<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Dream team był za mocny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8274</link>
    <description>Celująca w awans do Superligi Pogoń Szczecin z małymi problemami, ale jednak zdołała wygrać 23:19 w Wolsztynie z Wolsztyniakiem. Na sześć minut przed końcem gospodarze przegrywali jednak tylko różnicą jednej bramki.

 
 Gdyby Wolsztyniak zdobył w meczu z nowym liderem (Pogoń będzie nim przynajmniej do środy) chociaż jeden punkt, byłaby to spora niespodzianka. Klub ze Szczecina to bowiem murowany kandydat do awansu, a po kilku jesiennych wpadkach (m.in. przegrał w Poznaniu z Grunwaldem) został jeszcze wzmocniony. W przerwie między rundami do Szczecina trafili: bramkarz z Mołdawii Eugenij Andriejew, serbski obrotowy Nenad Marković oraz bułgarski rozgrywający Weselin Chakmakow. Ten ostatni grał w reprezentacji swojego kraju i regularnie występował w europejskich pucharach.
 
Tak mocny zespół trafił w Wolsztynie na silny opór drużyny, którą gnębią kontuzje. Do gry po trzymiesięcznej przerwie wrócił co prawda skrzydłowy Jarosław Tomiak, ale w Wolsztynie najbardziej przydałby się Alan Raczkowiak. Reżyser gry tej drużyny ma jednak problem z barkiem.
Początek meczu nie był dla Wolsztyniaka zbyt udany - Wielkopolanie szybko stracili dwie bramki, a później trzecią. Gdy wreszcie w 7. minucie bramkę zdobył Tomiak, a chwilę później rzut karny wykorzystał Norbert Szutta mogło się zdawać, że gospodarze złapali swój rytm gry. Nic bardziej mylnego. Kolejną bramkę Hubert Kaczmarek zdobył dopiero w 20. minucie, a wtedy Pogoń prowadziła już 9:2. Chyba tylko najbardziej niepoprawni optymiści wierzyli, że w tym meczu mogą być jeszcze emocje. Na dwie minuty przed przerwą Pogoń miała już nawet osiem bramek przewagi (13:5), ale gdy karę dwóch minut dostał Marković, Michał Przekwas, Maciej Wajs i Kaczmarek rzucili trzy bramki.
 
Na początku drugiej połowy niemoc dopadła drużynę ze Szczecina, a przecież w jej składzie jest wielu świetnych egzekutorów. W 32. minucie Szutta nie wykorzystał rzutu karnego, ale później się poprawił. Trafienia Przekwasa i Wajsa sprawiły, że Wolsztyniak przegrywał tylko 11:13. Dopiero w 10. minucie drugiej połowy bramkę dla gości zdołał rzucić Andriejew.
 
Od tego momentu Pogoń uciekała na trzy, cztery lub pięć bramek, a Wolsztyniak ambitnie ją gonił. Wreszcie w 54. minucie Artur Chrapa rzucił kontaktową bramkę (17:18) i wydawało się, że gospodarze są w stanie sprawić sensację. Nic z tego - wtedy, w najgorszym momencie, dopadł ich kryzys. Szczecinianie zdobyli pięć bramek pod rząd, odskoczyli na 23:17 i było po meczu.
 
Czwarta porażka z rzędu, wliczając tę walkowerem z GSPR Gorzów, mocno komplikuje sytuację drużyny trenera Gienadija Kamielina. Wolsztyniak pozostaje na miejscu barażowym, ale ma już tylko punkt przewagi nad Techtransem Elbląg. W najbliższą sobotę w Poznaniu dojdzie do spotkania, którego stawką może być utrzymanie w pierwszej lidze - Grunwald podejmie Wolsztyniaka.
  
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - POGOŃ SZCZECIN 19:23 (8:13)
 
Wolsztyniak: Wieczorek, Płóciniczak - Kaczmarek 6, Szutta 4 (1/2), Chrapa 3, Przekwas 3, Wajs 2, J. Tomiak 1, Rogoziński 0, Cichy 0, Pietruszka 0, Kubiak 0, Patelski 0.
Kary: 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
 
Pogoń: Ligarzewski, Andriejew - Frelek 5 (1/1), Masiak 4, Kokoszka 3, Biały 2, Chakmakow 2, Wardziński 2, Krupa 1, Walczak 1, Jedziniak 1, Król 0, Suszka 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 1/1.
Czerwona kartka: Paweł Biały (46. minuta)
 
Sędziowali: Grzegorz Christ (Bielany Śląskie) i Tomasz Christ (Świdnica).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8274&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 23:36:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nielba w obiektywie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8270</link>
    <description>Nie udał się pierwszy tegoroczny występ w lidze piłkarzom ręcznym Nielby Wągrowiec - w hali przy Kościuszki podopieczni trenera Dariusza Molskiego przegrali 28:29 z Chrobrym Głogów. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego spotkania.

 
Walki w tym meczu było sporo, to zresztą widać w galerii. Niestety dla Nielby, jej zawodnicy fatalnie wykonywali rzuty karne. Bohaterem spotkania został Sebastian Zapora, który obronił aż cztery siódemki, a raz pomógł mu słupek. Drugi z bramkarzy Chrobrego Rafał Stachera bronił dwa rzuty karne - jeden rzut Dawida Przysieka obronił (w 10. minucie), ale skapitulował po dobitce, drugi zaś przepuścił. To się stało w 31. minucie meczu. Później do bramki wszedł Zapora i został bohaterem spotkania.
 
Zdjęcia z tego meczu można zobaczyć w dziale Galeria - kliknij tutaj.
 
