|
|
Na głowy leszczynian lała się nie tylko woda z nieba - prezes Unii Józef Dworakowski polewa szampanem Janusza Kołodzieja (fot. Mariusz Cwojda)
|
Żużlowcy Unii Leszno zdobyli mistrzostwo Polski! Zespół Byków przypieczętował wywalczenie tytułu, zwyciężając w rewanżowym spotkaniu finałowym ekipę Falubazu Zielona Góra 39:27. Mecz przerwano po 11. biegu ze względu na opady deszczu.
Ulewa nie przeszkodziła jednak ponad 20-tysięcznej widowni zgromadzonej na stadionie im. Alfreda Smoczyka w świętowaniu sukcesu. Sukcesu zasłużonego, bo zespół z Leszna był bezsprzecznie najlepszą ekipą tego sezonu.
Jeszcze przed początkiem finałowej rywalizacji taki rozwój sytuacji przewidywało wielu fachowców od czarnego sportu. - Ja bym złote medale przyznał już teraz. Unia jest w tym roku poza zasięgiem jakiegokolwiek zespołu - twierdził już w lipcu - selekcjoner żużlowej reprezentacji, na co dzień prowadzący Betard Wrocław. - Spokojnie z tym entuzjazmem. Będziemy najlepsi, kiedy wygramy mecze finałowe. Chciałem tylko przypomnieć, że jeszcze nigdy w obecnym systemie rozgrywek drużyna, która wygrała rundę zasadniczą nie zwyciężyła na koniec sezonu - studził nastroje dyrektor sportowy wielkopolskiego klubu Sławomir Kryjom.
Już po pierwszym meczu w Zielonej Górze wszystki wskazywało, że Unia złamie tę regułę. Po 12-punktowym zwycięstwie, Bykom brakowało jedynie kropki nad "i" postawionej na własnym torze. Jeśli żużlowcy Falubazu mieli jeszcze choćby iskierkę nadziei na odwrócenie losów mistrzowskiej rywalizacji, to po 5. biegach niedzielnego spotkania zostali szybko sprowadzeni na ziemię. Wprawdzie dwa pierwsze wyścigi zakończyły się remisami, ale później gospodarze wygrali trzy kolejne, w tym dwukrotnie podwójnie. Prowadzili 20:10 i na trybunach powoli zaczynał się karnawał. Nie popsuły go nawet intensywne opady deszczu, które sprawiły, że mecz przerwano po 11. biegu. Zespół z Leszna prowadził wówczas 39:27 i takim rezultatem zakończyło się całe spotkanie. Marynarka Józefa Dworakowskiego mogła zostać oficjalnie spalona. - W ogóle mi jej nie szkoda. Warto było pracować, by móc ją spalić - mówił szczęśliwy prezes leszczyńskiego klubu.
- Unia była zdecydowanie najmocniejszą ekipą w tym roku. Była nie do ugryzienia i w pełni zasłużyła na ten złoty medal - potwierdzał prezes Falubazu Robert Dowhan. - W tym momencie mogę już śmiało powiedzieć, że byliśmy najlepsi. Widać, że wszystko to, nad czym pracowaliśmy zimą było słuszne. Stworzyliśmy wspaniałą drużynę, zmiany przed sezonem wypaliły i z tego się cieszymy - mówił z kolei po meczu dyrektor zarządzający Unii Ireneusz Igielski.
Niezwykle szczęśliwy był także trener Roman Jankowski, którego chwalili zawodnicy Byków. - Mam z nim do czynienia już ładnych kilka lat i powiem szczerze, że to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Są momenty kiedy trzeba się skupić przed meczem, ale trzeba umieć też się rozluźnić, żebyśmy od tej powagi nie zwariowali. I trener umie to wszystko idealnie wypośrodkować - mówił uradowany Janusz Kołodziej, dla którego obecny sezon jest niezwykle udany. - Brakuje mi jeszcze upragnionego awansu do Grand Prix - śmiał się "Koldi", który tydzień wcześniej wywalczył też tytuł indywidualnego mistrza Polski.
Finałowy mecz z Faluzbazem był ostatnim ligowym występem dla Leigh Adamsa. Australijczyk po tym sezonie kończy swoją przygodę ze speedwayem. - Dla mnie to jak sen, zakończyć starty w Polsce mistrzowskim tytułem. I to z klubem, w którym startowałem przez piętnaście lat. To dla mnie coś niesamowitego - mówił doświadczony żużlowiec z Antypodów, który po meczu chciał podziękować osobiście wszystkim kibicom i wszedł w tłum rozentuzjazmowanych fanów.
Zdobywając po raz czternasty w historii mistrzostwo kraju, Unia Leszno stała się najbardziej utytułowanym klubem w Polsce. Tegoroczne złoto ma jeszcze jeden symboliczny wymiar. Sześćdziesiąt lat temu zginął Alfred Smoczyk - legenda Unii, której imię nosi miejsowy stadion. Nie omieszkali o tym przypomnieć kibice, demonstrując ogromną flagę z pieknym napisem: "Dziś mija 60 lat jak od nas odszedłeś. Ten tytuł to dowód, że wciąż z nami jesteś".
Unia Leszno - Falubaz Zielona Góra 39:27
Unia Leszno
Jarosław Hampel 8 (3,2,3)
Troy Batchelor 4 (0,w,2,2)
Janusz Kołodziej 8 (2,3,3)
Damian Baliński 6 (3,1,2)
Leigh Adams 6 (3,1,1,1)
Jurica Pavlic 6 (2,2,2,0)
Sławomir Musielak 1 (1)
Falubaz Zielona Góra
Greg Hancock 7 (2,2,3,d)
Rafał Dobrucki 6 (1,0,2,3)
Niels K. Iversen 1 (0,u,1,-)
Fredrik Lindgren 4 (1,3,0)
Piotr Protasiewicz 4 (1,3,d)
Patryk Dudek 5 (3,0,1,1)
Aleksandr Łoktajew 0 (0)
Bieg po biegu:
1. Dudek (60,57), Pavlic, Musielak, Łoktajew 3:3
2. Hampel (59,68), Hancock, Dobrucki, Batchelor 3:3 (6:6)
3. Baliński (59,81), Kołodziej, Lindgren, Iversen 5:1 (11:7)
4. Adams (59,60), Pavlic, Protasiewicz, Dudek 5:1 (16:8)
5. Kołodziej (58,91), Hancock, Baliński, Dobrucki 4:2 (20:10)
6. Lindgren (60,13), Pavlic, Adams, Iversen (u4) 3:3 (23:13)
7. Protasiewicz (61,81), Hampel, Dudek, Batchelor (w/su) 2:4 (25:17)
8. Hancock (62,16), Dobrucki, Adams, Pavlic 1:5 (26:22)
9. Hampel (61,41), Batchelor, Iversen, Lindgren 5:1 (31:23)
10. Kołodziej (61,81), Baliński, Dudek, Protasiewicz (d4) 5:1 (36:24)
11. Dobrucki (63,53) Batchelor, Adams, Hancock 3:3 (39:27)
|