|
|
Gracze Sparty jeszcze długo będą się zastanawiać, jak mogli stracić punkty z jedną z najsłabszych ekip II ligi (fot. K. Kaczyński)
|
Michał Pułka poprowadził rezerwy Zagłębia Lubin do niespodziewanego zwycięstwa nad Spartą Oborniki. Rozgrywający gości zdobył 14 bramek i zespół Michała Pietrzaka uległ rywalom 32:33.
21-letni Michał Pułka na co dzień trenuje z ekstraklasowym zespołem miedziowych. Na drugoligowych parkietach w tym sezonie miał już jednak okazję wystąpić, chociażby w starciu z inną wielkopolską ekipą - Szczypiornem Kalisz. Wówczas też był najskuteczniejszym strzelcem swojej drużyny, ale kaliszanie pozwolili mu zdobyć jedynie pięć goli. W Obornikach trafiał niemal trzykrotnie częściej. - W pewnym momencie pilnowaliśmy go nawet indywidualnie, a on i tak napsuł nam krwi - mówi kierownik Sparty Grzegorz Hoffmann. - Musimy przeanalizować materiał wideo z tego meczu i pokazać niektórym co było dobrze, a co źle, bo na gorąco trudno było im ocenić swoją postawę, a błędów naprawdę nie brakowało - dodaje trener Michał Pietrzak.
Mecz od początku nie układał się po myśli gospodarzy. Przedostatnia drużyna w tabeli długo nie pozwalała oborniczanom wyjść na zdecydowane prowadzenie. Jeszcze w 25. minucie był remis 13:13. W tym momencie stało się jasne, że dobra postawa w zaciętym i nieznacznie przegranym pojedynku z ŚKPR Świdnica, który Zagłębie stoczyło przed tygodniem (21:23), nie była przypadkowa. Przyjezdni, choć zawitali do Wielkopolski zaledwie w dziewięcioosobowym składzie (w tym dwóch bramkarzy) tu też nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Oni już teraz muszą zacząć wygrywać, jeśli za rok chcą nadal występować w drugiej lidze. Pierwszy krok w tym kierunku właśnie wykonali.
Po pierwszej połowie wydawało się jednak, że miejscowi wreszcie "złamali" rywala. W samej końcówce oborniczanie zdobyli trzy gole i schodzili na przerwę prowadząc 17:14. Co z tego jednak, skoro katastrofalnie zagrali zaraz po zmianie stron. W pierwszym kwadransie drugiej części bezlitosny dla spartan był właśnie Pułka. Ten fragment meczu Zagłębie wygrało 10:3, a ich najlepszy strzelec pomiędzy 32. a 44. minutą zdobył 9 goli! Skutki tej zabójczej serii gospodarze odczuwali do końcowej syreny. Wprawdzie zdołali jeszcze wrócić do gry (w 57. minucie prowadzili nawet 32:29), ale choćby punktu w tym meczu zdobyć im się nie udało. Na kilka sekund przed zakończeniem spotkania Spartę dobił Mateusz Kosmala, zdobywając bramkę na 33:32. - Zabrakło trochę szczęścia i boiskowego cwaniactwa. W samej końcówce oddawaliśmy nieprzygotowane rzuty, po których rywal miał sytuacje i zdobywał decydujące gole - ocenia Pietrzak. - Na pewno niekorzystnie podziałała na nas też sytuacja kadrowa w obozie rywali. Moi zawodnicy myśleli, że jak grają ze słabszym przeciwnikiem, który na dodatek przyjeżdża siódemką w polu to mecz mają już wygrany. W tej lidze tak się nie da - kończy szkoleniowiec ekipy z Obornik.
Sparta Oborniki - Zagłębie II Lubin 32:33 (17:14)
Sparta: Gebler, Wtorek - Cieśla 7, Kłak 5, Kołodziej 4, Maciej Włudarczak 3, Jankiewicz 3, Bombrys 2, Golczyński 2, Janiszczak 2, Mikołajczak 2, Nowacki 1, Michał Włudarczak 1, Koligat.
|