Przeczytaj relację z tego spotkania!</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8270&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 15:07:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sparta ma dwa punkty</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8264</link>
    <description>To nie było wielkie spotkanie w wykonaniu szczypiornistów Sparty Oborniki. Ważniejsze od pięknego stylu jest to, że po zwycięstwie 26:23 z OSiR-em Komprachcice oborniczanie mają w tabeli o dwa punkty więcej. 

 
Wielce zdziwieni byli przedstawiciele Sparty, gdy przed szkolną halą zaparkował wielki autokar z zespołem z Komprachcic. Wyszło bowiem z niego dziewięciu zawodników, a na dodatek jeden nie miał ważnych badań lekarskich i nie mógł grać. Trener gości Mirosław Nawrocki miał więc do dyspozycji tylko ośmiu zawodników - sześciu z pola i dwóch bramkarzy. To zaś oznacza, że zmieniać mógł tylko golkiperów, na jakiekolwiek roszady w polu nie było szans. Tym bardziej trzeba więc docenić wysiłek niżej klasyfikowanych od Sparty zawodników z Komprachcic, bo jeszcze w ostatniej minucie meczu przegrywali tylko dwoma golami.
 
Sparta chyba trochę za bardzo zlekceważyła drużynę, którą w pierwszej rundzie pokonała na wyjeździe aż 33:21. Oborniczanie zdobyli dwie pierwsze bramki, ale później pięć kolejnych trafień zanotowali gracze z Komprachcic. Rzutu karnego nie wykorzystał też Artur Pachulicz, który swojego jedynego gola zdobył w 15. minucie, a później usiadł na ławce rezerwowych. Jeszcze w 16. minucie goście prowadzili 7:6, wtedy jednak Sparta zaczęła radzić sobie lepiej. W ostatnich minutach przed przerwą oborniczanie odskoczyli na pięć trafień (15:10) i nie pozwolili już rywalom się dogonić.
 
Po przerwie Sparta miała nawet sześć bramek przewagi, a w 54. minucie prowadziła jeszcze 24:19. W samej końcówce goście odrobili część strat, a po dwóch trafieniach Krzysztofa Jurosa, który chwilę wcześniej zakończył swój pobyt na ławce kar, doprowadzili do wyniku 25:23. Ostatnie trafienie Łukasza Cieśli przesądziło jednak o wygranej Sparty.
 
 
SPARTA OBORNIKI - OSiR KOMPRACHCICE 26:23 (15:11)
 
Sparta: Wtorek, Gebler - Kwiatkowski 8 (4/5), Cieśla 6, Witaszak 5, Maciej Włudarczak 3, Nowacki 2, Pachulicz 1 (0/1), Kłak 1, Michał Włudarczak 0, Golczyński 0, Mikołajczak 0, Jankiewicz 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 4/6.
Czerwona kartka: Michał Włudarczak (56. minuta - trzy kary)
 


OSiR: Oleksyn, Barański - Miś 6, Ungier 6 (1/2), K. Juros 5 (0/1), Sękowski 3, T. Juros 3, Jendryca 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 1/3.
 
Sędziowali: Radosław Oponowicz (Koszalin) i Dominik Szydłowski (Szczecin).
 
 
 WYNIKI I TABELA
Uwaga! Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej. Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8264&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 19:55:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tuzin Wujca ruszył Tęczę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8263</link>
    <description>Po raz pierwszy w tym sezonie Tęcza Kościan zdołała wygrać dwa ligowe mecze z rzędu. Rezerwy Zagłębia Lubin wyjechały z Kościana z bagażem 41 bramek, a to również rekordowe osiągnięcie Wielkopolan.

 
W sobotę w Kościanie remis był tylko dwukrotnie - 1:1 i 2:2. Później gospodarze narzucili rywalom swoje warunki gry i stopniowo powiększali przewagę. Po kwadransie prowadzili już 11:5 i w sumie dość spokojnie zdobyli dwa punkty. Zagłębie kilka razy w pierwszej i drugiej połowie zmniejszało starty do trzech bramek, ale po serii bramek Piotra Więcława, Adriana Wujca oraz Dawida Grafa w 50. minucie było nawet 30:19 dla Tęczy. Dla gospodarzy wygranie tego meczu było bardzo istotne - dogonili bowiem kilka ekip, które miały przed tą kolejką po osiem punktów, m.in. właśnie Zagłębie. Przy okazji Tęcza pobiła też swój strzelecki rekord sezonu - do tej pory było to 40 bramek rzuconych w Oleśnicy. Rekord padł po trzech ostatnich trafieniach Piotra Jankowskiego, który po półrocznej przerwie od jakiegokolwiek uprawiania sportu uczestniczył dotąd w jednym treningu, za to wystąpił w dwóch meczach. I zdobył w nich aż osiem bramek.
 
Najlepszym strzelcem Tęczy był w tym meczu Adrian Wujec - zdobył 12 bramek, czyli tyle samo ile Dawid Nowak w grudniowym starciu ze Spartą Oborniki.
 
TĘCZA KOŚCIAN - ZAGŁĘBIE II LUBIN 41:31 (18:15)
 
Tęcza: Noskowiak - Wujec 12 (5/5), Więcław 7,  Nowak 6, Graf 5, Jankowski 5, Stelmasik 4, Florkowski 2, Sobkowiak 0, Koźmiński 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 5/5.
 
Zagłębie: Małecki - Siekaniec 9 (1/2), Lipiński 5, Klin 4, Dziwiński 3, Kaszuba 3, Motylewski 3, Kosmala 2, Jurczyk 1, Gierczak 1.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
 
Sędziowali: Marek Gorzelańczyk i Wojciech Kuliński (Łódź).
 
