|
|
W Jarocinie też chcą gościć uczestników Euro 2012 (fot.Andrzej Grupa)
|
Jarocin i Opalenica są jednymi z tych miast, które starają się o organizację ośrodków pobytowych dla uczestników EURO 2012. W minionym tygodniu wizytował je były prezes PZPN, a obecnie przedstawiciel spółki PL.2012 - Michał Listkiewicz.
Miał on okazję zapoznać się m.in. z rozbudowywanym jarocińskim kompleksem sportowym. - Zobaczyłem bardzo fajny obiekt. Przy odpowiednich inwestycjach i ciężkiej pracy przez dwa lata ma on spore szanse gościć jedną z ekip mistrzostw. Warunkiem, który stawia UEFA jest jednak rozbudowa hotelu. Chodzi o podniesienie standardu do czterech gwiazdek. Nie mówię, że obecny wygląd nie jest fajny, ale UEFA ma swoje wymogi. Obecnie wystarczy on drużynom ligowym na zgrupowania, ale może nie wystarczyć finalistom Euro. Oprócz tego wszystko jest na miejscu - basen, odnowa biologiczna, korty i dobre położenie. Blisko Poznania, a niedaleko Wrocławia. To są duże plusy - oceniał Listkiewicz.
Były prezes PZPN nie widzi problemu w tym, że Jarocin jest od Poznania oddalony o 70 a od Wrocławia dzieli go 100 kilometrów. - W Austrii reprezentacja Polski mieszkała w miejscu oddalonym od stadionu o 200 kilometrów i nie było z tym żadnego problemu - uważa Listkiewicz, który oprócz Jarocina odwiedził także ośrodek w Opalenicy. - Też robi wrażenie. Będzie to najwyższy standard ze wszystkich ośrodków, tutaj nie mam wątpliwości. Tam to widać już dziś. Jednak jest pewna istotna różnica, bo tam na inwestycje pieniądze wykłada prywatny inwestor. Trzeba przyznać, że robi to z rozmachem. Jednak w Polsce jest mało ośrodków sportowych, więc jeśli Jarocin zrobi to co zakłada burmistrz, to naprawdę będzie w ścisłej krajowej czołówce - komentuje Listkiewicz.
Jednak nawet jeśli oba ośrodki staną spełnią wszystkie wymagania EUFA, to i tak nie ma pewności, że do tych miast przyjedzie reprezentacja Anglii czy Francji. - To, że ośrodek znajdzie się w katalogu, z którego dana federacja może wybierać, jeszcze o niczym nie świadczy. Ostateczna decyzja należy zawsze do przedstawiciela danego kraju. Myślę, że nawet gdyby nie przyjechali piłkarze, to spokojnie można liczyć na kibiców i dziennikarzy. Należy pamiętać, że w dzisiejszych czasach bardzo dużo osób jeździ za swoją drużyną po całym świecie. Czasami nie licząc się z kosztami. Nie dziwię się też włodarzom Jarocina, którzy cały czas zastanawiają się nad taką dużą inwestycją, bo przecież to pieniądze z których trzeba się rozliczyć - kończy Listkiewicz.
|