<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Dream team był za mocny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8274</link>
    <description>Celująca w awans do Superligi Pogoń Szczecin z małymi problemami, ale jednak zdołała wygrać 23:19 w Wolsztynie. Na sześć minut przed końcem gospodarze przegrywali jednak tylko różnicą jednej bramki.

 
Gdyby Wolsztyniak zdobył w meczu z nowym liderem (Pogoń będzie nim przynajmniej do środy) chociaż jeden punkt, byłaby to spora niespodzianka. Klub ze Szczecina to bowiem murowany kandydat do awansu, a po kilku jesiennych wpadkach (m.in. przegrał w Poznaniu z Grunwaldem) został jeszcze wzmocniony. W przerwie między rundami trafili do niego: bramkarz z Mołdawii Eugenij Andriejew, serbski obrotowy Nenad Marković oraz bułgarski rozgrywający Weselin Chakmakow. Ten ostatni grał w reprezentacji swojego kraju i regularnie występował w europejskich pucharach.
 
Tak mocny zespół trafił w Wolsztynie na silny opór drużyny, którą gnębią kontuzje. Do gry po trzymiesięcznej przerwie wrócił co prawda skrzydłowy Jarosław Tomiak, ale w Wolsztynie najbardziej przydałby się Alan Raczkowiak. Reżyser gry tej drużyny ma jednak problem z barkiem. Początek meczu nie był dla Wolsztyniaka zbyt udany - Wielkopolanie szybko stracili dwie bramki, a później trzecią. Gdy wreszcie w 7. minucie trafił Tomiak, a chwilę później rzut karny wykorzystał Norbert Szutta mogło się zdawać, że gospodarze złapali swój rytm gry. Nic bardziej mylnego. Kolejną bramkę Hubert Kaczmarek zdobył dopiero w 20. minucie, a wtedy Pogoń prowadziła już 9:2. Chyba tylko najbardziej niepoprawni optymiści wierzyli, że w tym meczu mogą być jeszcze emocje. Na dwie minuty przed przerwą Pogoń miała już nawet osiem trafień przewagi (13:5), ale gdy karę dwóch minut dostał Marković, Michał Przekwas, Maciej Wajs i Kaczmarek rzucili trzy bramki.
 
Na początku drugiej połowy niemoc dopadła drużynę ze Szczecina, a przecież w jej składzie jest wielu świetnych egzekutorów. W 32. minucie Szutta nie wykorzystał rzutu karnego, ale później się poprawił. Trafienia Przekwasa i Wajsa sprawiły, że Wolsztyniak przegrywał tylko 11:13. Dopiero w 10. minucie drugiej połowy bramkę dla gości zdołał rzucić Andriejew. Od tego momentu Pogoń uciekała na trzy, cztery lub pięć bramek, a Wolsztyniak ambitnie ją gonił. Wreszcie w 54. minucie Artur Chrapa rzucił kontaktową bramkę (17:18) i wydawało się, że gospodarze są w stanie sprawić sensację. Nic z tego - wtedy, w najgorszym momencie, dopadł ich kryzys. Szczecinianie zdobyli pięć bramek pod rząd, odskoczyli na 23:17 i było po meczu.
 
Czwarta porażka z rzędu, wliczając tę walkowerem z GSPR Gorzów, mocno komplikuje sytuację drużyny trenera Gienadija Kamielina. Wolsztyniak pozostaje na miejscu barażowym, ale ma już tylko punkt przewagi nad Techtransem Elbląg. W najbliższą sobotę w Poznaniu dojdzie do spotkania, którego stawką może być utrzymanie w pierwszej lidze - Grunwald podejmie Wolsztyniaka.
  
