|
|
fot. Mariusz Cwojda
|
Błąd kierownika drużyny Pawła Kubiaka sprawił, że Wolsztyniak Wolsztyn stracił cenny punkt za remis z GSPR Gorzów. W ekipie z Wielkopolski wystąpił bowiem Maciej Tomczak, który nie był zgłoszony do rozgrywek.
Bardzo okrojony kadrowy zespół Wolsztyniaka zremisował w sobotę z GSPR 29:29, tracąc jeden punkt na dwie sekundy przed końcem. Mało tego, w tym tygodniu Wolsztyniak stracił i drugi punkt, a dodatkowo dostał trzy tysiące złotych kary. Wszystko dlatego, że w ekipie z Wielkopolski wystąpił Maciej Tomiak, który nie posiadał ważnej licencji zawodniczej.
Tomiak był podstawowym graczem Wolsztyniaka w poprzednim sezonie, ale po sezonie zrezygnował z gry. W obliczu plagi kontuzji działacze namówili go, by pomógł niedawnym kolegom z drużyny w starciu z GSPR. Tomiak zagrał tylko przez kilka minut, miał dać możliwość złapania oddechu graczom z pierwszej siódemki. I to właśnie te kilka minut było podstawą do ukarania Wolsztyniaka walkowerem, czyli przegraną 0:10. - Biorę całą winę na siebie, nie mam żadnego żalu do sędziów czy delegata, że nie zauważyli braku zgłoszenia tego zawodnika. To ja powinienem to zauważyć, a myślałem, że Maciej normalnie może grać. Tak jak w poprzednim sezonie - mówi kierownik Paweł Kubiak i dodaje: - Chciałbym przeprosić drużyną za stratę cennego punktu, tym bardziej, że zostawili serce na boisku. Przepraszam też kibiców i sponsorów, bo popełniłem błąd, który nie powinien mi się przytrafić.
Ta porażka powoduje, że Wolsztyniak spadł z 8. miejsca na 9. - właśnie za GSPR. Jest więc na miejscu, które oznacza konieczność gry w barażach. Do trzech wyprzedzających go ekip traci dwa punkty.
|