 WSZYSTKIE WYNIKI I TABELA
Uwaga!  Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny  nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej.  Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody  delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8263&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 17:54:48</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Trzech to za mało</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8255</link>
    <description>Trzech zawodników Grunwaldu Poznań zdobyło aż 22 bramki, pozostali dołożyli tylko jedną i głównie dlatego wojskowi przegrali w hali przy Newtona z Techtransem Elbląg 23:25. To komplikuje sytuację Grunwaldu w walce o uniknięcie degradacji.

 
 Techtrans wygrał już w tym roku drugie spotkanie i to po raz drugi z drużyną z Wielkopolski. Po Wolsztyniaku przyszedł czas na Grunwald - cztery punkty zdobyte na tych ekipach pozwalają elblążanom znów włączyć się do walki o utrzymanie się w pierwszej lidze. W tej chwili Techtrans traci już tylko punkt do Wiolsztyniaka i trzy do Grunwaldu. W następnej kolejce dwie wielkopolskie ekipy zmierzą się ze sobą i któraś z nich - albo obie - znów straci punkty. - Techtrans wiedział, że jak przegra w Poznaniu, to czekać go będzie spadek. Dlatego walczyli o życie. A my? No cóż, gdyby każdy zawodnik wykonał zadania w stu procentach, a przynajmniej starał się je wykonać, to pewnie byśmy mieli dwa punkty - powiedział trener Grunwaldu Rafał Walczak.
 
Pierwsza połowa tego spotkania była wyjątkowa - ani razu żaden z zespołów nie prowadził więcej niż jedną bramką. Grunwald znów miał pecha - w pierwszych minutach po zderzeniu z rywalem boisko opuścił Marek Kaczmarek i już na nie nie wrócił. To jeszcze bardziej ograniczyło możliwości rotowania składem przez trenera Walczaka. Od samego początku gra poznaniaków opierała się na skuteczności graczy drugiej linii - Krzysztofa Martyńskiego (11 goli), Damiana Krystkowiaka (7)  i Bartosza Adamczaka (4). Szkoda, że w zdobywanie bramek nie potrafili włączyć się inni gracze. Jedną bramkę dodał jeszcze Tomasz Draszkiewicz i to już cały dorobek Grunwaldu.
 
Po przerwie Techtrans uciekł na trzy bramki - w 38. minucie prowadził 18:15. Wojskowi odpowiedzieli jednak czterema golami z rzędu i w 46. minucie to oni mieli jedną bramkę zapasu (19:18). Mecz wciąż był zacięty - remis pokazał się na tablicy w 51. minucie (20:20), a później w 55. (22:22). Wtedy Techtrans znów odskoczył na dwie bramki, a w 59. minucie Krystkowiak rzucił kontaktową bramkę. Jeszcze w ostatniej minucie wojskowi mieli piłkę - Draszkiewicz zdobył nawet wyrównującego gola, ale sędziowie z Dolnego Śląska go nie uznali. Dopatrzyli się błędu kroków. - Nie chcę być mądrzejszy od sędziów, ale mam mecz nagrany i z chęcią zobaczę tę sytuację raz jeszcze - mówił Walczak. W odpowiedzi Grzegorz Szczepański ustalił wynik na 25:23 dla Techtransu.
 
Był to ostatni mecz Grunwaldu przed zamknięciem okienka transferowego - to nastąpi 10 lutego. Nic nie wskazuje na to, by w składzie poznaniaków nastąpiły jakieś roszady. Kilku zawodników pewnie i znalazłoby sobie nowych pracodawców, ale ci musieliby wykupić z Grunwaldu ich karty zawodnicze. Na to się nie zanosi.
 
GRUNWALD POZNAŃ - TECHTRANS ELBLĄG 23:25 (12:13)
 
Grunwald: Tarko, Kulczyński - Krystkowiak 11 (2/2), Martyński 7 (1/1), Adamczak 4, Draszkiewicz 1, Guraj 0, Kaczmarek 0, Koligat 0, Tyc 0, Wachowiak 0, Koch 0, Sobański 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 3/3.
 
Techtrans: Zimakowski, Rycharski - Dawidowski 6, Dukszto 5, Michałów 4 (1/1), Perwenis 3, Fonferek 2, Szczepański 2, Spychalski 1, Rutkowski 1, Wasilenko 0, Długosz 0.
Kary - 12 minut. Rzuty karne - 1/1.
 
Sędziowali: Andrzej Jaworski (Głogów) i Przemysław Stężowski (Lubin)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8255&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 23:44:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spokojne punkty MKS</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8256</link>
    <description>Tylko po 30 minut spędzili na parkiecie podstawowi zawodnicy MKS Poznań. Na Orlika Brzeg to zdecydowanie wystarczyło - poznaniacy wygrali na Opolszczyźnie 39:21.
 
Wyrównany w tym spotkaniu był tylko pierwszy kwadrans - po trafieniu Dawida Podgórskiego Orlik remisował w 14. minucie 6:6. Kolejne sześć bramek zdobyli poznaniacy i wywalczonej wówczas przewagi już nie oddali. Po przerwie znacznie ją powiększyli. - Podstawowi gracze zagrali po około 30 minut, czasem kilka minut dłużej. Na przykład Mariusz Peda bronił w pierwszej połowie, a Darek Zarzycki w drugiej - mówił obrotowy MKS Jakub Kasperczak. Peda wrócił do bramki po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją - od razu musiał zastąpić Miłosza Smolińskiego, któremu w czwartek urodziło się dziecko i w weekend dostał wolne. W 24. minucie poznaniacy prowadzili już 15:7, a rekordową przewagę uzyskali w 56. minucie - było wtedy 38:18.
 
