<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>PTPS wystąpi w play-off!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8273</link>
    <description>Siatkarki PTPS Piła zapewniły sobie występ w fazie play-off! Miejsce w ósemce, a co za tym idzie utrzymanie w ekstraklasie dało im wyjazdowe zwycięstwo 3:0 nad AZS Białystok.
 
Pilanki w jednoznaczny sposób pokazały w poniedziałek, kto bardziej zasłużył na pozostanie w Plus Lidze Kobiet. Gdyby doznały porażki, miejscowe akademiczki dogoniłyby je w tabeli i o losach rywalizacji zadecydowałaby ostatnia kolejka. Drużyna Mirosława Zawieracza może już na nią jednak czekać spokojnie. W Białymstoku jej dominacja nie podlegała najmniejszej dyskusji.
 
W żadnym z setów rywalki nie nawiązały bowiem wyrównanej walki. PTPS od początku wypracowywał sobie punktową przewagę, którą utrzymywał do końca. Skutecznością w ekipie gości imponowała między innymi Weronika Hudima, ale udanie w ataku wspierały ją także Natalia Krawulska i Agnieszka Kosmatka. Z kolei duet Lecia Brown i Monika Martałek dobrze spisywał się w bloku. Siatkarki z Białegostoku nie potrafiły znaleźć sposobu na dobrą grę pilanek i cały mecz trwał niewiele ponad 70 minut, kończąc się pewną wygraną drużyny z Wielkopolski.
 
PTPS może być więc spokojny o utrzymanie. Teraz stoi nawet przed szansą przystąpienia do fazy play-off z... szóstej pozycji! Przed ostatnią serią spotkań rundy zasadniczej zajmuje wprawdzie ósmą lokatę, ale wyprzedzająca je Gwardia ma tyle samo punktów i w najbliższy weekend przyjedzie do... Piły! Zwycięstwo gospodarzy pozwoli awansować przynajmniej o jedno miejsce, a może nawet o dwa. Mający w tabeli zaledwie &quot;oczko&quot; więcej zespół Budowlanych Łódź czeka bowiem ciężkie, wyjazdowe starcie w Dąbrowie Górniczej z chcącym utrzymać trzecią lokatę MKS.
 
AZS Białystok - PTPS Piła 0:3 (17:25, 17:25, 21:25)
 
PTPS: Brown, Martałek, Hudima, Kaczmar, Krawulska, Kosmatka, Wysocka (libero) oraz Paszek, Naczk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8273&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 20:45:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Joker znów dołuje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8271</link>
    <description>Siatkarze Jokera Piła przegrali drugi mecz z rzędu i znów znaleźli się blisko dołu tabeli. W niedzielę ulegli na wyjeździe Siatkarzowi Wieluń 1:3.
 
Tydzień temu pilanie dość nieoczekiwanie przegrali na własnym parkiecie z Cuprum Lubin. Szansą poprawienia nastrojów miało być starcie z sąsiadującym w tabeli zespołem z Wielunia. Niestety, w zdecydowanie lepszych humorach skończyli to spotkanie gospodarze. Po dwoch pierwszych setach jeszcze był remis 1:1. Obie partie były wyrównane i o zwycięstwie jednej lub drugiej drużyny decydowała lepsza postawa w końcówkach.
 
Trzecia odsłona toczyła się już przy zdecydowanej przewadze gospodarzy. Przy stanie 10:20 trener Jarosław Kubiak wpuścił już na parkiet zmienników, zbierając siły na kolejnego seta. Początkowo wydawało się, że on także przebiegać będzie pod dyktando Siatkarza. Zespół z Wielunia prowadził już bowiem 11:6. Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak zawodnicy Jokera. Nieźle spisywali się w zagrywce, dobrze radzili sobie w obronie i wyprowadzali skuteczne kontry. Pozwoliło to im odrobić straty, a nawet &quot;odskoczyć&quot; rywalom na dwa punkty (20:18). Niestety, na tym się skończyło. Finisz należał już do gospodarzy, którzy mogli cieszyć się z meczowego zwycięstwa.
 
Po porażce w Wieluniu zespół Jokera znów niebezpiecznie zbliżył się do dołu pierwszoligowej tabeli, spadając na 10. pozycję. Przed pilanami teraz bardzo ważne starcie, z sąsiadującym w zestawie Jadarem Siedlce. Trzecia porażka z rzędu mogłaby na dłużej pogrążyć Wielkopolan w tej strefie.
 
Siatkarz Wieluń - Joker Piła 3:1 (25:21, 23:25, 25:14, 25:23) 
 
Joker: Strzeżek, Kaczmarek, Schulz, Przybyła, Wawrzyńczyk, Bielicki, Majcherek (libero) oraz Dobosz, Paszek, Wojdyński, Gorzewski, Jutrzenka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8271&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 15:59:48</dc:date>
</item>
<item>
    <title>W cieniu kontrowersji</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8265</link>
    <description>Zgodnie z przewidywaniami siatkarki Piecobiogazu Murowana Goślina pokonały akademiczki z Ostrowca Świętokrzyskiego 3:0. Mecz stał jednak pod znakiem sędziowskich kontrowersji, a trener zespołu gości Dariusz Daszkiewicz nie ukrywał olbrzymich zastrzeżeń do pracy arbitrów.
 
Jego zespół wprawdzie zajmuje lokatę w dolnej połowie tabeli, ale ostatnio radzi sobie w pierwszoligowych rozgrywkach całkiem nieźle. Najpierw dość niespodziewanie &quot;urwał&quot; punkt liderującej w tabeli Legionovii, a nastepnie pokonał ekipy z Aleksandrowa Łódzkiego i Sosnowca. W starciu z Piecobiogazem na pewno faworytem nie był, ale o zlekceważeniu AZS nie mogło być mowy.
 
