|
|
Tak przeważnie kończyły się ofensywne akcje Grunwaldu. Na zdjęciu Damiana Komisarka powstrzymuje Marcin Skoczylas (fot. Andrzej Grupa)
|
...na Grunwaldu ręce i nogi. Broniący się przed spadkiem z pierwszej ligi szczypiorniści Grunwaldu-Allegro Poznań nie zdołali nawiązać walki z prawie pewnym już awansu do ekstraklasy AZS AWF Gorzów. Goście dość pewnie wygrali 33:23.
Zespół z Gorzowa jest o mały kroczek od powrotu do ekstraklasy. Nie wywalczy awansu w tak efektowny sposób jak Nielba Wągrowiec, która rok temu wygrała wszystkie spotkania (Gorzów ma trzy remisy), ale i tak resztę stawki bije na głowę. Poziom rozgrywek znacznie się bowiem obniżył i szkoda, że w tej ligowej mizerii Grunwald Poznań jest tak nisko.
W starciu z liderem poznaniacy nie zdołali nawiązać walki. Starali się, były momenty, że potrafili napsuć krwi rywalom, ale o wygranej nie mogło być mowy. Gorzowianie za bardzo górowali warunkami fizycznymi - w grze jeden na jednego również wychodziły ich większe umiejętności. Jeszcze po kwadransie AZS AWF wygrywał tylko 7:5, ale już sześć minut później było 11:5. - Zabrakło nam cwaniactwa, a to cwaniactwo jest atutem Gorzowa. Byliśmy znacznie słabsi fizycznie, a wtedy trudniej się broni, trzeba się mocno na nogach trzymać - analizował Rafał Niedzielski.
W tym pierwszym kwadransie trzy bramki dla gorzowian zdobył potężny obrotowy Arkadiusz Bosy, do tego wywalczył dwa rzuty karne i... karę dla rywala. - Gorzów uwielbia grać z kołem i wiedziałem o tym doskonale. Oni grają tam w ciemno. Kazałem więc odcinać obrotowego od podań, a to nie koszykówka, by jakoś górą zagrywać. Przeważnie grają dołem, więc trzeba się dobrze ustawić. Tymczasem to założenie padło już w przedbiegach - żalił się trener Grunwaldu Rafał Walczak. - No i do tego dochodzi gra indywidualna, realizowanie założeń przez poszczególnych graczy. Powiedziałem wyraźnie: odpuszczamy skrzydła, niech sobie stamtąd rzucają. A Gorzów przez godzinę gry oddał może ze skrzydeł cztery rzuty - dodawał i miał żal do swoich podopiecznych - Ileś razy powtarzamy takie rzeczy na treningu i je realizujemy. A później przychodzi mecz i jest problem. Ja wiem, że "który" pisze się przez "u" zamknięte, a nie otwarte. Ale są tacy, którzy kilka razy na sprawdzianie ten błąd zrobią.
Poznaniacy nie mieli większych szans, bo po prostu nie mają takich indywidualności, jakie ma w swoich szeregach były trener reprezentacji Polski Michał Kaniowski. Choćby swojego syna Pawła (10 gier w kadrze) czy Filipa Kliszczyka, który 10 lat temu razem z Grzegorzem Garbaczem, Krzysztofem Mistakiem, Leszkiem Starczanem i Krzysztofem Górniakiem stanowił o sile Śląska Wrocław. W reprezentacji Polski Kliszczyk zagrał 63 razy i choć nie jest już taki szybki i zwinny jak dawniej, to z młodszymi rywalami radzi sobie wyśmienicie. - Potrafi w jedną stronę zrobić zwód, machnąć tam piłkę i pójść w drugą. Dziś pokazał to kilka razy - mówił Walczak. Obrona Grunwaldu grała słabo, szczególnie w środkowej strefie. Przyzwoicie spisywał się w niej właściwie tylko Bartosz Adamczak. Niewiele lepiej było w ataku - poza Krzysztofem Martyńskim wszyscy pozostali rozgrywający bali się rzucać z drugiej linii. W drugiej połowie dwukrotnie z odchylenia rzucił Mateusz Matlach i zrobiło się tylko 18:24. Odpowiedź gości była natychmiastowa - 10 minut później wygrywali już 31:21.
- Grunwald zagrał ofensywnie w ataku, ale żeby tak grać, trzeba też odpychać i przepychać się w obronie - zauważył trener gości Michał Kaniowski. Ta obrona wyglądała jednak źle, o co żal miał Walczak. - Przy indywidualnej grze każdy jest odpowiedzialny za siebie. Na wideo będzie widać, kto popełniał błędy. Choć w meczu też było widać, bo podnosili rękę i mówili "moja wina". Tyle że ta moja wina nie utrzyma nas w lidze. Dziś Gorzów sypnął nam gradem po głowach, ale może w kontekście meczu z Gryfinem to i dobrze - zastanawiał się trener Grunwaldu. W przyszłym tygodniu poznaniacyv zagrają z Energetykiem kluczowy mecz w walce o utrzymanie się w lidze.
GRUNWALD-ALLEGRO POZNAŃ - AZS AWF GORZÓW 23:33 (11:17)
Grunwald-Allegro: Tarko, Peda, Krekora - Martyński 8, Niedzielski 7, Matlach 2, Kaczmarek 2, Krystkowiak 2, Adamczak 1, Giernas 1, Koch 0, Komisarek 0, Draszkiewicz 0, Szczukocki 0.
Kary - 16 minut. Rzuty karne - 3/3 (Niedzielski 3/3).
AZS AWF: Wasilek, Małyszko - Gumiński 7, Krzyżanowski 6, Kliszczyk 6, Skoczylas 4, Bosy 3, Tomiak 2, Stupiński 2, Kaniowski 1, Jagła 1, Janiszewski 1, Ruszkiewicz 0, Rafalski 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 5/5 (Gumiński 5/5).
Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Bartłomiej Skwarek (Warszawa).
|