Trzy mecze, trzy zwycięstwa i pozycja wicelidera - czy szczypiorniści Wolsztyniaka Wolsztyn mogą sobie wyobrazić lepszy początek sezonu? Chyba nie, zwłaszcza po sobotnim rozbiciu Olimpii Piekary Śląskie 39:26.
450 kibiców, czyli niemal komplet w hali w Wolsztynie miał sporo powodów do radości. Gospodarze rozbili w pył drużynę, którą uważano za czołową w tej grupie. Może nie tak silną, jak spadkowicz z ekstraklasy Powen Zabrze, ale mocną i mogącą powalczyć o drugą pozycję. Tymczasem Ślązacy nie wytrzymali tempa narzuconego przez młodych graczy z Wolsztyna i przegrali pierwsze spotkanie w sezonie.
Co tydzień okazuje się, że nowy system obrony Wolsztyniaka 3-2-1 zdaje kolejne egzaminy. Tym razem zaskoczył drużynę z Piekar Śląskich, w której gwiazdą jest Mariusz Kempys. 33-letni rozgrywający, mający za sobą 12 sezonów spędzonych w ekstraklasie, w pierwszej połowie zdobył aż osiem bramek i to tylko dzięki jego skuteczności Olimpia wciąż trzymała się dość blisko Wolsztyniaka. W 24. minucie po trafieniu Marcina Smolina Ślązacy doprowadzili nawet do jedynego w meczu remisu (12:12), ale Wolsztyniak natychmiast odpowiedział trzema bramkami z rzędu. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili 17:14. - Ten wynik nie miał dla mnie ani dla chłopaków żadnego znaczenia. Umówiliśmy się przed meczem, że nie patrzymy na tablicę, nie patrzymy na rezultat. Mieliśmy grać swoje - opowiadał trener Wolsztyniaka Wojciech Hanyż.
Gospodarze cały czas grali szybko - było jasne, że w końcu któraś z drużyn nie wytrzyma tego tempa. Wolsztyniak wciąż w obronie preferował system 3-2-1, ale z jej podwyższeniem pod Kempysa, który coraz częściej uciekał na prawe rozegranie. Tam jednak nie był już tak groźny. Ślązakom sił starczyło jeszcze na osiem minut drugiej połowy. W 38. minucie Wolsztyniak prowadził tylko 22:21, a to oznaczało, że ostatnie 22 minuty spotkania wygrał 17:5. Kolejnych pięć bramek rzucili do spółki Alan Raczkowiak i Norbert Szutta. - Rozbiliśmy rywali dobrą obroną, lepszą kondycją i kontrami. Ta przewaga z ostatnich 20 minut nie była efektem jakiejś lepszej gry, ale konsekwencją tych wcześniejszych 40. Olimpia chciała zwalniać grę, ale my nie daliśmy się w to wciągnąć - stwierdził Hanyż.
Trener Wolsztyniaka nie ekscytuje się zbytnio drugim miejscem w grupie B pierwszej ligi. - To dopiero początek sezonu. Czeka nas kupa roboty, mamy nogi i głowy na ziemi. Od poniedziałku trzeba się znów wziąć do roboty - przyznał Wojciech Hanyż.
Zobacz pozostałe wyniki i tabelę!
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - OLIMPIA PIEKARY ŚLĄSKIE 39:26 (17:14)
Wolsztyniak: Musiał, Wieczorek - Szutta 6, Pietruszka 5, Raczkowiak 5, Tokarek 4, Cichy 4, Kaczmarek 4, Przekwas 3, M. Tomiak 3, Chrapa 2, J. Tomiak 2, Kiciński 1, Rogoziński 0. Kary - 4 minuty. Rzuty karne: 3/3.
Olimpia: Szenkel, Zaborowski - Kempys 14, Biernacki 4, Smolin 3, Rosół 2, Tatz 1, Chojniak 1, Piec 1, Ogórek 0, Pakuła 0, Jerchel 0. Kary - 10 minut. Rzuty karne - 8/8. |
||
| grand |