Warto odnotować trzeci już w tej rundzie debiut młodego zawodnika w drugiej lidze - tym razem spotkało to juniora Piotra Jarosza. W 58. minucie zdobył też swojego debiutanckiego gola, ostatniego dla MKS w tym spotkaniu.
 
ORLIK BRZEG - MKS POZNAŃ 21:39 (12:18)
 
Orlik: Sobczyk - Daniel 4 (1/2), Orzycki 4, Podgórski 3, Wróbel 3 (3/3), Betka 3, Krawczyk 2, Kołodziejczyk 2, Włodek 0, Wełeszczuk 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 4/5.
 
MKS: Peda, Zarzycki - J. Kasperczak 7, M. Kasperczak 6, Niedzielski 6 (2/3), Przedpełski 6, Komisarek 5 (1/1), Dubisz 4, Nawrocki 3, Niedzielak 1, Jarosz 1, Cegła 0, Perri 0, Pochopień 0.
Kary - 4 minuty. Rzuty karne - 3/4.
 
WYNIKI I TABELA</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8256&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 23:22:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kalisz trzyma kurs</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8253</link>
    <description>Szczypiorniści MKS Kalisz konsekwentnie kompletują zwycięstwa w 2012 roku. W sobotę wygrali trzeci mecz z rzędu, wysoko pokonując na wyjeździe AZS UZ Zielona Góra 38:25.
 
Gospodarze tylko do stanu 7:7 stawiali skuteczny opór ekipie Bruno Budrewicza. Kaliszanie, którzy do Winnego Grodu pojechali bez Tomasza Klary (na początku tygodnia mocno rozciął dłoń) zaczęli od prowadzenia 2:0, ale akademicy mocno stanęli w obronie, wyprowadzili kilka skutecznych kontrataków i do połowy pierwszej części meczu trzymali się blisko rywala. Przyjezdni mieli problemy zwłaszcza z powstrzymaniem najbardziej doświadczonego z ekipie AZS Cypriana Kociszewskiego, który zdobył cztery z pierwszych siedmiu goli dla swojej drużyny. Potem jednak zielonogórzanie się pogubili. Mnożyły się błędy zarówno w obronie, jak i ofensywie. MKS tylko na to czekał. Gracze wicelidera zdecydowanie przyspieszyli i zaczęli odjeżdżać. W 19. minucie na 11:7 trafił Piotr Nowicki, a najwyższe prowadzenie przed przerwą (14:8) dał gościom Arkadiusz Galewski.
 
Druga połowa to już dominacja Wielkopolan, którzy pierwsze minuty tej odsłony wygrali 10:3. Wówczas z ekipy Marka Książkiewicza, która przecież z wyżej notowanymi przeciwnikami grać potrafi, o czym świadczy choćby wyjazdowe zwycięstwo w pierwszej rundzie ze Spartą Oborniki (30:27), czy zacięty mecz u siebie z MKS Poznań na inaugurację serii rewanżowej (31:34), zupełnie zeszło powietrze. Miejscowi ostrzeliwali słupki i poprzeczkę kaliskiej bramki, podczas gdy rywale trafiali tam gdzie trzeba. Na pięć minut przed zakończeniem spotkania akademicy zmniejszyli jeszcze stratę do ośmiu trafień, ale ostatnie fragmenty znów należały do gości. - Przy kilkunastobramkowym prowadzeniu dałem pograć młodzieży. Wtedy trochę się pogubiliśmy, bo każdy chciał się pokazać i zdobyć bramkę. Cieszę się, że premierowe trafienie w ligowym debiucie zaliczył Grzegorz Salamon. Bardzo dobre zawody rozegrał też - zwłaszcza w pierwszej połowie - Michał Krygowski, który w końcu pokazał, na co go stać. Generalnie za postawę w ofensywie cały zespół zasłużył na pochwałę - mówił po spotkaniu Budrewicz.
 
Dzięki sobotniemu zwycięstwu jego podopieczni mogą być pewni, że przynajmniej do derbowego pojedynku z Tęczą Kościan za dwa tygodnie (w najbliższy weekend jest przerwa w rozgrywkach) utrzymają drugą pozycję w tabeli.
 

AZS UZ ZIELONA GÓRA - MKS KALISZ 25:38 (13:18)  
 
AZS: Madaliński, Mielczarek - Kociszewski 9, Jakób 4, Wittke 4 (2/2), Jaworski 2 (1/1), Nogajewski 2, Gałach 1, Książkiewicz 1, Szpara 1, Kłosowski 1, Skrzypek, Karp, Góral, Uchal,
Kary: 14 min.               Rzuty karne: 3/3
 
MKS:  Potocki, Matuszczak, Cieślak - Galewski 8 (4/5), Krygowski 8, Krupa 8, Kaczmarek 3, Stefański 3, Woźniczka 2, Kobusiński 1, Nowicki 1, Salamon 1, Ibron1, Staniek 1, Hoffmann 1, Szefner.
Kary: 8 min.                  Rzuty karne: 4/5
 
WSZYSTKIE WYNIKI I TABELA
Uwaga!   Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny   nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej.   Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody   delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8253&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 18:38:45</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zapora na drodze Nielby</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8251</link>
    <description>Porażka z Chrobrym Głogów może mieć opłakane skutki dla szczypiornistów Nielby Wągrowiec. Gospodarze prowadzili niemal przez całe spotkanie, ale wykorzystali zaledwie jeden z siedmiu rzutów karnych. Efektem jest porażka 28:29 (16:13).