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - POGOŃ SZCZECIN 19:23 (8:13)
 
Wolsztyniak: Wieczorek, Płóciniczak - Kaczmarek 6, Szutta 4 (1/2), Chrapa 3, Przekwas 3, Wajs 2, J. Tomiak 1, Rogoziński 0, Cichy 0, Pietruszka 0, Kubiak 0, Patelski 0.
Kary: 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
 
Pogoń: Ligarzewski, Andriejew - Frelek 5 (1/1), Masiak 4, Kokoszka 3, Biały 2, Chakmakow 2, Wardziński 2, Krupa 1, Walczak 1, Jedziniak 1, Król 0, Suszka 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 1/1.
Czerwona kartka: Paweł Biały (46. minuta)
 
Sędziowali: Grzegorz Christ (Bielany Śląskie) i Tomasz Christ (Świdnica).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8274&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-06 23:36:33</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Trzech to za mało</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8255</link>
    <description>Trzech zawodników Grunwaldu Poznań zdobyło aż 22 bramki, pozostali dołożyli tylko jedną i głównie dlatego wojskowi przegrali w hali przy Newtona z Techtransem Elbląg 23:25. To komplikuje sytuację wojskowych w walce o uniknięcie degradacji.

 
Techtrans wygrał już w tym roku drugie spotkanie i to po raz drugi z drużyną z Wielkopolski. Po Wolsztyniaku przyszedł czas na Grunwald - cztery punkty zdobyte na tych ekipach pozwalają elblążanom znów włączyć się do walki o utrzymanie w pierwszej lidze. W tej chwili Techtrans traci już tylko punkt do Wolsztyniaka i trzy do Grunwaldu. W następnej kolejce dwie wielkopolskie ekipy zmierzą się ze sobą i któraś z nich - albo obie - znów straci punkty. - Techtrans wiedział, że jak przegra w Poznaniu, to czekać go będzie spadek. Dlatego walczyli o życie. A my? No cóż, gdyby każdy zawodnik wykonał zadania w stu procentach, a przynajmniej starał się je wykonać, to pewnie byśmy mieli dwa punkty - powiedział trener Grunwaldu Rafał Walczak.
 
Pierwsza połowa tego spotkania była wyjątkowa - ani razu żaden z zespołów nie prowadził więcej niż jedną bramką. Grunwald znów miał pecha - w pierwszych minutach po zderzeniu z rywalem boisko opuścił Marek Kaczmarek i już na nie nie wrócił. To jeszcze bardziej ograniczyło możliwości rotowania składem przez trenera Walczaka. Od samego początku gra poznaniaków opierała się na skuteczności graczy drugiej linii - Krzysztofa Martyńskiego (11 goli), Damiana Krystkowiaka (7)  i Bartosza Adamczaka (4). Szkoda, że w zdobywanie bramek nie potrafili włączyć się inni gracze. Jedną bramkę dodał jeszcze Tomasz Draszkiewicz i to już cały dorobek Grunwaldu.
 
Po przerwie Techtrans uciekł na trzy bramki - w 38. minucie prowadził 18:15. Wojskowi odpowiedzieli jednak czterema trafieniami z rzędu i w 46. minucie to oni mieli jednego gola zapasu (19:18). Mecz wciąż był zacięty - remis pokazał się na tablicy w 51. minucie (20:20), a później w 55. (22:22). Wtedy Techtrans znów odskoczył na dwa trafienia, ale w 59. minucie Krystkowiak rzucił kontaktową bramkę. Jeszcze w ostatniej minucie wojskowi mieli piłkę - Draszkiewicz zdobył nawet wyrównującego gola, lecz sędziowie z Dolnego Śląska go nie uznali. Dopatrzyli się błędu kroków. - Nie chcę być mądrzejszy od sędziów, ale mam mecz nagrany i z chęcią zobaczę tę sytuację raz jeszcze - mówił Walczak. W odpowiedzi Grzegorz Szczepański ustalił wynik na 25:23 dla Techtransu.
 
Był to ostatni mecz Grunwaldu przed zamknięciem okienka transferowego - to nastąpi 10 lutego. Nic nie wskazuje na to, by w składzie poznaniaków nastąpiły jakieś roszady. Kilku zawodników pewnie i znalazłoby sobie nowych pracodawców, ale ci musieliby wykupić z Grunwaldu ich karty zawodnicze. Na to się nie zanosi.
 
GRUNWALD POZNAŃ - TECHTRANS ELBLĄG 23:25 (12:13)
 
Grunwald: Tarko, Kulczyński - Krystkowiak 11 (2/2), Martyński 7 (1/1), Adamczak 4, Draszkiewicz 1, Guraj 0, Kaczmarek 0, Koligat 0, Tyc 0, Wachowiak 0, Koch 0, Sobański 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 3/3.
 
