|
|
Rzut rozpaczy Macieja Suwisza nie uratował Grunwaldu przed porażką (fot. Andrzej Grupa)
|
Szczypiornistom Grunwaldu Poznań nie udało się przedłużyć dobrej passy. Na własnym parkiecie przegrali ważny mecz z Pomezanią Malbork 21:22.
Dla wojskowych sobotnie starcie z sąsiadem w tabeli miało podwójne znaczenie. Można było w nim zainkasować kolejny komplet punktów, a przy okazji pozbawić go drużynę, która podobnie jak poznaniacy znajduje się w dolnej części pierwszoligowego zestawu. Ostatnie dwa zwycięstwa Grunwaldu dawały nadzieję na osiągnięcie celu. Ale choć gospodarze do przerwy wygrywali trzema bramkami, to z końcowego sukcesu cieszyli się rywale. - Tak jak przypuszczałem, umiemy się skoncentrować na dobrych zespołach i spiąć się, kiedy jest "sytuacja podbramkowa". A jak już wychodzimy na prostą, to dostajemy w dupę - dobitnie skomentował trener Rafał Walczak.
Po pierwszej połowie jego podopieczni prowadzili 12:9. Początek meczu był wyrównany, ale od 19. minuty Grunwald zdobył trzy bramki z rzędu - dwa razy trafił Tomasz Draszkiewicz, raz Krzysztof Martyński - i gospodarze wygrywali 8:5. Ten dystans zespół z Malborka wprawdzie później zmniejszył, ale tuż przed przerwą skuteczne rzuty tej samej dwójki zawodników ponownie dały wojskowym trzy bramki przewagi.
Po zmianie stron udało się ją utrzymać do 41. minuty. Niestety, od tego momentu inicjatywę przejęli szczypiorniści Pomezanii. Ich cztery kolejne trafienia sprawiły, że objęli prowadzenie 17:16 i już do końca to poznaniacy musieli "gonić" wynik. Na finiszu gospodarze wyrównywali po bramkach Damiana Krystkowiaka (20:20) oraz Martyńskiego (21:21). W ostatniej minucie nie potrafili jednak zatrzymać najskuteczniejszego w ekipie gości Mariusza Babickiego. Grunwald miał jeszcze niespełna 30 sekund na akcję ale rywale nie pozwolili na oddanie rzutu, przerywając ją faulem, po którym czerwoną kartkę otrzymał Mateusz Hanis. Do końcowej syreny pozostała sekunda i gospodarze nie mieli już szans na rozegranie piłki. Odczekali więc, by już po czasie wykonać z miejsca rzut rozpaczy. Maciej Suwisz trafił jednak w ręce jednego ze stojących w murze rywali i ze zwycięstwa mogli cieszyć się goście. - Bramka z takiego rzutu wpada raz na trzy lata. Niestety, nie dzisiaj. Ale nie przegraliśmy przez tę końcówkę, tylko przez cały mecz - smutno podsumował trener Walczak.
Sobotniej porażki Grunwald nie może za długo rozpamiętywać, bowiem już w środę awansem rozegra kolejny mecz, rozpoczynający rundę rewanżową I ligi. W hali przy ul. Newtona podejmować będzie SMS ZPRP Gdańsk. - Jeśli zagramy tak, jak dzisiaj to na pewno dwóch punktów nie zdobędziemy. Jesli tak, jak w dwóch poprzednich meczach, to jest szansa o nie powalczyć - kończy szkoleniowiec wojskowych.
Grunwald Poznań - Pomezania Malbork 21:22 (12:9)
Grunwald: Tarko, Kulczyński - Suwisz 5, Draszkiewicz 4, Martyński 4, Adamczak 3, Krystkowiak 3, Tyc 2, Sobański, Kuczyński, Guraj.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 2/1
Pomezania: Kądziela - Babicki 6, Kościelny 3, Romanowski 2, Jaszczyński 2, Cielątkowski 2, Urbanowicz 2, Sadowski 1, Bujnowski 1, Hanis 1, Lesiński 1, Lewandowski 1, Czarnecki.
Kary - 16 minut. Rzuty karne - 4/4
Czerwona kartka: Hanis (faul)
|