|
|
Siatkarki Energetyka długo zapewne będą wspominać mecz w Słupsku (fot. Magdalena Sobkowiak)
|
Siatkarki Energetyka Poznań pokonały na wyjeździe Czarnych Słupsk 3:0. W trakcie pierwszego seta mecz został przerwany, bowiem część miejscowych kibiców rozpaliła race i sala wypełniła się dymem. Do gry oba zespoły powróciły po ponad godzinie.
Do zamieszania doszło przy prowadzeniu poznanianek 21:13. - Do tego momentu ta grupa normalnie dopingowała zespół gospodarzy - relacjonuje trenerka Energetyka Paulina Sus-Wędzonka. - Nagle jednak rozpalili race i rzucili na boisko serpentyny. W hali szybko nagromadziło się sporo dymu i sędziowie przerwali mecz - dodaje opiekunka poznańskiego zespołu. Po tym wydarzeniu kibice, którzy wywołali całą "zadymę" opuścili salę, ale i tak trzeba było ponad godzinę czekać, aż warunki pozwoliły na wznowienie spotkania.
Przerwa nie wpłynęła najlepiej na zespół gości, bowiem stracił on prawie całą, wypracowaną wcześniej przewagę! - Dziewczyny wróciły do gry jakoś mało rozgrzane, rywalki zdobyły parę punktów i nabrały wiary w odwrócenie losów seta. A my stanęliśmy - mówi Sus-Wędzonka. Na szczęście w końcu jej podopieczne przerwały swoją niemoc i wygrały tę odsłonę 23:25.
- Dwa kolejne sety toczyły się już pod nasze dyktando. Dobrze funkcjonowała zagrywka. nie mieliśmy też specjalnych problemów z atakiem - ocenia trenerka Energetyka, która chwali między innymi Marlenę Pleśnierowicz. - Popisała się między innymi kilkoma efektownym kiwkami - mówi szkoleniowiec poznańskich siatkarek. Sobotnie zwycięstwo sprawiło, że jej zespół na dobre zadomowił się w górnej części tabeli. Za tydzień ma szansę jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem będzie podejmował znajdującego się tuż za nim w drugoligowym zestawie Orła Elbląg.
Czarni Słupsk - Energetyk Poznań 0:3 (23:25, 10:25, 17:25)
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Golak, Górecka, Święcioch (libero) oraz Paszczyk.
|