|
|
Takich sytuacji nie było wiele - Jarosław Hampel (żółty kask) i Jurica Pavlic (biały) przed braćmi Grigorijem i Artiomem Łagutami (fot. Mariusz Cwojda)
|
Od wyjazdowego zwycięstwa nad Włókniarzem Częstochowa rozpoczęli nowy sezon żużlowcy Unii Leszno. Obrońcy mistrzowskiego tytułu wygrali pod Jasną Górą 46:43, zapewniając sobie komplet punktów dopiero w dramatycznym, ostatnim wyścigu.
W starciu z mocno zmienionym kadrowo Włókniarzem, na pewno faworytem była ekipa Byków. Po wyścigu młodzieżowym, w którym bracia Sławomir i Tobiasz Musielakowie przywieźli do mety cztery punkty wszystko wskazywało na to, że mecz potoczy się zgodnie z przewidywanym scenariuszem. Ale ambitni gospodarze nie mieli zamiaru się mu podporządkowywać. Po 5. biegu - za sprawą Rafała Szombierskiego i Daniela Nermarka - częstochowianie doprowadzili do remisu. Wprawdzie za moment Damian Baliński i Janusz Kołodziej odnieśli podwójne zwycięstwo nad rywalami, ale Włókniarz ponownie konsekwentnie odrabiał straty. Po dziesięciu wyścigach było 30:30. Dzięki kompletowi duetu Jurica Pavlić i Kołodziej, leszczynianie po raz kolejny przejęli inicjatywę, ale o końcowy sukces spokojni być nie mogli. Zwłaszcza, że dzięki dobrej postawie braci Artioma i Grigorija Łagutów w 14. biegu, Włókniarz znów mógł mieć realną nadzieję na korzystny rezultat. Unia prowadziła bowiem tylko 43:41.
O wszystkim miał zadecydować ostatni wyścig, w którym zmierzyli się najskuteczniejsi w częstochowskiej ekipie czyli Szombierski i Nermark oraz Kołodziej i Jarosław Hampel. Tuż po starcie zapachniało sporą niespodzianką, bo gospodarze jechali na dwóch czołowych pozycjach. Wtedy jednak upadek zaliczył Szombierski. - Słońce mnie oślepiło - tłumaczył później zawodnik z Częstochowy. W powtórce na tor przewrócił się z kolei Nermark, ale sędzia winnym za tę sytuację uznał Kołodzieja. Bieg udało się rozegrać do końca dopiero za trzecim podejściem z udziałem tylko dwóch zawodników. Zwycięstwo Hampela przypieczętowało sukces mistrzów Polski w całym spotkaniu.
To właśnie indywidualny wicemistrz świata mógł najbardziej podobać się w ekipie gościu. Więcej z kolei na pewno można było się spodziewać po Kołodzieju. W miarę udanie zaprezentowali się Baliński i Troy Batchelor, choć także im zdarzały się wyścigi bez zdobyczy punktowej. Niewiele niestety zmieniło się wśród młodzieżowców, którzy nadal są słabszym ogniwem ekipy Romana Jankowskiego. Także Pavlić nie może być pewnym miejsca w składzie. - Zapowiadam zmiany. Jest z nami Adam Skórnicki, który bardzo chce jeździć i pokazywał w sparingach, że naprawdę bardzo mu na tym zależy - mówił szkoleniowiec Byków. - Spodziewaliśmy się zaciętej walki, bo choć na papierze Włókniarz może nie jest najmocniejszym zespłem, ale na pewno są w nim bardzo waleczni zawodnicy - dodał Jankowski.
Włókniarz Częstochowa - Unia Leszno 43:46
Włókniarz Częstochowa
Artiom Łaguta 6 (2,1,1,1,1)
Grigorij Łaguta 10 (1,3,3,d,3)
Rafał Szombierski 8 (0,3,3,2,w)
Daniel Nermark 9 (3,1,1,2,2)
Peter Karlsson 6 (2,1,2,1)
Artur Czaja 3 (2,0,1)
Marcin Bubel 1 (0,1,d)
Unia Leszno
Jarosław Hampel 14 (3,2,3,3,3)
Jurica Pavlic 4 (0,0,1,3)
Janusz Kołodziej 8 (2,2,2,2,w)
Damian Baliński 7 (1,3,0,3,u)
Troy Batchelor 9 (3,2,2,0,2)
Sławomir Musielak 3 (3,0,0)
Tobiasz Musielak 1 (1,w,0)
Bieg po biegu:
1. S.Musielak, Czaja, T.Musielak, Bubel 2:4
2. Hampel, A.Łaguta, G.Łaguta, Pavlić 3:3 (5:7)
3. Nermark, Kołodziej, Baliński, Szombierski 3:3 (8:10)
4. Batchelor, Karlsson, Bubel, T.Musielak (w/u) 3:3 (11:13)
5. Szombierski, Hampel, Nermark, Pavlić 4:2 (15:15)
6. Baliński, Kołodziej, Karlsson, Bubel (d4) 1:5 (16:20)
7. G.Łaguta, Batchelor, A.Łaguta, S.Musielak 4:2 (20:22)
8. Hampel, Karlsson, Pavlić, Czaja 2:4 (22:26)
9. G.Łaguta, Kołodziej, A.Łaguta, Baliński 4:2 (26:28)
10. Szombierski, Batchelor, Nermark, T Musielak 4:2 (30:30)
11. Pavlić, Kołodziej, Karlsson, G.Łaguta (d4) 1:5 (31:35)
12. Hampel, Szombierski, Czaja, S.Musielak 3:3 (34:38)
13. Baliński, Nermark, A.Łaguta, Batchelor 3:3 (37:41)
14. G.Łaguta, Batchelor, A.Łaguta, Baliński (u4) 4:2 (41:43)
15. Hampel, Nermark, Kołodziej (w/su), Szombierski (w/u) 2:3 (43:46)
|