<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Zawiodły tylko głowy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9102</link>
    <description>Siatkarzom AZS UAM Poznań nie udało się awansować do I ligi. W rozegranym w Kętach Turnieju Mistrzów zajęli trzecią pozycję. Zawodnicy i trener podkreślają jednak, że pod względem czysto sportowym nie byli gorsi. Zabrakło &quot;zimnej głowy&quot; w decydujących momentach oraz doświadczenia. 

Poznaniacy w zakończonych porażką meczach z AKS Rzeszów i miejscowym Kęczaninem stworzyli emocjonujące, pięciosetowe siatkarskie widowiska. Tyle, że bez szczęśliwego zakończenia. - Po dwóch przegranych tie-breakach pozostaje niedosyt. Trafiliśmy na zespoły grające dobrą siatkówkę, ale o naszych porażkach zadecydowały tak naprawdę końcówki meczów - ocenia Bartłomiej Wojnowski. - Turniej był bardzo ciężki, zagraliśmy przez trzy dni trzynaście setów. Fajnie, że mogliśmy w nim wystąpić. To duże wyróżnienie, ale szkoda, że nie udało nam się zmienić ligi na wyższą. Mam nadzieję, że jeszcze na taki turniej pojedziemy. Mamy bardzo perspektywiczny zespół. Jeżeli pozostanie w takim składzie, to wydaje mi się, że cały czas będzie progres i następny sezon będzie podobny, tylko z lepszą końcówką. Potrzebujemy doświadczenia. Mamy młodych zawodników, którzy im więcej będą grać, tym będą spisywać się lepiej - dodaje kapitan akademików.

- Byliśmy dwa tie-breaki od upragnionego awansu. Wszystko było w naszych rękach. W spotkaniu z Rzeszowem oba zespoły grały bardzo nerwowo i kto popełnił mniej błędów, wygrał. Starcie z gospodarzami było meczem walki, a wynik był sprawą otwartą do samego końca - komentuje Krystian Pachliński. - Przed sezonem zakładaliśmy sobie, by być w czwórce. Ogrywając Krispol Września wykonaliśmy plan maksimum, ale to nie oznaczało, że pojechaliśmy do Kęt na wakacje. Chcieliśmy pokazać się z dobrej strony i awansować. Niestety, jeszcze nie teraz. Rezerwy mamy duże. Już teraz zrobiliśmy spory krok do przodu, a jeśli w przyszłym sezonie zostanie taka drużyna lub podobna, to stać nas na kolejny. Sportowo tego nie przegraliśmy, tylko mentalnie. Wykonaliśmy ciężką pracę fizyczną przygotowując się do tych zawodów i ten aspekt wypalił. Coś nas natomiast przerosło. Zwyciężając w play-offach to my wygraliśmy wojnę psychologiczną, teraz tak się nie stało. Wyciągniemy pozytywne wnioski i postaramy się tych błędów już nie popełnić - mówi libero poznańskiego zespołu. 

- Turniejowe wyniki mówią same za siebie. Grały bardzo wyrównane zespoły, a dużą rolę odegrały emocje. My jako zespół nie byliśmy psychicznie gotowi, by zająć któreś z dwóch pierwszych miejsc - podsumowuje z kolei trener Damian Lisiecki. - Aspekty sportowy i motoryczny nie odegrały tu roli. Zaważył właśnie aspekt psychologiczny, nad którym także staramy się pracować. Nie wytrzymaliśmy ciśnienia. Szkoda, bo mieliśmy dwie szanse, które mogły nas już ustawić w I lidze. Musimy to przełknąć, przeanalizować i działać dalej. Na pewno mogłem lepiej rozwiązać pewne warianty zmian czy ustawień taktycznych. Gramy jednak bardziej spontanicznie, niż pod kontrolą. Tej kontroli przez spięcie i chęć zwycięstwa nie było. Ta chęć stała się wręcz destrukcyjna. Było jednak bardzo dużo walki i chciałbym pochwalić zawodników, bo oni zrobili wszystko, by zwyciężyć. Przegrywamy, ale po naprawdę wielkich emocjach - dodaje szkoleniowiec poznańskich siatkarzy.

- Wygrywając play-offy moi gracze zdobyli mistrzostwo świata. W Kętach mogli powalczyć o złoto olimpijskie. Nie udało się, ale sama obecność w tej elicie jest dla nas wielkim sukcesem. Takim trochę ponad stan. Nie mamy doświadczenia i stworzyliśmy zespół z różnych środowisk, który jest razem osiem miesięcy. Nasze zwycięstwo w ligowej grupie było wynikiem bardzo ciężkiej pracy wykonanej przez zespół i rozwoju z miesiąca na miesiąc. I choć nie można mówić, że to był przypadek, ja nie budowałem ekipy na awans do I ligi. Zespół na awans musimy zacząć tworzyć już od przyszłego sezonu, ale patrząc w perspektywie 2-3 lat - mówi Lisiecki. 
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9102&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-21 01:45:29</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Skończyli na trzecim</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9094</link>
    <description>Siatkarze AZS UAM Poznań zajęli trzecie miejsce w rozgrywanym w Kętach Turnieju Mistrzów II ligi. W ostatnim swoim spotkaniu pokonali pewnych już awansu Czarnych Radom 3:0. Drugim zespołem, który zagra w I lidze będzie miejscowy Kęcznianin.
 
- Dla Radomia ten mecz był o nic. Dla nas stawką było natomiast trzecie miejsce, dlatego bardzo nam zależało, by wygrać i pokazać się z jak najlepszej strony - mówił po spotkaniu trener akademików Damian Lisiecki. Szkoleniowiec Czarnych Wojciech Stępień dał tymczasem odpocząć niemal wszystkim zawodnikom, którzy dzień wcześniej wywalczyli awans do I ligi. W meczowej kadrze nie było w ogóle największej gwiazdy radomian Roberta Prygla oraz kilku innych kluczowych graczy z Radomia. Pewnych roszad dokonał też Lisiecki, dając szansę występu kilku zawodnikom, którzy grali dotąd nieco mniej. W tym gronie znalazł się między innymi Damian Piórkowski. - Jestem zadowolony, że trener dał mi szansę. Mam nadzieję że ją wykorzystałem. Piotrek Janiak sobie trochę odpoczął, bo grał dwa ciężkie mecze - powiedział przyjmujący AZS UAM. Co ciekawe, &quot;Janek&quot; odpoczywał, ale po meczu odebrał nagrodę dla najlepszego siatkarza poznańskiej drużyny w całym Turnieju. - Cieszę się z tego wyróżnienia, ale bez wahania zamieniłbym je na awans - zaznaczył Janiak.
 
