|
|
(fot. MaciejTurek.pl)
|
Siatkarki PTPS Piła były bardzo blisko sprawienia sporej niespodzianki i awansu do finałowego turnieju Pucharu Polski. W środowym meczu VI rundy dopiero po tie-breaku uległy ekipie Banku BPS Muszynianka Fakro Muszyna.
Pilanki miały szansę po raz drugi w tym sezonie odprawić mistrzynie Polski z kwitkiem. W październiku - na inaugurację rozgrywek ekstraklasy - niespodziewanie pokonały naszpikowany gwiazdami zespół z Muszyny 3:1. Później radziły sobie już różnie, ale ostatnio znów spisują się w lidze coraz lepiej i mogą mieć całkiem realną nadzieję na awans do fazy play-pff. Także w pucharowej rywalizacji chciały zaznaczyć swoją obecność. Rok temu znalazły się przecież w finałowym turnieju, choć trzeba pamiętać, że uczestniczyło w nim wówczas osiem drużyn. Wtedy drogę do najlepszej czwórki zamknęła im... Muszynianka.
W środę mistrzynie kraju znów miały się przekonać, jak trudno gra się w Pile. Zwłaszcza, jeśli ma się za sobą wielogodzinną podróż z drugiego końca kraju. Ku radości ponad tysięcznej grupy miejscowych kibiców PTPS wygrał inauguracyjnego seta. Później entuzjazm na trybina był już jednak mniejszy. Dwie kolejne odsłony należały bowiem do ekipy gości. - Były przestoje w naszej grze, które zdecydował o końcówkach drugiego i trzeciego seta. Poza tym rywalki znalazły też antidotum na nas w postaci zagrywki. Tym nas "naruszyły" - oceniała później kapitan gospodarzy Agnieszka Kosmatka. Rzeczywiście, pilanki często miały problemy z odbiorem serwisów siatkarek Muszynianki. - Nie mamy takiej zawodniczki, która poszłaby i regularnie "co kółko" zdobywała po kilka punktów - martwił się trener PTPS Mirosław Zawieracz. Po drugie stronie siatki takimi seriami popisywały się Vesna Djurisić czy Australijka Rachel Rourke. W zespole gospodarzy starała się im pod tym względem dotrzymywać kroku Kosmatka.
Przejęcie inicjatywy przez drużynę gości nie załamało jednak ekipy z Wielkopolski. W czwartej odsłonie potrafiła ona po drugiej przerwie technicznej odrobić trzypunktową stratę, wygrać finisz i doprowadzić do tie-breaka. W decydującej partii przez jakiś czas więcej powodów do zadowolenia miały pilanki, ale końcówka należała już jednak do mistrzyń kraju. - Przegrałyśmy tego tie-breaka własnymi, niewymuszonymi błędami. Ale mecz mógł się podobać i myślę, że zarówno kibice, jak i my możemy być zadowoleni z naszej postawy. Prawie byłyśmy w autobusie do finału - komentował Kosmatka. - Przegraliśmy nieznacznie, prowadząc równą grę z mistrzem Polski. Wymagam od zespołu ambicji oraz waleczności i to dziś dziewczyny pokazały. Zresztą od paru meczów znów nam to zaczyna wychodzić - podsumował trener Zawieracz.
W finałowym turnieju Pucharu Polski, który podczas najbliższego weekendu odbędzie się w Radomiu, oprócz Muszynianki wystąpią także zespoły Atomu Trefla Sopot, Aluprofu BKS Bielsko-Biała oraz MKS Dąbrowa Górnicza. PTPS na parkiet powróci za tydzień, gdy w bardzo ważnym meczu ligowym zmierzy się na wyjeździe z AZS Białystok.
PTPS Piła - Bank BPS Muszynianka Fakro 2:3 (25:22, 19:25, 21:25, 25:23, 10:15)
PTPS: Brown, Hudima, Kaczmar, Krawulska, Kosmatka, Martałek, Wysocka (libero) oraz Naczk, Kuligowska, Paszek.
Muszynianka: Werblińska, Bednarek-Kasza, Kaczor, Radecka, Djurisić, Stam-Pilon, Zenik (libero) oraz Rourke, Wensink, Rabka, Kasprzak.
|