|
|
Andrzej Płócienniczak będzie w najbliższym czasie łączył funkcje prezesa i drugiego trenera KS Colman (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Zmian w KS Colman Kalisz ciąg dalszy. Z funkcji prezesa klubu zrezygnował we wtorek Jan Kolański, którego na tym stanowisku zastąpił dotychczasowy wiceprezes i drugi trener kaliskich siatkarzy Andrzej Płócienniczak. Roszad w strukturach wielkopolskiego drugoligowca jest zresztą więcej.
Ze swoich funkcji zrezygnowali również dwaj wiceprezesi - Marcin Czerniak i Sławomir Skoczek. Ich miejsce zajęli Dariusz Kieliszewski i Grzegorz Szymański. Tym samym wśród kierownictwa klubu doszło do prawdziwej rewolucji. Z czwórki działaczy trzymających stery KS Colman pozostał już tylko Andrzej Płócienniczak. - Jestem w tym klubie od początku i chcę przy nim pozostać, aby w końcu wyprowadzić go na szersze wody - mówi nowy prezes KS Colman. - Czeka nas naprawdę ciężki rok z zaciskaniem pasa w każdym elemencie i dokładnym oglądaniem w każdej złótówki - dodaje Płócienniczak, który wciąż będzie pomagał Marianowi Durlejowi w prowadzeniu drużyny.
Ustępujący prezes nie uczestniczył we wtorkowym walnym zebraniu członków klubu. Jan Kolański złożył rezygnację na piśmie już wcześniej, a obecnie przebywa na urlopie. - Nie dziwię się, że zrezygnował, bo przecież on w klubie był właściwie tylko nadzorcą, a firma którą na co dzień kieruje jest naprawdę duża i wymaga wielu poświęceń. Musi więc skupić się na swoich zawodowych obowiązkach - próbuje nadrabiać miną nowy szef KS Colman. Nie ulega jednak wątpliwości, że decyzja Kolańskiego jest kolejnym krokiem w kierunku całkowitego wycofania się ze sponsorowania klubu w dłuższej perspektywie. W zbliżającym się sezonie właściciel m.in. Jutrzenki i Helleny prawdopodobnie zasili jeszcze klubową kasę dość znaczną kwotą, oscylującą w granicach 80 procent budżetu, ale już teraz zapowiada, że dłużej sam tego wózka ciągnąć nie zamierza.
Sytuację mogłoby zmienić zaangażowanie się przynajmniej jeszcze jednego poważnego sponsora. Nie ma wątpliwości, że znalezienie kogoś, kto zechce wyłożyć własne pieniądze na kaliską siatkówkę męską, będzie dla nowego zarządu priorytetem. Poszukiwania trzeba prowadzić raczej wśród prywatnych przedsiębiorców, bowiem na pomoc choćby ze strony ratusza nie ma co liczyć. Kaliscy rajcy już dawno odpuścili sobie finansowanie zawodowego sportu. Bo pomocą raczej trudno nazwać sytuację, w której klub otrzymuje z magistratu kwotę tylko po to, aby za chwilę prawie w całości oddać ją z powrotem w ramach opłaty za korzystanie z hali.
|