|
|
Liderem zespołu Grześków w kolejnym sezonie ma być Łukasz Murdzia (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Wciąż niewiele wiadomo na temat wzmocnień Grześków Helleny Kalisz w przyszłym sezonie. Działacze i trenerzy siatkarskiego drugoligowca wstrzymują się z podjęciem jakichkolwiek decyzji, bo najpierw chcą dojść do porozumienia ze swoim najlepszym zawodnikiem Łukaszem Murdzią. Jeśli przyjmujący zostanie nad Prosną, wokół niego będzie budowana reszta drużyny.
Murdzia na temat swojej przyszłości w ekipie Grześków rozmawiał już w połowie kwietnia. Wówczas jednak tylko zadeklarował chęć pozostania w zespole. Teraz przyszedł czas na konkretne ustalenia. A o te nie musi być łatwo, bo sprawa dotyczy przeprowadzki kapitana Grześków do Kalisza. Do tej pory pochodzący z Oleśnicy gracz na treningi dojeżdżał trzy razy w tygodniu. Teraz taka opcja jest ostatecznością. - W następnym sezonie trener chciałby mieć do dyspozycji wszystkich graczy na każdych zajęciach. Łukasz musiałby więc trenować z nami codziennie - mówi wiceprezes kaliskiego klubu Marcin Czerniak. - Faktycznie chciałbym pracować z kompletnym zespołem pięć razy w tygodniu - potwierdza opiekun Grześków Marian Durlej. - Jeśli jednak klub i Łukasz dogadają się inaczej, też jakoś sobie poradzę, choć nie ukrywam, że wolałbym, aby nie było takiej potrzeby - dodaje.
Jeśli ten warunek zostanie spełniony, Murdzia musiałby spakować swoje rzeczy i na stałe zamieszkać w Grodzie nad Prosną. Aby go przekonać do takiej decyzji, działacze Grześków muszą przedstawić naprawdę solidne argumenty, bo ich kluczowy zawodnik, choć z Oleśnicą związany od niedawna, zdążył się już tam zadomowić i wypracować sobie dobrą markę. Kapitan Grześków na Dolnym Śląsku pracuje przede wszystkim z młodzieżą. Jest jednym z trenerów i wychowawców MOKiS Siatkarz Oleśnica. Za swoją ubiegłoroczną pracę został nawet uhonorowany wyborem do "Wspaniałej Siódemki 2009" - plebiscytu tygodnika "Oleśniczanin". Trudno więc przypuszczać, że bez żalu pożegna się z tamtejszym środowiskiem.
Rozmowy trwają. Od ich wyniku w dużej mierze zależeć będą dalsze kroki w kierunku budowy zespołu, który za rok ma skutecznie powalczyć o awans na zaplecze ekstraklasy. Jeśli Murdzia zostanie, do ekipy Mariana Durleja prawdopodobnie dołączą jeszcze atakujący, środkowy i przyjmujący. W przypadku obsady tej pierwszej pozycji, bardzo wysoko stoją akcje Adama Łukasika z Czarnych Rząśnia. Niewykluczone, że w Kaliszu będzie występował również jego klubowy kolega, przyjmujący Michał Krymarys. Natomiast z orbity zainteresowań kaliskich działaczy właściwie wypadli Marcin Iglewski (Krispol Września) i Jakub Kowalczyk (AZS UZ Zielona Góra). Nieoficjalnie mówi się, że obaj mają zbyt wygórowane oczekiwania finansowe. W tej sytuacji szefowie Grześków wolą rozejrzeć się za innymi zawodnikami o zbliżonych umiejętnościach. A tych na rynku nie brakuje. - Telefony dzwonią bez przerwy. W tym roku jest wyjątkowo dużo chłopaków zainteresowanych grą w naszym klubie - zaciera ręce Durlej, który latem prawdopodobnie będzie miał kłopot bogactwa, jeśli chodzi wybór nowych graczy do swojego zespołu. Już w najbliższy czwartek w hali przy ul. Łódzkiej pojawią sie kolejni kandydaci. Tym razem na testy przyjedzie grupa zawodników spadkowicza z I ligi - Morza Bałtyk Szczecin. - Na pewno będą to środkowy, przyjmujący i rozgrywający - zdradza trener Durlej.
Na razie nie wiadomo, kto pożegna się z prowadzoną przez niego ekipą. Wszystko będzie zależało od poczynionych zakupów. Według wcześniejszych zapowiedzi szkoleniowców i działaczy, sytuacja kadrowa Grześków ma się wyjaśnić do końca maja.
|