I rzeczywiście, zespół gości wysoko zawiesił poprzeczkę drużynie z Murowanej Gośliny. Tylko drugi set toczył się przy wyraźnej przewadze siatkarek z Wielkopolski. W dwóch pozostałych na boisku toczyła się wyrównana walka. Na finiszu lepsze okazywały się zawodniczki gospodarzy. Trzeba jednak szczerze przyznać, że prowadzący spotkanie sędziowie podjęli kilka kontrowersyjnych i niekorzystnych dla AZS decyzji. Z ich werdyktami nie mógł pogodzić się trener gości Dariusz Daszkiewicz. W trzecim secie - przy remisie 17:17 - został nawet za dyskusje ukarany żółtą kartką.
 
Sobotnie zwycęstwo pozwoliło zespołowi z Murowanej Gosliny utrzymać pozycję wicelidera pierwszoligowej tabeli. Kolejny mecz Piecobiogaz rozegra już w najbliższą środę, gdy na wyjeździe zmierzy się z PLKS Pszczyna.
  
Piecobiogaz Murowana Goślina - AZS WSBiP KSZO Ostrowiec Św. 3:0 (25:23, 25:18, 25:21)
 
Piecobiogaz: Archangielskaja, Fedorów, Dutkiewicz-Raś, Skiba, Malinowska, Strządała, Śliwa (libero) oraz  Buławczyk, Jasińska, Wyrwa, Hatala.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8265&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 20:37:24</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Energetyk znów zadziwił</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8226</link>
    <description>Siatkarki Energetyka Poznań sprawiły kolejną sporą niespodziankę. Tym razem urwały punkt faworyzowanej ekipie Zawiszy Sulechów, przegrywając 2:3. Niewiele brakowało, by doszło do sensacji, bowiem w tie-breaku prowadziły już 12:8.
 
Miłym zaskoczeniem dla kibiców poznańskiej drużyny było już ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Piastem Szczecin. Tym razem rywalem Energetyka był jeszcze mocniejszy zespół, będący głównym faworytem do pierwszoligowego awansu. W jego szeregach grają między innymi bardzo dobrze znane z występów w wielkopolskich drużynach Olga Owczynnikowa oraz Paulina Chojnacka, a szkoleniowcem jest były opiekun Piecobiogazu Murowana Goślina Marek Mierzwiński. Obie doświadczone zawodniczki długo jednak nie pojawiały się na boisku. - W meczach z teoretycznie słabszymi zespołami trener daje pograć młodszym siatkarkom - tłumaczyła później Chojnacka.
 
Początkowo wydawało się, że na poznanianki to wystarczy. Zawisza pewnie wygrał bowiem dwa pierwsze sety, a ekipa gospodarzy tylko na starcie obu partii potrafiła nawiązać wyrównaną walkę z faworytem. Sulechowianki imponowały mocną zagrywką, nie miały kłopotów z przyjęciem i dobrze radziły sobie także w obronie. I gdy wydawało się, że całe spotkanie szybko sie zakończy, nastąpił przełom. - Powiedziałam dziewczynom, że zawodniczki z Sulechowa są starsze, nie mają już tyle siły i z biegiem czasu ta gra już nie będzie się im tak układać - mówiła później trenerka Energetyka Paulina Sus-Wędzonka. I choć jej podopieczne po pierwszych piłkach przegrywały 0:3, to z każdą kolejną radziły sobie coraz lepiej. - Zaskoczyła nam zagrywka, rywalki miały problemy z odbiorem, a my mogliśmy ustawić blok - komentowała opiekunka poznańskiego zespołu. Od stanu 18:18 Energetyk zdobył trzy punkty z rzędu i już seta nie oddał.
 
To był jednak dopiero początek emocji. W kolejnej odsłonie poznanianki bowiem wręcz rozbiły faworyzowanego przeciwnika. Od początku miały inicjatywę i w pewnym momencie prowadziły już nawet 18:8! Zawiszy nie pomogło już nawet wejście na boisko Chojnackiej i Owczynnikowej. Rozpędzona ekipa gospodarzy nie pozwoliła się dogonić i po chwili mogła cieszyć się z wywalczonego co najmniej jednego punktu. W tie-breaku stanęłą przed szansą sprawienia jeszcze większej niespodzianki. Energetyk wygrywał już 8:4 i 12:8! Niestety, od tego momentu punkty zdobywały już tylko sulechowianki. - Zabrakło nam kończącego ataku. Z przyjęciem było dobrze, ale nie potrafiłyśmy skutecznie skończyć swoich akcji. Trochę szkoda, bo niespodzianka mogła być jeszcze większa. Ale i tak się bardzo cieszę z tego punkty. Przed meczem taki wynik brałabym w ciemno. Zwłaszcza, że nie mogła zagrać nasza podstawowa przyjmująca Paulina Górecka. Musiała ją zastąpić Zuza Grzybulska, która normalnie występuje w ataku. A do wyjściowego składu weszła Karolina Nowak, która do tej pory nie miała zbyt wielu szans gry - oceniała zadowolona Paulina Sus-Wędzonka.
 
Energetyk umocnił się na piątym miejscu w tabeli II ligi i wszystko wskazuje na to, że zakończy sezon na rundzie zasadniczej. Awans do czołowej czwórki jest bowiem raczej mało realny, a spadek do strefy drużyn, które będą walczyć o utrzymanie w fazie play-out także poznaniankom chyba nie grozi.
 
Energetyk Poznań - Zawisza Sulechów 2:3 (15:25, 19:25, 25:21, 25:21, 12:15)
 
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Golak, Nowak, Święcioch (libero) oraz Kucharska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8226&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 15:48:11</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kartka, punkt, mecz</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8221</link>
    <description>Po dość nieoczekiwanej wyjazdowej porażce w Zielonej Górze 0:3 siatkarze AZS UAM Poznań nie mogą być pewni występu w fazie play-off II ligi. Decydujący punkt w dramatyczej końcówce trzeciego seta rywale otrzymali za... żółtą kartkę dla Piotra Janiaka. 
 