Techtrans: Zimakowski, Rycharski - Dawidowski 6, Dukszto 5, Michałów 4 (1/1), Perwenis 3, Fonferek 2, Szczepański 2, Spychalski 1, Rutkowski 1, Wasilenko 0, Długosz 0.
Kary - 12 minut. Rzuty karne - 1/1.
 
Sędziowali: Andrzej Jaworski (Głogów) i Przemysław Stężowski (Lubin)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8255&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 23:44:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nieskuteczni w Zawierciu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8240</link>
    <description>Szczypiorniści Ostrovii wciąż bez zwycięstwa w 2012 roku. Podopieczni Pawła Ruska w rozegranym awansem spotkaniu 14. kolejki przegrali na wyjeździe z Viretem Zawiercie 27:35 i kosztem rywala spadli na siódmą pozycję w tabeli.
 
- Wyraźnie zabrakło skuteczności - diagnozował po meczu drugi trener ostrowian Filip Orleański. Jego zespół nie wykorzystał na początku kilku dogodnych sytuacji (m.in. z rzutu karnego spudłował Jakub Tomczak) i potem musiał gonić wynik. W 7. minucie Viret, mający w bramce świetnie spisującego się Jakuba Kruka, prowadził 5:0. W 18. było 8:6, ale do końca spotkania gościom już bardziej zbliżyć się nie udało. Kiedy po przerwie gospodarze dwukrotnie odskakiwali na dziesięć bramek (21:11 i 32:22), stało się jasne, że pełna pula zostanie w Zawierciu
 
Choć w ostrowskim obozie narzekano, że ZPRP wyznaczył termin tego pojedynku w środku tygodnia, bez zachowania odpowiednich procedur (m. in. powiadomienie o zmianie daty z dziesięciodniowym wyprzedzeniem), co miało przełożyć się na problemy kadrowe, to na Śląsku Ostrovia zameldowała się niemal w komplecie. W domu został jedynie Maciej Nowakowski, który doznał urazu w sobotnim starciu z Czuwajem Przemyśl. Jego brak był widoczny, bo prawa strona wyjątkowo nie była najmocniejszym punktem przyjezdnych. Poza tym zawiercianie grali bardzo twardo w obronie. W sumie spędzili na ławce kar 18 minut (Ostrovia 16!), a mogli więcej, gdyby tylko sędziowie lepiej zareagowali po brutalnych faulach na Damianie Krzywdzie zaraz po rozpoczęciu spotkania. - Liczymy się z tym, że mecze z drużynami, które walczą o utrzymanie, będą meczami totalnej walki. Trzeba będzie się wznieść się na wyżyny, żeby, zwłaszcza na wyjazdach, wywalczyć w nich jakieś punkty. Tym razem się nie udało - mówi Orleański.
 
Więcej swobody na lewym skrzydle miał Paweł Dutkiewicz, który po bezbarwnym ligowym debiucie  przeciwko siódemce z Przemyśla, tym razem trafiał najczęściej spośród  biało-czerwonych. Jego siedem goli nie wystarczyło jednak, by cieszyć się przynajmniej z lepszego bilansu bezpośrednich spotkań z drużyną z Zawiercia (w Ostrowie Viret przegrał 33:35). Dodatkowo Ślązacy przeskoczyli ekipę Pawła Ruska w tabeli. Obecnie zajmują szóste miejsce. Ostrovia z czterema punktami przewagi nad strefą barażową jest siódma. Większość zespołów, które walczą o utrzymanie (oprócz MTS Chrzanów) swoje mecze rozegra jednak dopiero w najbliższy weekend. Mimo wszystko trudno się spodziewać, żeby powiększyły one swój dorobek, bo wszystkie zmierzą się z drużynami z pierwszej czwórki.
 