Przewaga akademików w niedzielnym starciu z Czarnymi nie podlegała dyskusji. Już od początku meczu objęli zdecydowane prowadzenie. Pod koniec pierwszego seta dali się jednak dogonić rywalom i przez chwilę zrobiło się nerwowo. Ostatecznie skończyło się 25:23 dla poznaniaków. W drugiej odsłonie takich problemów już nie było, a w ostatniej partii radomska młodzież podjęła nieco bardziej ambitną walkę i był to najbardziej wyrównany set spotkania. W końcówce ponownie lepsi okazali się jednak siatkarze z Poznania. - Takie zwycięstwo na pocieszenie. Wcześniej przegraliśmy dwa tie-breaki i dlatego nie awansowaliśmy do I ligi. Dobrze jednak, że mamy chociaż trzecie miejsce - komentował Piórkowski. - Dałem pograć chłopakom, którzy trochę rzadziej występowali w tym sezonie. Niektórzy pokazali się z dobrej strony, niektórzy z trochę słabszej. Było trochę chaosu, ale też i mniejsze ciśnienie. Jestem zadowolony z niektórych elementów. Z meczu może mniej - dodawał trener Lisiecki.
 
Taki wynik meczu dał zwycięstwo w całych zawodach Kęczaninowi Kęty, który w bezpośrednim starciu o awans do I ligi pokonał po dramatycznym meczu AKS Rzeszów. Gospodarze przegrywali już 0:2, pózniej w czwartym secie obronili kilka piłek meczowych. Ale po tie-breaku oszaleli z radości. Nic zatem dziwnego, że ostatni mecz poznaniaków z Czarnymi nie cieszył się zainteresowaniem miejscowych kibiców. Niestety, podobnie do sprawy podeszli organizatorzy. Przez dwa sety w hali panowała cisza, atmosfera była daleka od turniejowej. Spiker i obsługa muzyczna uznali, że turniej już się zakończył. Zwycięstwo akademików 3:0 sprawiło, że trzeba było policzyć małe punkty, by poznać zwycięzcę imprezy. Okazał się nim zespół gospodarzy.
 
W poniedziałek na naszych łamach zapraszamy na szersze podsumowanie występu AZS UAM w Turnieju Mistrzów.
 
AZS UAM Poznań - Czarni Radom 3:0 (25:23,25:20,25:21)
 
AZS UAM: Wojnowski, Bukowski, Radomski, Piórkowski, Janiak, Józefczak, Pachliński (libero), oraz Zapaśnik, Kowalski, Murdzia (libero).
 
Czarni: Skwarek, Surma, Szumielewicz, Gonciarz, Pszenny, Kleczaj, Filipowicz (libero).
 
 
Turniej Mistrzów II ligi w Kętach - dzień trzeci
 
Kęczanin Kęty - AKS Rzeszów 3:2
AZS UAM Poznań - Czarni Radom 3:0
 
Tabela końcowa:
 
1. Kęczanin Kęty 5 2-1 7:7
2. Czarni Radom 5 2-1 6:6
3. AZS UAM 4 1-2 7:6
4. AKS Rzeszów 4 1-2 7:8
 
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9094&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-20 15:09:59</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tak blisko, a tak daleko</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9089</link>
    <description>Siatkarze AZS UAM Poznań nie zagrają w przyszłym sezonie na boiskach I ligi. W sobotę przegrali swojego drugiego tie-breaka w Turnieju Mistrzów, ulegając Kęczaninowi Kęty. Akademicy zagrają w niedzielę o honor z pewnymi awansu Czarnymi Radom.
 
Poznaniacy rozpoczęli mecz z gospodarzami imprezy w fatalnym stylu. W ich grze nie działał żaden siatkarski element i długo zanosiło się na pogrom. W końcówce seta zawodnicy AZS podnieśli głowy. Kilka punktów z rzędu zdobył Michał Bukowski i udało się nieco zmniejszyć rozmiary porażki w pierwszej odsłonie, a przy tym odzyskać trochę wiary w swoje możliwości. - Może przytłoczyła nas pełna hala kibiców, którzy byli przeciwko nam, może za bardzo chcieliśmy, bo wierzyliśmy że możemy jeszcze wygrać i awansować. To nas chyba zgniotło w tym pierwszym secie. Oni dobrze zagrywali, my w tym stresie nie umieliśmy przyjąć. Pod koniec zaczęliśmy łapać rytm i grać swoje. Potem postanowiliśmy, że nie mamy co kalkulować i że idziemy na maksa. Sięgnęliśmy dna i odbiliśmy się od niego - komentuje Łukasz Murdzia.
 
I rzeczywiście, od drugiego seta zawodnicy Damiana Lisieckiego zaczęli grać zdecydowanie lepiej i wygrali go 25:22. Trzecia partia była chyba najbardziej wyrównana i emocjonująca. Goście z Poznania wykazali więcej opanowania w końcówce i wygrali &quot;na przewagi&quot; - 27:25. Do połowy czwartego seta znów trwała zażarta walka punkt za punkt. Wtedy jednak wyższy bieg wrzucił Kęczanin i doprowadził do tie-breaka. W nim siatkarze AZS prowadzili 7:4, potem jednak zupełnie stanęli. - Nie mamy w drużynie kogoś, kto potrafi w takim momencie uspokoić grę i wziąć jej ciężar na siebie - ocenia trener Lisiecki. Jego podopieczni dali się zablokować pięć razy z rzędu i chwilę później z wygranej w &quot;meczu o życie&quot; cieszyli się gospodarze.
 
AZS UAM Poznań stracił tym samym szansę na awans do I ligi, gdyż zachować mógł ją tylko zwycięzca sobotniego meczu. Kęczanin zagra w niedzielę bezpośrednie spotkanie o awans z AKS Rzeszów (godz. 10). Akademicy zaś zmierzą się z pierwszymi wygranymi turnieju - Czarnymi Radom (godz. 13), którzy pokonali rzeszowian 3:2, choć przegrywali już 0:2. Odrobili straty, wygrali tie-breaka i mogli świętować awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Grający o honor poznaniacy nie są bez szans na godne pożegnanie z Turniejem. Radomianie to najstarszy zespół w stawce i już w sobotę było widać u nich problemy kondycyjne, których to gracze AZS akurat nie mają. Motywacja siatkarzy Lisieckiego też na pewno będzie większa.
 
Trudno oprzeć się wrażeniu, że oba przegrane mecze mogły równie dobrze skończyć się korzystnymi rezultatami i awansem do I ligi. - Było tak blisko, a tak daleko. Widocznie na tym etapie nie byliśmy jeszcze gotowi, by wytrzymać ciśnienie tych tie-breaków. Popełniliśmy za dużo błędów. Głowa jest do poprawy. Drużyna to monolit, taki łańcuch, w którym jeśli któreś ogniwo nie wytrzyma napięcia, to łańcuch pęka. No i pękł - podsumował Murdzia. 

TURNIEJ MISTRZÓW II LIGI W KĘTACH - DZIEŃ DRUGI:
 
Czarni Radom - AKS Rzeszów 3:2
AZS UAM Poznań - Kęczanin Kęty 2:3

Tabela:
1. Czarni Radom 4 2-0 6:3
2. AKS Rzeszów 3 1-1 5:5
3. Kęczanin Kęty 3 1-1 4:5
4. AZS UAM 2 0-2 4:6
Kolejno: miejsce, nazwa zespołu, punkty, zwycięstwa-porażki, bilans setów
 
AZS UAM Poznań - Kęczanin Kęty 2:3 (15:25, 25:22,27:25,22:25, 11:15)
 
AZS UAM: Wojnowski, Radomski, Janiak, Murdzia, Bukowski, Górski, Pachliński (libero) oraz Piórkowski, Zapaśnik, Józefczak.
 