Zielonogórski zespół już dwa tygodnie temu w starciu z Krispolem Września udowodnił, że jego forma rośnie. Zdecydowany lider rozgrywek uporał się z nim dopiero po tie-breaku. W sobotę na jego grę nie potrafili znaleźć recepty akademicy z Poznania. Niespodzianką jest nie tylko zwycięstwo gospodarzy, ale i styl w jakim je odnieśli.
 
AZS UAM wyraźnie przegrał inauguracyjną odsłonę. Goście słabo spisywali się w przyjęciu i nie radzili sobie też w obronie. Z kolei ich ataki często zatrzymywał blok rywali. W drugim secie było już odrobinę lepiej, ale cały czas w poczynaniach poznańskiego zespołu sporo było nerwowości. Zimnej krwi zabrakło zwłaszcza na finiszu tej partii i siatkarze z Zielonej Góry wygrywali już 2:0. Goście przebudzili się dopiero w trzeciej odsłonie, w której do końca na parkiecie trwała emocjonująca walka. Dramatyczny bój &quot;na przewagi&quot; miał jednak dość niespodziewany finał. Przy stanie 27:26 dla gospodarzy, w dyskusję z sędzią wdał się Piotr Janiak. Arbiter uznał, że zawodnik z Poznania w swoich reakcjach przesadził i ukarał go żółtą kartką. A to zgodnie z przepisami oznaczało punkt dla zielonogórzan i... koniec spotkania.
 
W przypadku zwycięstwa poznaniacy wciąż mieliby realną szansę na zajęcie drugiego miejsca w rundzie zasadniczej. Swój mecz przegrał bowiem wyprzedzający ich w tabeli o trzy punkty MKS Kalisz. Porażka sprawiła, że AZS UAM nie tylko tego dystansu nie zmniejszył, ale także teoretycznie może w fazie play-off w ogóle nie wystąpić. Piąty w zestawie Sobieski Żagań traci bowiem do akademików zaledwie trzy &quot;oczka&quot;. Do końca rundy zostały jeszcze trzy kolejki.
 
AZS UZ Zielona Góra - AZS UAM Poznań 3:0 (25:20, 25:22, 28:26)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8221&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 22:46:24</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zabrakło chłodnej głowy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8213</link>
    <description>Skończyła się dobra seria siatkarzy Jokera Piła. Zespół Jarosława Kubiaka dość nieoczekiwanie przegrał w sobotę na własnym parkiecie z Cuprum Mundo Lubin 0:3.
 
Ostatnie dobre występy przeciwko drużynom z czołówki tabeli napawały optymizmem przed starciem z &quot;miedziowymi&quot;, którzy zajmują miejsce w dole pierwszoligowego zestawu. Śmiało można było uznać, że pilanie są faworytem w konfrontacji z teoretycznie słabszym rywalem. - Z tym &quot;słabszym&quot;, to bym nie przesadzał. To zespół, który ma mniej punktów od nas, ale nie jest słabszy, a już na pewno jest bardziej doświadczony, niż my - podkreślał trener Kubiak. Trudno mu nie przyznać racji, skoro w ekipie gości występuje między innymi tak rutynowany zawodnik, jak Robert Szczerbaniuk.
 
Właśnie spokój i umiejętność odpowiedniego ustawienia na boisku były w sobotnim spotkaniu bardzo istotne. Kluczowy dla losów meczu okazała się już pierwsza odsłona. Po długim i wyrównanym boju o jego losach zadecydowała gra na przewagi. Joker miał nawet setbola, ale gości go obronili, a za moment wykorzystali swoją szansę. - Nie chcę się czepiać sędziów, ale liniowi zrobili w tym secie trzy kardynalne błędy, co przy walce &quot;na styku&quot; ma spore znaczenie. I od tego się zrobiło zamieszanie - irytował się trochę szkoleniowiec gospodarzy.
 
Wydawało się, że nie zdeprymuje to pilan, bowiem w drugiej partii prowadzili już 7:2. Niestety, od tego momentu inicjatywę przejęli siatkarze z Lubina. Nie oddali jej już ani do końca tego seta, ani w następnym. - Szkoda łatwych piłek, które nam wpadały w końcówkach pierwszego i drugiego seta. Takie punkty decydują, jak się przegrywa dwoma &quot;oczkami&quot; - mówił Kubiak. - Bardzo chcieliśmy to spotkanie wygrać i zabrakło nam &quot;chłodnej głowy&quot; - dodał szkoleniowiec Jokera. - Nie można mówić o żadnym lekceważeniu rywala. Przegraliśmy dlatego, że zagraliśmy słabo. Przeciwnik wcale nie zaprezentował jakiejś siatkówki na bardzo wysokim poziomie, ale my zagraliśmy poniżej swojego. Nie funkcjonowała zagrywka tak, jak powinna. Przyjęcie też było na niskim poziomie - wyliczał po spotkaniu kapitan pilskiego zespołu Waldemar Kaczmarek.
 
Tym samym pilanie nie wykorzystali szansy, aby umocnić się w górnej części tabeli. Pozwolili też ekipie z Lubina na złapanie bliskiego kontaktu punktowego. W środku pierwszoligowego zestawu znów jest bardzo ciasno. Między piątą, a dziesiątą drużyną są zaledwie trzy &quot;oczka&quot; różnicy i każda kolejna seria spotkań może przynieść spore przetasowania. - Nic się nie skończyło. Po prostu przegraliśmy mecz i teraz jedziemy na następny - uspokajał trener Jarosław Kubiak. Jego podopiecznych czeka teraz wyjazdowa potyczka z sąsiadującym w tabeli Siatkarzem Wieluń.
 
