ARANDO DLB
Patronat klubom
EURO w Piwnicy
Zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to nie tylko mecze rozgrywane na...... więcej »
Bez sensacji w Wągrowcu 22.11.2009
Roślejsi gracze Vive często mieli kłopoty z powstrzymaniem zwinniejszych zawodników Nielby. Na zdjęciu Rastko Stojković i Paweł Podsiadło faulują Przemysława Krajewskiego (fot. Andrzej Grupa)

- Cały czas siedzi we mnie ta końcówka meczu, nie zostawię jej bez konsekwencji - mówił tuż po meczu wściekły trener Nielby Wągrowiec Edward Koziński. Jego zespół przegrał z Vive Kielce 28:41 (18:22), tracąc siedem ostatnich bramek w tym pojedynku.

 

 - Dobrego humoru po meczu - mówił w piątek wieczorem trener Edward Koziński pytany o to, czego można mu życzyć. Do tego dobrego humoru szkoleniowcowi Nielby zabrakło siedmiu minut.

 

Żaden z dziewięciu wcześniejszych ligowych rywali nie zdołał rzucić Vive aż 28 goli. Nielba mogła ich zdobyć nawet ponad 30, ale w końcówce meczu zagrała nierozważnie. Najgorsze jest to, że nikt nie będzie pamiętał heroicznej walki beniaminka ekstraklasy przez 47 minut spotkania - w pamięci pozostaną zapewne bezlitosne kontry kielczan z ostatnich minut. - Te siedem minut mnie załamało. Wiedziałem już, że przegramy, dlatego wpuściłem rezerwowych. Dostali zadanie: utrzymać wynik. A tak zagrali, że straciliśmy siedem bramek - mówił Koziński. I dodawał: - Wynik nie odzwierciedlał tych emocji, jakie były w obu drużynach. Bo Kielce były lepsze właśnie o te sześć bramek, na pewno nie o 13. My im je oddaliśmy za darmo. Powtarzam: za darmo. Mam pretensje do tych zawodników, którzy byli na placu i tego nie odpuszczę. Będę z nimi rozmawiał, rozliczał, wytykał błędy. Gra zespołowa nie polega na tym, że ten, który ma piłkę, rzuca. Pewnym zasadom trzeba się podporządkować. Gdyby tak grali przez cały mecz, to skończyłoby się na ponad 20 bramkach różnicy i totalnej kompromitacji.

 

Nieudana dla Nielby była końcówka meczu, podobnie zresztą jak jego początek. Po czterech akcjach kielczanie prowadzili 4:1, trzy gole zdobył Paweł Podsiadło, który nieatakowany biegł przez pół boiska i rzucał z 10 metrów. - To nie było dla nas niespodzianką, bo ustawiliśmy się na ich kontrę w drugie tempo. Podsiadło nas zaskoczył? Gdzie tam, po prostu patrzyli się na niego zamiast doskoczyć. Mieliśmy rozpracowane te ataki Vive, ale nie realizowaliśmy na początku założeń. Bo skoro w obronie rywali gra dwóch obrotowych, to gra też wyłącznie dwóch rozgrywających. Zadanie było takie, że chłopaki mieli szybko doskoczyć do rozgrywających. Tymczasem rozgrywający właśnie rzucał, a oni doskakiwali do kołowych - mówił trener Nielby.

 