KĘCZANIN: Kapuśniak, Biegun, Błasiak, Raniszewski, Faron, Kubica, Cymerman (libero) oraz Mamica, Muchewicz, Gaweł.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9089&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-19 19:53:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Na początek porażka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9083</link>
    <description>W pierwszym meczu rozgrywanego w Kętach Turnieju Mistrzów II ligi, siatkarze AZS UAM Poznań przegrali po dramatycznym spotkaniu z AKS Rzeszów 2:3. W sobotę zmierzą się z miejscowym Kęczaninem. 
 
Poznaniacy rozpoczęli rywalizację jeszcze przed oficjalnym otwarciem imprezy, które nastąpiło dopiero po zakończeniu ich meczu z rzeszowianami. W trakcie krótkiej ceremonii okazały puchar i podziękowania od miejscowych władz otrzymał gość specjalny - Piotr Gruszka, rodowity Kęczanin. - Jeśli chodzi o siatkówkę, jest to największe wydarzenie w historii tego miasta. Cieszę się, że Kęty żyją tą dyscypliną i ją wspomagają. Liczę, że zobaczę dobrą grę - powiedział w rozmowie z nami były reprezentant Polski. Mecz akademików z rzeszowianami nie zawiódł jego oczekiwań. - Bardzo fajny, zacięty, pięć setów. Zespoły nieźle poukładane. Trenerami są ludzie, z którymi miałem styczność w swojej karierze i teraz przekazują podopiecznym swoją wiedzę. Cieszę się, że siatkówka rozwija się w takim mieście jak Poznań, gdzie przecież głównym sportem jest piłka nożna - dodał Gruszka.
 
W gorszych humorach byli obaj szkoleniowcy, w szczególności oczywiście Damian Lisiecki. Ale zaskakująco krytyczny był również opiekun zwycięzców - Artur Łoza. - Przepraszam za naszą postawę. To było jedno z najsłabszych spotkań, jakie zagraliśmy w ostatnim czasie. Jesteśmy zgodni z trenerem Lisieckim co do tego, że gra była bardzo szarpana. Oba zespoły miały problemy bardziej ze sobą, niż z przeciwnikiem. O tym kto wygrał zdecydowało kilka akcji - komentował szkoleniowiec rzeszowian. Pierwszy set był bardzo wyrównany, a o zwycięstwie akademików zdecydowała ich lepsza postawa w samej końcówce. W drugiej partii poznaniacy prowadzili już 16:10, ale na finiszu dali się dogonić i ostatecznie przegrali 23:25. Nikt nie ma wątpliwości, że był to kluczowy moment spotkania. - Jeżeli pociągnęlibyśmy tego drugiego seta do końca, to rywalom byłoby się trudno podnieść - oceniał środkowy AZS UAM Tomasz Górski. W trzecim secie akademicy wciąż byli w dalekiej podróży i przegrali go gładko. Czwarta odsłona przyniosła na szczęście przełamanie Wielkopolan i o losach rywalizacji zadecydował tie-break. Mimo wyrównanej rywalizacji, przy stanie 12:13 dwa kolejne punkty padły łupem rzeszowian i było po zawodach. - Momentami byliśmy spięci, popełnialiśmy błędy i były przestoje. Przez to przegraliśmy drugiego seta i następnego. Dobrze, że obudziliśmy się w czwartym. W tie-breaku Rzeszów miał więcej szczęścia w kluczowych momentach i dlatego tak się to skończyło - podsumował Górski.
 
- Zagraliśmy słabe spotkanie na otwarcie, więc dalej może być tylko lepiej. Mecz był zresztą bardzo chaotyczny z obu stron. Za dużo było emocji negatywnie wpływających na jakość gry. Moi zawodnicy niepotrzebnie się załamywali i spinali. Presji przecież nie ma. Chcieli się pokazać z dobrej strony i może to ich zablokowało. Nie mieliśmy kontroli nad tym spotkaniem. Mieliśmy przebłyski i kiedy myślałem, że ta kontrola już jest, wtedy momentalnie ją traciliśmy. Gra popłynęła swoim nurtem. Nie udało mi się zmobilizować zawodników. A naprawdę niewiele trzeba było, żeby dzisiaj wygrać - komentował trener akademików Damian Lisiecki.
 
W sobotę o 19:00 jego podopieczni zmierzą się z gospodarzem imprezy - Kęczaninem Kęty, który w drugim piątkowym meczu uległ Czarnym Radom 1:3. - Przyjechaliśmy pokazać się z dobrej strony. Jutro postaramy się zagrać to, co pokazywaliśmy w finale play-off - obiecywał w piątek Górski. - Będziemy chcieli wyjść bardziej zdeterminowani, a przy tym na luzie i pokazać dobrą siatkówkę. To wystarczy, by walczyć o zwycięstwo - dodał trener Lisiecki. Szans akademików nie przekreślał też trener AKS Rzeszów. - Poznaniacy mają waleczny zespół. Jak im się poda rękę, to potrafią ugryźć aż do barku. Bardzo trudno się z nimi gra. Mam nadzieję, że napsują wiele krwi naszym kolejnym przeciwnikom - życzył sobie Artur Łoza.
 
Turniej Mistrzów II ligi - dzień pierwszy
 
AZS UAM Poznań - AKS Rzeszów 2:3
Kęczanin Kęty - Czarni Radom 1:3
 
Tabela (punkty, zwycięstwa-porażki, sety)
 
1. Czarni Radom 2 1-0 3:1
2. AKS Rzeszów 2 1-0 3:2
3. AZS UAM P-ń 1 0-1 2:3
4. Kęczanin Kęty 1 0-1 1:3
 
 
AZS UAM Poznań - AKS Rzeszów 2:3 (25:22, 23:25, 19:25, 25:19, 12:15)
 
AZS UAM: Wojnowski, Radomski, Murdzia, Janiak, Górski, Bukowski, Pachliński (libero) oraz Piórkowski, Zapaśnik, Józefczak.
 
AKS: Kowalski, Długosz, Pałka, Nożewski, Peszko, Dryja, Głód (libero) oraz Świst, Durski, Pszonka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9083&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-18 16:55:34</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ostatni krok akademików</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9080</link>
    <description>Siatkarze AZS UAM Poznań rozpoczynają w piątek ostatni etap walki o awans do I ligi. Przebieg ich spotkań w ramach odbywającego się w Kętach Turnieju Mistrzów będzie można &quot;na żywo&quot; śledzić na łamach naszego portalu.
 
Akademicy wyruszyli do Małopolski w czwartkowe południe. Pojechali w najsilniejszym składzie - do zespołu powrócił Adam Józefczak, który z powodu naderwania więzadeł w stopie nie brał udziału w finałowej rywalizacji play-off z Krispolem Września. - Przygotowania przebiegły bez problemów. Nie ma żadnych kontuzji, &quot;Józef&quot; doszedł do siebie. Pierwszy mecz pokaże w jakiej jesteśmy formie. Ja jestem pozytywnie nastawiony - mówi trener AZS UAM Damian Lisiecki.
 