Joker Piła - Cuprum Mundo Lubin 0:3 (24:26, 22:25, 22:25)
 
Joker: Strzeżek, Kaczmarek, Schulz, Przybyła, Wawrzyńczyk, Bielicki, Majcherek (libero) oraz Dobosz, Wojdyński, Paszek i Gorzewski.
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8213&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 15:33:01</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Wojskowi nie dali odskoczyć</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8212</link>
    <description>Siatkarze MKS Kalisz na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej mogli mieć sześć punktów przewagi nad trzecim w tabeli AZS UAM Poznań i pewny udział w play-off. Szansy nie wykorzystali, bo w ten weekend sami nie zdobyli choćby punktu. W sobotę przegrali z Sobieskim Żagań 0:3.
 
 - Były momenty, w których prowadziliśmy nawet czterema punktami, ale nie potrafiliśmy tego utrzymać - mówi drugi trener kaliskiej szóstki Andrzej Płócienniczak. W efekcie jego drużyna po raz trzeci w tym sezonie nie ugrała nawet seta. Zresztą kaliszanie - jeśli już w obecnych rozgrywakch przegrywają - to tylko do zera.
 
Przed wyjazdem do Żagania można było się spodziewać kłopotów. Sobieski wciąż ma szansę na play-off i każdy punkt jest dla tego zespołu na wagę złota. Poza tym już w pierwszym meczu obu zespołów wojskowi urwali wiceliderowi &quot;oczko&quot;. Teraz zainkasowali komplet. - Szwankował środek i gra w odbiorze - relacjonuje Płócienniczak. MKS w obronie po raz kolejny musiał radzić sobie bez kontuzjowanego libero Bartosza Odwarznego (według szkoleniowców czekają go jeszcze minimum dwa tygodnie przerwy). Zastąpił go Michał Wroniecki, który grał na tej pozycji w poprzednich sezonach. - Zaprezentował się poniżej swoich możliwości. Ma na swoim koncie lepsze mecze, niż ten sobotni - mówi drugi trener kaliskiej drużyny. - Trzeba też podkreślić, że przeciwnik spisywał się bardzo dobrze - dodaje. 
 
Porażka nie zmieniła sytuacji ekipy znad Prosny w tabeli. MKS nadal jest drugi i wciąż ma trzy punkty przewagi na AZS UAM Poznań, który niespodziewanie przegrał w Zielonej Górze (0:3). Zmniejsza się za to zapas nad grupą walczącą o czwórkę. Po 15. kolejce drugi i piąty zespół dzieli już tylko sześć &quot;oczek&quot; i wciąż istnieje zagrożenie, że kaliszanie nie zakwalifikują się do play-off. - Potrzebujemy jeszcze przynajmniej jednego zwycięstwa - wylicza Płócienniczak.
 
 
Sobieski Arena Żagań - MKS Kalisz 3:0 (25:22, 25:21, 25:22)


MKS: Spychała, Lipa, Kuna, Makowski, Dłubała, Porada, Wroniecki (libero) oraz Skadłubowicz, Kowalewski, Łazarowicz, Borucki.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8212&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 14:42:20</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pewniej za liderem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8207</link>
    <description>Siatkarki Piecobiogazu Murowana Goślina umocniły się na drugiej pozycji w tabeli. W sobotę pokonały na wyjeździe AZS UE Kraków 3:1.
 
To piąte z rzędu zwycięstwo wielkopolskiego zespołu, a co ważniejsze odniesione nad ekipą z czołówki pierwszoligowego zestawu. Akademiczki zajmowały bowiem czwartą lokatę, tracąc do Piecobiogazu zaledwie jeden punkt. Na dodatek w jesiennym starciu obu drużyn w Murowanej Goślinie dość nieoczekiwanie górą były krakowianki. Sobotni rewanż był udany, choć początek spotkania wcale tego nie zapowiadał.
 
Pierwszy set toczył się bowiem pod dyktando siatkarek gospodarzy, które po niespełna pięciu minutach gry prowadziły 8:3 i nie oddały już inicjatywy do samego końca. Pomagały im tym mocno zawodniczki gości, popełniając sporo błędów własnych. Zdecydowanie więcej emocji przyniosła druga odsłona, w której na parkiecie długo trwał wyrównany bój. Przy stanie 21:19 dla gospodarzy, Piecobiogaz zdobył pięć punktów z rzędu i miał trzy setbole. Akademiczki zdołały je obronić, a za moment same stanęły przed szansą zakończenia gry, której także nie wykorzystały. Zespół z Murowanej Gosliny kolejnej okazji już nie zmarnował - rywalki pogrążyła swoją zagrywką Agata Skiba.
 
Był to chyba przełomowy moment meczu, bowiem dwie kolejne partie zakończyły się w miarę pewnymi zwycięstwami drużyny gości. W trzecim secie Piecobiogaz szybko objął prowadzenie 7:0 i już nie pozwolił krakowiankom na nawiązanie walki. Trochę więcej emocji było w ostatniej partii, choć w niej także prawie przez cały czas inicjatywę miały siatkarki z Wielkopolski. Wygrywały już 13:8, ale AZS zdołał odrobić straty, a nawet przez moment prowadził (17:16). Na finiszu lepsze były jednak zawodniczki z Murowanej Gośliny. Spotkanie zakończył udany atak Skiby, która obok Alicji Malinowskiej była najskuteczniejszą siatkarką ekipy gości.
 
Po sobotnich meczach Piecobiogaz umocnił się na drugiej pozycji w tabeli I ligi. W innym spotkaniu drużyn z czołówki, depczący mu po piętach Chemik Police przegrał bowiem z liderującą w zestawie Legionovią 2:3. Siatkarki z Murowanej Gośliny mają tym samym dwa punkty przewagi nad ekipą z Polic. Do końca rundy zasadniczej zostało jednak jeszcze sześć kolejek.
 
