwycięski marsz ekipy Byków trwa. Mecz pod Jasną Gorą podopieczni Romana Jankowskiego rozpoczęli od dość niespodziewanej, podwójnej wygranej Sławomira Musielaka i Juricy Pavlicia nad uczestnikiem cyklu Grand Prix - Tai Woffindenem. Goście objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca, choć za moment wracający do ścigania po przerwie Rafał Szombierski przyjechał do mety przed Jarosławem Hampelem. Od tego momentu Włókniarz zdołał jednak wygrać już tylko jeden wyścig. Było to w 11. biegu, kiedy podwójnie zwyciężyli Rune Holta z Szombierskim. Trener częstochowian Jan Krzystyniak zdecydował się nawet za moment na wprowadzenie tego pierwszego, jako rezerwy taktycznej, ale Norweg musiał uznać wyższość Hampela.
- Był taki moment - mniej więcej w połowie meczu, kiedy gospodarze pokazali, że stać ich na powalczenie. Wtedy jednak trzeba było nieco ostrzej porozmawiać z naszymi zawodnikami i wszystko wróciło do normy - relacjonował dyrektor sportowy Unii Sławomir Kryjom. Rozmowa pomogła, gdyż cztery ostatnie wyścigi zakończyły się wygranymi leszczynianian, którzy przypieczętowali swoją wysoką wygraną. - Byle kto w Unii Leszno nie jeździ, a ten klub idzie na mistrza w tym roku - oceniał później Szombierski, który był jednym z jaśniejszych punktów częstochowskiego zespołu.
W ekipie Byków zawiódł nieco Troy Batchelor, który - jak tłumaczył po meczu trener Jankowski, miał trochę problemów z dopasowaniem sprzętu. Australijczyk w czterech starach zdobył mniej punktów niż polski junior Sławomir Musielak w dwóch wyścigach. Pojawiła się nawet opcja, by w następnym spotkaniu zastąpić go doświadczonym Adamem Shieldsem, ale sztab szkoleniowy zdecydował ostatecznie, że jednak Batchelor otrzyma kolejną szansę.
Nie zawiódł za to Janusz Kołodziej, który z problemami wracał z dalekiego Togliatti gdzie startował z sukcesem w półfinale IMŚ. "Koldi" miał udany początek zawodów, a gorzej wiodło mu się w środku meczu, gdy dwa razy przyjechał na trzecim miejscu. Wtedy jednak z przełożeniami trafił Damian Baliński i wynik meczu nadal nie był zagrożony. - Tworzymy fajny i zgrany zespół, który powalczy o mistrzostwo kraju - powiedział ten ostatni po spotkaniu, w ktorym zwycięstwo cieszy z jeszcze jednego powodu. Wydawało się, że Unia to zespół, który doskonale czuje się na torach przyczepnych, a tym razem gospodarze przygotowali twardą nawierzchnię. Jednak również w takich warunkach wielkopolanie dali sobie znakomicie radę. To dobry prognostyk przed środowym, zaległym meczem lidera w Bydgoszczy z Polonią.
Włókniarz Częstochowa - Unia Leszno 35:55
Włókniarz Częstochowa
Peter Karlsson 5 (1,2,2,0,0)
Rafał Szombierski 7 (3,1,0,2,1)
Sławomir Drabik 1 (1,0,0,-)
Lewis Bridger 8 (2,2,3,1,0)
Rune Holta 12 (w,2,3,3,2,2)
Marcin Bubel 1 (1,u/-,-,0,-)
Tai Woffinden 1 (0,1,0,0)
Unia Leszno
Jarosław Hampel 11 (2,3,2,3,1)
Troy Batchelor 2 (0,1,1,0)
Janusz Kołodziej 10 (3,3,1,1,2)
Damian Baliński 9 (0,1,3,2,3)
Leigh Adams 13 (3,3,1,3,3)
Jurica Pavlic 7 (2,2,-,2,1)
Sławomir Musielak 3 (3,0)
|