|
|
(fot. MaciejTurek.pl)
|
Bez punktu wracają z Wrocławia siatkarki PTPS Piła. Na zakończenie pierwszej rundy PlusLigi pilanki przegrały z Impelem Gwardią 1:3, a spotkanie miało niesamowity przebieg. Zespół Mirosława Zawieracza miał wielką szansę prowadzić 2:0 w setach, a potem także doprowadzić do tie-breaka. Niestety, nic z tego jednak nie wyszło.
PTPS zakończył zatem pierwszą rundę z bilansem trzech zwycięstw oraz sześciu porażek. Uzbierał 11 punktów, a mogło ich być znacznie więcej - wystarczy przypomnieć choćby porażkę z ekipą Organiki Budowlanych Łódź 2:3, mimo prowadzenia 2:0. Także piątkowe spotkanie będzie miało prawo śnić się pilankom po nocach.
W pierwszym secie wygrały pewnie. Pomogła na pewno w tym skuteczność w ataku Agnieszki Kosmatki, która w przekroju całego spotkania uzbierała najwięcej punktów dla swojego zespołu (11). Z upływem czasu wrocławianki znalazły jednak na nią sposób i musiała ustąpić miejsca Natalii Krawulskiej. Z kolei słabiej niż zwykle przyjmującą Veronikę Hudimę zastąpiła Daria Paszek, która spisywała się bardzo dobrze, ale do czasu. To właśnie odbiór zagrywki okazał się decydującym elementem, bo gwardzistki potrafiły punktować swoje rywalki seriami.
Nie ma najmniejszych wątpliwości, że w hali Orbita powinno być 2:0 dla Piły. Druga partia była wyrównana, ale przed drugą przerwą techniczną w polu zagrywki pojawiła się Monika Naczk i dzięki niej udało się odskoczyć na 16:13. Potem było także 22:20, ale ostatecznie lepsze okazały się wrocławianki, które przy piłce setowej zablokowały Kosmatkę. W tym elemencie lepsze były zawodniczki PTPS, które zdobyły 19 punktów, przy 14 pilanek. Znów jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w decydujących fragmentach bardziej szczelną ścianę pod siatką ustawiały zawodniczki gospodarzy.
Była szansa, żeby punkt już mieć w kieszeni, a tymczasem trzeba było nadal ciężko o niego walczyć. O trzeciej partii zespół Mirosława Zawieracza powinien jak najszybciej zapomnieć. Nie udało się bowiem przekroczyć granicy 10 punktów. Podczas drugiej przerwy technicznej było 16:8 dla Gwardii. Wtedy na zagrywce była Dominika Sobolska, która opuściła strefę serwisu przy rezultacie 24:9!
W Orbicie powinno dojść do tie-breaka, bo od początku czwartej odsłony inicjatywa należała do przyjezdnych, które w pewnym momencie prowadziły już 21:13. I przegrały! Sporo strat udało się Gwardii odrobić dzięki - po raz kolejny warto zwrócić uwagę na ten element - skutecznej zagrywce Zuzanny Efimienko. Między innymi po jej asie zrobiło się tylko 21:20. Wtedy jeszcze pilanki zdołały się obronić, a potem także odskoczyły na 23:20, kiedy bezpośrednio z serwisu zapunktowała wprowadzona tylko na chwilę Kosmatka. Przy wyniku 24:21 PTPS miał trzy piłki setowe, ale nie potrafił wykorzystać żadnej. Najbliżej był przy ostatniej - wtedy piłka wędrowała cztery razy na lewe skrzydło do Paszek. Ta zbijała mocno, ale fantastycznie broniła libero wrocławskiej ekipy Aleksandra Krzos. W końcu przeciwniczki wyrównały, a po kolejnych trudnych zagrywkach Katarzyny Mroczkowskiej zapewniły sobie zwycięstwo za trzy punkty. W ostatniej akcji zablokowana została Monika Martałek. PTPS mógł żałować wielkiej szansy na wywiezienie z Wrocława co najmniej punktu.
Impel Gwardia Wrocław - PTPS Piła 3:1 (19:25, 25:23, 25:9, 26:24)
GWARDIA: Wilson, Mroczkowska, Czypiruk, Jaszewska, Haładyn, Efimienko oraz Krzos (libero), Folta, Medyńska, Rosner, Sobolska.
PTPS: Kuligowska, Brown, Martałek, Hudima, Kaczmar, Kosmatka oraz Wysocka (libero), Naczk, Paszek, Krawulska, Kajzer.
|