Armatura Eliteski AZS UE Kraków - Piecobiogaz Murowana Goślina 1:3 (25:18, 25:27, 17:25, 22:25)
 
Piecobiogaz: Archangielskaja, Fedorów, Dutkiewicz-Raś, Skiba, Malinowska, Strządała, Śliwa (libero) oraz Narożna, Buławczyk, Hatala.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8207&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 22:59:37</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Krispol pewny swego</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8201</link>
    <description>Siatkarze Krispolu Września pokonali w Sulęcinie Olimpię 3:1 i na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej zapewnili sobie pierwsze miejsce w tabeli przed fazą play-off.
 
Zespół z Wrześni robi to, co do niego należy - wygrywa kolejne mecze i po piętnastu seriach II ligi ma na koncie zaledwie jedną porażkę. Zapewnienie sobie pozycji lidera tak wcześnie uzależnione było jednak od tego, jak będą sobie radzili przeciwnicy. A ci w ten weekend znów zgubili punkty. Zarówno MKS Kalisz, jak i AZS UAM Poznań wróciły z wyjazdowych spotkań na tarczy. - W najśmielszych oczekiwaniach nie mogłem spodziewać się tego, że tak szybko będziemy mogli cieszyć się z tej pierwszej lokaty - mówi trener Krispolu Krzysztof  Wójcik, który dodaje również: - Oczywiście wyniki innych meczów układały się pod nas, ale główne podziękowania należą się moim siatkarzom, którzy dopięli swego i kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Teraz możemy skupić się na przygotowaniach do decydującej fazy rozgrywek.

 
Jest przede wszystkim czas na to, żeby siatkarze z Wielkopolski podleczyli się. Kilku z nich narzeka bowiem na urazy. Nie przeszkodziło to jednak w odniesieniu kolejnego zwycięstwa za trzy punkty. Jeden set został jednak stracony. - Przy wyniku 2:0 wdało się w nasze poczynania trochę dekoncentracji i dlatego rywal urwał nam seta. Potem jednak wszystko wróciło do normy, nawet nie musiałem ostrzej reagować. Chciałem tylko, żeby znów moi siatkarze realizowali wcześniej ustaloną taktykę. To pozwoliło nam zamknąć szybko to spotkanie - relacjonuje opiekun Krispolu. - Takie mecze nie są łatwe także z tego powodu, że ci słabsi mobilizują się na mocarzy: nas, Kalisz czy Poznań. Także w tej kolejce to było widać po rezultatach. My jednak potrafiliśmy wyjść obronną ręką z tego - podsumowuje Wójcik.
 
Olimpia Sulęcin - Krispol Września 1:3 (20:25, 20:25, 25:23, 19:25)
 
KRISPOL: Marcin Iglewski, Skrok, Kotecki, W. Paniączyk, Dziurkowski, Wawrzyniak, Mateusz Iglewski (libero) oraz Kempiński, M. Paniączyk, Kurek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8201&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 21:06:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sensacja była blisko</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8181</link>
    <description>Siatkarki PTPS Piła były bardzo blisko sprawienia sporej niespodzianki i awansu do finałowego turnieju Pucharu Polski. W środowym meczu VI rundy dopiero po tie-breaku uległy ekipie Banku BPS Muszynianka Fakro Muszyna.
 
Pilanki miały szansę po raz drugi w tym sezonie odprawić mistrzynie Polski z kwitkiem. W październiku - na inaugurację rozgrywek ekstraklasy - niespodziewanie pokonały naszpikowany gwiazdami zespół z Muszyny 3:1. Później radziły sobie już różnie, ale ostatnio znów spisują się w lidze coraz lepiej i mogą mieć całkiem realną nadzieję na awans do fazy play-pff. Także w pucharowej rywalizacji chciały zaznaczyć swoją obecność. Rok temu znalazły się przecież w finałowym turnieju, choć trzeba pamiętać, że uczestniczyło w nim wówczas osiem drużyn. Wtedy drogę do najlepszej czwórki zamknęła im... Muszynianka.
 
W środę mistrzynie kraju znów miały się przekonać, jak trudno gra się w Pile. Zwłaszcza, jeśli ma się za sobą wielogodzinną podróż z drugiego końca kraju. Ku radości ponad tysięcznej grupy miejscowych kibiców PTPS wygrał inauguracyjnego seta. Później entuzjazm na trybina był już jednak mniejszy. Dwie kolejne odsłony należały bowiem do ekipy gości. - Były przestoje w naszej grze, które zdecydował o końcówkach drugiego i trzeciego seta. Poza tym rywalki znalazły też antidotum na nas w postaci zagrywki. Tym nas &quot;naruszyły&quot; - oceniała później kapitan gospodarzy Agnieszka Kosmatka. Rzeczywiście, pilanki często miały problemy z odbiorem serwisów siatkarek Muszynianki. - Nie mamy takiej zawodniczki, która poszłaby i regularnie &quot;co kółko&quot; zdobywała po kilka punktów - martwił się trener PTPS Mirosław Zawieracz. Po drugie stronie siatki takimi seriami popisywały się Vesna Djurisić czy Australijka Rachel Rourke. W zespole gospodarzy starała się im pod tym względem dotrzymywać kroku Kosmatka.
 
Przejęcie inicjatywy przez drużynę gości nie załamało jednak ekipy z Wielkopolski. W czwartej odsłonie potrafiła ona po drugiej przerwie technicznej odrobić trzypunktową stratę, wygrać finisz i doprowadzić do tie-breaka. W decydującej partii przez jakiś czas więcej powodów do zadowolenia miały pilanki, ale końcówka należała już jednak do mistrzyń kraju. - Przegrałyśmy tego tie-breaka własnymi, niewymuszonymi błędami. Ale mecz mógł się podobać i myślę, że zarówno kibice, jak i my możemy być zadowoleni z naszej postawy. Prawie byłyśmy w autobusie do finału - komentował Kosmatka. - Przegraliśmy nieznacznie, prowadząc równą grę z mistrzem Polski. Wymagam od zespołu ambicji oraz waleczności i to dziś dziewczyny pokazały. Zresztą od paru meczów znów nam to zaczyna wychodzić - podsumował trener Zawieracz.
 
