|
|
Michał Przekwas (z lewej) i Norbert Szutta dali radę zagrać (fot. Andrzej Grupa)
|
Remis z GSPR Gorzów szczypiorniści Wolsztyniaka przed spotkaniem wzięliby w ciemno. Po meczu byli jednak rozgoryczeni - jeszcze w 56. minucie prowadzili bowiem 28:24 i mieli rzut karny, a gola na 29:29 stracili na dwie sekundy przed końcem.
To co się dzieje w Wolsztyniaku przechodzi ludzkie pojęcie. Urazy dopadły pięciu zawodników, na dodatek w ostatnim meczu z Sokołem Kościerzyna czerwoną kartkę za chęć uderzenia rywala zobaczył Maciej Kiciński. Sędziowie opisali to wydarzenie w protokole, a ZPRP zdyskwalifikował go na sześć spotkań, czyli ponad połowę rundy! Jakby tego mało, w pierwszej połowie meczu z Gorzowem kolano skręcił Marcin Cichy, który w pierwszym kwadransie zdobył aż cztery bramki. Aby stworzyć kadrę na to spotkanie działacze Wolsztyniaka namówili do ponownej gry Macieja Tomiaka. Z kolei Mariusz Rogoziński zagrał mimo paskudnie wyglądającego urazu kręgosłupa z zeszłego tygodnia, po którym wylądował w szpitalu w Gdańsku. - Połowa tych chłopaków, którzy byli w składzie nie powinna grać, bo coś ich boli. W przypadku czterech z nich występ stał pod znakiem zapytania do samego początku. A w dwóch przypadkach zastanawialiśmy się, kto weźmie odpowiedzialność, jak coś się stanie. Masażyście w trakcie meczu zabrakło ketonalu do uśmierzenia bólu. Tak fatalnej rundy to nie pamiętam - mówił kierownik Wolsztyniaka Paweł Kubiak.
Mimo to, zawodnicy gospodarzy zagrali doskonale, ambitnie i z sercem. W zaciętej pierwszej połowie meczu przez większą jej część górą byli gorzowianie, a gracze z Wolsztyna ruszyli do ataku po kontuzji Cichego. Udało im się nawet odzyskać prowadzenie, a trafienie Artura Chrapy dało prowadzenie 15:14. Druga połowa wyglądała jeszcze lepiej. W 51. minucie Chrapa trafiła na 27:22, a kluczowa okazała się sytuacja z 56. minuty, gdy karę dwóch minut otrzymał Mateusz Krzyżanowski z GSPR, a gospodarze wywalczyli rzut karny. Marcin Pietruszka nie trafił jednak w bramkę, a w kolejnej akcji gorzowian siły się wyrównały po wykluczeniu Damiana Kubiaka. Jeszcze na dwie minuty przed końcem Wolsztyniak wygrywał 29:26, ale stracił dwie bramki. Wówczas do końca spotkania zostało 45 sekund i trener Giennadij Kamielin poprosił o przerwę. Gospodarze grali wtedy w osłabieniu po karze dla Macieja Wajsa, ale udało im się utrzymać niemal do końca meczu. Zabrakło dziesięciu sekund, a gdy trener GSPR Paweł Kaniowski poprosił o przerwę, zegar wskazywał 59. minutę i 52. sekundę. Gorzowianie rozegrali szybką akcje, Bartosz Starzyński rzucił z rozegrania i w ten sposób dał swojej drużynie bezcenny punkt. Oba zespoły mają po 12 pkt, co oznacza, że GSPR znajduje się w tej chwili w strefie barażowej, a Wolsztyniak jest też tym zagrożony.
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - GSPR GORZÓW WLKP. 29:29 (15:14)
Wolsztyniak: Płóciniczak, Wieczorek - Przekwas 7, Pietruszka 6 (1/2), Cichy 4, Szutta 3, Chrapa 3, Wajs 3, Gessner 1, Kubiak 1, Rogoziński 1, M. Tomiak 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 1/2.
GSPR: Janik, Szczęsny - Stupiński 6, Starzyński 6, Krzyżanowski 6, Suski 3 (3/3), Bartnik 3, Kieliba 2, Jankowski 0, Ruszkiewicz 0, Osses 0, Pieksza 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 3/3.
Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak (Głogów).
|