|
|
Siatkarze Krispolu stracili pierwszy punkt od ponad dwóch miesięcy (fot. Andrzej Grupa)
|
Siatkarze Krispolu Września stracili pierwszy punkt od ponad dwóch miesięcy. Lider drugoligowej tabeli dopiero po tiebreaku pokonał na wyjeździe Sobieskiego Arenę Żagań.
Ostatni raz drużyna z Wrześni schodziła z parkietu bez kompletu "oczek" 8 października, gdy w Kaliszu uległa miejscowemu MKS 2:3. W dziewięciu kolejnych meczach Krispol już sobie na straty nie pozwolił. Aż do sobotniej potyczki w Żaganiu. Co ciekawe, właśnie w tym mieście urodził się... trener zespołu z Wrześni - Krzysztof Wójcik. - Chcieliśmy wygrać i wygraliśmy. Nieważne czy za trzy, czy za dwa punkty. Nawet gdybyśmy zdobyli tylko jeden, to przecież Żagań ma naprawdę mocną drużynę. Zwłaszcza u siebie. A jak się gra z liderem, to każdy chce się pokazać - mówił opiekun Krispolu w rozmowie z reporterem Radia Zachód.
Pierwszy set nie zapowiadał jeszcze późniejszych emocji. Goście wygrali go bowiem dość wyraźnie. Problemy zaczęły się od następnej odsłony, w której Sobieski coraz lepiej radził sobie w ataku oraz grze blokiem. Do tego sporo kłopotów siatkarzom z Wrześni sprawiał swoimi serwisami Konrad Grześkowiak. Po stronie Krispolu mniej skuteczny, niż zwykle był z kolei Marcin Iglewski. Później obie ekipy wygrały jeszcze po jednym secie i o losach spotkania musiał rozstrzygnąć tiebreak. W nim wyższość Wielkopolan nie podlegała już dyskusji. Krispol wygrał cały mecz, ale gospodarze mogli się cieszyć ze zdobytego punktu.
Dla sytuacji siatkarzy z Wrześni nie ma to jednak większego znaczenia. Wciąż pozostają bowiem zdecydowanym liderem tabeli, a drużyna Sobieskiego była dla nich ostatnim w rundzie zasadniczej rywalem z górnej połowy drugoligowego zestawu.
Sobieski Arena Żagań - Krispol Września 2:3 (19:25, 25:22, 17:25, 25:23, 8:15)
Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Skup, Wawrzyniak, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz M.Paniączyk, Kempiński, W.Paniączyk.
|