W finałowym turnieju Pucharu Polski, który podczas najbliższego weekendu odbędzie się w Radomiu, oprócz Muszynianki wystąpią także zespoły Atomu Trefla Sopot, Aluprofu BKS Bielsko-Biała oraz MKS Dąbrowa Górnicza. PTPS na parkiet powróci za tydzień, gdy w bardzo ważnym meczu ligowym zmierzy się na wyjeździe z AZS Białystok. 
 
PTPS Piła - Bank BPS Muszynianka Fakro 2:3 (25:22, 19:25, 21:25, 25:23, 10:15)
 
PTPS: Brown, Hudima, Kaczmar, Krawulska, Kosmatka, Martałek, Wysocka (libero) oraz Naczk, Kuligowska, Paszek.
 
Muszynianka: Werblińska, Bednarek-Kasza, Kaczor, Radecka, Djurisić, Stam-Pilon, Zenik (libero) oraz Rourke, Wensink, Rabka, Kasprzak.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8181&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-25 20:49:02</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Joker na fali</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8173</link>
    <description>Siatkarze Jokera Piła gonią czołówkę tabeli. W sobotę pokonali na wyjeździe Energetyka Jaworzno 3:0. 
 
W czterech ostatnich spotkaniach pilanie walczyli z zespołami, które w pierwszoligowym zestawie znajdowały się przed nimi. I tylko raz schodzili z parkietu pokonani, gdy na własnym boisku ulegli liderowi rozgrywek - AZS Stal Nysa. W pozostałych meczach inkasowali już komplet punktów, odprawiając BBTS Bielsko-Biała, MKS MOS Będzin oraz właśnie Energetyka. Zresztą z tym ostatnim przeciwnikiem mieli swoje rachunki do wyrównania, bowiem w Pile drużyna z Jaworzna zwyciężyła 3:1. Rewanż okazał się nadzwyczaj udany - Joker nie stracił w sobotę nawet seta.
 
W inauguracyjnej odsłonie pilanie od początku posiadali inicjatywę i ich przewaga nie podlegała dyskusji. Zdecydowanie więcej emocji przyniosła druga partia, która rozstrzygnęła się dopiero w grze na przewagi. Finisz znów należał jednak do Jokera. W trzecim secie przez moment wydawało się, że gospodarze są na dobrej drodze do przełamania. Prowadzili w nim już nawet czterema punktami. Ale później Wielkopolanie znów nie pozwolili im na zbyt wiele. Kluczem do sukcesu znów okazała się dobra zagrywka oraz... spora liczba błędów w szeregach rywali. Siatkarze z Piły zwycieżyli 25:22 i mogli cieszyć się z kolejnego meczowego kompletu punktów.
 
Dobra seria ostatnich występów sprawiła, że Joker już chyba na dobre oddalił się od dołów pierwszoligowej tabeli. W tej chwili zajmuje siódmą lokatę, a od czwartego miejsca w zestawie dzielą go zaledwie dwa &quot;oczka&quot;. Przed szansą dalszego awansu stanie już w najbliższy weekend. Trzy wyprzedzające go zespoły czekają bowiem ciężkie mecze z ekipami ze ścisłej czołówki, a pilanie podejmować będą rywala teoretycznie słabszego - Cuprum Mundo Lubin.
 
Energetyk Jaworzono - Joker Piła 0:3 (18:25, 24:26, 22:25)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8173&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-23 16:02:49</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Wciąż na drugim</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8169</link>
    <description>Siatkarki Piecobiogazu Murowana Goślina utrzymały drugą pozycję w tabeli I ligi. W sobotę pokonały na własnym parkiecie Silesię Volley Mysłowice 3:1.
 
Tym samym wielkopolski zespół zrewanżował się drużynie ze Śląska za październikową porażkę na jej parkiecie. Sukces nie przyszedł jednak łatwo. W inauguracyjnej odsłonie Silesia prowadziła 16:14 i miała szansę na kolejną zdobycz punktową, ale sędziowie dopatrzyli się błędu po stronie ekipy gości. Dyskusje z arbitrem nie przyniosły jednak zmiany decyzji, a cała sytuacja chyba trochę wybiła przyjezdne z rytmu, bowiem inicjatywę przejął Piecobiogaz. I choć Silesia na finiszu zerwała się jeszcze do walki, to drużyna gospodarzy nie dała już sobie odebrać zwycięstwa. Śląski zespół nie załamał się jednak niepowodzeniem. W bardzo wyrównanej drugiej partii okazał się lepszy w grze &quot;na przewagi&quot;, a w trzeciej długo zanosiło się na podobną końcówkę. Przy remisie 19:19 serią dobrych zagrywek popisała się jednak w ekipie gospodarzy Paulina Dutkiewicz-Raś i siatkarki z Murowanej Gośliny ponownie mogły się cieszyć z prowadzenia w meczu. Był to chyba przełomowy moment spotkania, bowiem następny set toczył się już zdecydowanie pod dyktando Piecobiogazu.
 
Sobotnie zwycięstwo pozwoliło wielkopolskiej drużyny utrzymać wywalczoną przed tygodniem pozycję wicelidera pierwszoligowej tabeli. Za tydzień ekipę z Murowanej Gośliny czeka kolejny bój o pozostanie na tym miejscu. Tym razem przed Piecobiogazem ciężkie wyjazdowe starcie z czwartym w zestawie zespołem AZS UE Kraków.
 