 
VIRET ZAWIERCIE - OSTROVIA 35:27 (16:10)
 
VIRET: Kruk, Kowalczyk - Biernacki 8, Zagała 7, Komalski 5, Kąpa 4 (2/2), Kapral 3, Borowiec 3, Zarzycki 2, Nowak 2, Kurełek 1 (0/1), Zagała 1, Kubisztal, Słodowy.
Kary: 18 min.                                           Rzuty karne: 2/3
 
OSTROVIA: Adamczyk, Bystram - P. Dutkiewicz 7 (1/1), Krzywda 5 (0/1), J, Tomczak 5 (0/1), K. Dutkiewicz 3, Jaszka 2, Sobczak 2, Kierzek 2, Piosik 1, Matiuk, Wojciechowski, Jedwabny
Kary: 16 min.                                            Rzuty karne: 1/3
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8240&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-02 10:33:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lider to jeszcze za wysoko</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8210</link>
    <description>Pierwszoligowa Ostrovia rozpoczęła rundę rewanżową od porażki. Podopieczni Pawła Ruska przegrali w sobotę we własnej hali z liderem rozgrywek Czuwajem Przemyśl 28:38.


- Na tym etapie rywal po prostu okazał się dla nas zbyt mocny - przyznał po spotkaniu drugi trener gospodarzy Filip Orleański. - W Przemyślu skompletowano bardzo silny zespół, który dla drużyn na naszym poziomie będzie chyba nie do ugryzienia - dodawał. Być może rozmiary porażki byłyby mniejsze, gdyby ostrowianie lepiej spisywali się w ataku. Na początku dogodne sytuacje marnowali jednak Jakub Tomczak czy Paweł Dutkiewicz, a Czuwaj bezlitośnie punktował każdy błąd z kontry. W 7. minucie goście prowadzili już 5:1. Przed przerwą zanotowali jeszcze lepszą serię, wygrywając fragment pomiędzy 19 a 25 minutą 5:0 (dodatkowo w międzyczasie karnego nie strzelił Bogdan Oliferchuk!). W efekcie wynik rozstrzygnięty był właściwie po pierwszej połowie. Zwłaszcza, że miejscowi przez kontuzję stracili Macieja Nowakowskiego
 
- W szatni powiedzieliśmy sobie kilka słów, postanowiliśmy wyjść wyżej w obronie i to początkowo dało efekt - relacjonuje przebieg drugiej połowy Orleański. Gole Jakuba Tomczaka, Damiana Krzywdy, Łukasza Jaszki i Mateusza Jedwabnego pozwoliły biało-czerwonym zbliżyć się do rywala na pięć goli (25:29 w 49. minucie), ale potem w ich grze znów coś się zacięło. Ostatnie siedem minut Czuwaj wygrał 7:2 i mógł cieszyć się dwunastego zwycięstwa w sezonie. Ostrovia zanotował na swoim koncie siódmą porażkę, ale utrzymała szóstą pozycję w tabeli.
 
 
OSTROVIA - CZUWAJ POSiR PRZEMYŚL 28:38 (10:19)


OSTROVIA: Adamczyk, Bystram - Tomczak 9 (2/2). Krzywda 8 (1/2), Jaszka 4, Jedwabny 2, K. Dutkiewicz 2, Sobczak 1, Nowakowski 1, P. Dutkiewicz 1. Matiuk, Kierzek, Piosik, Nowakowski.
Kary: 6 min.                                         Rzuty karne: 3/4

 
CZUWAJ: Szczepaniec, Jarosz - Kroczek 8, Krzysztofik 7, Stołowski 7, Jankowski 5 (2/4), Kubisztal 4, Kostak 2, Błażkowski 2, Oliferchuk 2 (0/1), Miśkiewicz 1.
Kary: 8 min.                                         Rzuty karne: 2/5</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8210&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 12:21:18</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ciut słabsi od Sokoła</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8205</link>
    <description>W pełnym składzie piłkarze ręczni Grunwaldu Poznań pojechali na ligowy mecz do Kościerzyny. Przegrali tam z liderującym w tabeli Sokołem 23:25.

 
Grunwald od dłuższego czasu ma problemy organizacyjno-finansowe. Zawodnicy dostali nowe kontrakty, na gorszych warunkach. Nie było wiadomo, czy wszyscy je zaakceptują i pojadą do Kościerzyny. Najbardziej niechętny był Damian Krystkowiak. Zdecydował się jednak na wyjazd i zdobył najwięcej bramek z akcji w swojej drużynie. Przed porażką jednak wojskowych jednak nie mógł uchronić.
 
