ARANDO DLB
Patronat klubom
EURO w Piwnicy
Zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to nie tylko mecze rozgrywane na...... więcej »
Urwały tylko seta 01.02.2010
Ewa Kasprów rozpoczęła spotkanie z Aluprofem w wyjściowej szóstce (fot. Andrzej Grupa)

Nie było niespodzianki w meczu kończącym trzynastą kolejkę PlusLigi siatkarek. PTPS Piła przegrał przed własną publicznością z Aluprofem Bielsko-Biała 1:3. Liderowi w odniesieniu pewnego zwycięstwa nie przeszkodziła kontuzja liderki drużyny, Anny Barańskiej. Doskonała przyjmująca pojawiła się w hali przy Żeromskiego, ale obejrzała spotkanie zza linii bocznej. Pilanki wciąż są na siódmym miejscu w tabeli.

 

Aluprof jest na fali. Mimo, że szybko odpadł z Ligi Mistrzów, to w środę pokonał w zaległym hitowym spotkaniu Muszyniankę Muszyna i w ten sposób objął samodzielne prowadzenie w tabeli. O sporym pechu może zatem mówić nowy szkoleniowiec PTPS Adam Grabowski, któremu na początek pracy przyszło najpierw zmierzyć się z mistrzyniami (Muszynianka), a potem wicemistrzyniami (Aluprof) z poprzedniego sezonu. Trener patrzy jednak na ten układ gier zupełnie inaczej. - Nie robię żadnego dramatu, bo właśnie przeciwko takim ekipom najlepiej widać, nad czym w pierwszej kolejności musimy popracować, żeby potem było już tylko lepiej - tłumaczy.

 

Przeciwko bielszczankom trudno było liczyć na sensację i rzeczywiście jej nie było. Zaskoczeniem jest już nawet set urwany przez ekipę gospodarzy. - Najgorsza jest ta nasza huśtawka formy. Potrafimy rozegrać bardzo dobrą partię, by po chwili prezentować się tak, że narażamy się na giwzdy ze strony naszych kibiców - kręcił głową Grabowski.

 

Wyrównaną walkę na parkiecie widzowie obejrzeli tylko w nielicznych fragmentach. Nie udało się jej nawiązać przez dłuższy czas mimo, że Bielsko miało za sobą 500-kilometrową podróż w trudnych warunkach. Na dodatek, wystąpiło osłabione. Nie mogła bowiem zagrać liderka drużyny, Anna Barańska. - Na wieczornym treningu już w Pile doznała urazu biodra. Lekarze zdecydowali, że lepiej będzie, jak odpocznie - mówi trener Aluprofu Mariusz Wiktorowicz. W wyjściowej szóstce zabrakło również Heleny Horki, którą zastąpiła Natalia Bamber. Udanie, bo zdobyła najwięcej (15) punktów dla swojej ekipy.

 

PTPS rozpoczął bardzo nerwowo. Dość powiedzieć, że do pierwszej przerwy technicznej pilanki zepsuły trzy zagrywki. Nic zatem dziwnego, że przegrywały 6:8. - Nic nie zmieniamy, cały czas staramy się grać na maksymalnym ryzyku - radził wtedy swoim siatkarkom trener Grabowski. W tamtym fragmencie dało to tylko chwilowy efekt. Kiedy Bamber pomyliła się w ataku, na tablicy pojawił się remis po 10. Po chwili znów jednak rywalki uzyskały przewagę. A to co stało się po kolejnej przerwie technicznej, można określić tylko mianem dramatu. Drużyna gości wtedy do końca nie oddała ani jednego punktu! Ze stanu 13:16 zrobiło się 13:25! W tej pierwszej odsłonie na parkiecie była tylko jedna zawodniczka po stronie pilskiej, która kończyła ataki. To Gabriela Wojtowicz. Reszta sobie kompletnie nie radziła.

 

W drugim secie to właśnie Wojtowicz tchnęła nowego ducha w drużynę. Najpierw jednak przy wyniku 5:8 Grabowski wziął na bok rozgrywającą Ewę Kasprów. Trzeba jasno powiedzieć, że rozegranie - przy naprawdę niezłym przyjęciu (w całym meczu ten element lepiej wykonywały pilanki) - pozostawiało wiele do życzenia. - Nie graj do Mai Tokarskiej, która w ogóle nie kończy - powiedział opiekun PTPS do Kasprów. Do tego wskazał kilka możliwych wariantów. Efekty przyszły szybko, również wreszcie w polu zagrywki. Dwa ataki Wojtowicz pozwoliły zmniejszyć stratę do jednego punktu (8:9), a po chwili Piła już prowadziła. Głównie dzięki Agnieszce Kosmatce, która popisała się asem i skończonym kontratakiem. Potem dwa punkty dołożyła Klaudia Kaczorowska i na tablicy pojawił się wynik 12:9. A zatem - sześć punktów z rzędu!