Jego podopieczni w Kętach zmierzą się kolejno z AKS Rzeszów (piątek), miejscowym Kęczaninem (sobota) i Czarnymi Radom (niedziela). Czy jest w tym gronie jakiś zdecydowany faworyt? - Jeżeli na tym etapie ktoś wyszczególnia taki zespół, to ja się najczęściej z tego śmieję - komentuje atakujący poznańskiego zespołu Łukasz Murdzia. - Skoncentrowałem się na naszym pierwszym przeciwniku i tylko jego rozpracowywałem taktycznie. Naszych kolejnych rywali zobaczę w drugim piątkowym meczu. Nie warto zaśmiecać głów niepotrzebnymi informacjami. Dla nas spotkanie z Rzeszowem jest w tej chwili najważniejsze - dodaje Lisiecki. - Nie mamy doświadczonego zespołu. Dopiero okaże się, jak te &quot;młode wilki&quot;  to potraktują. Ale z tego, co widzę zaangażowanie jest bardzo duże. Na treningach pracowali dobrze, są skoncentrowani. Mam nadzieję, że to się przełoży na najbliższy mecz - kończy szkoleniowiec AZS UAM.
 
Rozpoczynający się w piątek w Kętach Turniej Mistrzów wyłoni dwóch nowych pierwszoligowców. Czy w tym gronie znajdą się siatkarze z Poznania? Możecie się przekonać, śledząc na łamach naszego portalu tekstowe relacje &quot;na żywo&quot; z każdego ze spotkań akademików. Nie zabraknie także pomeczowych komentarzy zawodników oraz trenera zespołu. Zapraszamy!
 
Plan turnieju:
 
18 maja 2012 (piątek)
godz.16:00: AZS UAM Poznań - AKS Rzeszów
godz.19:00: Kęczanin Kęty - Czarni Radom

19 maja 2012 (sobota)
godz.16:00: AKS Rzeszów - Czarni Radom 
godz.19:00: Kęczanin Kęty - AZS UAM Poznań 

20 maja 2012 (niedziela)
godz. 10:00: Kęczanin Kęty -AKS Rzeszów
godz. 13:00: Czarni Radom - AZS UAM Poznań</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9080&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-17 22:24:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>O awans powalczą w Kętach</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9000</link>
    <description>AZS UAM Poznań nie będzie organizatorem Turnieju Mistrzów II ligi siatkarzy. Podopieczni Damiana Lisieckiego o awans powalczą w Kętach.
 
Akademicy z Poznania bardzo liczyli na to, że zostaną gospodarzem decydującej imprezy. Swoją ofertę do PZPS wysłali już dwa tygodnie temu. Przedstawiciele siatkarskiej centrali za bardziej atrakcyjną uznali jednak propozycję Kęczanina Kęty (woj. małopolskie). I to właśnie ten klub został organizatorem zaplanowanego na 18-20 maja turnieju. - Osobiście stawiałam na nas lub na Czarnych Radom. Widocznie jednak ich oferta okazała się najlepsza. Szkoda, że nie wystąpimy u siebie. Ale mam nadzieję, że chłopaki zagrają jak najlepiej potrafią i powalczą o awans - mówi kierownik AZS UAM Małgorzata Purol.
 
Do decydującej rywalizacji oprócz akademików, Kęczanina i ekipy z Radomia ostatecznie przystąpi też drużyna AKS Rzeszów, która w decydującym spotkaniu play-off pokonała Avię Świdnik. Awans do I ligi wywalczą dwie najlepsze ekipy Turnieju w Kętach.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=9000&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-07 16:50:28</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Turniej Mistrzów w Poznaniu?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8930</link>
    <description>AZS UAM Poznań chce zorganizować Turniej Mistrzów II ligi siatkarzy. Na razie jednak nie znamy jeszcze kompletu jego uczestników.
 
Trwa bowiem walka w finale play-off w IV grupie, w którym AKS Rzeszów remisuje z Avią Świdnik 2:2. O tym, która z tych ekip stanie przed szansą dalszych zmagań o awans do I ligi, zadecyduje piąty mecz zaplanowany na 2 maja w stolicy. Pozostałe zespoły, które wezmą udział w Turnieju Mistrzów poznaliśmy juz wcześniej. To Kęczanin Kęty, Czarni Radom oraz oczywiście AZS UAM Poznań, który po pasjonującym finale okazał się lepszy od Krispolu Września.
 
Decydujący bój o I ligę odbędzie się w weekend 18-20 maja. Jego organizacja przypada jednemu z klubów walczących o awans. Chęć przeprowadzenia imprezy zgłosił już AZS UAM Poznań. Oferta została wysłana, a nowoczesna hala na Morasku oraz bogata infrastruktura hotelowa w stolicy Wielkopolski sprawiają, że szanse poznaniaków ocenianie są wysoko. Na ostateczne decyzje PZPS trzeba jednak jeszcze poczekac.
 
Zanim AZS UAM przystąpi do walki o I ligę, czeka go jednak występ w finale akademickich mistrzostw Polski. Ten turniej zostanie rozegrany 3-6 maja w Katowicach i dla podopiecznych Damiana Lisieckiego powinien stanowić doskonałe przetarcie przed najważniejszymi meczami sezonu.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8930&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-26 15:48:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Turniej Mistrzów dla Poznania!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8846</link>
    <description>Sensacja stała się faktem! Siatkarze AZS UAM Poznań po pasjonujących meczach okazali się lepsi od Krispolu Września i wystąpią w Turnieju Mistrzów, który zdecyduje o awansie do I ligi. Poznaniacy w sobotę wygrali 3:2, a dzień później 3:1 i w całym finale play-off triumfowali 3:1.
 
- Po cichu mam nadzieję, że już tutaj na piąty mecz nie wrócimy - mówił dwa tygodnie temu we Wrześni trener akademików Damian Lisiecki. W niedzielę miał olbrzymie powody do radości. Jego podopieczni w wielkim stylu pokonali zdecydowanego faworyta grupy A.
 
Sobotni mecz poznaniacy rozpoczęli od zwycięskiego seta. Dwie kolejne odsłony, w których końcówki grane były &quot;na przewagi&quot;, wygrali goście. Akademicy bardziej żałują pewnie finiszu trzeciej partii. Prowadzili w niej już 23:19, by ulec 27:29. W czwartym secie byli już jednak zdecydowanie lepsi i podobnie, jak przed dwoma tygodniami, o losach sobotniego meczu decydował tie-break. W nim Krispol dwukrotnie osiągał przewagę (0:3 i 7:9), jednak za każdym razem dawał się dogonić. Natomiast poznaniacy swojej szansy w ostatniej akcji nie zmarnowali.
 
