Jutrzenka
Patronat klubom
EURO w Piwnicy
Zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to nie tylko mecze rozgrywane na...... więcej »
Śląsk niepokonany! 18.12.2011
Konrad Krupa (z piłką) wrócił na boisko po kontuzji. Nie był jeszcze w pełni sił, a mimo to trafiał najczęściej spośród graczy MKS (fot. Michał Sobczak)

To był niezwykle efektowny akord na zakończenie pierwszej rundy w II lidze szczypiornistów. W meczu lidera z wiceliderem Śląsk Wrocław po bardzo zaciętym meczu pokonał MKS Kalisz 31:28 i umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli. Na półmetku rozgrywek wrocławska drużyna ma już sześć punktów przewagi nad grupą pościgową.

 

Przy kapitalnym dopingu ponad dwóch tysięcy widzów i fantastycznej oprawie toczyła się walka o to, czy Śląsk jeszcze przed Gwiazdką będzie mógł szykować się do gry na zapleczu ekstraklasy, czy jednak w wyścigu o bezpośredni awans wciąż będzie musiał oglądać się za siebie. Po niedzielnym spotkaniu wydaje się, że wrocławianie są już jedną nogą w I lidze. Choć innego scenariusza wykluczyć nie można, bo całkiem niedawno MKS Poznań, a teraz jego imiennik z Kalisza, pokazały, że z tym zespołem da się toczyć równorzędną walkę, a nawet wygrać.

 

Kaliszanie długo mogli mieć nadzieję, że niepokonanemu dotąd faworytowi urwą choćby punkt. Od początku było widać, że wyszli na parkiet, aby wywieźć ze stolicy Dolnego Śląska jakąś zdobycz. Grali bardzo dobrze w obronie, a w bramce świetnie spisywał się Piotr Matuszczak. Gospodarze, jakby zaskoczeni takim obrotem sprawy, pierwszego gola zdobyli dopiero w 6. minucie. Najbardziej doświadczony w ekipie Śląska Daniel Grobelny trafił na 1:2. Zanim jednak lider wskoczył na odpowiednie obroty, goście punktowali. I tylko do siebie mogą mieć pretensje, że stracili wywalczoną na początku dwubramkową przewagę jeszcze przed przerwą. Przy stanie 4:2 dla MKS podopieczni Bruno Budrewicza zaczęli popełniać proste błędy w ofensywie. Śląsk tylko na to czekał, a 10 minut przed końcem pierwszej połowy prowadził już 8:4. W międzyczasie Matuszczaka zmienił Błażej Potocki. Nie pomogło. Bronił bardzo dobrze, ale dogodne okazje marnowali koledzy w ataku.

 

 

Arkadiusz Galewski tylko raz pokonał Marcina Schodowskiego z siedmiu metrów (fot. Michał Sobczak)

 

Niewykorzystane sytuacje sam na sam, przestrzelone rzuty karne i niepotrzebne straty tylko nakręcały miejscowych. Ekipie z Kalisza za to stopniowo odcinały tlen. - Mogę chyba pokusić się o stwierdzenie, że gdyby nie te błędy w ofensywie, to my cieszylibyśmy się ze zwycięstwa - przyznał potem Arkadiusz Galewski, który sam, jeszcze przed zmianą stron, dwukrotnie spudłował z siedmiu metrów. Za każdym razem górą był Marcin Schodowski. To obok Grobelnego i ściągniętego przed sezonem z Miedzi Legnica Artura Szabata opoka wrocławskiej drużyny. Były golkiper ŚKPR Świdnica wyczyniał w bramce cuda. W drugiej połowie z karnego nie potrafił pokonać go również Konrad Krupa, marnując trzecią z rzędu siódemkę dla gości.- Stanąłem w bramce, rozłożyłem ręce, stałem się dużym niedźwiedziem i udało mi się odbić kilka rzutów - śmiał się po meczu 24-latek. - Przygotowywałem moich chłopaków, że to jest zawodnik na poziomie ekstraklasy, który - moim zdaniem - ma umiejętności, by znaleźć się w szerokiej kadrze Polski. Nasi bramkarze też jednak zagrali bardzo dobre zawody i wcale nie wyglądali gorzej od Marcina - oceniał po spotkaniu Budrewicz.
 