Piecobiogaz Murowana Goślina - Silesia Volley I Mysłowice/Chorzów 3:1 (25:23, 24:26, 25:21, 25:20)
 
Piecobiogaz: Archangielskaja, Fedorów, Skiba, Dutkiewicz-Raś, Malinowska, Strządała, Śliwa (libero) oraz Wyrwa, Hatala, Buławczyk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8169&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-23 09:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sobieski walczył do końca</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8168</link>
    <description>Siatkarze AZS UAM Poznań stracili punkt w starciu z Sobieskim Zagań. Zaległy mecz 14. kolejki wygrali dopiero po emocjonującym tie-breaku.
 
Początek pierwszego w tym roku ligowego spotkania akademików nie zwiastował późniejszej dramaturgii. Inauguracyjnego seta gospodarze wygrali bowiem pewnie, w miarę szybko wypracowywując sobie przewagę punktową. Wbrew oczekiwaniom nie zdeprymowało to jednak zbytnio zawodników z Żagania. W drugiej partii prowadzili nawet 12:5. Poznaniacy zdołali odrobić straty, ale w rozgrywanej &quot;na przewagi&quot; końcówce, górą byli goście. Podobny przebieg miała trzecia odsłona - Sobieski od początku odskoczył na kilka punktów i kontrolował przebieg seta. Podopiecznym Damiana Lisieckiego tym razem udało się zbliżyć tylko na dystans dwóch &quot;oczek&quot; (20:22), na więcej przeciwnicy już nie pozwolili. W tym momencie wiadomo było, że komplet meczowych punktów jest już poza zasięgiem akademików.
 
Gdy na początku czwartego seta siatkarze Sobieskiego wygrywali 3:0, pod małym znakiem zapytania stanęła jakakolwiek zdobycz gospodarzy. Na szczęście po przerwie, o którą poprosił trener Lisiecki (w niedzielę nie pojawił się na boisku, na pozycji libero występował Krystian Pachliński) AZS UAM spisywał się już zdecydowanie lepiej, rozbijając rywali aż 25:15. Ozdobą tej odsłony były świetne zagrywki Damiana Piórkowskiego. W tie-breaku akademicy prowadzili już nawet 12:8, ale pozwolili się dogonić i o losach spotkania decydowała nerwowa końcówka. Poznaniacy wykorzystali w niej dopiero czwartą piłkę meczową (Sobieski nie miał żadnej), po której mogli odetchnąć z ulgą. - Zagraliśmy o punkty po długiej przerwie. To był bardzo trudny mecz i rywal wysoko zawiesił poprzeczkę. Brakowało nam dzisiaj trochę jakości w grze - oceniał kapitan AZS Bartłomiej Wojnowski. - Graliśmy z naprawdę dobrym zespołem, który w tabeli jest blisko nas i sprawił wiele problemów nawet Krispolowi Września. To był ciężki bój, po którym zwycięstwo bardzo cieszy - dodał Łukasz Murdzia.
 
Zadowolony był również trener Damian Lisiecki. - Było parę przestojów, które mogły się nie podobać, ale myślę, że tą emocjonującą końcówką zrewanżowaliśmy się kibicom. Cieszę się z wygranej, ponieważ znam waleczność zawodników drużyny z Zagania. Wiedziałem, że czeka nas bardzo trudny mecz i nie zmylił mnie nawet pierwszy set, którego dość łatwo wygraliśmy. Mamy nad czym pracować, ale liczę że już niedługo będziemy grać jeszcze lepiej. Te dwa dzisiejsze punkty uważam za sukces - podsumował szkoleniowiec akademików.
 
AZS UAM Poznań - Sobieski Żagań 3:2 (25:19, 24:26, 21:25, 25:15, 18:16)
 
AZS UAM: Wojnowski, Bukowski, Radomski, Janiak, Murdzia, Józefczak, Pachliński (libero) oraz Zapaśnik, Górski, Karwowski, Piórkowski, Kowalski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8168&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-23 02:45:57</dc:date>
</item>
<item>
    <title>PTPS blisko play-off</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8159</link>
    <description>Siatkarki PTPS Piła są coraz bliżej wywalczenia awansu do fazy play-off. W sobotę sprawiły miłą niespodziankę, wygrywając na własnym parkiecie z MKS Dąbrowa Górnicza 3:0.
 
Pilanki żegnało gromkie &quot;dziękujemy&quot; skandowane przez kibiców, a rozradowane zawodniczki zespołu gospodarzy długo cieszyły się ze zwycięstwa nad zajmującymi trzecią lokatę w tabeli rywalkami. - Te trzy punkty są dla nas jak dla ryby woda. Były nam bardzo potrzebne także ze względu na na psychikę. Abyśmy uwierzyły, że z takimi zespołami da się grać i nie można się poddawać - komentowała usmiechnięta Agnieszka Kosmatka. Odporność psychiczna także w sobotnim spotkaniu była bardzo ważna. Losy wszystkich trzech setów tego wyrównanego meczu rozstrzygały się bowiem w nerwowych końcówkach. - Wcześniej w podobnych sytuacjach przegrywałyśmy. Dziś wyszłyśmy z nich obronną ręką - cieszyła się Kosmatka. - Popełniałyśmy za dużo błędów w tych końcówkach. Poza tym praca sędziów była dziś tragiczna. Nawet nie chcę tego komentować, bo znów się zaczynam denerwować - mówiła z kolei rozżalona siatkarka MKS - Elżbieta Skowrońska.
 
W ekipie gospodarzy świetnie spisywała się między innymi Veronika Hudima, którą wybrano później MVP spotkania. - To był bardzo trudny mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem. Wytrzymałyśmy, bo grałyśmy non-stop na poziomie, na którym musimy grać - komentowała francuska siatkarka, występująca w barwach pilskiego zespołu. Ale na liczne słowa pochwały zasługiwały tego dnia także jej koleżanki. Wiele cennych punktów - zwłaszcza na finiszu drugiego seta - zdobywała Lecia Brown. Swoje dokładały również Natalia Krawulska oraz Monika Martałek.
 
