|
|
(fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Start Gniezno stracił fotel lidera. W zaległym meczu I ligi czerwono-czarni przegrali na własnym torze z Marmą Hadykówką Rzeszów 43:47 i ich szanse na awans poważnie zmalały.
Obie drużyny mają zapewnione miejsce w czołowej czwórce rozgrywek, która będzie walczyć o miejsce w Speedway Ekstralidze. Problem w tym, że do drugiej części sezonu zaliczane będą punkty z rundy zasadniczej, zdobyte w meczach między zainteresowanymi zespołami. A rzeszowianie "zarobili" na Starcie aż pięć punktów, nie pozwalając ekipie z Gniezna na zainkasowanie nawet jednego "oczka" w dwumeczu.
- Przytrafiło nam się słabsze spotkanie. Słabiej pojechali liderzy - tłumaczył porażkę trener Leon Kujawski. Z tym ostatnim zdaniem trudno się nie zgodzić, ponieważ prowadzący pary w gnieźnieńskiej drużynie w sumie zdobyli tylko 19 punktów. - Na szczęście dobrze pojechali Adrian Gomólski i przede wszystkim Mirosław Jabłoński - dodał szkoleniowiec Startu. Niestety, to było za mało na bardzo dobrze dysponowanych rywali.
Rzeszowianie objęli prowadzenie już po 3. biegu, kiedy to niesamowicie szybki Maciej Kuciapa oraz Rafał Okoniewski nie dali szans Krzysztofowi Jabłońskiemu i Adrianowi Gomólskiemu. Odpowiedź czerwono-czarnych była natychmiastowa, ale po ośmiu wyścigach goście znowu prowadzili - 25:23. Ta minimalna przewaga utrzymała się do końca spotkania. Start próbował odrobić straty, ale żużlowcy z Gniezna nie byli w stanie powstrzymać wyrównanej i przede wszystkiem dysponującej bardzo szybkimi motocyklami drużyny z Rzeszowa.
- Wszyscy doskonale wiemy, jaka była pogoda w sobotę w całej Polsce. Nasz tor był zalany, a to sprawiło, że mieliśmy problemy ze dopasowaniem się do nawierzchni. Na pogodę wpływu jednak nie mamy - tłumaczył Adrian Gomólski. To właśnie on w parze z Krzysztofem Jabłońskim mogli w 14. biegu odwrócić losy meczu, ale w powtórce wyścigu obu gnieźnian zdołał pokonać Lee Richardson. Wcześniej za spowodowanie upadku Gomólskiego został wykluczony Chris Harris.
Przed ostatnią gonitwą Marma prowadziła 43:41 i prawdę mówiąc niewielu kibiców wierzyło, że Start zdoła jeszcze odrobić straty. Ale też goście od początku meczu sprawiali lepsze wrażenie i trudno było liczyć, że Kuciapa z Okoniewskim przyjadą za plecami Mirosława Jabłońskiego i Michała Szczepaniaka. Ostatecznie przyjezdni wygrali ten bieg 4:2 i przypieczętowali swoje zwycięstwo. - Rywale pokazali, że są klasowym zespołem - ocenił później starszy z braci Gomólskich, który po spotkaniu narzekał na uraz barku. - Strasznie mnie boli, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. Mam już dość kontuzji - dodał zawodnik Startu.
Start Gniezno - Marma-Hadykówka Rzeszów 43:47
Start Gniezno
Peter Ljung 4 (0,3,0,1)
Mirosław Jabłoński 11 (3,1,3,2,2)
Krzysztof Jabłoński 8 (1,1,2,2,2)
Adrian Gomólski 7 (0,3,w,3,1)
Michał Szczepaniak 7 (3,2,1,1,0)
Kacper Gomólski 5 (2,2,0,1)
Linus Sundstroem 1 (1,0)
Marma Hadykówka Rzeszów
Chris Harris 4 (2,0,2,w,w)
Mikael Max 6 (1,2,3,0)
Rafał Okoniewski 8 (2,1,1,3,1)
Maciej Kuciapa 11 (3,3,2,0,3)
Lee Richardson 9 (1,2,1,2,3)
Dawid Lampart 9 (3,0,0,3,3)
Łukasz Kret 0 (0)
|