 
Jeszcze po kwadransie tego spotkania był remis 9:9, ale później gospodarze wywalczyli dwu-, trzybramkową przewagę. Stało się to m.in. dzięki zmianie bramkarza - bezbarwnego Marka Kubiszewskiego zastąpił młody Norbert Witkowski, który kilka razy popisał się udanymi interwencjami. Gospodarze utrzymywali przewagę bardzo długo, a w drugiej połowie wzrosła ona nawet do czterech trafień. Sytuacji na podwyższenie prowadzenia i rozstrzygnięcie tego spotkania na swoją korzyść Nielba miała bez liku. Tyle że jej zawodnicy fatalnie wykonywali rzuty karne. W samej drugiej połowie trzy razy przed linią siedmiu metrów stawał Dawid Przysiek, trafił tylko raz. Pudłowali też Bartosz Świerad, Paweł Niewrzawa i Przemysław Krajewski. Pierwszy rzucił prosto w Sebastiana Zaporę, dwaj ostatni próbowali zmieścić piłkę przy lewym słupku, ale golkiper z Głogowa bronił jak w transie.
 

Adam Świątek zdobył zwycięskiego gola dla Chrobrego (fot. Andrzej Grupa)

 
Kluczowy był zwłaszcza rzut karny Krajewskiego, wykonywany przez Nielbę na niespełna cztery minuty przed końcem meczu. Gospodarze prowadzili 27:26, a na dodatek karę dwóch minut za faul dostał Mateusz Płaczek. Gdyby Krajewski trafił, byłoby pewnie po meczu, bo trudno sobie wyobrazić, by gospodarze wypuścili taką szansę z rąk. Tymczasem kolejna znakomita interwencja Zapory dodała wiatru w żagle graczom Chrobrego. Po chwili Piotr Olęcki wyrównał na 27:27 i był to pierwszy remis od owego 9:9 z 15. minuty. Mało tego po kolejnej stracie piłki wągrowczan i Marek Świtała wyprowadził Chrobrego na prowadzenie!  Jeszcze w 59. minucie wyrównać zdołał Łukasz Gierak, ale na 50 sekund przed końcem Adam Świątek zdobył swojego jedynego gola w meczu, za to na wagę zwycięstwa. Nielbie nie pomógł czas na prośbę jej trenera Dariusza Molskiego, bo Przysiek źle podał piłkę. Radość Chrobrego z wygranej była olbrzymia.
 
NIELBA WĄGROWIEC - CHROBRY GŁOGÓW 28:29 (16:13)
 
Nielba: Kubiszewski, N. Witkowski, Konczewski - Przysiek 9 (1/4), Przybylski 5, Krajewski 5 (0/1), Gierak 4, Szyczkow 2, Smoliński 1, Świerad 1 (0/1), Płócienniczak 1, Niewrzawa 0 (0/1), B. Witkowski 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 1/7.
 
Chrobry: Stachera, Zapora - Piętak 7, Świtała 5, Mochocki 4 (4/5), Kuta 4, Płaczek 2, Żak 2, Różański 2, Olęcki 1, Świątek 1, Bednarek 1, Frąszczak 0, Wysokiński 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 4/5.
 
Sędziowali: Jakub Tarczykowski i Andrzej Rajkiewicz (Szczecin).
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8251&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 14:36:41</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Z Chrobrym - o ósemkę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8246</link>
    <description>Dla trenera Nielby Wągrowiec Dariusza Molskiego mecz z Chrobrym Głogów jest najważniejszym ze wszystkich, które jego drużynie zostały do końca rundy zasadniczej. Początek sobotniego starcia - o godz. 17.

 
Idealne rozwiązanie dla Nielby to co najmniej dwubramkowe zwycięstwo. Wówczas klub z Wągrowca będzie miał o dwa punkty więcej od Chrobrego i lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Do końca rozgrywek pozostanie jeszcze sześć kolejek, a Nielba tylko w dwóch z nich zagra w swojej hali, ale będzie miała już sporą przewagę nad grupą pościgową. Jeśli w tych dwóch spotkaniach (z Powenem Zabrze i najsłabsza w lidze Miedzią Legnica) zdobędzie cztery punkty, to 19 oczek powinno jej dać prawo gry w play-off. Zawsze też Wielkopolanie mogą poszukać punktów w halach rywali - zagrają w Mielcu, Puławach, Kwidzynie i Olsztynie. Niestety, po meczu z Chrobrym wągrowczan czekają aż trzy kolejne wyjazdy. - Jeślibyśmy przegrali ten pierwszy mecz, to sytuacja może zrobić się nieciekawa - mówił w styczniu Molski.
 
Póki co do starcia z Chrobrym Nielba przystąpi osłabiona. Na pewno nie zagra bramkarz Marek Kubiszewski, skrzydłowy Łukasz Białaszek i rozgrywający Michał Tórz. Z urazem zmaga się też drugi z podstawowych bramkarzy Adrian Konczewski. To oznacza, że na pewno szansę gry dostanie 18-letni Norbert Witkowski, ale już w grudniowych starciach pokazał on, że ma spore możliwości. Białaszek był dośc istotnym graczem w systemie obrony - Nielba od czasu objęcia drużyny przez Molskiego czesto broniła bowiem systemem 5-1, właśnie z wysuniętym Białaszkiem. Pod jego nieobecność rolę tę przejmie tercet: Dawid Przysiek - Przemysław Krajewski - Bartosz Świerad. Z kolei w Chrobrym zabraknie Jakuba Łucaka.
 
