|
|
(fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Żużlowcy Startu Gniezno jechali do Rzeszowa sprawić niespodziankę. Niestety, skończyło się na porażce 38:52. To i tak niezły wynik w porównaniu z pierwszym meczem tych drużyn, w rundzie zasadniczej.
Zdecydowanym faworytem niedzielnego meczu w Rzeszowie byli gospodarze, którzy w tym sezonie już dwukrotnie zdołali pokonać Start. I rzeczywiście Marma wygrała, ale ekipę z Gniezna warto pochwalić za walkę do ostatniego biegu. - Porażka do 38 nie przekreśla całkowicie naszych szans w spotkaniu rewanżowym. Punkt bonusowy jest w naszym zasięgu. Pod warunkiem, że wszyscy nasi zawodnicy pojadą na najwyższym poziomie - twierdzi Grzegorz Buczkowski, rzecznik prasowy Startu.
Z tym ostatnim są jednak problemy. W Rzeszowie kolejny słabszy mecz zanotował Krzysztof Jabłoński. Kapitan czerwono-czarnych w sześciu wyścigach zgromadził zaledwie cztery punkty. Jeden mniej wywalczył jego młodszy brat Mirosław, ale on akurat w Rzeszowie prezentował się znacznie lepiej. Niestety, w 8. biegu razem z Dawidem Lampartem z Marmy uczestniczył w bardzo groźnie wyglądającej kolizji. Zawodnik gospodarzy trafił nawet do szpitala. Gnieźnianin z kolei wystąpił w powtórce wyścigu, ale już więcej na tor nie wyjechał.
Liderem Startu w niedzielnym meczu był Matej Ferjan, który w ostatniej chwili zastąpił w składzie zespołu z Wielkopolski Adriana Gomólskiego. - Trener Leon Kujawski uznał, że warto dać szansę temu zawodnikowi. I Słoweniec w pełni ją wykorzystał - uważa Buczkowski. Niespodzianką był także brak w parkingu Petera Ljunga, za którego goście stosowali zastępstwo zawodnika. - Szwed cały czas jest kontuzjowany i nie mógł przyjechać na mecz do Rzeszowa - dodaje rzecznik prasowy Startu.
Samo spotkanie w Rzeszowie początkowo było bardzo wyrównane. Po 5. biegu goście prowadzili nawet 16:14. Od tego momentu żużlowcy Marmy Hadykówki odzyskali jednak inicjatywę i już po chwili odrobili straty, a później systematycznie powiększali prowadzenie. Świetnie w ich zespole jeździł Lee Richardson, który pięciokrotnie mijał linię mety na pierwszym miejscu. Niemal tak samo skuteczny był Chris Harris. - W Rzeszowie nikt nie ukrywa, że celem zespołu jest awans do ekstraligi. Na własnym torze spróbujemy jednak powalczyć o zwycięstwo, a może nawet uda nam się odrobić straty - kończy Buczkowski.
Marma Hadykówka Rzeszów - Start Gniezno 52:38
Marma Hadykówka Rzeszów
Chris Harris 13 (3,3,2,3,2)
Mikael Max 5 (1,2,1,1)
Rafał Okoniewski 7 (0,1,0,3,3)
Maciej Kuciapa 6 (2,0,3,1,0)
Lee Richardson 15 (3,3,3,3,3)
Dawid Lampart 5 (3,0,2,w)
Łukasz Kret 1 (1,0)
Start Gniezno
Mirosław Jabłoński 3 (0,2,1)
Peter Ljung (zz)
Krzysztof Jabłoński 4 (2,1,0,0,0,1)
Matej Ferjan 13 (3,1,2,3,2,2,0)
Michał Szczepaniak 11 (2,3,1,2,2,0,1
Oskar Fajfer 0 (0)
Kacper Gomólski 7 (2,1,0,1,2,1)
|