W niedzielę gospodarze triumfowali w dwóch pierwszych setach i przez moment wydawało się, że mecz skończy się po trzech odsłonach. Kolejna przyniosła jednak przełamanie Krispolu, który przypomniał sobie dobre momenty tego sezonu. Akademicy z kolei kompletnie się posypali, przegrywając wysoko i zasłużenie. - Daliśmy przeciwnikom złapać oddech. Od trzeciego seta zaczęli dużo lepiej grać - komentował trener Lisiecki. W czwartej partii siatkarze z Wrześni długo szli za ciosem, prowadząc przez niemal całego seta. Przy stanie 23:19 jednak... stanęli! Poznaniacy odrobili straty i przejęli inicjatywę. Gdy wygrywali 26:25, w pole zagrywki powędrował Łukasz Murdzia i najwidoczniej uznał, że już wystarczająco dużo było w ten weekend emocji w końcówkach. Potężnym asem serwisowym zakończył całą rywalizację! Gospodarze wpadli w szał radości, a z głośników popłynęło &quot;We are the champions&quot;. - Jesteśmy w szoku! Trudno opisać słowami jak się czuję, chyba ta piosenka mówi wszystko - stwierdził uradowany Michał Bukowski, jeden z głównych bohaterów weekendowych spotkań. Szczególnie w sobotnim meczu jego gra blokiem momentami zapierała dech. - Jedziemy na Turniej Mistrzów, choć przed play-offami dawano nam niewielkie szanse na sukces, pomimo że graliśmy dobrze, a forma rosła. Przeciwnicy nie wytrzymali ciśnienia. To jest mój największy sukces w trenerskiej karierze - podkreślał szczęśliwy Lisiecki.
 
Czy jednak AZS rzeczywiście pojedzie na Turniej Mistrzów? Od jakiegoś czasu trwają spekulacje o powiększeniu I ligi i wtedy wygrana z Krispolem oznaczałaby dla akademików bezpośredni awans. -Słyszałem o tym, ale to są na razie spekulacje. Na ten moment robimy swoje i nie zajmujemy się zakulisowymi rozstrzygnięciami. Jakie będą decyzje PZPS, takie przyjmiemy - komentował szkoleniowiec AZS UAM.
 
W obozie pokonanych grobowe nastroje. Krispol przegrał w sezonie zasadniczym tylko jeden mecz i był murowanym faworytem play-offów. - Była duża szansa, byliśmy niekwestionowanym liderem, ale sezon dzieli się na trzy etapy. Przyszło bezpośrednie granie &quot;o coś&quot;. W sezonie zasadniczym można nadrobić punkty, tutaj już liczą się mecze. Na Turnieju Mistrzów jest jeszcze większy stres niż tutaj. My już go nie doświadczymy. Niektórzy zawiedli, a ponieważ uważam że gra cały zespół, to nie wymienię nazwisk. Mimo to, nie mogę zawodnikom odmówić woli walki, bo bardzo chcieli i walczyli. Teraz będzie czas by usiąść i pomyśleć o tym, że jeśli się marzy o I lidze, to trzeba na ten poziom budować zespół. To dla nas smutny dzień. Liczyłem na wyjazd na Turniej Mistrzów, chcieliśmy grać w I lidze. Bardzo źle weszliśmy w ten finał, przegrywając pierwszy mecz u siebie. Tutaj przyjechaliśmy z nadziejami. Gratuluję gospodarzom, życzę im awansu do I ligi. Ja jestem dziś rozczarowany - powiedział po spotkaniu bardzo smutny trener Krzysztof Wójcik.
 
sobota
AZS UAM Poznań - Krispol Września 3:2 (25:20, 24:26, 27:29, 25:19, 17:15)
 
AZS UAM: Wojnowski, Bukowski, Radomski, Janiak, Murdzia, Górski, Pachliński (libero), oraz Piórkowski, Zapaśnik.
 
Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz M. Paniączyk, Kempiński.
 
 
niedziela
AZS UAM Poznań - Krispol Września 3:1 (27:25, 25:21, 15:25, 26:24)

AZS UAM: Wojnowski, Bukowski, Radomski, Janiak, Murdzia, Górski, Pachliński (libero), oraz Zapaśnik, Piórkowski.

Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero), oraz Kempiński, M. Paniączyk, W. Paniączyk
 
Wynik rywalizacji w finale play-off: 3:1 dla AZS UAM Poznań


 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8846&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-15 12:25:08</dc:date>
</item>
<item>
    <title>AZS UAM bliżej sukcesu!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8840</link>
    <description>Siatkarze AZS UAM bliżej zwycięstwa w finale play-off II ligi. W sobotę po bardzo dramatycznym spotkaniu pokonali Krispol Września 3:2 i w całej rywalizacji prowadzą 2:1. W niedzielę o godzinie 11.00 czwarte starcie obu drużyn. Czy ostatnie? 
 
 
 
Szersza relacja po niedzielnym meczu.
 
 
 
 
AZS UAM Poznań - Krispol Września 3:2 (25:20, 24:26, 27:29, 25:19, 17:15)
 
AZS UAM: Wojnowski, Bukowski, Radomski, Janiak, Murdzia, Górski, Pachliński (libero) oraz Piórkowski, Zapaśnik.
 
Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz Michał Paniączyk, Kempiński.
 
Stan rywalizacji w play-off: 2:1 dla AZS UAM Poznań.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8840&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-14 21:19:30</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Na razie remis</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8778</link>
    <description>Remis po dwóch pierwszych meczach finału play-off II ligi siatkarzy. W sobotę AZS UAM Poznań zdołał wygrać na parkiecie Krispolu Września 3:2. Dzień później lepsi byli gospodarze, zwyciężając 3:0. Kolejne dwa spotkania odbędą się na boisku akademików.
 
Taki wynik po pierwszych starciach to powtórka sprzed roku. Wtedy również decydująca rywalizacja obu ekip rozpoczynała się we Wrześni i AZS UAM zdołał wywieźć stamtąd jedno zwycięstwo. Wówczas jednak najpierw górą byli gospodarze, a dopiero w drugim spotkaniu wygrali akademicy.
 
Tym razem goście mieli powody do radości już w sobotę. Ku zaskoczeniu miejscowych kibiców to oni dyktowali warunki na początku meczu. Wprawdzie w inauguracyjnym secie Krispol wygrywał 5:1, ale później siatkarze z Poznania przejęli inicjatywę. Byli lepsi na finiszu pierwszej odsłony, a w drugiej w miarę szybko objęli wyraźne prowadzenie (8:3) i już nie pozwolili się dogonić. Faworyt z Wrześni w końcu jednak się przebudził. Gospodarze wygrali dwie następne partie i o zwycięstwie decydował tie-break. W nim jednak znów dominowali akademicy i niespodzianka stała się faktem. Krispol zanotował bowiem pierwszą porażkę od października ubiegłego roku! - AZS grał konsekwentnie, robił mało błędów i zasłużenie wygrał. My mieliśmy kiepskie przyjęcie i brakowało nam dobrej zagrywki. Siatkówka doszła do takiego momentu, że bez tych dwóch elementów cała taktyka bierze w łeb - analizował sobotnią postawę swoich podopiecznych trener Krispolu Krzysztof Wójcik.
 