Nielba jeszcze nie przegrała w ekstraklasie z Chrobrym w swojej hali. W sobotę spróbuje podtrzymać tę serię - mecz rozpocznie się o godz. 17. Zapraszamy na bezpośrednią relację z tego meczu do portalu WielkopolskiSport.pl.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8246&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-03 19:03:08</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nieskuteczni w Zawierciu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8240</link>
    <description>Szczypiorniści Ostrovii wciąż bez zwycięstwa w 2012 roku. Podopieczni Pawła Ruska w rozegranym awansem spotkaniu 14. kolejki przegrali na wyjeździe z Viretem Zawiercie 27:35 i kosztem rywala spadli na siódmą pozycję w tabeli.
 
- Wyraźnie zabrakło skuteczności - diagnozował po meczu drugi trener ostrowian Filip Orleański. Jego zespół nie wykorzystał na początku kilku dogodnych sytuacji (m.in. z rzutu karnego spudłował Jakub Tomczak) i potem musiał gonić wynik. W 7. minucie Viret, mający w bramce świetnie spisującego się Jakuba Kruka, prowadził 5:0. W 18. było 8:6, ale do końca spotkania gościom już bardziej zbliżyć się nie udało. Kiedy po przerwie gospodarze dwukrotnie odskakiwali na dziesięć bramek (21:11 i 32:22), stało się jasne, że pełna pula zostanie w Zawierciu
 
Choć w ostrowskim obozie narzekano, że ZPRP wyznaczył termin tego pojedynku w środku tygodnia, bez zachowania odpowiednich procedur (m. in. powiadomienie o zmianie daty z dziesięciodniowym wyprzedzeniem), co miało przełożyć się na problemy kadrowe, to na Śląsku Ostrovia zameldowała się niemal w komplecie. W domu został jedynie Maciej Nowakowski, który doznał urazu w sobotnim starciu z Czuwajem Przemyśl. Jego brak był widoczny, bo prawa strona wyjątkowo nie była najmocniejszym punktem przyjezdnych. Poza tym zawiercianie grali bardzo twardo w obronie. W sumie spędzili na ławce kar 18 minut (Ostrovia 16!), a mogli więcej, gdyby tylko sędziowie lepiej zareagowali po brutalnych faulach na Damianie Krzywdzie zaraz po rozpoczęciu spotkania. - Liczymy się z tym, że mecze z drużynami, które walczą o utrzymanie, będą meczami totalnej walki. Trzeba będzie się wznieść się na wyżyny, żeby, zwłaszcza na wyjazdach, wywalczyć w nich jakieś punkty. Tym razem się nie udało - mówi Orleański.
 
Więcej swobody na lewym skrzydle miał Paweł Dutkiewicz, który po bezbarwnym ligowym debiucie  przeciwko siódemce z Przemyśla, tym razem trafiał najczęściej spośród  biało-czerwonych. Jego siedem goli nie wystarczyło jednak, by cieszyć się przynajmniej z lepszego bilansu bezpośrednich spotkań z drużyną z Zawiercia (w Ostrowie Viret przegrał 33:35). Dodatkowo Ślązacy przeskoczyli ekipę Pawła Ruska w tabeli. Obecnie zajmują szóste miejsce. Ostrovia z czterema punktami przewagi nad strefą barażową jest siódma. Większość zespołów, które walczą o utrzymanie (oprócz MTS Chrzanów) swoje mecze rozegra jednak dopiero w najbliższy weekend. Mimo wszystko trudno się spodziewać, żeby powiększyły one swój dorobek, bo wszystkie zmierzą się z drużynami z pierwszej czwórki.
 
 
VIRET ZAWIERCIE - OSTROVIA 35:27 (16:10)
 
VIRET: Kruk, Kowalczyk - Biernacki 8, Zagała 7, Komalski 5, Kąpa 4 (2/2), Kapral 3, Borowiec 3, Zarzycki 2, Nowak 2, Kurełek 1 (0/1), Zagała 1, Kubisztal, Słodowy.
Kary: 18 min.                                           Rzuty karne: 2/3
 
OSTROVIA: Adamczyk, Bystram - P. Dutkiewicz 7 (1/1), Krzywda 5 (0/1), J, Tomczak 5 (0/1), K. Dutkiewicz 3, Jaszka 2, Sobczak 2, Kierzek 2, Piosik 1, Matiuk, Wojciechowski, Jedwabny
Kary: 16 min.                                            Rzuty karne: 1/3
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8240&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-02 10:33:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kościan lepszy od Brzegu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8238</link>
    <description>Były obrotowy poznańskich klubów Piotr Jankowski pomógł Tęczy Kościan w wygraniu arcyważnego meczu z Orlikiem Brzeg. Wielkopolanie zwyciężyli 32:27, głównie dzięki świetnej obronie w drugiej części spotkania.

 
To dopiero trzecia wygrana Tęczy w tym sezonie, ale dzięki niej klub z Kościana opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Wyprzedził właśnie Orlika, dzięki lepszemu bilansowi dwumeczu. W pierwszej rundzie w swojej hali Wielkopolanie przegrali bowiem tylko trzema bramkami.
 
Tym razem długo nie zanosiło się, że będzie lepiej. Gospodarze w pierwszych sześciu minutach zdobyli pięć bramek, goście nie odpowiedzieli w tym czasie żadną. - Zabrakło chyba koncentracji - mówił trener Tęczy Rafał Szatkowski. W jego zespole debiutował Piotr Jankowski, były zawodnik m.in. AZS Warszawa, Warszawianki, Grunwaldu Poznań czy MKS Poznań. Nie wyszedł na boisko w pierwszym składzie, ale już przed przerwą Krystian Sobkowiak dostał dwie dwuminutowe kary i &quot;Janek&quot; musiał zastąpić go w obronie. W końcówce grał także w ataku zamiast Dawida Grafa.
 
