|
|
Trener Wójcik (z prawej) nie dziwi się, że w trudnych momentach większość piłek trafia do Marcina Iglewskiego (z lewej) - fot. Andrzej Grupa
|
W grudniu czekają nas trzy ciężkie mecze. Jeśli zdobędziemy w nich 9 pkt, to pierwszego miejsca już nie oddamy - mówi szkoleniowiec Krispolu Września Krzysztof Wójcik. Lider grupy pierwszej drugiej ligi ma wciąż cztery punkty przewagi nad AZS UAM Poznań i pięć nad MKS Kalisz.
W sobotę Krispol pewnie wygrał w Międzyrzeczu z Orłem 3:0, już po raz drugi w tym sezonie. Poprzednio te drużyny grały ze sobą w Pucharze Polski i wtedy też goście z Wielkopolski nie stracili seta. Trener Krispolu Krzysztof Wójcik uznał, że teraz jego drużynie poszło łatwiej niż we wrześniu. - Mieliśmy drużynę z Międzyrzecza doskonale rozpisaną, a wtedy łatwiej się gra. Ich siłą były do tej pory skrzydła, mało grali środkiem. Dla mnie nie było problemem to, ze stracimy cztery czy pięć punktów ze środka, najważniejsza była obrona przed skrzydłami. I to nam się udało - mówi trener Wójcik, zaznaczając jednak, że rywal był słabszy niż dwa miesiące temu. - Jeden z zawodników od nich odszedł, a drugi doznał kontuzji w meczu z nami - dodał.
Wygrana Krispolowi przyszła o tyle łatwo, że dopiero w trzecim secie trener tej drużyny zmuszony był prosić o przerwy. - Bo w rażący sposób straciliśmy dwie piłki. Szczególnie ta pierwsza była denerwująca, u Marka Wawrzyniaka. Była łatwa, a niedograna. Musimy wyeliminować takie proste błędy - analizował Wójcik. Dość wyraźnie było widać, że gdy drużynie się nie wiodło i przegrywała w trzeciej partii, to większość piłek podawana była do Marcina Iglewskiego. Wójcika to nie dziwi: - Marcin jest naszym najstarszym i najbardziej ogranym zawodnikiem, więc jeżeli coś się wali, to koledzy szukają wsparcia u niego. Wojtek Dziurkowski jest tu pierwszy rok, podobnie jak Marek Wawrzyniak. Nasza siła opiera się na skrzydłach i środku, może mniej u Koteckiego, bo bardziej wykorzystywany jest Skup. Jeżeli mamy dobre przyjęcie, to skrzydłami można grać - mówi trener lidera drugiej ligi.
Krispolowi zależało na tym, by utrzymać czteropunktową przewagę nad drużyną z Poznania. - Za dwie kolejki czeka nas mecz z AZS w Poznaniu i gdybyśmy stracili oczko z Orłem, to zespół z Poznania mógłby dostać dodatkowych skrzydeł by wygrać za trzy punkty i wyzerować sytuację. Nam chodziło o to, by tak się nie stało. Teraz mamy mecze ze Świnoujściem, a później trzy kolejne pojedynki będą bardzo ciężkie (wyjazdy do Poznania i Żagania oraz mecz u siebie z Kaliszem - red.). Jeśli wyjdziemy z tych trzech kolejek z dziewięcioma punktami, to prowadzenie nie oddamy już do końca - przekonuje szkoleniowiec Krispolu.
|