Od wyjazdowego punktu rozpoczęli rundę rewanżową szczypiorniści Ostrovii. Remis 33:33 z AZS Politechniką Radomską jest o tyle ważny, że padł w starciu ekip, które mogą do ostatniej kolejki walczyć o utrzymanie. Już wiadomo, że w przypadku takiej samej liczby punktów na koniec sezonu, akademicy ostrowian nie wyprzedzą.
Na inaugurację ligi podopieczni Pawła Ruska wygrali (24:20), a to oznacza, że mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Dlatego punkt w Radomiu przyjęli z zadowoleniem. - Ten remis traktujemy praktycznie jak zwycięstwo. Po pierwsze inne wyniki ułożyły się po naszej myśli, więc jeszcze oddaliliśmy się od strefy spadkowej. Po drugie - w końcówce przegrywaliśmy dwiema bramkami, a trzech naszych zawodników powędrowało na ławkę kar. Mimo to udało się wyrównać - cieszy się szkoleniowiec wielkopolskiego pierwszoligowca.
Od samego początku mecz był bardzo zacięty. Przez 60 minut żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż dwa gole. Ostrowianie tradycyjnie ciosy wyprowadzali głównie prawą stroną, którą co jakiś czas odciążał Krzysztof Dutkiewicz z drugiej linii. Gospodarze odpowiadali bramkami ze środka rozegrania. Najwięcej problemów mieli z zatrzymaniem Grzegorza Mroczka, który dziewięć razy trafił z gry, a do tego nie spudłował żadnego z sześciu rzutów karnych. Po pół godzinie w lepszej sytuacji byli jednak przyjezdni do przerwy Ostrovia prowadziła bowiem 19:17.
Na dwie minuty przed końcem sytuacja była już odwrotna. AZS miał dwubramkową zaliczkę (33:31), a do tego w ekipie rywali na boisku brakowało Mateusza Jedwabnego i Krzysztofa Dutkiewicza, których sędziowie wykluczyli na 120 sek. Do końca spotkania ostrowianie nie zagrali już w komplecie, bo gdy na plac wrócił Jedwabny, jego miejsce na ławce zajął Łukasz Jaszka. - Choć przeciwnicy też grali w osłabieniu, to goniąc wynik, mieliśmy nóż na gardle - relacjonuje Rusek. Gola kontaktowego z rzutu karnego zdobył Damian Krzywda. Po chwili z koła trafił Paweł Piosik. Na tablicy był remis, do końca pozostało kilka sekund. Zbyt mało, aby radomianie zdołali skonstruować skuteczny atak. Już po syrenie wykonywali rzut wolny bezpośredni. Piłka nie przedostała się przez szczelny mur ustawiony przez przyjezdnych.
Przerwę świąteczno-noworoczną Ostrovia spędzi więc na dość bezpiecznej 6. pozycji z pięcioma punktami przewagi nad miejscem barażowym. Zanim jednak biało-czerwoni zajmą miejsca przy wigilijnym stole, rozegrają jeszcze jeden mecz. 22 grudnia zmierzą się z drużyną ostrowskich gwiazd.
AZS POLITECHNIKA RADOMSKA - OSTROVIA 33:33 (17:19)
Najwięcej dla AZS: Mroczek 15, Świeca 4, Misiewicz 4. Kary: 10 min. Rzuty karne: 7/7
OSTROVIA: Adamczyk, Pawlak - Tomczak 9 (2/3), Nowakowski 8, Dutkiewicz 7, Jedwabny 3, Piosik 3, Krzywda 2 (1/1), Jaszka 1, Sobczak, Kierzek, Matiuk. Kary: 14 min. Rzuty karne: 3/4
|
||
| Marcin Ostajewski |