Orlik utrzymał kilkubramkową przewagę do końca pierwszej połowy, ale już po przerwie pogoń rozpoczęli gracze z Kościana. Zdecydowanie lepiej bronili, w bramce udanymi interwencjami popisywał się Adam Noskowiak. - Najważniejsze było to, że wreszcie graliśmy zespołowo i przestaliśmy się gubić w obronie - oceniał trener Szatkowski. W 41. minucie Tęcza wyrównała na 21:21, a pięć minut później objęła prowadzenie 25:24. Na osiem minut przed końcem spotkania goście mieli już cztery bramki zaliczki, a to pozwalało im spokojnie myśleć o drugim w tym sezonie wyjazdowym zwycięstwie, a trzecim w ogóle. Na dodatek pokonali Orlika większa liczbą bramek, niż przegrali z nim w pierwszej rundzie - wyprzedzili więc tę drużynę w tabeli. W sobotę Tęcza może też przeskoczyć kolejne zespoły - musi tylko pokonać rezerwy Zagłębia Lubin i liczyć na porażki ekip z Polkowic i Oleśnicy. Za to Orlik w sobotę o godz. 14.30 podejmie MKS Poznań.
 
ORLIK BRZEG - TĘCZA KOŚCIAN 27:32 (20:15)
 
Tęcza: Noskowiak, Kozanecki - Wujec 7 (5/5), Nowak 7, Florkowski 4, Bąkowski 3, Jankowski 3 (1/1), Graf 3, Więcław 3, Stelmasik 2, Sobkowiak 0.
Kary - 12 minut. Rzuty karne - 6/6.
 
TABELA DRUGIEJ LIGI - TUTAJ!</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8238&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-01 23:38:31</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tęcza potrzebuje ludzi</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8224</link>
    <description>Dziewięciu graczy Tęczy Kościan tylko przez 20 minut było w stanie toczyć zacięty bój z MKS Poznań. Wkrótce drużyna z Kościana zostanie jednak wzmocniona - to konieczność, jeśli Tęcza ma się utrzymać w drugiej lidze.

 
W środę Tęcza rozegra zaległe spotkanie w Brzegu z Orlikiem, w sobotę podejmie rezerwy Zagłębia Lubin. - Każde z tych spotkań jest o cztery punkty, ale nie możemy dać się ponosić emocjom, tak jak w Poznaniu. Dobrze, że skończyliśmy ten mecz bez czerwonej kartki - mówi trener Tęczy Rafał Szatkowski. Jego zespół jest w tabeli ostatni - traci jednak tylko dwa punkty do Orlika i cztery do Zagłębia. Plan minimum Tęczy na środę to zwycięstwo w Brzegu, maksimum - zwycięstwo czterobramkowe, by być lepszym w bilansie bezpośrednich spotkań. Wszystko wskazuje jednak na to, że w środę Tęcza wystąpi w tym samym składzie, co w Poznaniu. Być może dojdą tylko juniorzy. - Na dzisiaj tak nasz zespół wygląda. Juniorzy byli w sobotę zbyt poturbowani po barażach z Wolsztyniakiem i nie mogłem z nich skorzystać. Inne różne sytuacje życiowe też nie pozwalają nam wzmocnić drużyny. To jednak dopiero początek drugiej rundy i później na pewno będzie lepiej - przyznaje trener z Kościana. Jednym z problemów Tęczy jest obsadzenie pozycji drugiego bramkarza - Adam Noskowiak nie ma zmiennika. - Radek Maćkowski z uwagi na stan zdrowia zrezygnował z gry, a junior się rozchorował. Adam robi co może, ale przy takiej skuteczności, jaką miał w sobotę Rafał Niedzielski, może być bezradny - ocenia szkoleniowiec Tęczy.
 
Wkrótce Tęcza ma zostać wzmocniona. Klub chciał przejąć Damiana Krystkowiaka z Grunwaldu Poznań, sam zawodnik też myślał o grze w swoim byłym zespole. - Cały czas prowadzimy rozmowy, ale słowa przedstawicieli zarządu Grunwaldu nie do końca są precyzyjne. Ich zawodnicy tylko w teorii mogą sobie szukać nowych klubów, w praktyce nie jest to takie proste - mówi. Jeden zawodnik ma jednak w tym tygodniu zasilić skład Tęczy. - Załatwiamy sprawy formalne, ale nie chcę mówić o szczegółach. Może jeden gracz będzie mógł zagrać z Zagłębiem - przyznaje Szatkowski. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8224&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-31 11:12:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Mali gracze, wielkie emocje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8229</link>
    <description>W minioną sobotę zakończył się turniej PGNiG GAZ CUP 2012. Wśród ośmiu ekip reprezentujących kaliskie i podkaliskei podstawówki, bezkonkurencyjni okazali się uczniowie Szkoły Podstawowej nr 17 z Kalisza, którzy wygrali wszystkie swoje mecze. 

Drużyna &quot;siedemnastki&quot; już przez eliminacje, które odbyły się w piątek w hali ZS nr 17 przy ul. Kaprackiej przeszła jak burza. Z kompletem punktów i bilansem bramek 30-8 wygrała swoją grupę, a w rozgrywanej w sobotę w Kalisz Arenie fazie finałowej potwierdziła swoją dominację. Przy dopingu kilkuset kibiców najpierw pokonała drużynę SP 14 12:2, a w meczu o złoto w niewiele mniejszym stosunku rozprawiła się z rówieśnikami ze Szkoły Podstawowej w Nowych Skalmierzycach (11:2). Trzecie miejsce przypadło ekipie SP Opatówek, która w półfinał z reprezentacją Nowych Skalmierzyc przegrała w dramatycznych okolicznościach po &quot;złotej bramce&quot; straconej dopiero w dogrywce (4:5). W meczu o brąz piłkarze z Opatówka byli już zdecydowanie lepsi od zespołu SP 14 (7:2). 
 

