|
|
Gabriela Wojtowicz nie tylko skutecznie atakowała, ale również kapitalnie blokowała ataki rywalek (fot. Andrzej Grupa)
|
Mecze Centrostalu Bydgoszcz i PTPS Piła zawszą mają niesamowite znaczenie prestiżowe. Tym razem doszła jeszcze rywalizacja trenerów, bo Adam Grabowski i Piotr Makowski to współracownicy Jerzego Matlaka w reprezentacji Polski. Lepszy okazał się ten pierwszy - ekipa z Wielkopolski wygrała bowiem na wyjeździe 3:1 i podtrzymała świetną serię wygranych nad bydgoszczankami.
To bezcenny triumf, który może mieć ogromne znaczenie przy rozstawieniu poszczególnych drużyn przed fazą play-off. O tym, jak ważne było to dzisiejsze spotkanie, świadczy sytuacja w tabeli. Bydgoszcz była na szóstym miejscu i miała punkt przewagi nad siódmą Piłą. Z kolei zespół z Wielkopolski miał taki sam dorobek, jak Pronar Białystok i dwa punkty więcej od Stali Mielec, która w tym momencie była poza czołową ósemką. Drużyna Adama Grabowskiego zatem wciąż była poważnie zagrożona wypadnięciem nawet poza play-off. Wydawało się również, że jeśli uda się awansować do tej fazy, to najwyżej z siódmej pozycji. A wtedy trzeba byłoby zmierzyć się w ćwierćfinale z faworytami ligi: Muszynianką Muszyna lub Aluprofem Bielsko-Biała.
Te rozważania jednak chwilowo stają się nieaktualne. PTPS zdobył bowiem trzy punkty w Bydgoszczy i przesunął się w górę tabeli. Pojawiła się szansa powalczyć nawet o piąte miejsce na koniec rundy zasadniczej. Wszystko wyjaśni się w trzech ostatnich kolejkach. Kalendarz nie jest łatwy dla pilanek, bo teraz podejmować będą MKS Dąbrowa Górnicza, potem zmierzą się na wyjeździe z Gwardią Wrocław, a na koniec walczyć będzie u siebie z białostocczankami. A ta ekipa wygrała dzisiaj ze Stalą Mielec i ma już 20 punktów - tyle samo co PTPS. Ważne jest jednak to, że pilanki powiększyły przewagę nad mielczankami już do pięciu punktów i tylko kataklizm może im odebrać czołową ósemkę.
W pierwszym secie początkowo przewagę miała ekipa Centrostalu. Po pierwszej przerwie technicznej drużynie gości udało się jednak odrobić straty, a potem po asie serwisowym Agnieszki Kosmatki po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie (13:12). Po chwili jednak w polu zagrywki popisała się Joanna Kuligowska i z przodu znów były bydgoszczanki (14:13). W ogółe początkowo PTPS miał tradycyjnie problemy z przyjęciem, bo rywalki celowały w Katarzynę Konieczną. Ta z upływem czasu radziła sobie jednak coraz lepiej. A jej koleżanki stopniowo uciekały przeciwniczkom. Na siatce nie do zatrzymania była Gabriela Wojtowicz. Po jej bloku było 16:14, potem piąty bieg włączyła Konieczna - po jej asie na tablicy pojawił się wynik 21:17. To nie był jednak koniec emocji, bo Centrostal wyrównał po błędzie w ataku Mai Tokarskiej. Grabowski zdecydował się na zmianę - za środkową weszła Edyta Kucharska. Po chwili drużyna gospodarzy mogła prowadzić, ale w aut piłkę wyrzuciła Patrycja Polak. Bohaterką kolejnych akcji była Wojtowicz - najpierw popisała się udanym zbiciem, a potem zablokowała Polak. Przy piłce setowej kontratak wykorzystała natomiast Klaudia Kaczorowska.
O drugiej partii PTPS powinien jak najszybciej zapomnieć. Bydgoszcz szybko uzyskała kilka punktów przewagi, a zupełnie dobiła pilanki po drugiej przerwie technicznej. Wówczas ze stanu 16:10 zrobiło się aż 24:11! Zdenerwowany Grabowski postanowił zmienić obie przyjmujące - Kaczorowska i Konieczna odpoczywały, a grały Natalia Krawulska i Marta Szczygielska. Ta pierwsze jednak tylko chwilę przebywała na parkiecie, jej wejście nic bowiem nie zmieniło. Kiedy było 21:11 wróciła Kaczorowska. W ogóle dzisiaj największe problemy ekipa z Piły miała w ustawieniu z Polak na zagrywce. Młoda bydgoszczanka wprowadzała piłkę do gry aż 20 razy, w tym również w końcówce drugiego seta, kiedy jej zespół gromil przeciwniczki. PTPS obronił jeszcze cztery piłki setowe. Nawet Piotr Makowski musiał poprosić o czas. W końcu jednak Kuligowska wyrównała na 1:1.
W trzecim secie było już 3:0 dla Centrostalu. Piła jednak szybko pozbierała się i już podczas pierwszej przerwy technicznej prowadziła 8:5. Wówczas skutecznymi zbiciami popisywała się Kaczorowska. Po chwili znów o sobie dała znać Wojtowicz - najpierw zablokowała rywalkę, potem dołożyła punkt po ataku i na tablicy pojawił się wynik 10:5. Nerwów jednak później nie brakowało, bo Centrostal odrabiała straty (10:11). Wtedy wyszło doświadczenie Kosmatki. Kapitan PTPS wzięła ciężar atakowania na swoje barki. Wykorzystała dwa kontrataki, dodała asa i znów jej zespół miał pięć punktów więcej (19:14). Kilka minut później nie wytrzymał Makowski. Zaczał kłócić się z arbitrami, którzy go upomnieli. To jednak nie pomogło i po kolejnej akcji trener Bydgoszczy obejrzał żółtą kartkę. A to oznaczało karny punkt, więc Piła wygrywała 22:16. To już zupełnie rozbiło rywalki, które po ataku w aut Kuligowskiej przegrywały 1:2.
Piła miała zatem już punkt w kieszeni. Marzyła jednak o trzech i dopięła swego. Tym razem przewaga po stronie PTPS była od samego początku. Centrostal próbował gonić, zrobiło się w pewnym momencie tylko 14:12, ale to był koniec emocji. Wielkopolanki bowiem znów odskoczyły i kilka minut później mogły cieszyć się z wygranej 3:1.
GCB Centrostal Bydgoszcz - PTPS Piła 1:3 (22:25, 25:15, 16:25, 16:25)
CENTROSTAL: Smak, Kuczyńska, Kowalkowska, Mróz, Polak, Kuligowska, Wysocka (libero) oraz Pelc, Sawoczkina, Nowakowska.
PTPS: Kasprów, Kaczorowska, Tokarska, Wojtowicz, Konieczna, Kosmatka, Maj (libero) oraz Kucharska, Szczygielska, Krawulska, Matyjaszek.
|