|
|
(fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Żużlowcy PSŻ Lechma Poznań przegrali drugie spotkanie podczas tego weekendu. Po sobotniej porażce w Rybniku, w niedzielę ulegli na własnym torze Marmie Hadykówce Rzeszów 37:53 i mają już tylko teoretyczne szanse na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce fazy zasadniczej sezonu.
Miało być przełamanie i walka o powrót do górnej części tabeli - tak na początku tygodnia po objęciu stanowiska trenera zapowiadał Mirosław Kowalik. Szkoleniowiec nie bał się wprowadzić zmian. Dał odpocząć Rafałowi Trojanowskiemu, w zamian za to włączając do składu Tyrona Proctora. Próbował też w boju różnych par. Wszystko to zdało się jednak na nic, bo w ekipie Skorpionów poziom pierwszoligowy prezentują tylko dwaj zawodnicy. To najjaśniejsza postać dwóch poprzednich spotkań, czyli Robert Miśkowiak i wtórujący mu Norbert Kościuch. Pozostali konsekwentnie zawodzą, a kibice najbardziej rozczarowani są postawą Adama Skórnickiego. - Jak drużyna ma wygrywać, kiedy jej kapitan zdobywa zaledwie jeden punkt, a w czterech biegach zamyka stawkę - dało się słyszeć na trybunach. Nic dziwnego, skoro wszystkie wyścigi, w których Skórnicki brał dzisiaj udział, kończyły się podwójnym zwycięstwem gości.
Tak złego zakończenia nie zwiastował jednak początek spotkania. W trzech pierwszych gonitwach żużlowcy PSŻ pierwsi mijali linię mety i w efekcie prowadzili 10:8. Na tym trzeba jednak zakończyć pochwały. W czwartym biegu Kowalik puścił do boju Skórnickiego i właśnie wtedy rozpoczął się regres Skorpionów. Po wyścigu ósmym, kiedy "Skóra" znów przegrał - ale tym razem na motocyklu pożyczonym od Kościucha - przewaga Marmy wynosiła dziesięć oczek. Po gonitwie jedenastej powiększyła się do szesnastu punktów i na tym poziomie utrzymała się do końca. Wówczas stało się jasne, że Skorpiony po raz drugi w sezonie zjadą z własnego toru w roli pokonanych. Na osłodę poznaniakom pozostało tylko zwycięstwo w ostatnim biegu nominowanym. Oczywiście, za sprawą Miśkowiaka, który nie dał szans najlepszemu w ekipie rzeszowian - Rafałowi Okoniewskiemu. A Kościuch dojechał do mety przed Chrisem Harrisem.
- Wszystko zaczęło się do tej niefortunnej porażki z Lokomotivem tydzień temu - żałował po meczu Miśkowiak. - Szkoda tej przerwanej passy z początku rozgrywek. Ale co zrobić? Przecież nie zostawimy zabawek i nie pojedziemy do domu. Trzeba się wziąść w garść i zacząć wreszcie wygrywać - dodał zdobywca 17 punktów. Wspaniała forma "Miśka" będzie też potrzebna w dwóch spotkaniach, które pozostały do zakończenia części zasadniczej sezonu. Jeżeli Skorpiony wciąż myślą o uplasowaniu się w czołowej czwórce. - Dwoma zawodnikami nie da się wygrać meczu - słusznie zauważył Kowalik. - Wiedziałem, że będzie ciężko i wiem, że będzie nadal. Na pewno nastąpią roszady. Wkrótce podejmę decyzję odnośnie przyszłości Skórnickiego i Trojanowskiego. Nadal na nich liczę. To jeszcze nie koniec sezonu, a już na pewno nie żużla w Poznaniu - zapowiada szkoleniowiec.
Za tydzień PSŻ czeka wyjazdowe spotkanie w Miszkolcu. Oprócz zwycięstwa poznaniacy powinni też zgarnąć punkt bonusowy, bowiem w pierwszym meczu rozgromili Węgrów 61:29. Później podejmą czwarty w tabeli GTŻ Grudziądz, któremu ulegli na wyjeździe 40:50. - Żeby minąć ich w klasyfikacji potrzebujemy sześciu oczek w tych dwóch meczach. I nie jest to wcale niemożliwe do wykonania - zapewnia Miśkowiak.
PSŻ Lechma Poznań - Marma Hadykówka Rzeszów 37:53
PSŻ Lechma Poznań
Robert Miśkowiak 17 (3,2,3,3,3,3)
Norbert Kościuch 10 (3,0,2,1,3,1)
Adrian Szewczykowski 6 (3,0,-,1,0,2)
Tyron Proctor 2 (1,1,0,d,-)
Adam Skórnicki 1 (1,0,0,0)
Damian Celmer 1 (0,1,0)
Mateusz Szczepaniak 0 (0,-,0,-)
Marma Hadykówka Rzeszów
Rafał Okoniewski 12 (2,3,3,2,2)
Mikael Max 10 (1,0,3,3,3)
Chris Harris 9 (2,3,2,2,0)
Lee Richardson 9 (2,2,2,2,1)
Dawid Lampart 6 (2,3,-,-,1)
Maciej Kuciapa 4 (0,2,1,1)
Ludvig Lindgren 3 (1,1,1)
|