Grunwald nie dał rady ekipie z Kościerzyny, a katem poznaniaków po raz drugi okazał się weteran Marek Boneczko. Były obrotowy m.in. MMTS Kwidzyn rzucił aż 10 bramek, wielokrotnie skarcił poznaniaków za zbyt wolny powrót do obrony. - Mam mieszane uczucia po tym meczu. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, przez większość czasu prowadziliśmy. Później wszystko posypało się jak domino - mówił trener gości Rafał Walczak. Jego zdaniem Grunwald zagrał dobrze w obronie, ale zawiódł zbyt wolny powrót do obrony po stratach piłki. - Przed przerwą Sokół był w stanie zdobyć tylko trzy gole z gry, a sześć dorzucił z kontr. Świetnie bronił Filip Tarko. A w drugiej nas rozstrzelał Boneczko, ich obrotowy - dodał Walczak. Ostatni remis był w 39. minucie - 13:13. Na dziewięć minut przed końcem Sokół miał już pięć trafień przewagi (21:16). Końcowy wynik wygląda dla poznaniaków trochę lepiej, bo to oni zdobyli trzy ostatnie bramki.
 
VETREX SOKÓŁ KOŚCIERZYNA - GRUNWALD POZNAŃ 25:23 (9:9)
 
Sokół: Sibiga - Boneczko 10 (2/2), M. Reichel 5 (2/2), Grynis 3, Czaja 3, Szala 1, Gryczka 1, Cieślak 1 (1/1), Lisiewicz 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 5/5.
 
Grunwald: Tarko, Kulczyński - Krystkowiak 7 (1/1), Martyński 7 (2/3), Kaczmarek 3, Guraj 2, Draszkiewicz 1, Adamczak 1, Koch 1, Sobański 1 (1/1), Tyc 0, Wachowiak 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 4/5.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8205&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 22:19:35</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ważna porażka Wolsztyniaka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8203</link>
    <description>Gdyby piłkarze ręczni z Wolsztyna zdołali wygrać w Elblągu, odskoczyliby od strefy spadkowej, a do tego pogrążyliby znajdujący się w niej miejscowy Techtrans. Wolsztyniak uległ jednak rywalowi 21:24.

 
Dla Techtransu, który w 12 kolejkach zdobył tylko sześć punktów, był to mecz o życie. Dla Wolsztyniaka prawie tak samo istotny - po pechowej stracie punktu za remis z GSPR Gorzów zespół Giennadija Kamielina znajduje się w strefie barażowej. Niestety, w sobotę się z niej nie wydostał. O porażce gości przesądziła słaba skuteczność w ataku - w drugiej połowie Mateusz Zimakowski z Elbląga zatrzymywał większość ich rzutów. Na dodatek Wolsztyniak nie potrafił wykorzystać gry w przewadze.
 
W składzie wielkopolskiej drużyny na mecz w Elblągu znalazł się Hubert Kaczmarek, dla którego był to pierwszy mecz w lidze od 30 kwietnia ubiegłego roku. Do zdrowia wrócił też Marcin Cichy, zabrakło za to Kamila Gessnera, Alana Raczkowiaka czy Macieja Kicińskiego. Techtrans w przerwie między rundami pozyskał dwóch zawodników z Puław, stracił za to doświadczonego Krzysztofa Kłosowskiego, który zakończył karierę. W drugiej połowie goście ani razu nie zdołali doprowadzić do remisu - przeważnie przegrywali jedną lub dwoma bramkami. Nie wykorzystali dwóch okresów gry w przewadze, a przez ostanie 58 sekund sześciu zawodników z Wolsztyna miało przeciwko sobie tylko czterech z Elbląga.
 
