|
|
Bramka Dominiki Walkowiak w ostatnich sekundach meczu dała Sparcie remis (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Bramka Dominiki Walkowiak zdobyta w ostatnich sekundach meczu dała szczypiornistkom Sparty Oborniki remis 26:26 w starciu z UKS PM Kościerzyna. Drugą bohaterką wielkopolskiego zespołu była bramkarka Ewa Wozińska.
To właśnie jej interwencje pozwoliły Sparcie odrobić w końcówce sześciobramkową stratę. Przez większość sobotniego meczu ekipie gospodarzy szło bowiem jak po grudzie. - Obawiałem się tego spotkania, bo przystępowaliśmy do niego po długiej przerwie - mówił trener oborniczanek Tomasz Konitz. - Liga w tym sezonie jest mocno "poszarpana" i nie można złapać rytmu meczowego. A Kościerzyna po połączeniu z Gdańskiem ma solidny zespół. Od początku wyłączyli nam z gry Ulę Filodę i nie było dziewczyny, która przejęłaby na siebie ciężar gry. W pierwszej połowie ciężko było nam zdobyć bramkę i popełnialiśmy za dużo błędów własnych. A rywalki to wykorzystywały - dodał szkoleniowiec Sparty.
Jego podopieczne prowadziły tylko raz - po trafieniu Joanny Gładeckiej w... 1. minucie było 1:0. Później inicjatywę przejeły szczypiornistki z Kościerzyny. W tej cześci spotkania w ich szeregach skutecznymi rzutami popisywały się przede wszystkim Romana Fornalik i Natalia Brzezińska. Do przerwy drużyna gości wygrywała 16:11. - Troszeczkę zawaliłyśmy tę pierwszą połowę. W ogóle nerwowo zaczęłyśmy mecz. Bardzo chciałyśmy wygrać i odskoczyć Kościerzynie w tabeli, a przy okazji nadgonić te dwa zespoły, które nas wyprzedzają - oceniała bramkarka Sparty Ewa Wozińska.
Początek drugiej odsłony niestety nie wskazywał na zmianę obrazu gry. W 42. minucie oborniczanki traciły do rywalek już sześć bramek (14:20). Później wprawdzie zaliczyły trzy trafienia z rzędu, ale po serii prostych strat i skutecznych kontrataków UKS sytaucja wróciła do punktu wyjścia (17:23). - Grałyśmy wtedy w osłabieniu, a rywalki wyszły wysoko z obroną. Trochę się pogubiłyśmy, było kilka złych podań i stąd taka przewaga - tłumaczyła Dominika Walkowiak. Do końca spotkania pozostawało niewiele ponad 10 minut.
I wtedy wreszcie coś zaczęło się zmieniać. Kilka razy znakomicie interwniowała Wozińska, w dwóch akcjach dopisało jej szczęście (przeciwniczki trafiły w słupek i poprzeczkę), a po drugiej stronie problemów ze zdobywaniem bramek nie miały Justyna Cieśla i Adriana Celka. W 57. minucie - po skutecznie wykonanym przez tę ostatnią karnym - był już remis 25:25! Za chwilę Wozińska obroniła "siódemkę" i to Sparta miała szansę na objęcie prowadzenia. Nie wykorzystała jej, a po chwili UKS znów wygrywał jednym golem. Gdy w ostatniej minucie Magda Borkowska trafiła w słupek, wydawało się, że nic nie jest już w stanie oborniczanek uratować. Rywalki jednak za szybko chciały zakończyć swoją akcję. Rzut był niecelny, a Sparta miała niewiele ponad 10 sekund na przeprowadzenie swojej. Ku radości miejscowych kibiców udało się! Prawie równo z syreną ze skrzydła trafiła Walkowiak i spotkanie zakończyło się remisem. - Nawet nie wiem, jak to rzuciłam. Myślałam tylko o tym, żeby chociaż ten jeden punkt zdobyć. W pewnym momencie traciłyśmy już wiarę, że uda się odrobić straty. Ale jesteśmy Spartankami i się nie poddałyśmy. W takiej sytuacji remis cieszy, ale nie da się ukryć, że chciałyśmy wygrać - mówiła zdobywczyni ostatniej bramki, dla której było to... jedyne trafienie w meczu!
Sparta Oborniki - UKS PM Kościerzyna 26:26 (11:16)
Sparta: Wozińska, Cieśla 7, Filoda 5, Gładecka 4, Celka 4, Borkowska 3, Kowalewska 2, Walkowiak 1, Niedzielska, Kacprzak.
|