Bartosz Żubrowski próbuje powstrzymać Konrada Ibrona. Skutecznie. (fot. Michał Sobczak)
 

Po 30. minutach jego zespół przegrywał różnicą czterech trafień, ale drugą połowę zaczął z przewagą dwóch zawodników, bo wcześniej ukarani zostali Kamil Herudziński i Michał Gałat. Kaliszanie świetnie wykorzystali tę szansę, a gdy już złapali kontakt, poszli za ciosem. Gole zdobywali nawet grając w osłabieniu. Pierwsze dziesięć minut po przerwie wygrali 8:2! Znów byli na prowadzeniu (18:16) i mieli los we własnych rękach. Dali się jednak dogonić i poszli na wymianę ciosów. W tym momencie stało się jasne, że ten, kto pierwszy się pomyli, może już strat nie odrobić. Przy stanie 26:25 dla gospodarzy wspomnianego wcześniej karnego nie wykorzystał Krupa. Śląsk odskoczył najpierw na dwie, a potem trzy bramki. MKS złapał jeszcze kontakt (27:28 po golu Krupy), ale ostatnie minuty należały do wrocławian. - Jestem bardzo zadowolony i dumny z moich chłopców. Nie byliśmy zespołem gorszym. Uważam, że w drugiej połowie, kiedy prowadziliśmy dwiema bramkami, zostaliśmy skrzywdzeni kilkoma dziwnymi decyzjami sędziów. Możemy jednak wyjeżdżać stąd z podniesioną głową. Szkoda wyniku, ale trzeba się cieszyć z tego, że podjęliśmy rękawicę w tym kotle, który stworzyli kibice wraz z organizatorami - mówi Budrewicz. - Zagraliśmy średnie zawody w ataku, ale pokazaliśmy klasę w obronie i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - komentuje z kolei Schodowski. A najskuteczniejszy w drużynie lidera Szabat dodaje: - To był mecz godny pojedynku lidera z wiceliderem. Obie drużyny wzniosły się na wyżyny. Byliśmy chyba nieco bardziej doświadczonym zespołem, a dodatkowo dopisało nam trochę szczęścia. Brakowało za to zdrowia i dlatego rywale, którzy dysponują nieco młodszym składem dogonili nas po przerwie. W samej końcówce widowisko straciło na jakości, ale za to kibice nie narzekali na brak emocji. 
 

 

Kontrowersje wokół gola Marcina Schodowskiego

 

 

ŚLĄSK WROCŁAW HANDBALL TEAM - MKS KALISZ 31:28 (14:10)

 

ŚLĄSK: Schodowski, Młoczyński - Szabat 8 (2/3), Grobelny 7, Herudziński 6, Żubrowski 4, Celek 4, Krawczyk 2, Furmanowski, Gałat, Kłos, Kruk, Piłat, Sapała 

Kary: 8 min.                                                    Rzuty karne: 2/3

 

MKS: Matuszczak, Potocki -  Krupa 6 (0/1), Galewski 5 (1/3), Krygowski 5 (2/2), Klara 3, Szefner 3, Kaczmarek 3, Ibron 2, Stefański 1, Staniek, Nowicki, Kobusiński.

Kary: 6 min.                                                    Rzuty karne: 3/6



Marcin Ostajewski





Trzy wielkopolskie drużyny spadną z II ligi. W sobotę z tym szczeblem rozgrywek pożegnała się Nielba Wągorwiec, a w niedzielę Tura Turek i Calisię pogrążyła Arka Gdynia,... więcej
Piękna bramka Bartłomieja Pawłowskiego była ozdobą sobotniego meczu Jaroty Hotel Jarocin z Elaną Toruń. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a zespół Janusza Niedźwiedzia stoi... więcej
Piłkarze Calisii odnieśli najwyższe zwycięstwo w sezonie. W sobotę rozbili na wyjeździe trzecią w tabeli Bytovię aż 6:1. Ta wygrana może jednak smakować gorzko, bo już w... więcej
Z dwubramkową zaliczką pojadą na rewanż do Świdnicy szczypiorniści MKS Kalisz, którzy walczą z tamtejszym ŚKPR o miejsce w I lidze. Zwycięstwo 29:27 to wynik dla nich nie... więcej
Kaliscy szczypiorniści jeszcze nigdy nie byli tak blisko awansu do I ligi. Aby ten cel osiągnąć, muszą pokonać jeszcze tylko jedną przeszkodę - wygrać barażowy dwumecz z... więcej
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Zarząd KKS Lech Poznań informuje, iż w związku z niezadowalającymi wynikami zespołu zadecydował, że Jose Mari Bakero zostaje odwołany z funkcji pierwszego trenera drużyny."
Zarząd KKS Lech Poznań
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens