|
|
Marcin Iglewski i jego koledzy po raz pierwszy od dłuższego czasu musieli uznać wyższość rywala (fot. Andrzej Grupa)
|
Siatkarze Krispolu Września pożegnali się z Pucharem Polski. W meczu IV rundy tych rozgrywek zespół Krzysztof Wójcika uległ we własnej hali Pekpolowi Ostrołęka 1:3. Swojej postawy nie musi się jednak wstydzić.
Wielkopolanie wyeliminowali już z pucharowej rywalizacji dwie drużyny, występujące szczebel wyżej. Joker Piła oraz GTPS Gorzów Wlkp. znajdują się jednak w dolnej części pierwszoligowej tabeli. W środę do Wrześni zawitała ekipa z jej ścisłej czołówki. I tę różnicę widać było na parkiecie. - Pekpol to bardzo fajny i poukładany zespół. Nie dziwię się, że zajmują tak wysoką pozycję - oceniał trener Krzysztof Wójcik. - Choć myślę, że mogliśmy się pokusić o niespodziankę - dodał opiekun Krispolu.
Szkoleniowiec gospodarzy na pewno żałował przede wszystkim pierwszego seta, którego losy rozstrzygnęły się w dramatycznej grze "na przewagi". Drużyna z Wrześni traciła już do rywali sześć punktów (11:17), ale wspierana przez żywiołowo dopingującą widownię zdołała odrobić straty i od remisu 19:19 zaczął się emocjonujący finisz. W nim najpierw setbola miał Krispol, a później przed czterema szansami zakończenia partii stanęli goście. Przy ostatniej udało im się blokiem zatrzymać atak miejscowych i wygrać całego seta 29:27.
Wydawało się, że gospodarze mogą się po tym już nie podnieść, bowiem w drugiej odsłonie ulegli dość wyraźnie. Jednak następna partia znów przyniosła wyrównany bój. Przy stanie 18:18 trzema mocnymi zagrywkami popisał się Michał Paniączyk i ekipa z Wrześni wypracowała sobie przewagę, której już nie zmarnowała. Podobny scenariusz miał czwarty set, ale tym razem niestety na korzyść Pekpolu. Krispol prowadził 19:18, ale goście dzięki dobrej grze blokiem zdobyli cztery punkty z rzędu! Ambitnie walczący zawodnicy z Wrześni rzucili się jeszcze do szturmu. Najpierw zmniejszyli dystans do zaledwie jednego "oczka" (21:22), a później obronili dwa meczbole. Przy kolejnym nie zdołali już jednak zatrzymać Tomasza Ruteckiego i rywale mogli cieszyć się ze zwycięstwa w całym spotkaniu.
- Zabrakło nam paru skończonych piłek w tym czwartym secie. Ale nie da się ukryć, że Pekpol górował nad nami przyjęciem zagrywki. Nie była ona w naszym wykonaniu najmocniejsza i rywale dobrze sobie z nią radzili - komentował Piotr Skrok. - Szkoda, ale trzeba przełknąć gorycz porażki i wyciągnąć wnioski. Skończyła się fajna przygoda, która pokazała nam, na jakim etapie jesteśmy i nad czym musimy pracować - dodał rozgrywający Krispolu.
Krispol Września - Pekpol Ostrołęka 1:3 (27:29, 18:25, 25:21, 23:25)
Krispol: Skrok, Dziurkowski, Marcin Iglewski, Skup, Wawrzyniak, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz M.Paniączyk i Kempiński.
Pekpol: Woroniecki, Szczygielski, Stańczuk, Żyliński, Jacyszyn, P.Pietkiewicz, Mihułka (libero) oraz G.Pietkiewicz, Rutecki, Białek, Sacharewicz.
|