|
|
Patryk Skup i reszta zawodników Krispolu może być już praktycznie pewna pierwszego miejsca przed play-off (fot. Andrzej Grupa)
|
Już tylko kataklizm mógłby odebrać siatkarzom Krispolu Września pierwsze miejsce przed fazą play-off II ligi. W sobotę lider rozgrywek pokonał w derbach MKS Kalisz 3:0 i ma już w tabeli osiem punktów przewagi nad następną drużyną.
Suchy wynik nie oddaje jednak przebiegu wydarzeń na parkiecie. W drugiej odsłonie kaliszanie mieli dwa setbole, a w trzeciej prowadzili trzema punktami, by oddać inicjatywę gospodarzom. - Zepsuliśmy w tym secie dziewięć zagrywek. Wystarczyło przebić dwie, trzy i mogło to wyglądać inaczej - komentował Patryk Spychała. - Na pewno Krispol w całym meczu przeważał, a my goniliśmy. Ale to nie był nasz najlepszy dzień. W ogóle nam nie funkcjonowała zagrywka i zespół z Wrześni zwyciężył zasłużenie - dodał kapitan MKS. - Było trochę walki, ale sami do niej dopuściliśmy. W każdym secie prowadziliśmy i trochę brakowało nam konsekwencji i koncentracji. Na pewno duży wpływ miał na to fakt, że graliśmy już trzecie spotkanie w ciągu tygodnia - oceniał z kolei Marcin Iglewski z Krispolu. Przypomnijmy, że jego drużyna w środę walczyła w Pucharze Polski z Pekpolem Ostrołęka.
Goście mieli w sobotę przede wszystkim mniejszą "siłę ognia". Często siatkarze lidera radzili sobie z ich atakami, a po kontrach zdobywali punkty. Do tego nieźle funkcjonował blok gospodarzy. W pierwszym secie Krispol wygrywał 12;7, ale zmarnował wypracowaną przewagę. Od stanu 16:16 znów jednak zdobył cztery punkty z rzędu i pewnie wygrał całą odsłonę. Najwięcej emocji było w drugiej partii. Mimo prowadzenia gospodarzy 20:16, MKS zdołał zniwelować dystans i doszło do emocjonującej gry na przewagi, Kaliszanie mieli w niej dwie piłki setowe, ale nie zdołali ich wykorzystać. A później dwukrotnie zatrzymał ich blok rywali.
Trochę inny przebieg miała trzecia odsłona. Do połowy seta inicjatywe posiadali goście - wygrywali między innymi 8:5, 13:11 i 15:13. Później jednak znów do głosy doszli miejscowi. W końcówce kaliszanie obronili jeszcze dwa meczbole, ale przy trzecim byli już bezradni i Krispol mógł cieszyć się z kolejnego zwycięstwa. - Bardzo zależało nam na wygranej za trzy punkty, bo dzięki temu "odskakujemy" Kaliszowi w tabeli. Spokojnie jeszcze pojedziemy do Żagania i cały czub tabeli będziemy mieli już za sobą - podkreślał trener gospodarzy Krzysztof Wójcik. Jego zespół ma juz osiem punktów przewagi nad następną drużyną i tylko jakiś mało prawdopodobny kataklim mógłby odebrać mu pierwsze miejsce przed fazą play-off. - Wynik w setach świadczy, że walczyliśmy. Ale brakowało nam zagrywki i kończącego ataku. Teraz trzeba skoncentrować się na walce o drugą pozycję - mówił z kolei szkoleniowiec MKS Marian Durlej.
KRISPOL WRZEŚNIA - MKS KALISZ 3:0 (25:20, 28:26, 25:23)
Krispol: Skrok, Dziurkowski, Kotecki, Skup, Marcin Iglewski, M.Paniączyk, Mateusz Iglewski (libero) oraz Wawrzyniak, W.Paniączyk.
MKS: Spychała, Makowski, Kuna, Lipa, Dłubała, Porada, Odwarzny (libero) oraz Kowalewski, Skadłubowicz, Wroniecki.
|