|
|
Piotr Nowicki ma szansę znów zdobywać bramki dla kaliszan (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Piotr Nowicki wrócił do treningów z MKS Kalisz. Kołowy, z którym klub postanowił rozstać się przed sezonem, ma wypełnić lukę po zawieszonym Łukaszu Siegu. Na testach w kaliskiej ekipie przebywa również rozgrywający Sambora Tczew Łukasz Gzella.
- Piotr poprosił o możliwość trenowania z drużyną. Postanowiliśmy dać mu szansę - mówi prezes MKS Hilary Paszkowski. Nowicki grał w Kaliszu przez ostatnie dwa sezony. Nad Prosnę trafił z juniorów Nielby Wągrowiec. Przed startem obecnych rozgrywek wraz trójką innych piłkarzy podpadł jednak działaczom i klub postanowił się z nim rozstać. Teraz, w sytuacji kiedy z kadry wypadł zawieszony Łukasz Sieg, ma szansę odkupić swoje grzechy. Być może wystąpi już w niedzielnym meczu ze Śląskiem Wrocław. - Jesteśmy na etapie załatwiania formalności związanych ze zgłoszeniem go do rozgrywek - wyjaśnia Paszkowski.
Z siódemką Bruno Budrewicza przez cztery dni ma trenować również Łukasz Gzella. To 19 - letni rozgrywający o imponujących warunkach fizycznych (206 cm wzrostu), który występował w Samborze Tczew i NLO SMS Gdańsk. - Łukasz jest obdarzony świetnym rzutem. Mieliśmy okazję go już obserwować przez jeden dzień. Teraz zaprosiliśmy ponownie i niewykluczone, że wiosną będzie mógł nam pomóc w walce o cele, jakie sobie zakładamy - mówi prezes MKS.
Od początku tygodnia wszyscy piłkarze z Kalisza są już myślami przy niedzielnym starciu z liderem. - Jedziemy tam sprawić niespodziankę. To Śląsk jest faworytem, ale my wiemy, że da się z nim wygrać, bo pokazaliśmy to przed sezonem podczas turnieju w Lesznie (MKS zwyciężył 23:21 - red.). Nie jest to aż tak mocny zespół, jak się go kreuje. Przy naszym dobrym dniu, wrocławianie na pewno są w naszym zasięgu - ocenia Budrewicz, który prawdopodobnie nie będzie mógł skorzystać we Wrocławiu z kontuzjowanego Konrada Krupy, a do stolicy Dolnego Śląska na pewno nie zabierze Marcina Piekarskiego, który ma obowiązki związane ze studiami. - Mamy w tym zespole dobrych piłkarzy, którzy są w stanie poradzić sobie z takim zespołem jak Śląsk. Mobilizować nas na ten mecz specjalnie nie trzeba. Gramy w końcu z liderem, który nie stracił jeszcze punktu i na dobrą sprawę porządnie się w tej lidze nie pomęczył. Chcemy im napsuć krwi, ile się tylko da. Jestem przekonany, że stać nas na to, żeby tam wygrać - bojowo zapowiada trenujący już na pełnych obrotach bramkarz Grzegorz Cieślak.
Mecz Śląsk - MKS rozpocznie się w niedzielę o godz. 15.00. Portal WielkopolskiSport.PL zaprasza na tekstową relację "live" z tego pojedynku.
|