|
|
Mimo porażki siatkarki Energetyka pożegnały gorące oklaski kibiców (fot. Magdalena Sobkowiak)
|
W drugim meczu rozgranym podczas weekendu siatkarki Energetyka Poznań uległy na własnym parkiecie gdańskiej Gedanii 0:3. Dwa sety tego spotkania miały jednak niezwykle dramatyczne końcowki, w których zespół gości zwyciężał dopiero po długiej grze na przewagi.
Inauguracyjna odsłona nie zapowiadała późniejszych olbrzymich emocji. Gedania bardzo szybko wypracowała sobie w niej kilkupunktową przewagę, grając bardzo pewnie, nie popełniając niewymuszonych błędów oraz popisując się silnymi serwisami i atakami. Poznanianki uniknęły pogromu, ponieważ pod koniec odrobiły trochę strat. - Tę partię przegrałyśmy zdecydowanie i zasłużenie. Grałyśmy po prostu słabo - oceniła później trenerka Energetyka Paulina Sus-Wędzonka.
Drugi set rozpoczął się dla jej zespołu równie fatalnie. Opiekunka gospodarzy już w połowie rywalizacji - przy stanie 4:13 - wykorzystała swój drugi czas na żądanie. Ta przerwa w końcu pomogła, bowiem od tego momentu poznanianki zaczeły grać zecydowanie lepiej. Od wyniku 13:19 Energetyk zdobył pięć punktów z rzędu, a później doprowadził do remisu 22:22. Rozpoczęła się wyrównana i emocjonująca końcówka. Ekipa gospodarzy miała w niej jedną piłkę setową, gdańszczanki cztery. Ostatniej z nich ambitnie walczące siatkarki z Poznania już nie zdołały obronić i Gedania wygrywała w całym spotkaniu już 2:0.
Nie odebrało to jednak zawodniczkom Energetyka ochoty do gry. W trzecim secie po ataku Zuzanny Grzybulskiej objęły prowadzenie 10:9. Chwilę później w polu zagrywki zameldowała się Aleksandra Bekas i z jej serwisami nie mogła sobie poradzić libero gdańszczanek Aleksandra Chyła. Dzięki temu aż cztery punkty bezpośrednio z piłek przechodzących zdobyła Malwina Konkolewska. Po popisie tej pary drużyna z Poznania miała aż sześć punktów przewagi i wydawało się, że jest na dobrej drodze do zwycięstwa w całym secie. Niestety od stanu 22:16 w sprawnie działającej machinie Energetyka coś się zacięło, a punkty seriami zaczęła zdobywać Gedania. Poznanianki nie wykorzystały dwóch piłek setowych i znów doszło do gry na przewagi. O ile na finiszu drugiej odsłony kibice przeżyli sporo emocji, o tyle w końcowce trzeciej partii uczestniczyli w prawdziwym siatkarskim horrorze. Sytuacja zmieniała się bowiem po każdej piłce - szansę na wygranie seta miał Energetyk, chwilę później meczbole marnowały rywalki. W tych trudnych chwilach fantastycznie radziła sobie Paulina Górecka, do której koleżanki adresowały większość piłek, a ona skutecznie kończyła ataki. Gdy przy stanie 29:30 wydawało się że nadchodzi nieuchronna egzekucja, poznanianki fenomenalnie zagrały podwójnym blokiem. Po chwili wypracowały sobie kolejne dwie piłki setowe, których jednak nie udało się skończyć. W końcu jednak trzy punkty z rzędu zdołała zdobyć Gedania, kończąc ten prawdziwy dreszczowiec. Schodzące z parkietu siatkarki Energetyka żegnały jednak owacje na stojąco.
- Trudno ochłonąć po takim meczu i pogodzić się z wynikiem. Czym innym jest przegrać trzy sety wysoko i zasłużenie, a czym innym polec po tak dużym wysiłku i walce jak równy z równym, z zespołem który był absolutnie w naszym zasięgu. Te dwa sety pokazały, że mecz mógł się skończyć zupełnie innym rezultatem. Niestety nie wykorzystałyśmy przewagi, miałyśmy trochę pecha, punkty uciekły nam za łatwo - skomentowała smutna trener Sus-Wędzonka. - Niestety w kluczowych momentach w końcówkach szwankował nasz atak. Gdy w drugim secie zaczął działać blok, poczułyśmy dużą motywację. Szkoda, że nam nie wyszło, tak się czasem zdarza - stwierdziła Bekas.
- To był bardzo pracowity weekend. Plan udało nam się zrealizować w połowie, dzisiejszy wynik nie oddaje naszego wkładu pracy w ten mecz. W Gdańsku na pewno postaramy się o skuteczny rewanż. Takie spotkania też się przydają, bo gdy wyciągniemy wnioski i minie smutek, pomoże to kształtować charakter zespołu. Z piątego miejsca po pierwszej rundzie jesteśmy zadowolone, w drugiej pokażemy, że to nie jest przypadek i może nawet pokusimy się o coś więcej - podsumowała wydarzenia weekendu Zuzanna Grzybulska.
Energetyk Poznań - Gedania Gdańsk 0:3 (19:25, 27:29, 34:36)
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Golak, Górecka, Święcioch (libero) oraz Paszczyk.
|