|
|
Michela Teixeira jeszcze w poprzednim sezonie grała w ekipie Farmutila Piła. Dzisiaj przyczyniła się do porażki swojej byłej drużyny (fot. Andrzej Grupa)
|
Zespół PTPS Piła zdobył pierwszy punkt w PlusLidze siatkarek od momentu, w którym zespół przejął Adam Grabowski. Marne to jednak pocieszenie, bo w Łodzi pilanki powinny tak naprawdę zdobyć dwa. Dlatego, że w tie-breaku prowadziły aż 9:3. Nie potrafiły jednak tego wykorzystać i ostatecznie przegrały z Organiką Budowlanymi 2:3.
PTPS Piła po tej przegranej ma na koncie 17 punktów i zajmuje siódme miejsce. Na cztery kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej PlusLigi kobiet pilanki wciąż jeszcze nie mogą być pewne udziału w fazie play-off. Będą musiały walczyć prawdopodobnie do samego końca, bo ósmy Pronar Białystok ma taki sam dorobek, a dziewiąta Stal Mielec jest tylko o dwa punkty gorsza. Kto wie, czy nie zdecyduje ostatnia kolejka, w której ekipa z Wielkopolski podejmować będzie białostocczanki. Wcześniej zespół Adama Grabowskiego nie ma zbyt łatwego terminarza - wyjazdy do Bydgoszczy i Wrocławia, a także walkę przed własną publicznością z MKD Dąbrowa Górnicza.
Stąd właśnie każdy punkt jest niemal na wagę złota i należy żałować, że PTPS dzisiaj nie wykorzystał wielkiej szansy na wygraną. Szczególnie, kiedy prowadził w tie-breaku aż 9:3. Wtedy drużynie Adama Grabowskiego wychodziło właściwie wszystko. A zwłaszcza blok, punktowała nim nawet rozgrywająca Ewa Kasprów. Roześmiane pilanki po każdym punkcie zbiegały do środka i bardzo wylewnie okazywały radość, niemal tańcząc na parkiecie. Potem jednak przytrafił się niesamowity przestój. Szkoleniowiec próbował ratować sytuację i oba czasy wykorzystał bardzo szybko, punkt po punkcie (przy 9:5 i 9:6). Za drugim razem poskutkowało, bo Marta Pluta posłała piłkę w siatkę i zrobiło się 10:6. Kilka minut później rozpędzona ekipa gospodarzy objęła jednak prowadzenie 11:10. Opiekun Piły mógł ratować się już tylko zmianami - zdecydował się na pokerowe zagranie, puścił do boju Natalię Krawulską za Klaudię Kaczorowską. Młodziutka zawodniczka spisała się na medal, bo skończyła atak i doprowadziła do remisu po 11. Szybko nastąpiła roszada powrotna, a schodzącą Krawulską Grabowski wręcz ucałował ze szczęścia.
Niestety, nie pomogło to jednak w ostatecznym rozrachunku w odniesieniu zwycięstwa. Przy wyniku 14:11 ekipa gospodarzy miała do dyspozycji trzy piłki meczowe. Pierwszą obroniła ładnym atakiem Agnieszka Kosmatka. Warto w tym momencie wspomnieć, że był to trzeci (i ostatni) punkt PTPS od stanu 9:3. A rywalki zdobyły w tym czasie aż dwanaście! Zresztą na skromny dorobek drużyny gości złożyły się wspomniane wyżej ataki Kosmatki i Krawulskiej oraz błąd w polu zagrywki Pluty. To pokazuje, jak w końcówce rozsypała się gra pilanek.
Na pewno PTPS ma czego żałować. Ze względu na emocjonujący tie-break, który kibice w hali obserwowali na stojąco, nieco na dalszy plan zeszło to, co działo się w pozostałych partiach. A emocji również nie brakowało. Pierwszy set padł łupem pilanek, które popisały się niezłą serią. Przegrywały 8:11, a po chwili także 10:12. Potrafiły jednak zdobyć aż siedem punktów z rzędu (. W tym okresie świetnie w ataku spisywała się właściwie bezbłędna Katarzyna Konieczna. Na pochwały zasłużyła również rozgrywająca. Kasprów grała szybko i najczęściej jej koleżanki mogły zbijać na pojedynczym bloku. Po asie Kaczorowskiej było 17:12. Choć trzeba przyznać, że dobra gra Piły, zbiegła się z błędami łodzianek, które sporo psuły. Fatalnie spisywała się zwłaszcza Michela Teixeira, która jeszcze w poprzednim sezonie grała w barwach pilskiej ekipy. Tym razem długo łapała rytm, przydatna była dopiero w końcówce spotkania.
Tak naprawdę Piła powinna prowadzić 2:0, bo wygrywała w drugiej partii 21:17. Niezadowolony z postawy wyjściowej szóstki opiekun Budowlanych, Wiesław Popik puścił do boju rezerwowe: Katarzynę Brydę, Małgorzatę Niemczyk i Dominikę Koczorowską. Te siatkarki nie tylko pozwoliły odrobić straty, ale również doprowadzić do remisu 1:1. Przy pierwszej piłce setowej w siatkę zaatakowała Kaczorowska. Wcześniej przy stanie 16:12 dla PTPS trener Grabowski w trakcie przerwy technicznej nie miał właściwie nic do powiedzenia swoim zawodniczkom. Wszystko bowiem układało się według planu. Niestety, do czasu...
Podobna seria jak Pile, przytrafiła się Organice w trzecim secie. Wówczas z wyniku po 12 zrobiło się aż 21:12 dla drużyny gospodarzy! Pilanki wówczas nie potrafiły skutecznie zaatakować. Trzy razy w aut piłkę wyrzuciła Konieczna. To był jednak tak naprawdę jej jedyny przestój tego dnia, bo poza tym zbijała bardzo pewnie i uzbierała razem aż 25 punktów. Za to PTPS miał sporo szczęścia w kolejnej odsłonie, gdyż przegrywał 20:22 i 21:23. Potem jednak świetnie zagrywki Koniecznej pozwoliły nie tylko odrobić straty, ale nawet wyjść na prowadzenie. Do kuriozalnej sytuacji doszło przy wyniku 25:24 dla ekipy Grabowskiego. Wówczas Kosmatka zaatakowała w aut. Jedna z łodzianek stała jednak w obronie w taki sposób, że lewą nogę miała poza parkietem. I właśnie w tę stopę trafiła piłka! Po czym wróciła do gry i łodzianki miały nawet szansę na zbicie, ale Niemczyk wyrzuciła piłkę w aut. Trzeci setbol zakończył partię. Wówczas na środku siatki Maja Tokarska zablokowała Julię Szełuchinę. Doszło do tie-breaka, a jego historię można przeczytać nieco wyżej...
Organika Budowlani Łódź - PTPS Piła 3:2 (19:25, 25:23, 25:14, 25:27, 15:12)
ORGANIKA: Pluta 9, Szełuchina 19, Teixeira 9, De Paula 6, Zaroślińska 6, Kosek 10, Ciesielska (libero) oraz Bryda 2, Koczorowska 6. Niemczyk 13, Nowakowska 1, Jóźwicka.
PTPS: Kasprów 3, Kosmatka 15, Kaczorowska 15, Wojtowicz 10, Konieczna 25, Tokarska 2, Maj (libero) oraz Kucharska 3, Szczygielska, Martałek, Krawulska 1, Matyjaszek.
|