|
|
Szczypiorniści Arotu sprawili sobie miły prezent pod choinkę (fot. Mariusz Cwojda)
|
Miły prezent pod choinkę sprawili sobie pierwszoligowi szczypiorniści Arotu Astromal Leszno. W rozegranym awansem meczu pokonali na własnym parkiecie Spójnię Wybrzeże Gdańsk 29:20.
Początek stał pod znakiem bardzo dobrej gry defensywnej obu drużyn. Do 9. minuty żadna z nich nie potrafiła zdobyć bramki po ataku pozycyjnym. Goście wykorzystali jedynie dwa rzuty karne, przy których nie pomylił się Jacek Sulej. Arot trafić zdołał dopiero w momencie, gdy grał... w osłabieniu. Na dwie minuty z boiska zszedł Hubert Szkudelski, a w tym czasie bramki zdobyli Marcin Tórz i Krzysztof Meissner. Niezłą zaliczkę po pierwszej odsłonie gospodarze wypracowali sobie w drugim kwadransie tej części meczu. W tym okresie leszczyński beniaminek trafił do siatki jedenaście razy, a goście tylko trzykrotnie. Dominik Maziarz zdołał wówczas obronić rzut karny, a defensywa Arotu prezentowała się naprawdę znakomicie. Szczypiorniści z Leszna nie mieli też już większych problemów ze zdobywaniem bramek. Brakowało wprawdzie akcji, z których słyną czyli szybkich kontr, ale trafiali za to po ataku pozycyjnym. Do przerwy Wielkopolanie prowadzili 14:8.
W drugiej osłonie Arot starał się już kontrolować grę i nie pozwolić gdańszczanom na odrobienie strat. Wybrzeże nie zbliżyło się do gospodarzy na dystans mniejszy, niż cztery bramki. Ostatecznie leszczynianie jeszcze zwiększyli swoją przewagę. - To był bardzo wyrównany mecz, chociaż wynik na to nie wskazuje. Na każdą z bramek trzeba było się solidnie napracować. Wygrała po prostu lepsza drużyna. Popełnialiśmy mniej błędów i lepiej wykorzystywaliśmy nasze szanse. Sobie i kibicom sprawiliśmy wspaniały prezent pod choinkę - komentował po meczu trener Ryszard Kmiecik.
W jego zespole bardzo dobrze spisywał się między innymi Jakub Skorupiński, który otrzymał szanse gry od pierwszych minut i w pełni ją wykorzystał. Szkoleniowiec Arotu będzie miał więc spory problem do rozwiązania z obsadą bramki. W drugiej połowie między słupkami pojawił się bowiem Fryderyk Musiał, który także zanotował sporo udanych interwencji. A przecież obroną karnego popisał się jeszcze Maziarz. W ataku natomiast dobrze spisywał się najlepszy strzelec leszczyńskiego zespołu - Marcin Tórz. Wspierali go skrzydłowi Meissner i Jakub Wierucki, wykorzystujący nieliczne kontry. Niewiele błędów popełniła też obrona, kierowana przez doświadczonego Krzysztofa Misiaczyka.
Następny mecz ligowy Arot rozegra dopiero na początku lutego w Gorzowie, a kolejne spotkanie we własnej hali czeka leszczynian równo za... dwa miesiące. Być może będzie jednak okazja do obejrzenia ich w akcji wcześnie, bowiem planowany jest turniej towarzyski.
Arot Astromal Leszno - Spójnia Wybrzeże Gdańsk 29:20 (14:8)
Arot: Skorupiński, Musiał, Maziarz - Tórz 9, Misiaczyk 4, Meissner 4, Łuczak 3, H.Szkudelski 3, J.Wierucki 3, Kajzer 2, Giernas 1, Maleszka.
Karne - 1/2 (Kajzer 1/2) Kary - 16 minut (H.Szkudelski i Kajzer po 4, Maleszka, Misiaczyk, Giernas i Tórz po 2)
Wybrzeże: Głębocki, Kasperek - Wojciechowski 4, Sulej 3, Mogielnicki 2, Jasowicz 2, Rakowski 2, Siódmiak 2, Misiewicz 2, Szczutkowski 2, Steege 1, Derdzikowski, Trojanowicz.
Karne - 4/5 (Sulej 3/4, Szczutkowski 1/1) Kary - 6 minut (Mogielnicki, Siódmiak i Szczutkowski po 2)
|