|
|
Kontuzja Ewy Wozińskiej miała spory wpływ na wynik derbowego meczu (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Niespodzianka w pierwszoligowych derbach szczypiornistek. Sparta Oborniki straciła punkt w starciu z MKS MOS Gniezno, remisując 32:32. Spory wpływ na przebieg spotkania miała kontuzja Ewy Wozińskiej.
Pierwsza część meczu nie zapowiadała bowiem, że gnieźnieński beniaminek jest w stanie zagrozić faworyzowanej ekipie gospodarzy. Sparta posiadała inicjatywę, a MKS świetnej postawie Joanny Różańskiej (do przerwy zdobyła 10 bramek) zawdzięcza, że trzymał w miarę bliski dystans. Ta część spotkania zakończyła się prowadzeniem oborniczanek 20:16, ale w końcówce boisko musiała opuścić wspomniana Wozińska. Doświadczona bramkarka gospodarzy skręciła kostkę i już na parkiet nie wróciła.
Jej miejsce między słupkami zajęła juniorka Paulina Galczewska, której jednak do poziomu koleżanki z zespołu sporo brakuje. I po przerwie, mimo ambitnej postawy nie radziła sobie z rzutami rywalek. A zawodniczki z Gniezna szybko zorientowały się, gdzie tkwi słabszy punkt gospodarzy i starały się to wykorzystać. - Prawie każdy rzut z drugiej linii kończył się bramką. Musieliśmy podwyższyć obronę, ale to też niespecjalnie pomagało - relacjonuje trener zespołu z Obornik Tomasz Konitz. Wprawdzie jego podopieczne nie traciły prowadzenia, ale MKS był coraz bliżej odrobienia wszystkich strat. Poza tym zdecydowanie lepiej też spisywał się w defensywie. Przełom nastąpił w 55. minucie, gdy sędziowie nie uznali Sparcie bramki zdobytej z rzutu karnego przez Urszulę Filodę. Poirytowana zawodniczka gospodarzy po chwili zarobiła dwie minuty kary, a ponieważ wdała się jeszcze w niepotrzebne dyskusje, oborniczanki przez cztery minuty musiały radzić sobie w osłabieniu. Zespół z Gniezna w końcu wyrównał (30:30), ale na finiszu nadal bliżej sukcesu była Sparta. 60 sekund przed końcem wygrywała 32:31 i miała piłkę. Mimo przerwy, o którą poprosił trener Konitz i dokładnego omówienia taktyki na ostatnią akcję, szczypiornistki gospodarzy popełniły jednak błąd, a gnieźnianki po przechwycie zdobyły bramkę na wagę remisu.
- Pierwszą połowę zagraliśmy słabiej w obronie, ale za to naszym atutem były kontrataki. W drugiej części o końcowym sukcesie zadecydowała dobra obrona. Dziewczyny stanęły na wysokości zadania, były szybsze i agresywniejsze. Zdobyliśmy punkt, który jest dla nas bardzo cenny, bo przybliża nas do upragnionego utrzymania w I lidze - cieszy się trener beniaminka z Gniezna Roman Solarek.
Sparta Oborniki - MKS MOS Gniezno 32:32 (20:16)
Sparta: Wozińska, Galczewska - Filoda 11, Cieśla 7, Gładecka 6, Niedzielska 3, Celka 3, Kowalewska 2, Walkowiak, Borkowska, Kacprzak.
MKS MOS: Kowalczewska, Tarczyńska - Różańska 14, Stachowiak 8, Jerzakowska 3, Szwedek 3, Burdzińska 2, Bigoszewska 1, Różewska 1, Podrzycka, Ławniczak, Łuczak, Dębicka, Żabierek.
|