Jego podopieczni zdołali się jednak otrząsnąć: głównie za sprawą tercetu Dawid Przysiek - Łukasz Gierak - Jakub Płócienniczak. Ten pierwszy dobrze rozgrywał piłkę, świetnie rzucał też z podłoża z drugiej linii. Gierak nie bał się gry jeden na jednego, Płócienniczak ściągał na siebie dodatkowego obrońcę. - Ciężko się przestawić na takie granie, w Lidze Mistrzów mamy jednak zupełnie innych rywali. Takich, którzy rzucają z drugiej linii z wyskoku. Źle nam się broniło, więc Nielba dużo trafiała za środka, a środkowy nieźle współpracował z kołem - mówił reprezentacyjny obrotowy Daniel Żółtak. Zółtak przyznał, że w ramach przygotowań do meczu z Nielbą mistrzowie Polski obejrzeli tylko jeden jej pojedynek - wygrany z Zagłębiem Lubin. Na więcej kielczanie, którzy od tygodnia są w podróży, nie mieli czasu. Byli jednak pewni swego. W 11. minucie Vive wygrywało 10:6, a trener Nielby poprosił o przerwę. Długo coś tłumaczył swoim zawodnikom - za to kielczanie nawet nie zeszli do ławki rezerwowych. - Było tak? - próbował sobie przypomnieć Bartosz Konitz. - Może wszystko było jasne, bo już przed meczem trener mówił nam krótko: że mamy grać swoje i wygrać.

Ta pycha została ukarana, bo już w 18. minucie był remis 13:13. Nielba jednak tak skończyła pierwszą połowę, jak ją rozpoczęła - trzema straconymi bramkami.

 

Po przerwie świetnie w bramce Nielby spisywał się Adrian Konczewski. Bronił w sytuacjach sam na sam z Rastkiem Stojkoviciem, choć niektóre sytuacje sam wymuszał swoimi niecelnymi podaniami. Trener Koziński jako pierwszego posłał do boju Tomasza Szałkuckiego - debiutanta w ekstraklasie. Nie trafił, bo Szałkucki nie odbił żadnej piłki po rzutach rywali. Konczewskiemu szło niewiele lepiej, ale już w drugiej połowie spisywał się bardzo dobrze. Gdy w 39. minucie Przysiek wykorzystał rzut karny, Nielba przegrywała tylko 23:25.

 

Vive pokazało jednak klasę, choć jeszcze przez 10 minut musiało się trochę pomęczyć. Kapitalnie grał Mariusz Jurasik - zdobył pięć bramek, jeszcze więcej miał asyst. Jego występ był niepewny - kielczanie wpisali swojego gwiazdora do protokołu dopiero tuż przed meczem, już po rozgrzewce. - Józek miał jakąś infekcję bakteryjną, nie wiedzieliśmy, czy nie dostanie gorączki. Mieliśmy w szatni termometr, okazało się że gorączki nie ma. Oby to nie była jakaś grypa żołądkowa - przyznał po meczu Bogdan Wenta. Na dodatek mocno poobijany był po meczu z Chambery Tomasz Rosiński, nogę lekko skręcił Piotr Grabarczyk, a w 52. minucie czerwoną kartkę dostał Żółtak. Wenta ma jednak tak szeroką kadrę, że za tych graczy wchodzili inni, wcale nie grosi. Koziński takiego luksusu nie miał, tym bardziej, że kontuzjowani są Marcin Siódmiak i Michał Janusiewicz. - Nawet jakby oni byli, to byśmy z Vive nie wygrali. Miałbym jednak większe pole manewru. Na dodatek szybko dwóch podstawowych obrońców złapało po dwie kary i już byli ugotowani - mówił Koziński. Miał na myśli Bartosza Witkowskiego i Płócienniczaka, którzy odpowiednio w 28. i 38. minucie zostali po raz drugi wykluczeni.

 

Sytuacja Nielby mocno się skomplikowała na kwadrans przed końcem, gdy ukarani zostali kolejno: Kamil Ciok, Alosza Szyczkow i słabo grający Bartosz Świerad. Przez 11 sekund gospodarze grali w trzech w polu, później przez minutę w czterech. Vive odskoczyło wtedy na siedem bramek (32:25). - Ta sytuacja chyba przeważyła, bo wtedy wiele straciliśmy na zdrowiu i wyniku. W pewnym momencie zdaliśmy sobie chyba sprawę, że pewnych rzeczy nie przeskoczymy, w tym dziwnych decyzji sędziowskich. No i tak mocnego rywala - przyznał Szyczkow. - Rozluźnienie w ostatnich minutach wzięło się chyba stąd, że już myśleliśmy o innych meczach, takich, w których będziemy mieli szansę na punkty. Przy ośmiu bramkach różnicy na wygraną nie mieliśmy już szans. Szkoda, ale ten wynik o niczym nie świadczy. Może nie jesteśmy w stanie walczyć z Vive jak równy z równym, ale stać nas na pięć bramek różnicy - dodał. Trener Koziński nie podzielał tego zdania: - Myśleli o Gdańsku? Od tego byłem ja, po to robiłem zmiany, by oszczędzić niektórych zawodników. Reszta nie miała prawa myśleć o środzie. Takie podejście kiedyś im się odbije czkawką.

