|
|
Piotr Więcław, kiedyś zawodnik Grunwaldu, w drugiej połowie zdobywał ładne bramki ze skrzydła (fot. Andrzej Grupa)
|
Piłkarze ręczni MKS Poznań zrobili duży krok w kierunku II ligi. W pierwszym meczu pierwszej rundy barażowej rozgromili Bór Oborniki Śląskie 31:8 (18:5). Między 22. a 57. minutą meczu goście zdobyli tylko jedną bramkę! Rewanż w środę w Obornikach Śląskich.
Poznańscy juniorzy wzmocnieni kilkoma zawodnikami dawniej grającymi w I czy II lidze wygrali z niedawnym drugoligowcem bez najmniejszych problemów. Różnica klas między tymi zespołami była tak spora, że zawodnicy z Obornik Śląskich w końcówce meczu sami śmiali się ze swojej gry.
Aby awansować MKS musi najpierw wyeliminować Bór (rewanż w środę), a później pokonać jeszcze Pogoń Oleśnica (pierwszy mecz w piątek lub w sobotę w Poznaniu, rewanż w niedzielę w Oleśnicy). O to, że MKS zagra z Pogonią można być spokojnym. Trudno sobie wyobrazić, by poznaniacy mogli roztrwonić w 23 bramki zaliczki. - Spodziewamy się, że w rewanżu może przeciwko nam zagrać zupełnie inna drużyna - przestrzega jednak drugi trener MKS Jakub Kasperczak.
Już w 1. minucie goście po trafieniu Marcina Semczyszyna objęli prowadzenie 1:0. I na tym ich opór się właściwie skończył. W 10. minucie było już 6:1 i przewaga poznaniaków wciąż rosła. Także ostatnie pięć bramek w pierwszej połowie było dziełem drużyny Domana Leitgebera, który co chwilę nerwowo machał rękami, niezadowolony z niektórych rozwiązań swoich zawodników.
Trener MKS szczególnie rozdrażniony był jednak w drugiej połowie, mimo że między 31. a 57. minutą goście zdobyli... jednego gola. Poznaniacy dość dobrze grali bowiem w obronie, a jeżeli oborniczanie już ich mijali, to znakomicie bronił Miłosz Smoliński. Przez te 26 minut MKS zdobył 12 goli, ale powinien dwa razy tyle. I o ten chaos w ataku Leitgeber miał właśnie pretensje. Poznaniacy często próbowali technicznych rzutów, a poza Piotrem Więcławem mało komu one wychodziły. Więcław zaś popisywał się udanymi akcjami z lewego skrzydła, ale gdy przeszedł na prawe - stracił skuteczmość. W końcówce meczu goście zdobyli dwie bramki grając w... osłabieniu. W sumie skończyli mecz z ośmioma trafieniami, co raczej kompromituje zespół myślący o grze w II lidze. Rewanż - w środę.
MKS POZNAŃ - BÓR OBORNIKI ŚLĄSKIE 31:8 (18:5)
MKS: Stefaniak, Smoliński - Więcław 8, D. Nawrocki 5, Skierś 5, Lubiewski 4, Dubisz 3, Cegła 2, Pochopień 2, Pietrzak 1, Czapla 1, M. Nawrocki 0, Skroban 0, Perri 0.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 5/7 (D. Nawrocki 3/4, Dubisz 2/2, Lubiewski 0/1)
BÓR: Kunat, Stachowicz - Bednarski 2, Piech 2, Semczyszyn 1, Laprus 1, Żuk 1, Burchacki 0, Katan 0, Kalinowski 0, Michalski 0, Kanda 0, Szkolny 0.
Kary: 10 minut. Rzuty karne: 1/2 (Bednarski 0/1, Piech 1/1).
Czerwona kartka: Kacper Żuk (Bór, w 55. minucie za faul)
Sędziowali: Andrzej Rajkiewicz i Jakub Tarczykowski (obaj ze Szczecina)
|