Być może na przebieg meczu wpływ miała niekorzystna dla Wielkopolan pora meczu. - Graliśmy o 15, na nasz najdalszy wyjazd musieliśmy wyruszyć o piątej rano. Takie coś też ma wpływ na postawę, choć sił chłopakom nie brakowało, mogliby biegać jeszcze długo  - mówił masażysta Wolsztyniaka Mateusz Kazubski. Na pocieszenie dla Wolsztyniaka - ma lepszy od Techtransu bilans bezpośrednich spotkań, w pierwszej rundzie wygrał bowiem 35:27.
 
TECHTRANS ELBLĄG - WOLSZTYNIAK WOLSZTYN 24:21 (14:12)
 
Techtrans: Zimakowski, Rycharski, Krawczyk - Michalów 7 (1/1), Dukszto 6, Dawidowski 4, Maluchnik 3, Fonferek 2, Rutkowski 1, Perwenis 1, Długosz 0, Wasilenko 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 1/1.
 
Wolsztyniak: Płóciniczak - Szutta 6 (3/4), Chrapa 5, Przekwas 4, Pietruszka 3 (2/3), Cichy 1, Wajs 1, Kubiak 1, Rogoziński 0, Kaczmarek 0, Patelski 0.
Kary - 4 minuty. Rzuty karne - 5/7.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8203&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 22:01:21</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kto chce, może odejść</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8176</link>
    <description>Szczypiorniści Grunwaldu Poznań dostali od władz klubu propozycje nowych kontraktów, niższych od poprzednich. Kto ich nie zaakceptuje, może odejść do innego klubu. Zawodnicy muszą podjąć decyzje do 10 lutego, bo wówczas kończy się okres transferowy. 

 
- Każdy z zawodników dostał ofertę nowego kontraktu, na nieco innych warunkach. Jeśli ktoś ich nie akceptuje, może odejść. W klubie powiedziano im, że nikt nie będzie trzymany na siłę - mówi trener Grunwaldu Rafał Walczak. Kto więc zostanie, a kto odejdzie? - Połowa powiedziała, że przyjmie te nowe warunki, połowa się wstrzymała z decyzją - dodaje Walczak.
 
Najbliżej odejścia z Grunwaldu jest Krzysztof Martyński - ma oferty z drugoligowego MKS Kalisz oraz pierwszoligowego Piotrkowianina Piotrków Trybunalski. Pewnie pozostania w Grunwaldzie nie są także m.in. Bartosz Adamczak, Filip Tarko czy Damian Krystkowiak. Być może jednak wojskowi w pełnym składzie zagrają jeszcze w weekend pierwszy tegoroczny mecz ligowy w Kościerzynie. W środę Grunwald przejdzie ostateczny sprawdzian przed tym starciem - w hali przy Newtona zmierzy się z Nielbą Wągrowiec. Początek pojedynku - ok. godz 19.20.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8176&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-24 22:52:28</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ostrovia lepsza niż Śląsk</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8082</link>
    <description>Szczypiorniści Ostrovii mają za sobą pierwszy sparing w przewie zimowej. W czwartek ograli na wyjeździe drugoligowy Śląsk Wrocław 37:29
 
We Wrocławiu zabrakło Macieja Adamczyka, który przez dwa tygodnie ma jeszcze odpoczywać od piłki ręcznej. To wciąż konsekwencje niedawnej kontuzji. W bramce stanął więc Przemysław Bystram, a zmieniał go junior Bartłomiej Filipiak. W polu zadebiutował z kolei Paweł Dutkiewicz. - Spisał się nieźle. Myślę, że będzie mocnym punktem zespołu  - ocenia drugi trener Ostrovii Filip Orleański. O kolejnych wzmocnieniach w wielkopolskim pierwszoligowcu, w tym pozyskaniu Krzysztofa Martyńskiego, na razie cisza. - Mamy na oku dwóch graczy, ale oni na razie są testowani w innych klubach. Być może jednak uda się ich pozyskać - mówi Orleański.
 
Spotkanie z liderem grupy 1 II ligi podzielone zostało na trzy dwudziestominutowe części. Tylko w pierwszej wrocławianie dotrzymywali kroku przyjezdnym. - Skupialiśmy się na grze defensywnej i wyprowadzaniu szybkich ataków po stracie bramki. Kilkanaście takich akcji zakończyło się golem, więc można być zadowolonym - mówi drugi szkoleniowiec biało-czerwonych.
 
Kolejny sparing Ostrovia rozegra w sobotę. O 11.30 zmierzy się na wyjeździe z Nielbą Wągrowiec.


 
ŚLĄSK WROCŁAW - OSTROVIA 29:37 (8:8, 11:14, 10:15)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8082&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-12 21:24:34</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dutkiewicz jest, Martyński...</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8028</link>
    <description>Paweł Dutkiewicz jest już oficjalnie graczem Ostrovii. W tym tygodniu ma się wyjaśnić sytuacja Krzysztofa Martyńskiego. I to być może nie koniec wzmocnień.

 
O tym, że Paweł Dutkiewicz chce wrócić do rodzinnego miasta już informowaliśmy. Dziś wiadomo, że były skrzydłowy ASPR Zawadzkie podpisał umowę z Ostrovią. - Mogę to potwierdzić - przyznaje Paweł Rusek, który wreszcie będzie miał pole manewru na lewej stronie. Szkoleniowiec szóstej ekipy I ligi wciąż czeka natomiast na wyjaśnienie sytuacji z Krzysztofem Martyńskim. Najskuteczniejszy wielkopolski strzelec na zapleczu ekstraklasy (84 gole) do czwartku miał podjąć decyzję, czy opuszcza Grunwald Poznań. - Już wcześniej mówiłem, że my jesteśmy dogadani. Pozostaje jedynie kwestia załatwienia spraw pomiędzy zawodnikiem a poznańskim klubem. Czekamy na jakieś wieści od niego. Sami nie zamierzamy na nikogo naciskać - mówi Rusek i przyznaje, że biało-czerwoni prowadzą rozmowy z jeszcze jednym lewym rozgrywający. - Na razie nie mogę zdradzić o kogo chodzi, ale w tym przypadku również porozumieliśmy się już co do warunków gry w naszym zespole.
 
Ostrowianie do walki o ligowe punkty wrócą 28 stycznia. Wówczas zmierzą się u siebie z Czuwajem Przemyśl. Wcześniej rozegrają przynajmniej dwa mecze kontrolne - 12 stycznia ze Śląskiem Wrocław i dwa dni później z Nielbą Wągrowiec. Oba te spotkania odbędą się w hali rywala. W planach jest także sparing z Wolsztyniakiem, ale na razie nie wiadomo, czy do niego dojdzie.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=8028&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-05 17:04:16</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Grunwald sezon dokończy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7996</link>
    <description>- Na zebraniu zarządu podjęliśmy decyzję, że dokończymy sezon - mówi kierownik sekcji szczypiornistów Grunwaldu Poznań Krzysztof Brzeziński. Jeśli klub nie znajdzie dodatkowych pieniędzy, straci trzech czołowych zawodników. A bez nich utrzymanie się w pierwszej lidze będzie graniczyło z cudem.

 
- Rozmawiałem z księgową i wychodzi na to, że jesteśmy na zero, nie mamy żadnych długów - twierdzi Brzeziński. To, że klub nie jest zadłużony nie oznacza jednak, że ma pieniądze na funkcjonowanie w przyszłym roku. Na razie może liczyć - prawdopodobnie - tylko na ograniczoną dotację z miasta. Takie pieniądze nie wystarczą na wypłaty dla zawodników poza symbolicznymi stypendiami czy premiami za zwycięstwa.  Nic więc dziwnego, że szczypiorniści rozglądają się za nowymi klubami - Krzysztof Martyński jest po rozmowach w Ostrowie Wlkp., Damian Krystkowiak mógłby wrócić do Kościana, z którego dojeżdża do Poznania, a Filip Tarko pomóc Sparcie Oborniki. - Na razie wszyscy zawodnicy mają ważne umowy do maja. Będę rozmawiał z zawodnikami, na spotkaniu wigilijnym żaden nie zgłosił chęci odejścia - przyznaje Brzeziński.
 
