|
|
Czy Paweł Najdek i spółka znajdą sposób na doświadczonych zawodników Lechii? (fot. Andrzej Grupa)
|
Wicemistrz Polski Lechia Gdańsk będzie pierwszym rywalem rugbystów Posnanii przed własną publicznością. W sobotę o godz. 15 będzie więc okazja zobaczyć byłego lidera "Muszkieterów z Winograd" Jurija Buchałę.
Ekstraklasa rugby wystartowała dwa tygodnie temu, ale poznaniacy w pierwszej kolejce grali na wyjeździe. Przegrali wtedy z Gdyni z Arką 12:65, choć wynik jest trochę mylący. Posnania nie grała bowiem aż tak źle, by przegrać różnicą ponad 50 pkt.
W porównaniu do poprzedniego sezonu w Posnanii niewiele się zmieniło. Przynajmniej w kontekście sytuacji kadrowej i finansowej. Nadal głównym sponsorem drużyny jest miasto Poznań, a rozmowy z kolejnymi mecenasami utknęły w martwym punkcie. - Teoretycznie jesteśmy bardzo blisko powodzenia, a praktycznie - wciąż bardzo daleko - mówi kierownik drużyny Jacek Kalka. Na tle klubów z Gdyni, Gdańska czy Łodzi Posnania wciąż jest tworem w pełni amatorskim. Nie dziwi więc to, że nie ma w niej wielkich tranferów, a wzmocnienia pierwszej drużyny są efektem znakomitej pracy z młodzieżą. - Tego lata do drużyny doszło siedmiu, ośmiu juniorów. Nie mogą grać jeszcze w pierwszej linii, ale wiosną będą już mogli po 40 minut - mówi Tomasz Kapustka, trener grup młodzieżowych.
Kluczem do sukcesu w poprzednim sezonie, czyli utrzymania się w elicie, okazała się znakomita gra Szkota Davida Cassidy. Posnanii nie stać jednak na to, by utrzymać tego łącznika ataku przez całą rundę - Cassidy znów będzie przylatywał do Polski na pojedyncze mecze. - Szkoda, bo sam pracuje w Szkocji i z takimi pojedynczymi zwolnieniami ma problem - mówi kierownik Kalka. W pierwszym meczu z Arką w Gdyni na pozycji łącznika ataku zagrał młody Mateusz Adamski, który choć dobrze przesuwał akcje nogą, to jednak grał za wolno. Zdobył za to dwa punkty po podwyższeniu. Problem może być także z pozycją łącznika młyna, bo podczas meczu reprezentacji młodzieżowych na Węgrzech urazu doznał Karol Kokotkiewicz. Jego może zastąpić jednak Sebastian Chwaszcz, a pełniący kiedyś tę rolę Tytus Sieńczak zawiesił buty na kołku i zajął się prywatnym interesem. Osłabiona jest także druga linia - tu z kolei brakuje Tomasza Nowaka. Zawodnik Posnanii wystąpił jeszcze dwa tygodnie temu w Gdyni, ale w tym tygodniu pojechał na zgrupowanie jednego z francuskich klubów i jeśli dostanie tam angaż, opuści Posnanię. Przeciwko Lechii nie wystąpi też Patryk Borowczak.
Czego można spodziewać się po Posnanii? - Że będzie walczyć w każdym meczu. Terminarz nie jest dla zbyt dobry, bo trzy pierwsze mecze gramy z faworytami do medali, ale nie odpuścimy żadnego z tych spotkań - mówi trener Posnanii Dominik Machlik, który podczas obozu w Wągrowcu miał do dyspozycji prawie 30 zawodników. I to w amatorskim klubie! - Te tłumy zawodników na treningach świadczą o tym, że w Posnanii duch nie ginie - dodaje Kapustka.
Posnania zagrała w Gdyni w nowych strojach - ufundowanych przez sponsora Lecha Poznań firmę s.Oliver. To sprzęt cenionej firmy produkującej stroje do rugby Canterbury. - W sobotę w nich prawdopodobnie nie zagramy, bo w Gdyni odklejały się numerki i musieliśmy reklamować. Choć kto wie, do Gdyni też dotarły do nas dzień przed meczem - opowiada kierownik Kalka.
Lechia po pierwszej kolejce ekstraklasy jest liderem, bo rozgromiła Ogniwo Sopot 54:0. W Poznaniu gdańszczan poprowadzi Jurij Buchało, któy w poprzednim sezonie grał już przeciwko Posnanii, ale nie przy Słowiańskiej. W sobotę będą więc mogli obejrzeć go w akcji także poznańscy fani owalnej piłki. Początek meczu o godz. 15, a wstęp na stadion Posnanii jest wolny.
|