Sobotnie zwycięstwo zdecydowanie zwiększyło szanse PTPS na awans do fazy play-off i uniknięcie baraży o ekstraklasę. Na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej pilanki zajmują ósmą lokatę i o trzy &quot;oczka&quot; wyprzedzają AZS Białystok. Obie drużyny zmierzą się za dwa tygodnie w bezpośrednim spotkaniu. Wcześniej wielkopolskie siatkarki czeka jednak walka o udział w finałowym turnieju Pucharu Polski. W środę podejmować będą Muszyniankę.
 
PTPS Piła - MKS Dąbrowa Górnicza 3:0 (25:23, 25:22, 25:23)
 
PTPS: Brown, Martałek, Hudima, Kaczmar, Krawulska, Kosmatka, Wysocka (libero) oraz Naczk, Kuligowska i Paszek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8159&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-21 02:39:02</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Energetyczna niespodzianka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8151</link>
    <description>Spora niespodziankę sprawiły w piątkowy wieczór siatkarki drugoligowego Energetyka Poznań. Po emocjonującym meczu pokonały faworyzowaną drużynę Piasta Szczecin 3:2.
 
Spotkanie piątego w tabeli zespołu z Poznania, z zajmującymi czwartą pozycję szczeciniankami, tylko na papierze wyglądało na starcie sąsiadów w tabeli. Obie ekipy dzieli bowiem pięć punktów przewagi, a każda z nich ma inne cele w drugoligowej rywalizacji. - One robią wszystko, by przed play-offami zająć miejsce wyższe od czwartego, bo w Szczecinie otwarcie mówią że grają o awans. Mają na to wystarczająco silny zespół. Dla nas natomiast ta czwarta lokata byłaby szczytem marzeń - mówił przed meczem prezes Energetyka Robert Rakowski. Początek zaległego spotkania zdawał się to potwierdzać i nie zwiastował wielkich emocji. Drużyna gości kontrolowała przebieg inauguracyjnej odsłony, zwyciężając 25:19. Siatkarki ze Szczecina świetnie przyjmowały i grały blokiem. Poznanianki miały w takiej sytuacji kłopoty z kończeniem ataków.
 
Potem jednak wszystko się zmieniło. Podopieczne Pauliny Sus-Wędzonki drugiego seta zaczęły od prowadzenia 7:2, a poznańska publiczność zagłuszyła grupkę kibiców przyjezdnych. - Nie miałyśmy nic do stracenia. Zagrałyśmy z sercem i to się opłaciło. Pokazałyśmy że można powalczyć - komentowała później Paulina Górecka, która w trakcie tego seta otrzymała groźne uderzenie piłką w oko i długo nie podnosiła się z parkietu. Na szczęście wróciła do gry, a cały zespół Energetyka spisywał się coraz lepiej. Odrobił stratę seta i poszedł za ciosem w trzeciej partii, odrabiając w niej trzypunktową (8:11) stratę. Gdy w czwartym secie poznanianki prowadziły 11:9, wydawało się, że są na dobrej drodze do sprawienia ogromnej niespodzianki i zainkasowania kompletu meczowych punktów. Wtedy jednak Piast &quot;złapał oddech&quot; - dwukrotnie zdobył sześć punktów z rzędu i wygrał seta wysoko 25:15. O losach spotkania miał rozstrzygnąć tie-break.
 
- Ani przez moment nie przestałam wierzyć w zwycięstwo. Nieważne czy 3:1, czy 3:2. Zespół był przygotowany i zmotywowany - mówiła trenerka Energetyka. W decydującej odsłonie jej siatkarki powróciły do gry, którą cieszyły kibiców wcześniej. Rozpoczęły go od świetnego potrójnego bloku i prowadzenia nie oddały już do końca. Warto podkreślić postawę Aleksandry Bekas, która mimo bólu kolana doskwierającego jej po jednym z wcześniejszych ataków, zdobyła w ostatnim secie cztery punkty. Popis poznańskiej drużyny zakończyła pięknym atakiem Zuzanna Grzybulska. - To był nasz najlepszy mecz w sezonie. Zagrałyśmy też pierwszy tie-break i cieszę się że wytrzymałyśmy to psychicznie. Może nie mamy znanych nazwisk, ale pokazałyśmy że nie tylko to się liczy - komentowała Górecka. - Byłyśmy zmotywowane, pełne wiary w zwycięstwo. Czułyśmy że z wyżej notowanym rywalem możemy dziś coś ugrać i tak się stało. O wygranej zdecydowała nasza konsekwencja w grze i koncentracja. Wszystkie siatkarskie elementy dobrze nam wychodziły w tych najważniejszych momentach - dodaje Grzybulska.
 
- Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z moich zawodniczek. Pokazały klasę i osiągnęły wielki sukces. Kluczem do niego była ambicja, zaangażowanie i fakt, że nie wystraszyły się starszych i niby lepszych zawodniczek. Ich ciężka praca na treningach, oraz w każdym dzisiejszym secie została nagrodzona. Różnica w możliwościach finansowych klubów nie miała znaczenia. Dziewczynom gra w siatkówkę sprawiała dziś autentyczną przyjemność i to było widać - oceniła uśmiechnięta od ucha do ucha Paulina Sus-Wędzonka.
 
Energetyk Poznań - Piast Szczecin 3:2 (19:25, 25:21, 25:21, 15:25, 15:7)
 
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Woźniak, Górecka, Święcioch (libero) oraz Golak, Kucharska, Karolina Nowak.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;idn=8151&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-20 03:28:23</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/siatkowka-rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