 

Trener Vive Bogdan Wenta był po meczu zadowolony, dość długo pozował do zdjęć i rozdawał autografy. - Hala była pełna długo przed meczem, to wywołuje dodatkową mobilizację, a wobec takiego głośnego klubu kibica my też mamy pewne zobowiązania. Publiczność w tej niewielkiej hali bawi się doskonale i mocno pomaga tym chłopakom z Nielby, oni z każdym meczem nabierają doświadczenia. Dzięki tej atmosferze Nielba ugrała już trochę punktów - analizował Wenta. - Nie tyle obawialiśmy się Nielby, co tego, że ten zespół będzie grał na euforii. Pokazali swoje atuty, szybko grali do przodu, dość nieprzyjemne, w naszym żargonie nazywamy to walcowaniem. Grali na ryzyku, lewe skrzydło było bardzo agresywne, prawe rozegranie tak samo. My mamy jednak większe wyzwania, a takie mecze musimy ze spokojem wygrywać - zakończył Wenta.

  

NIELBA WĄGROWIEC - VIVE KIELCE 28:41 (18:22)

 

Nielba: Szałkucki, Głębocki, Konczewski - Przysiek 7, Gierak 6, Płócienniczak 3, Krajewski 3, Witkowski 2, Ciok 2, Szyczkow 2, Białaszek 2, Świerad 1, Szulc 0, Kasprzak 0.

 

Vive: Kubiszewski, Kotliński - Stojković 9, Jachlewski 6, Kuchczyński 5, Jurasik 5, Podsiadło 4, Gliński 4, Żółtak 2, Knudsen 2, Rosiński 2, Piwko 1, Konitz 1, Grabarczyk 0.


Sędziowali: Rajkiewicz i Tarczykowski (Szczecin).

 

Rzuty karne:

Nielba: 2/3 (Przysiek 2/3)

Vive: 5/6 (Stojković 5/6)

 

Kary:

Nielba - 16 minut

Vive - 16 minut

 

Czerwona kartka:

Żółtak (Vive; w 52. minucie po trzeciej karze)



grand

Napastnik Nielby Wągrowiec Adrian Pietrowski wystąpił w sparingu Widzewa Łódź z GKS Bełchatów i w 90. minucie zdobył gola na 3:3. Za swój występ zebrał... więcej
Tydzień czasu na ułożenie spraw organizacyjnych potrzebuje jeszcze prezes sekcji piłki ręcznej w Nielbie Wągrowiec Eugeniusz Kotowski. - Dopiero dochodzimy do siebie po tym, co się... więcej
Trzy wielkopolskie drużyny spadną z II ligi. W sobotę z tym szczeblem rozgrywek pożegnała się Nielba Wągorwiec, a w niedzielę Tura Turek i Calisię pogrążyła Arka Gdynia,... więcej
Czarna sobota w Wągrowcu - najpierw z drugą ligą pożegnali się piłkarze nożni, później baraże o miejsce w Superlidze przegrali piłkarze ręczni. Nielba wygrała w rewanżu z... więcej
Spadek Nielby 19.05.2012
Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek grupy zachodniej II ligi piłkarze Nielby Wągrowiec mieli jeszcze teoretyczne szanse na utrzymanie. Los zespołu z Wielkopolski został jednak... więcej
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Zarząd KKS Lech Poznań informuje, iż w związku z niezadowalającymi wynikami zespołu zadecydował, że Jose Mari Bakero zostaje odwołany z funkcji pierwszego trenera drużyny."
Zarząd KKS Lech Poznań
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens