|
|
Siatkarki Energetyka znów sprawiły sporą niespodziankę (fot. Magdalena Sobkowiak)
|
Siatkarki Energetyka Poznań sprawiły kolejną sporą niespodziankę. Tym razem urwały punkt faworyzowanej ekipie Zawiszy Sulechów, przegrywając 2:3. Niewiele brakowało, by doszło do sensacji, bowiem w tie-breaku prowadziły już 12:8.
Miłym zaskoczeniem dla kibiców poznańskiej drużyny było już ubiegłotygodniowe zwycięstwo nad Piastem Szczecin. Tym razem rywalem Energetyka był jeszcze mocniejszy zespół, będący głównym faworytem do pierwszoligowego awansu. W jego szeregach grają między innymi bardzo dobrze znane z występów w wielkopolskich drużynach Olga Owczynnikowa oraz Paulina Chojnacka, a szkoleniowcem jest były opiekun Piecobiogazu Murowana Goślina Marek Mierzwiński. Obie doświadczone zawodniczki długo jednak nie pojawiały się na boisku. - W meczach z teoretycznie słabszymi zespołami trener daje pograć młodszym siatkarkom - tłumaczyła później Chojnacka.
Początkowo wydawało się, że na poznanianki to wystarczy. Zawisza pewnie wygrał bowiem dwa pierwsze sety, a ekipa gospodarzy tylko na starcie obu partii potrafiła nawiązać wyrównaną walkę z faworytem. Sulechowianki imponowały mocną zagrywką, nie miały kłopotów z przyjęciem i dobrze radziły sobie także w obronie. I gdy wydawało się, że całe spotkanie szybko sie zakończy, nastąpił przełom. - Powiedziałam dziewczynom, że zawodniczki z Sulechowa są starsze, nie mają już tyle siły i z biegiem czasu ta gra już nie będzie się im tak układać - mówiła później trenerka Energetyka Paulina Sus-Wędzonka. I choć jej podopieczne po pierwszych piłkach przegrywały 0:3, to z każdą kolejną radziły sobie coraz lepiej. - Zaskoczyła nam zagrywka, rywalki miały problemy z odbiorem, a my mogliśmy ustawić blok - komentowała opiekunka poznańskiego zespołu. Od stanu 18:18 Energetyk zdobył trzy punkty z rzędu i już seta nie oddał.
To był jednak dopiero początek emocji. W kolejnej odsłonie poznanianki bowiem wręcz rozbiły faworyzowanego przeciwnika. Od początku miały inicjatywę i w pewnym momencie prowadziły już nawet 18:8! Zawiszy nie pomogło już nawet wejście na boisko Chojnackiej i Owczynnikowej. Rozpędzona ekipa gospodarzy nie pozwoliła się dogonić i po chwili mogła cieszyć się z wywalczonego co najmniej jednego punktu. W tie-breaku stanęłą przed szansą sprawienia jeszcze większej niespodzianki. Energetyk wygrywał już 8:4 i 12:8! Niestety, od tego momentu punkty zdobywały już tylko sulechowianki. - Zabrakło nam kończącego ataku. Z przyjęciem było dobrze, ale nie potrafiłyśmy skutecznie skończyć swoich akcji. Trochę szkoda, bo niespodzianka mogła być jeszcze większa. Ale i tak się bardzo cieszę z tego punkty. Przed meczem taki wynik brałabym w ciemno. Zwłaszcza, że nie mogła zagrać nasza podstawowa przyjmująca Paulina Górecka. Musiała ją zastąpić Zuza Grzybulska, która normalnie występuje w ataku. A do wyjściowego składu weszła Karolina Nowak, która do tej pory nie miała zbyt wielu szans gry - oceniała zadowolona Paulina Sus-Wędzonka.
Energetyk umocnił się na piątym miejscu w tabeli II ligi i wszystko wskazuje na to, że zakończy sezon na rundzie zasadniczej. Awans do czołowej czwórki jest bowiem raczej mało realny, a spadek do strefy drużyn, które będą walczyć o utrzymanie w fazie play-out także poznaniankom chyba nie grozi.
Energetyk Poznań - Zawisza Sulechów 2:3 (15:25, 19:25, 25:21, 25:21, 12:15)
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Golak, Nowak, Święcioch (libero) oraz Kucharska.
|