Jego zespół zrewanżował się się rywalom dzień później i wystarczyły mu do tego zaledwie trzy sety. Kluczowa dla losów spotkania była druga partia, w której goście prowadzili już 24:21. Zmarnowali jednak trzy piłki setowe, stracili inicjatywę i chwilę później było już 2:0 dla drużyny z Wrześni. - Wynik tego seta ustawił przebieg meczu. Dał gospodarzom przewagę psychologiczną i zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Przegraliśmy to jednak na własne życzenie - oceniał szkoleniowiec AZS UAM Damian Lisiecki. - Gdyby wygrali go poznaniacy, znów walczylibyśmy od początku i wszystko byłoby możliwe - przyznawał Wójcik. W trzeciej odsłonie goście ambitnie walczyli do stanu 22:22. Potem punktowali już tylko siatkarze z Wrześni i po skutecznym ataku Patryka Skupa zakończyli spotkanie. - W niedzielnym meczu Krispol zagrał lepiej, miał więcej szczęścia i pokazał, że bardzo mu zależy na awansie - komentował Lisiecki. - Mieliśmy nóż na gardle, bo gdybyśmy przegrali dwa mecze u siebie, to moglibyśmy się już psychicznie nie podnieść - dodawał Wójcik.
 
- W ten weekend nie graliśmy takiej siatkówki, jaką pokazywaliśmy w lidze przez 18 kolejek. Wiedziałem że to będzie taki finał, bo AZS to nie jest łatwy przeciwnik. I dlatego tak to wyglądało - dodawał kapitan Krispolu Marcin Iglewski. - To były w naszym wykonaniu dwa różne mecze. W niedzielę nie funkcjonowało to tak dobrze, jak w sobotę. Cieszymy się jednak z wygrania jednego meczu i w Poznaniu będziemy chcieli zwyciężyć w obu spotkaniach - mówił rozgrywający AZS UAM Jakub Radomski.
 
- Jestem zadowolony z gry mojego zespołu. Widać progres i to się przekłada na wynik. Przeciwnik będzie miał duże problemy, by w Poznaniu z nami wygrać. Tanio skóry nie sprzedamy - zapewniał Lisiecki. - Oba zespoły są porównywalne jeśli chodzi o potencjał ludzki. Kto ma lepszy dzień, ten wygrywa. I tak naprawdę nie ma znaczenia gdzie gramy. Rywalizacja zaczyna się od początku - podsumował Wójcik. Ciąg dalszy emocji za dwa tygodnie w Poznaniu.

sobota
Krispol Września - AZS UAM Poznań 2:3 (23:25, 20:25, 25:21, 25:22, 11:15)

Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz Paniączyk, Kempiński, Kurek.

AZS UAM: Murdzia, Górski, Radomski, Wojnowski, Janiak, Pachliński (libero) oraz Bukowski, Piórkowski.


niedziela: 
Krispol Września - AZS UAM Poznań 3:0 (25:21, 27:25, 25:22)

Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz Kempiński, Paniączyk,

AZS UAM: Murdzia, Janiak, Górski, Radomski, Wojnowski, Bukowski, Pachliński (libero) oraz Piórkowski, Zapaśnik.

Stan rywalizacji w play-off: 1:1</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8778&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-04-01 14:49:58</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Niespodzianka we Wrześni!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8769</link>
    <description>W pierwszym meczu finału play-off I ligi siatkarzy Krispol Września niespodziewanie uległ na własnym parkiecie AZS UAM Poznań 2:3. Dla gospodarzy była to pierwsza porażka od października ubiegłego roku! W rywalizacji do trzech zwycięstw akademicy prowadzą 1:0.
 
 
Szersza relacja po drugim meczu (niedziela - godz. 12:00)
 
 
 
 
Krispol Września - AZS UAM Poznań 2:3 (23:25, 20:25, 25:21, 25:22, 11:15)
 
Krispol: Marcin Iglewski, Skrok, Wawrzyniak, Skup, Dziurkowski, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) oraz Paniączyk, Kempiński, Kurek.
 
AZS UAM: Murdzia, Górski, Radomski, Wojnowski, Janiak, Pachliński (libero) oraz Bukowski, Piórkowski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8769&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-31 20:25:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Durlej: Straciłem zdrowie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8740</link>
    <description>Czy Marian Durlej nadal będzie trenerem siatkarzy MKS Kalisz? Czy jego drużyna mogła w tym roku awansować do finału play-off? Kto z tego zespołu na pewno nie zagra w Kaliszu po wakacjach? Czy wielosekcyjny Miejski Klub Sportowy to niewypał? Odpowiedź na te i wiele innych pytań w naszej rozmowie ze szkoleniowcem kaliskiego drugoligowca.
 
 
 
 
WIELKOPOLSKISPORT.PL: W taki sposób wyobrażał sobie pan ten sezon?
MARIAN DURLEJ: To był dla mnie chyba najtrudniejszy sezon z dotychczasowych. Z wyniku jestem zadowolony, bo celem minimum było utrzymanie, a realnym miejsce w pierwszej czwórce. Oczywiście jest pewien niedosyt spowodowany brakiem awansu do finału play-off, ale nie można tego rozpatrywać w kategorii rozczarowania. Problemów jednak nie brakowało. Czterech podstawowych zawodników uczestniczyło w treningach zaledwie trzy razy w tygodniu (Michał Makowski, Patryk Spychała, Piotr Dłubała i Błażej Kuna - przyp. red.), bo nie byliśmy w stanie zwracać im kosztów za częstsze dojazdy. Potem pojawił się problem z długością kontraktów. Ostatecznie wszyscy zgodzili się na umowy do końca marca, choć nie da się ukryć, że to też odbiło się na naszej grze.
 
Nie mogliście, czy nie chcieliście awansować do finału?
To nie tak! Absolutnie nie ma sensu podchodzić do tego tematu w ten sposób.

Gdybyście pokonali AZS UAM Poznań, zawodnicy dalej musieliby grać za darmo.
Pieniądze by się znalazły. Nie było nawet dyskusji o tym, że wygodniej byłoby przegrać. Myślę, że chłopcy dali z siebie wszystko. Cóż byliby z nich za sportowcy, gdyby podeszli do tych spotkań inaczej?

Po czwartym meczu, który ostatecznie zakończył tę rywalizację rywale mówili, że brakowało wam chęci zwycięstwa.
Z tym mogę się zgodzić. Nie chodzi o to, że odpuściliśmy, ale nie było w nas wiary w sukces. Przy wyrównanym poziomie to ma istotne znaczenie. Czasami nawet decyduje o wyniku. Tej iskry nam zabrakło.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla was ten sezon skończył się zdecydowanie wcześniej niż w połowie marca. 
Rzeczywiście, po Nowym Roku nasza gra się załamała. Już mówiłem, że spory wpływ na to miało zamieszanie z kontraktami. Nie obyło się bez nerwowych, czasami nieprzyjemnych sytuacji, choć ja to rozumiem, bo każdy ma prawo walczyć o swoje pieniądze. 

Co dalej z tą drużyną?
Na pewno rozstaniemy się dojeżdżającą czwórką, bo nie ma mowy, żeby w dalszym ciągu uczestniczyli w treningach na dotychczasowych zasadach. Nawet jeśli znaleźliby się sponsorzy i dodatkowe pieniądze - w co wątpię - ja na takie rozwiązanie się nie zgodzę. Zbudujemy skład na zawodnikach mieszkających i studiujących w Kaliszu.
  
Czas was goni. W myśl umowy z miastem macie jeszcze tylko dwa lata, by awansować na zaplecze ekstraklasy.

Zdaję sobie z tego sprawę, ale jeśli nie znajdziemy sponsorów, będziemy skazani na drugą ligę. Gdyby ktoś zechciał nas wesprzeć, jest szansa, żeby o awans powalczyć. Na razie się nie poddajemy. Zostało jeszcze trochę czasu, choć zbliżający się sezon powinien być już przynajmniej początkiem budowania czegoś, co przyniesie sukces w przyszłości.
 
Na razie projekt pod tytułem MKS Kalisz tkwi w martwym punkcie. Chyba nie tak to miało wyglądać?
Sam projekt pod względem finansowym jest OK. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że gdyby miasto nie wyciągnęło do nas ręki, nie byłoby siatkówki męskiej w Kaliszu. Myślę, że podobnie jest w przypadku pozostałych dyscyplin.
 
Trudno jednak, żeby profesjonalny klub dobrze funkcjonował, jeśli nie ma nim kto zarządzać. Tajemnicą poliszynela jest, że dotychczasowy prezes Tomasz Rogoziński swoją dymisję nieoficjalnie złożył już jesienią, a przez wiele miesięcy w MKS panowało bezkrólewie.
Ja jestem szkoleniowcem i w sprawy organizacyjne się nie wtrącam. Wiadomo, że lepiej by było, gdyby od początku do końca prowadził ten projekt jeden człowiek. Przyczyn rezygnacji prezesa Rogozińskiego do końca nie znam. Być może chodzi o sprawy finansowe, ale wolałbym w tej kwestii nie zabierać głosu. Pewne jest jedno. Kwestie organizacyjne trzeba jak najszybciej poukładać i szukać pieniędzy. Wszyscy powinni nam w tym pomóc. Wraz z drugim trenerem Andrzejem Płócienniczakiem przez ostatni rok staraliśmy się pozyskać sponsorów, ale sami nie jesteśmy w stanie zbyt wiele zrobić. Oczywiście jest grupa osób i firm, która nas wspiera i za to im serdecznie dziękuję, ale do walki o najwyższe cele to nie wystarczy.

Nowym prezesem ma być Piotr Szymański. Człowiek od lat oddany sportowi kaliskiemu, ale jednocześnie będący wicedyrektorem szkoły, dziennikarzem, spikerem, działaczem kolarskim i wioślarskim. Jak ktoś tak zapracowany, może dobrze spełniać kolejną funkcję? 
Nowa koncepcja zakłada, że w zarządzie znajdzie się po jednym przedstawicielu z każdej sekcji. Wówczas pomoc przy organizacji poszczególnych gałęzi będzie większa. To powinno przynieść jakiś efekt. 
 
A może trzeba było postawić na kogoś z zewnątrz? Znaleźć dobrego menedżera, który nie jest jeszcze wypalony, ma trochę kontaktów, a przede wszystkim doświadczenia. 
Nie sądzę, by Piotr był wypalony. To jest bardzo dobry organizator, który na pewno bardzo nam pomoże. Na wykwalifikowanego menedżera trzeba mieć pieniądze. Tu nikt nie przyjdzie pracować choćby za dwa tysiące złotych.


I tym sposobem objawiła nam się największa ułomność tego projektu. Chcemy zrobić wielki klub, tylko nie mamy na niego pieniędzy. Tak chyba się nie da.
Każdy wiedział, ile środków jest w stanie przeznaczyć na MKS miasto. Budżet się nie rozciągnie i pod tym względem nie możemy mieć do nikogo pretensji. Szczerze powiedziawszy, sądziłem, że taką osobę uda nam się opłacić z pieniędzy od sponsorów.


Podobno byłoby łatwiej, gdyby poszczególne sekcje lepiej ze sobą współpracowały.
Na razie nasza współpraca polegała głównie na dostosowaniu godzin treningów i meczów w Kalisz Arenie. Pod tym względem nie było chyba większych problemów. Jeśli chodzi o sprawy finansowe, nie potrafię się ustosunkować do tego pytania, bo nie uczestniczyłem w żadnych spotkaniach tego typu.
 
Przyszły sezon będzie lepszy?
Jeśli chodzi o siatkówkę, już teraz zakładam, że nie będzie wielkich wzmocnień. Nie odważę się ściągać drogich zawodników, by potem powiedzieć im, że nie ma pieniędzy. Wspominałem wcześniej, że będziemy opierać się na tych graczach, którzy zostaną i ewentualnych studentach. Pod względem sportowym najbliższe rozgrywki na pewno będą gorsze. A szkoda, bo to nie wróży dobrze na przyszłość. Idzie bardzo silna grupa młodzieży wychowanej w Kaliszu i jeśli zespół seniorów przestanie istnieć, ich praca i talent po prostu się zmarnują. 


Pan zostaje? Pojawiają się głosy, że Marian Durlej ma już dość.
Mocno  odczułem ostatnie miesiące. Cała ta sytuacja kosztowała mnie sporo  zdrowia i zmęczyła psychicznie. Nie jestem jednak wypalony. Mogę podjąć  się realizacji każdego celu, ale potrzebuję pomocy oraz odpowiednich  zawodników. I nie mówię tu o wydawaniu bajońskich sum i budowaniu szóstki złożonej z najlepszych pierwszoligowców. W takiej sytuacji każdy by sobie poradził. Chcę mieć materiał, z którym mogę spokojnie pracować. Nie wiem skąd informacje o mojej rezygnacji. Ja nikomu nic takiego nie mówiłem. Jeśli tylko będę w stanie pracować, zostanę w klubie. Zbyt wiele czasu i wysiłku w niego włożyłem, by teraz się wycofać.  </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8740&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-28 12:51:41</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Krispol Września x 3</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8703</link>
    <description>Siatkarze Krispolu Września nie popełnili błędu sprzed roku. Rywalizację w półfinale play-off II ligi z Sobieskim Areną Żagań tym razem zakończyli w trzech meczach. W sobotę zwyciężyli na wyjeździe 3:0 i to oni zagrają z AZS UAM Poznań o awans do turnieju mistrzów grup.


W ubiegłym sezonie pomarańczowi odebrali solidną lekcję pokory. Po dwóch łatwych zwycięstwach u siebie mieli w Żaganiu tylko przypieczętować awans. Wracali ze spuszczonymi głowami i zrehabilitowali się dopiero w piątym meczu. - Uczulałem zespół, aby zachować koncentrację i nie dopuścić do podobnej sytuacji - mówił po sobotnim spotkaniu opiekun Krispolu Krzysztof Wójcik. Jego podopieczni problemy mieli jedynie w pierwszym secie. Potem rywal nie miał już nic do powiedzenia.
 
- Sobieski w tym sezonie swoje już zrobił, więc nie pozostało mu nic innego, jak zagrać na wariata. Żaganianie bardzo mocno ryzykowali zagrywką i tym sprawili nam trochę kłopotów - relacjonuje przebieg inauguracyjnej partii Wójcik. - Musieliśmy bronić trzy, czy nawet cztery piłki setowe. Na szczęście udało się wyjść z tej opresji. Cieszę się, bo nie wiadomo, jak ten mecz by się potoczył, gdyby gospodarze złapali wiatr w żagle - dodawał.
 
Siatkarze Krispolu wyraźnie czuli na sobie brzemię ubiegłorocznych starć. Grali nerwowo, ale w decydujących momentach potrafili zachować zimną krew. - Potem to było już spotkanie bez historii - kontynuował Wójcik. Niepokonani od osiemnastu spotkań Wielkopolanie w drugiej i trzeciej odsłonie byli dla przeciwników nieosiągalni. Do połowy poszczególnych partii pozwalali miejscowym trzymać się w miarę blisko, a potem odjeżdżali - w kierunku finału, gdzie od tygodnia czekają już na nich akademicy z Poznania. I znów historia się powtarza...
 
  
SOBIESKI ARENA ŻAGAŃ - KRISPOL WRZEŚNIA 0:3 (27:29, 18:25, 16:25)


KRISPOL: Skrok, Marcin Iglewski, Wawrzyniak, Dziurkowski, Skup, Kotecki, Mateusz Iglewski (libero) M. Paniączyk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8703&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-24 19:50:01</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Finał dla akademików</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8660</link>
    <description>AZS UAM Poznań po raz trzeci z rzędu zagra w finale play-off II ligi. Akademicy sprawę awansu rozstrzygnęli w czwartym spotkaniu z MKS Kalisz, które wygrali gładko 3:0. Dzień wcześniej lepsi byli podopieczni Mariana Durleja, ale ostatecznie nie zdołali doprowadzić do decydującej piatej rozgrywki. 
 
Po pierwszych dwóch spotkaniach, poznaniacy przyjechali nad Prosnę jak po swoje. Dopiero po gwizdku kończącym sobotni mecz zaczęły się gorączkowe poszukiwania noclegu, bo nikt w obozie AZS nie dopuszczał myśli, że trzeba będzie jeszcze raz wybiec na parkiet. - Szanujemy naszych rywali, ale przyjechaliśmy tu zakończyć rywalizację po trzecim spotkaniu - nie ukrywał trener Damian Lisiecki. - Uczulałem jednak swój zespół, że w Poznaniu rywale postawili nam trudne warunki i dziś łatwiej nie będzie. To się potwierdziło. Zagraliśmy słabiej niż przed tygodniem, popełniliśmy więcej błędów i skończyło się porażką - dodawał. Rywalizacja mogła zamknąć się nawet w trzech setach, ale kaliszanie nie utrzymali koncentracji. W tie-breaku zdołali jednak uporzadkować grę i przedłużyli nadzieję na awans do finału. - W decydujących momentach zawiodły filary zespołu - diagnozował Lisiecki. - Cieszę się, że przynajmniej w wygranych partiach pokazaliśmy, że możemy grać siatkówkę na dobrym poziomie - mówił się z kolei Marian Durlej.
 
Po drugim starciu nie mógł być już zadowolony. Jego podopieczni przegrali gładko, choć gdyby rozstrzygnęli na swoją korzyść pierwszą partię, spotkanie pewnie miałoby inny przebieg. Przy stanie 23:23 dwie kontrowersyjne decyzje podjęli jednak sędziowie. - Zabrali nam tego seta - denerwował się kapitan MKS Patryk Spychała. W samej końcówce po atakach gospodarzy piłka lądowała na aucie. Problem w tym, że arbitrzy orzekli, iż wcześniej dotknęła siatki. Kaliszanie zaklinali się, że był blok. - Wiedzieliśmy, że na początku będzie nerwowo. W sobotni wieczór mieliśmy jednak rozmowę, podczas której ustaliliśmy, że trzeba podejść do tego spotkania spokojnie i grać swoją siatkówkę. To się opłaciło - komentował kapitan akademików Łukasz Murdzia.
 
AZS w rewanżu był lepszym zespołem. Poznaniacy nieźle wyglądali w przyjęciu i skuteczniej wyprowadzali kontry. Te dwa elementy szwankowały po drugiej stronie siatki. - Dziś rywal postawił nam trudniejsze warunki - przyznał Durlej. - My z kolei puszczaliśmy w obronie zbyt dużo piłek, które spokojnie można było podbić. W ataku wyglądaliśmy nieco lepiej - dodawał opiekun miejscowych.
 
Dla kaliszan ten sezon już się skończył. AZS czeka na rywala, z którym zmierzy się w finale. Będzie nim ktoś z dwójki Krispol Września - Sobieski Arena Żagań. Faworytem są pomarańczowi, którzy po dwóch spotkaniach prowadzą i w najbliższą sobotę będą mieli okazję rozstrzygnąć tę rywalizację na swoją korzyść. 
 
 
I mecz (sobota):
 
MKS KALISZ - AZS UAM POZNAŃ (25:23, 25:20, 22:25,18:25, 15:11)
 
MKS: Spychała, Kuna, Lipa, Makowski, Dłubała, Porada, Odwarzny (libero) oraz Kowalewski, Skadłubowicz, Łazarowicz.
 
AZS: Wojnowski, Bukowski, Karwowski, Radomski, Murdzia, Janiak, Pachliński (libero) oraz Zapaśnik, Piórkowski, Górski.
 


II mecz (niedziela):
 
MKS KALISZ - AZS UAM POZNAŃ (23:25, 19:25, 17:25)
 
MKS: Spychała, Kuna, Lipa, Makowski, Dłubała, Porada, Odwarzny (libero) oraz Kowalewski, Skadłubowicz, Łazarowicz.
 
AZS: Wojnowski, Bukowski, Górski, Radomski, Murdzia, Janiak, Pachliński (libero) oraz Kowalski, Zapaśnik, Piórkowski.
 
Stan rywalizacji w play-off: 3:1 dla AZS UAM Poznań.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8660&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-18 09:23:08</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kalisz jeszcze walczy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8649</link>
    <description>Siatkarze MKS Kalisz nie składają broni w walce o awans do finału play-off II ligi. W sobotę na własnym parkiecie pokonali AZS UAM Poznań 3:2 i szansy na wyrównanie rywalizacji do trzech zwycięstw szukać będą w czwartym spotkaniu. Na razie to akademicy wciąż są w lepszej sytuacji - prowadzą 2:1.
  
 
Szersza relacja po drugim meczu. 
 
 
 
MKS KALISZ - AZS UAM POZNAŃ 3:2 (25:23, 25:20, 22:25,18:25, 15:11) 
 
MKS: Spychała, Kuna, Lipa, Makowski, Dłubała, Porada, Odwarzny (libero) oraz Kowalewski, Skadłubowicz, Łazarowicz.
 
AZS: Wojnowski, Bukowski, Karwowski, Radomski, Murdzia, Janiak, Pachliński (libero) oraz Zapaśnik, Piórkowski, Górski. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=3&amp;pod=26&amp;idn=8649&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-17 18:20:39</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/siatkowka,26,II-liga-mezczyzn,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