Jedna z akcji eliminacyjnego meczu pomiędzy SP 10 (granatowe koszulki) i SP 14 (fot. Marcin Ostajewski)

Najlepszym zawodnikiem turnieju wybrano Łukasza Nowickiego, który występował z szeregach triumfatora imprezy. Najlepszym bramkarzem został Jędrzej Kubiak, a największym talentem Bartosz Przybył (obaj z Nowych Skalmierzyc). - Chcieliśmy promować piłkę ręczną i aktywny tryb życia wśród młodzieży i ten cel udało nam się osiągnąć. Bardzo dziękuję organizatorom za świetne przygotowanie tego turnieju i już teraz mogę powiedzieć &quot;Do zobaczenia za rok&quot; - mówi Monika Mielcarek, kierownik Działu Marketingu i Rozwoju PGNiG Gazownia Kaliska - sponsora tytularnego imprezy. 
 

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 7 z Kalisza podczas oficjalnego otwarcia turnieju (fot. Marcin Ostajewski)

Turniej dla uczniów klas piątych i szóstych z kaliskich i podkaliskich szkół podstawowych był częścią większego wydarzenia, nad którym pieczę sprawowało Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W ramach &quot;Dnia z PGNiG w Kaliszu - miejscu, gdzie narodził się szczypiorniak&quot; przygotowano szereg atrakcji dla kibiców. Wystąpili uczestnicy &quot;Mam Talent&quot; Olaf Bressa i The Sunday Singers, a pokazy taneczne przygotowała formacja Studio Inter Dance. W ręce kibiców trafiło ponad 150 nagród rzeczowych. Zwieńczeniem sobotniego święta był mecz seniorów na szczycie II ligi pomiędzy MKS Kalisz - Sparta Oborniki, wygrany przez gospodarzy 30:24. 
 
 

Już najmłodsi gracze przekonują się, że piłka ręczna to sport bardzo kontaktowy (fot. Marcin Ostajewski)

PGNiG GAZ CUP 2012 odbył się pod honorowym patronatem Związku Piłki Ręcznej w Polsce oraz Prezydenta Miasta Kalisza. Patronem medialnym imprezy był portal WielkopolskiSport.PL.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8229&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 17:20:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dystans rośnie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8228</link>
    <description>Rośnie strata szczypiornistek AZS AWF do bezpiecznej pozycji w tabeli. W sobotę akademiczki uległy na własnym parkiecie Słupii Słupsk 29:35.
 
Inna sprawa, że raczej trudno było liczyć na sukces poznanianek w starciu z wiceliderem. Drużyna gospodarzy wprawdzie nieźle rozpoczęła mecz, ale wyrównaną walkę z faworyzowanym przeciwnikiem toczyła tylko do 23. minuty. AZS AWF tracił wówczas do Słupii tylko dwie bramki (11:13). Efekty przynosiło między innymi indywidualne krycie najgroźniejszej w zespole gości Agnieszki Łazańskiej-Korewo. Szybko jednak podobną &quot;opieką&quot; została otoczona czołowa snajperka akademiczek - Agata Wasiak. I od tego momentu przewaga rywalek wzrosła. Poznanianki, nie mogąc poradzić sobie z wysoką obroną Słupii zaczęły popełniać coraz więcej błędów, z których zespół gości wyprowadzał skuteczne kontrataki. To sprawiło, że do przerwy ekipa gospodarzy przegrywała 12:18.
 
Po zmianie stron zespół wicelidera już do końca utrzymywał bezpieczną przewagę. AZS AWF nie potrafił wykorzystywać gry w przewadze, a jego zawodniczki myliły się w stuprocentowych sytuacjach. Nie miały takich problemów rywalki, korzystając z błędów w defensywie ekipy gospodarzy. Wprawdzie tę odsłonę AZS AWF ostatecznie zremisował, ale całe spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem szczypiornistek ze Słupska. - Mecze wygrywa się obroną, a ta u nas po raz kolejny nie funkcjonowała. Do tego doszła duża liczba prostych błędów i stąd taki wynik - podsumowała Agnieszka Kwiecień. Niedobrą informacją dla jej zespołu był także wynik derbów w Obornikach, gdzie MKS MOS Gniezno wywalczył remis w starciu ze Spartą. To sprawia, że zamykające tabelę akademiczki mają już pięć punktów straty do wyprzedzającego je beniaminka z Gniezna.
 
AZS AWF Volkswagen Poznań - Słupia Słupsk 29:35 (12:18)
 
AZS AWF: Gała, Pawlak - Wasiak 10, Kwiecień 5, Łakomy 4, Szymańska 4, Bartkowiak 3, Matyja 2, Łyszczyk 1, Król, Karasiewicz, Peda.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8228&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 17:13:59</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MKS z Tęczą raz jeszcze</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8225</link>
    <description>W sobotnich derbach regionu MKS Poznań pokonał Tęczę Kościan 31:23. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego spotkania.

 
W hali przy ul. Newtona walczący o awans do pierwszej ligi szczypiorniści z Poznania pewnie pokonali ostatni zespół w tabeli. Tęcza dzielnie trzymała się jednak do 20. minuty meczu, później jej dziewięciu zawodników nie było już w stanie odpierać ataków szybszych rywali. Znakomicie w tym pojedynku zagrał Rafał Niedzielski, autor 14 bramek. W dziale Galeria można znaleźć zdjęcia z tego meczu - wystarczy kliknąć tutaj.
 
Relację z meczu można znaleźć tutaj.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;idn=8225&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 12:17:15</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-reczna-rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
