|
|
Fragment meczu finałowego, w którym w obu setach toczyła się gra na przewagi (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Damian Wojtasik i Rafał Szternel okazali się najlepsi w poznańskiej edycji Grand Prix Polski w siatkówce plażowej. Na placu Wolności zabrakło dwóch najlepszych polskich duetów, które wybrały się wcześniej niż początkowo planowano na mocno obsadzony turniej w Moskwie. Za tydzień w stolicy Wielkopolski rywalizować będą kobiety.
600 ton piasku było potrzebne, aby stworzyć "Plażę Wolności". Dzięki temu w centrum Poznania powstały dwa boiska do siatkówki plażowej. Pojawiły się również trybuny dla 500 widzów. Co najważniejsze jednak, dopisała pogoda. W ten weekend było wreszcie bardzo ciepło, więc zawody mogły być rozgrywane w doskonałej atmosferze. Pula nagród męskiej części Grand Prix wynosiła 16 tysięcy złotych. Za tydzień w rywalizowacji kobiet, do wygrania będą nagrody o łącznej wartości 11 tysięcy złotych.
W Poznaniu miały zagrać dwa najlepsze polskie duety: Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel oraz Jakub Szałankiewicz i Michał Kądzioła. Ostatecznie jednak zrezygnowali ze startu. Powód? - Jest bardzo prozaiczny. PZPS wykupił nam bilety lotnicze na kolejny turniej z cyklu World Tour w Moskwie już na niedzielę. Nie było zatem sensu przyjeżdżać do Poznania, by zagrać tylko w sobotę. Musielibyśmy się bowiem wycofać z rywalizacji w decydujących spotkaniach - tłumaczył Fijałek w jednym z wywiadów. Wraz z najlepszymi polskimi parami miały pojawić się również mocne ekipy z Brazylii i Kanady. - Chcieliśmy ich zaprosić do nas na wspólne treningi i grę w Poznaniu. Potem razem polecielibyśmy do Rosji. Plan jednak nie wypalił - dodał Fijałek.
Zainteresowanie i tak jednak było ogromne. W Poznaniu zjawiło się 47 duetów. Z tego powodu w dwóch pierwszych rundach mecze były skrócone (sety toczyły się do 15 punktów, a decydujący do 11). Potem już grano według normalnych zasad - do 21 i 15 punktów. Co ciekawe, w Poznaniu pojawił się Piotr Gabrych. To olimpijczyk z Aten, ale w siatkówce halowej. Teraz przerzucił się na plażową odmianę tej dyscypliny.
Faworytami byli Dominik Witczak i Grzegorz Klimek. Oni byli bowiem rozstawieni najwyżej w imprezie. Ostatecznie musieli jednak zadowolić się czwartym miejscem. Wygrali natomiast Damian Wojtasik i Rafał Szternel, którzy w finale ograli Michała Kantora i Artura Bagińskiego w dwóch setach. - Po prostu trafiliśmy z formą. Ten triumf jest jednak niespodziewany, Dominik i Grzesiek imponowali pierwszego dnia, a potem trochę opadli z sił. Widać, że nie są jeszcze optymalnie przygotowani fizycznie. Stąd ich miejsce poza podium - mówili zwycięzcy. - Z naszymi rywalami z finału wcześniej na tym turnieju przegraliśmy. Dlatego cieszy to, że udało nam się zrewanżować. Łatwo jednak nie było, bo w obu setach gra toczyła się na przewagi - dodali. Faktycznie, w obu setach emocji nie brakowało Wojtasik i Szternel wygrali 22:20 i 24:22. - Ten turniej jest naprawdę świetnie organizowany. Chyba najlepiej spośród wszystkich imprez, jakie latem odbywają się w Polsce. Atmosfera jest wręcz super - podsumowali zwycięzcy.
W ten weekend rywalizowali mężczyźni, a za tydzień będzie można dopingować kobiety. Od piątku (11 czerwca) do niedzieli (13 czerwca) będą bowiem walczyć o zwycięstwo w Grand Prix Polski. Następnego dnia Plaża Wolności zniknie z krajobrazu miasta.
|