|
|
fot. Marcin Ostajewski
|
W piątek mija termin składania dokumentów do PZPS o przyznanie licencji na grę w I i II lidze. To prawdopodobnie decydujący dzień dla przyszłości żeńskiej siatkówki w Kaliszu. Wprawdzie w ostatnich dniach Calisia SA podjęła desperacką próbę uzupełnienia braków w dokumentacji, ale czy to wystarczy, aby liczyć na pozytywny werdykt siatkarskiej centrali?
Tak naprawdę w tej kwestii oficjalnie wiadomo niewiele. Pewne jest tylko to, że działacze Calisii przygotowali nowy wniosek o wpisanie powstającej spółki do Krajowego Rejestru Sądowego (poprzedni został rozpatrzony negatywnie) i złożyli go w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Wygląda jednak na to, że to nie załatwia sprawy. - Wniosek został złożony 23 sierpnia, a 26 sierpnia zostało wydane zarządzenie o konieczności jego uzupełnienia ze względu na nieprawidłowości, jakie w nim występują - poinformowała nas Katarzyna Błaszczak z biura prasowego poznańskiego sądu. To oznacza, że do dziś klub wpisu do KRS na pewno nie otrzyma. Ma jednak status spółki w organizacji, co według zapewnień prawników prezesa Roberta Radomskiego, powinno wystarczyć komisji, która będzie decydować o przyznaniu, bądź nieprzyznaniu licencji dla kaliskiego klubu.
Na tym jednak problemy się nie kończą. Wciąż nie wiadomo, co z długami stowarzyszenia MKS Calisia, od którego nowy podmiot przejmuje drużynę seniorek i jak do tej kwestii ustosunkuje się PZPS. Wydobycie jakiejkolwiek informacji od władz klubu graniczy z cudem. Wiceprezes Stanisław Sikorski odsyła do prezesa Radomskiego, a ten z kolei na każde pytanie odpowiada jednym zdaniem: - Nie udzielam wywiadów.
Nieoficjalnie mówi się, że dla kaliskich siatkarek nie ma już nadziei, a przesunięcie zespołu do grupy drugiej, gdzie grają ekipy ze Śląska, było celowym zabiegiem, mającym ułatwić przystąpienie do rozgrywek jednej z drużyn z tamtego regionu, która zajmie miejsce niedopuszczonej do rozgrywek Calisii. Beznadziejną sytuację żeńskiej siatkówki nad Prosną dobitnie obrazuje fakt, że drużyna od kilkunastu dni nie trenuje, a niemal wszystkie zawodniczki szukają sobie nowych pracodawców. Jeśli więc Calisia cudem otrzyma licencję, prawdopodobnie nie będzie miała kim grać.
|