 

To było mocne przygotowanie pod ugranie seta. Choć tak szybko, jak przewaga została zbudowana, tak szybko została roztrwoniona. Świetnie grała bowiem Karolina Ciaszkiewicz, która na przyjęciu w ekipie z Bielska występowała obok Doroty Świeniewicz. Ta pierwsza ciągnęła atak - po jej zbiciu był remis po 14. Za to ta druga, niesamowicie doświadczona siatkarka, popełniała tym razem rażące błędy. Dość powiedzieć, że PTPS zarobił aż 5 punktów po jej nieudanych przyjęciach. Dwa zdarzyły się w tej drugiej partii, kiedy piłkę do gry wprowadzała Katarzyna Konieczna. Zrobiło się wówczas 20:16. Tę przewagę pilanki utrzymały już do końca i po zbiciu Koniecznej na tablicy był wynik 1:1.

 

Aluprof stracił w tym sezonie tylko trzy punkty - w pierwszej rundzie przegrał bowiem na wyjeździe z Muszynianką. Teraz bielszczanki znów mogły ponieść straty. Na to liczyło tysiąc osób w hali przy Żeromskiego. Jednak nic z tych rzeczy. Choć losy trzeciej partii ważyły się długo. A wszystko przez ambitną pogoń drużyny gospodarzy, która przegrywała 4:9 i 6:11, a potem potrafiła po asie Tokarskiej doprowadzić do stanu 16:17. Źle wówczas znów przyjmowała Świeniewicz, która po kolejnej piłce została zmieniona przez Horkę. Była reprezentanta Polski skończyła udział w zawodach z dorobkiem zaledwie dwóch punktów. A Czeszka weszła na pozycję przyjmującej, której zbytnio nie lubi. Przyzwyczajona jest bowiem do gry w ataku. Nie przeszkodziło jej to jednak w zdobyciu 6 punktów, a grała nieco ponad jednego seta.

 

Choć początku Horka nie miała zbyt dobrego. Wyrzuciła piłkę w aut i jej zespół prowadził tylko jednym punktem (20:19). W końcówce to jednak Bielsko zachowało więcej zimnej krwi. Po złym przyjęciu Koniecznej partia padła łupem Aluprofu. O czwartej lepiej nie wspominać. W pewnym momencie na tablicy był wynik 3:14 na niekorzyść PTPS! - Drugi set już dawno minął. Teraz gramy czwarty. Powalczcie jeszcze, żeby chociaż ta rozgrzewka przedmeczowe nie poszła na marne - wkurzał się podczas czasu trener Grabowski. Kilka minut później było już jednak po meczu...

 

W następny poniedziałek pilanki wcale nie będą miały łatwiej - zagrają bowiem na wyjeździe z czwartą w tabeli rewelacją rozgrywek Organiką Łódź. Punktów ekipa z Wielkopolski musi szukać wszędzie, bo wciąż jest siódma i jeszcze nie może być pewna awans do fazy play-off. Dziewiąta Stal Mielec wciąż bowiem traci tylko trzy punkty.

 

PTPS Piła - Aluiprof Bielsko-Biała 1:3 (13:25, 25:22, 20:25, 13:25)

 

PTPS: Kasprów, Kaczorowska, Wojtowicz, Tokarska, Kosmatka, Konieczna, Maj (libero) oraz Kucharska, Szczygielska, Matyjaszek.

 

ALUPROF: Skorupa, Bamber, Ciaszkiewicz, Dziękiewicz, Okuniewska, Świeniewicz, Sawicka (libero) oraz Studzienna, Waligóra, Horka. Kaczmar.



(emsi)





Napastnik Nielby Wągrowiec Adrian Pietrowski wystąpił w sparingu Widzewa Łódź z GKS Bełchatów i w 90. minucie zdobył gola na 3:3. Za swój występ zebrał... więcej
Tydzień czasu na ułożenie spraw organizacyjnych potrzebuje jeszcze prezes sekcji piłki ręcznej w Nielbie Wągrowiec Eugeniusz Kotowski. - Dopiero dochodzimy do siebie po tym, co się... więcej
Trzy wielkopolskie drużyny spadną z II ligi. W sobotę z tym szczeblem rozgrywek pożegnała się Nielba Wągorwiec, a w niedzielę Tura Turek i Calisię pogrążyła Arka Gdynia,... więcej
Czarna sobota w Wągrowcu - najpierw z drugą ligą pożegnali się piłkarze nożni, później baraże o miejsce w Superlidze przegrali piłkarze ręczni. Nielba wygrała w rewanżu z... więcej
Spadek Nielby 19.05.2012
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek grupy zachodniej II ligi piłkarze Nielby Wągrowiec mieli jeszcze teoretyczne szanse na utrzymanie. Los zespołu z Wielkopolski został jednak... więcej
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Zarząd KKS Lech Poznań informuje, iż w związku z niezadowalającymi wynikami zespołu zadecydował, że Jose Mari Bakero zostaje odwołany z funkcji pierwszego trenera drużyny."
Zarząd KKS Lech Poznań
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens