|
|
Justyna Daniel w drugiej kwarcie rozbiła Ineę-AZS (fot. Andrzej Grupa)
|
Koszykarki Inei-AZS Poznań nie potwierdziły dziś tego, że ich sensacyjne zwycięstwo w Bydgoszczy było efektem zwyżki formy. Po tragicznej długimi momentami grze przegrały z Odrą Brzeg 53:65.
Ta przegrana jest zaskakująca, choć AZS to ostatni zespół w tabeli. Mimo wszystko po raz pierwszy w sezonie, albo ewentualnie drugi, licząc rewanż z MUKS, można go była wskazywać jako faworyta starcia ligowego. W końcu w sobotę akademiczki pokonały dużo wyżej notowane Artego Bydgoszcz, a Odra przegrała pięć razy z rzędu. Na dodatek atmosfera w klubie z Brzegu musi być nietęga, bo nikt nie ukrywa, że nie ma pieniędzy na wypłaty dla zawodniczek. Z tego powodu w weekend zastrajkowały obie Amerykanki z Odry: Jessica Starling i Ebony Ellis. Zapowiadały też, że chcą opuścić Polskę. O dziwo, na Morasku wyszły na boisko w pierwszym składzie gości. To też chyba mocno zaskoczyło poznanianki, choć Eliza Horodeńska zapewniała, że tak się nie stało. - Nie miał to dla nas znaczenia, podchodziłyśmy do tego meczu z nastawieniem, że Odra zagra w najmocniejszym składzie - mówiła. Dlaczego więc AZS tak fatalnie spisał się w pierwszej połowie? - Byłyśmy przemotywowane, za bardzo chciałyśmy wygrać. Początek to nie ułożył się dla nas, to ustawiło mecz - stwierdziła kapitan Inei-AZS.
Pierwsza połowa w wykonaniu zespołu Ryszarda Barańskiego była koszmarna. Koszykarki z Brzegu bardzo dobrze pilnowały rozgrywającą Inei-AZS Magdalenę Gawrońską, która niewiele mogła zdziałać. Każda zagrywka poznanianek była rozgrywana wolno, a rywalki doskonale wiedziały, gdzie zostanie zagrana piłka. Wynik pierwszej kwarty (8:14) może być trochę mylący, bo tak naprawdę to AZS nie miał za wiele do powiedzenia, a rywalki wykorzystały tylko jeden z sześciu rzutów wolnych. Za to w drugiej kwarcie Odra odskoczyła już bardzo wyraźnie. Jeszcze w 16. minucie poznanianki przegrywały tylko 16:20, a kwarta skończyła się wynikiem 20:38. To efekt skuteczności Justyny Daniel, która nic nie robiła sobie ze stojącej obok niej Aleksandry Drzewińskiej. Koszykarka z Brzegu trafiła wszystkie trzy rzuty za dwa punkty, dwa z trzech za trzy i oba wolne.
W drugiej połowie AZS grał już lepiej, ale przewaga Odry była tak olbrzymia, że jej odrobienie raczej nie wchodziło w grę. Może gdyby akademiczki jeszcze lepiej rzucały z dystansu, a nie tylko w ostatnich minutach kwart? W 30. minucie swoje pierwsze punkty zdobyła w końcu Gawrońska, w 29. minucie poznanianki po raz pierwszy przechwyciły w akcji rywalek piłkę. W ostatniej kwarcie przydarzył im się jednak ponad pięciominutowy przestój bez punktu i z wyniku 41:56 zrobiło się 41:62. Wtedy akademiczki zaczęły jak natchnione rzucać zza łuku - najpierw trafiła Gawrońska, później dwa razy Horodeńska i wreszcie w ostatniej akcji meczu przez ręce rywalki Drzewińska. Trafieniami za trzy punkty AZS zdobył 15 z 17 punktów w ostatniej w kwarcie i ponad połowę w meczu. Tak się jednak ligowych spotkań nie wygrywa. Koszykarki z Brzegu często dogrywały piłkę pod kosz i stamtąd łatwiej zdobywały punkty lub wymuszały faule.
- Wszystko zaczyna się od obrony. Jak gramy z dyscypliną, głównie w ataku, to możemy grać dobrze i wygrywać. Bardzo nas ta wygrana cieszy, bo wiadomo, w jakiej jesteśmy sytuacji. Sam kiedyś grałem, nie dostawałem pieniędzy na czas, ale wiem, że siedzenie na ławce nic nie daje - podsumował trener Odra Wadim Czeczuro, kiedyś przez wiele lat gracz i trener Stali Ostrów Wlkp.
INEA-AZS POZNAŃ - ODRA BRZEG 53:65
Kwarty: 8:14, 12:24, 16:16, 17:11.
Inea-AZS: Horodeńska 11 (3x3), Kędzia 11, Kotnis 10, Gawrońska 9 (3x3), Mistygacz 0 oraz Drzewińska 10 (3x3), Petillon 2, Woźniak 0.
Odra: Daniel 17 (2x3), Koczubei 15 (2x3), Ellis 13, Starling 10 (1x3), Żyłczyńska 6 (1x3) oraz Kędra 2, Małaszewska 1, Buszta 1, Oses 0, Bolek 0.
|