|
|
Liderka Calisii Anna Woźniakowska (fot.A.Grupa)
|
Od porażki rozpoczęły walkę o utrzymanie w PlusLidze siatkarki Calisii Kalisz. W pierwszym meczu barażowym kaliszanki przegrały na wyjeździe ze Stalą Mielec 1:3.
- My już tak na dobrą sprawę myślimy o barażach - mówił po ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej trener wielkopolskiej ekipy Mariusz Pieczonka. Kaliszanki przez cały tydzień solidnie przygotowywały się do walki ze Stalą. Jasne stało się, że utrzymanie da tylko i wyłącznie wygranie choćby jeden raz na parkiecie przeciwnika. Atut większej liczby spotkań u siebie mają mielczanki. W sobotę po południu Calisia pierwszą szansę wyjazdowej wygranej straciła.
Jak zwykle liderką w zespole z Kalisza była Anna Woźniakowska. Świetna atakująca mówiła przed wyjazdem do Mielca: - Zdecydowanie łatwiej grać o medale niż o utrzymanie. Tutaj presja jest ogromna, bo przecież walczymy o to, by w Kaliszu dalej była żeńska siatkówka. Musimy sobie poradzić.
Tradycyjnie wzięła ona na siebie ciężar zdobywania punktów. Uzbierała ich przez cztery sety 20. Lepsza była tylko Dorota Ściurka z Mielca, która wywalczyła 25 punktów dla swojej ekipy. Miała też lepszą skuteczność, bo 52-procentową. Wszyscy zdążyli się już jednak przyzwyczaić do tego, że Woźniakowska dostaje większość piłek od rozgrywającej Magdaleny Godos. Tym razem w ataku kaliszanka była 53 razy, a skuteczność miała na poziomie 32 procent. Wynikało to z tego, że mielczanki doskonale potrafiły ustawiać blok. W całym meczu zatrzymały Woźniakowką pięć razy. W ekipie gości więcej "czap" dostała tylko Anita Chojnacka. W ogóle rywalizację w bloku Mielec wygrał 19:8.
Stal prowadziła już 2:0, choć na przykład w drugiej partii na pierwszej przerwie taktycznej było 8:5 dla zespołu Mariusza Pieczonki, a na drugiej - tylko 14:16. Otuchę w serca kaliskich kibiców wlał trzeci set, choć emocji w nim nie brakowało. W szóstce ekipy gospodarzy za Katarzynę Zaroślińską wyszła Marta Łukaszewska i kaliszanki potrafiły tę roszadę wykorzystać. Wygrywały już 16:9, a potem nawet 20:13. To nie był jednak koniec. Mielczanki potrafiły wyrównać na po 24! Ostatnie słowo należało jednak do Calisii. W czwartej partii nie było już żadnych wątpliwości - wróciła do szóstki Zaroślińska i w ustawieniu z nią wiodło się mielczankom zdecydowanie lepiej. 8:2, 16:7, 21:12 i ostateczna wygrana 25:13. W tym momencie zespół z Wielkopolski właściwie już nie podejmował walki. Dlatego przegrał ostatecznie 1:3.
Kolejny mecz rozegrany zostanie dopiero za dwa tygodnie - w sobotę 21 marca. Gospodarzem będzie Calisia. Potem na dwa spotkania ekipy znów przeniosą się do Mielca. Zespoły rywalizują do czterech zwycięstw.
Stal Mielec - Calisia Kalisz 3:1 (25:18, 25:20, 24:26, 25:13)
STAL: Ordak, Wilk, Dązbłaż, Zaroślińska, Ściurka, Skorupa oraz Banecka (libero), Łukaszewska, Niedźwiecka.
CALISIA: Toborek, Godos, Chojnacka, Wojcieska, Sieradzan, Woźniakowska oraz Kuehn-Jarek (libero), Tabaka, K. Wawrzyniak
|