Beniaminek pierwszej ligi z Leszna jest dość nieoczekiwanie najlepszym wielkopolskim zespołem w tym sezonie. Gdyby nie organizacyjna wpadka Wolsztyniaka Wolsztyn, wszystkie cztery nasze zespoły znajdowałyby się w środkowej części tabeli, czyli poza strefą awansu i spadku.
Cztery wielkopolskie drużyny występują w dwóch grupach - Grunwald Poznań, Wolsztyniak Wolsztyn i Arot-Astromal Leszno w grupie A, a Ostrovia Ostrów Wlkp. tym razem w grupie B. Jak wygląda sytuacja naszych drużyn za półmetkiem rozgrywek?
Grupa A Gdyby Arot-Astromal Leszno nie rozegrał swojego meczu ze Spójnią Wybrzeżem Gdańsk awansem, a Wolsztyniak Wolsztyn w głupi sposób nie stracił cennego punktu w ostatnim meczu z Gorzowem, trzy wielkopolskie ekipy dzieliłyby zaledwie dwa punkty. Rywalizacja w grupie A jest zaskakująco wyrównana - wydawało się bowiem, że mająca wielu graczy z ekstraklasy Pogoń Szczecin zdecydowanie odskoczy reszcie. O wszystkich wielkopolskich drużynach można powiedzieć to, że grają w kratkę. Wygrywają mecze, w których nie są faworytami, a przegrywają te, które powinni wygrać. Największego pecha ma Wolsztyniak, którego prześladują kontuzje. Dłuższe urazy pięciu podstawowych zawodników to już plaga, a do tego dochodzi jeszcze zawieszenie Macieja Kicińskiego na sześć spotkań za czerwoną kartkę. Zawodnicy Wolsztyniaka nie raz pokazali już charakter, ale jeśli nadal będą tak pechowo tracili zawodników, mogą zostać zmuszeni do gry w barażach. Może tak się stać, o ile oczywiście nadal grał będzie Grunwald Poznań. Wojskowi obecnie nie mają długów, ale nie mają tez sponsora, który zapewniłby wiosną wypłaty dla zawodników. Czy w Poznaniu zostaną wszyscy najlepsi zawodnicy, z Krzysztofem Martyńskim na czele? Oby tak się stało, bo po poważnych kontuzjach Mateusza Matlacha i Macieja Suwisza trener Rafał Walczak i tak nie może mówić o komforcie przy dobieraniu składu na mecz. Najlepiej w tej sytuacji wygląda Arot Leszno, choć i tak od pierwszego meczu musi sobie radzić bez jednego z liderów, czyli Macieja Wieruckiego. Początkowo wydawało się, że Leszno stanie się twierdzą nie do zdobycia, zaś Arot będzie miał problemy z grą na wyjazdach. Teraz już tak nie jest - z czterech ostatnich pojedynków w Trzynastce Arot wygrał dwa, a z czterech wyjazdowych - trzy. O tym, czy zespół z Leszna będzie grał o coś więcej niż środek tabeli, przekonamy się po pierwszych dwóch meczach w lutym - wówczas zagra w Gorzowie, a później podejmie Pogoń.
Grupa B Gdyby Ostrovia miała taki bilans w grupie A, czyli 11 punktów w 12 meczach, znajdowałaby się na miejscu oznaczającym grę w barażach o utrzymanie się w pierwszej lidze. Tyle że w grupie B sytuacja w tabeli jest zupełnie inna - aż sześć drużyn, a nie tylko trzy, ma mniej niż 10 punktów. Ostrowianie formalnie mają więc miejsce w górnej połowie tabeli i aż trzy oczka przewagi nad sąsiadami z dołu. Teoretycznie Ostrovia ma więc dobrą sytuację, ale trzeba pamiętać, że przed drużyną trenera Pawła Ruska jest ciężka wiosna. Tylko cztery z dziesięciu spotkań ostrowianie zagrają w swojej hali, z tego dwa z drużynami z walczącymi o awans. Zwycięstwa nad ostatnimi w tabeli drużynami z Chrzanowa i Białej Podlaskiej mogą nie wystarczyć do zajęcia co najmniej dziewiątego miejsca. Ostrovia musi więc szukać punktów na wyjazdach - najlepiej w Zawierciu i Zawadzkich. A najlepiej, gdyby przed ostatnim spotkaniem w Świdnicy Ostrovia miała już jasną sytuację. W poprzednim sezonie Wielkopolanie zawalili końcówkę rozgrywek i nie spadli tylko dlatego, że w Zielonej Górze padł szczęśliwy dla nich remis. Historia może już się nie powtórzyć. Bardzo ciekawie zapowiada się walka o dwie pierwsze lokaty uprawniające do gry w barażach o ekstraklasę. Czuwaj Przemyśl wyprzedza o cztery punkty aż trzy zespoły, ale w przyszłym roku zagra m. in. w Opolu i Piotrkowie Trybunalskim. Piotrkowianin, Gwardia, a także KSSPR Końskie będą szukały potknięć niepokonanego lidera.
Ranking wielkopolskich strzelców Tu na czele Martyński, choć jeszcze trzy kolejki temu dość wyraźnie prowadził Damian Krzywda. Zawodnik Ostrovii zdobył jednak tylko cztery bramki, bo w strzelaniu zaczął go wyręczać Jakub Tomczak (35 goli w trzech spotkaniach). Co by było, gdyby na poziomie dziesięciu bramek w meczu trafiali obaj? Rozgrywający Grunwaldu uzyskał już nieznaczną przewagę nad kolejnymi zawodnikami, ale za nim ścisk jest dość duży. Trzeba też pamiętać, że Arot ma o jedno spotkanie rozegrane więcej. Z kolei Wolsztyniak został ukarany walkowerem za mecz z Gorzowem, ale do naszych statystyk będziemy zaliczali bramki i kary uzyskane w tym meczu - z wyłączeniem Macieja Tomiaka, który nie był uprawniony do gry.
Kolejno: miejsce, imię i nazwisko (klub), liczba zdobytych bramki, liczba rozegranych spotkań.
Wielkopolski karomierz
W czołówce wielu zawodników Arotu Astromal Leszno, ale równych sobie nie ma Hubert Szkudelski, który w dziesięciu ostatnich meczach choć raz dostawał karę dwóch minut. Prawdopodobnie mógłby mu dorównać duet z Wolsztyna: Jarosław Tomiak - Marcin Cichy, ale obaj mieli w tej rundzie problemy zdrowotne. Bardzo czysto gra za to Ostrovia - tylko Marcin Sobczak, i to z trudem, zdołał załapać się do czołowej dziesiątki. Zaskakująco nisko w tym rankingu jest obrotowy Arotu Krzysztof Misiaczyk, który w ekstraklasie był jednym z najczęściej karanych zawodników. Po przenosinach do niższej ligi nie musi już jednak grać tak siłowo jak dawniej, co doceniają chyba sędziowie.
Kolejno: miejsce, imię i nazwisko (klub), suma kar, czerwone kartki (bezpośrednie dyskwalifikacje), liczba rozegranych spotkań. Jeżeli dwóch zawodników ma taką samą sumę kar, wyżej klasyfikujemy tego, który ma więcej dyskwalifikacji, a później czerwonych kartek. |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Andrzej Grupa |