Sytuacja zawodników Grunwaldu powinna się wyjaśnić w pierwszym tygodniu stycznia - wtedy powinna być już znana wysokość dotacji ze kasy miejskiej oraz ewentualne decyzje firm, z którymi jeszcze rozmawiają klubowi działacze.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7996&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-28 14:21:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Powrót braci?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7990</link>
    <description>Paweł i Krzysztof Dutkiewiczowie znów w jednej drużynie? Wiele wskazuje na to, że obaj wiosną będą zdobywać gole dla Ostrovii. Ekipę Pawła Ruska może wzmocnić także Krzysztof Martyński.
 
Bracia Dutkiewiczowie ostatnio grali razem w ASPR Zawadzkie, a wcześniej w Szczypiornie Kalisz. W zespole drugoligowca byli motorem napędowym gry ofensywnej. Po sezonie 2009/2010 postanowili spróbować sił wyżej. Pół roku później Krzysztof wrócił do rodzinnego Ostrowa Wlkp., gdzie nieźle wkomponował się w zespół prowadzony wówczas przez Eugeniusza Lijewskiego. Ostatnia runda była już dla niego bardzo udana (45 goli w 12 meczach). Teraz znów ma tworzyć groźny duet wraz ze swoim starszym bratem. - Mam nadzieję, że do tego dojdzie, bo razem zawsze grało nam się dobrze - mówi rozgrywający. - Na 90 procent Paweł jest naszym zawodnikiem. Pozostaje tylko  kwestia dogadania się piłkarza z Zarządem. Jeśli wszystko dobrze się  ułoży, wystąpi już w spotkaniu z Czuwajem Przemyśl - przyznał szkoleniowiec Ostrovii Paweł Rusek. 
 
Jeśli transfer stanie się faktem, znacznie poprawi się sytuacja biało-czerwonych na lewym skrzydle. - Od początku borykamy się z brakiem zawodnika na tej pozycji. Pod koniec rundy całkiem nieźle radził sobie tam Mateusz Jedwabny, ale Paweł będzie na pewno sporym wzmocnieniem - mówi Rusek. 
 
Paweł Dutkiewicz w 12 meczach tego sezonu zdobył 53 gole z czego aż 10 w starciu z liderem z Przemyśla. Na tym jednak prawdopodobnie nie koniec zmian kadrowych w Ostrovii. Szósty zespół grupy B jest bardzo bliski pozyskania najskuteczniejszego wielkopolskiego strzelca na zapleczu ekstraklasy Krzysztofa Martyńskiego z Grunwaldu Poznań (84 bramki w 12 meczach). - W tym przypadku brakuje już tylko porozumienia pomiędzy zawodnikiem a jego macierzystym klubem, bo my jesteśmy dogadani - powiedział na antenie Radia Centrum trener ostrowskiej siódemki. 

 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7990&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-27 10:02:21</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Wygrała piłka ręczna</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7984</link>
    <description>Pierwszoligowa Ostrovia lepsza od Drużyny Gwiazd. Podopieczni Pawła Ruska w przedświątecznym meczu pokazowym pokonali zespół złożony z wychowanków klubu, występujących w większości w PGNiG Superlidze 28:24. Choć wynik był ostatnią rzeczą, do której przywiązywano wagę w trakcie imprezy.
 
- Chodziło przede wszystkim o dobrą zabawę i pokazanie ludziom, że piłka ręczna to naprawdę atrakcyjny sport. Chyba nam się to udało - cieszył się zdobywca dziewięciu goli dla Ostrovii i najskuteczniejszy zawodnik meczu Krzysztof Dutkiewicz. Statystyk nikt jednak w czwartek nie śledził. Największe brawa rozlegały się po efektownych wkrętkach, piruetach na linii rzutów karnych czy bramkarskich paradach zawodników... z pola, jak choćby ta Krzysztofa Łyżwy, rozgrywającego Azotów Puławy, kiedy obronił siódemkę wykonywaną (niezbyt starannie) przez Jakuba Tomczaka. Skrzydłowy szóstej drużyny I ligi popisał się za to w innej sytuacji mierzonym uderzeniem w poprzeczkę i skuteczną dobitką, gdy odrobinę czasu na zawiązanie sznurówek potrzebował stojący między słupkami Marcin Bednarek. 
 
To wynagrodziło kibicom brak najbardziej znanych wychowanków Ostrovii - Marcina i Krzysztofa Lijewskich oraz Bartłomieja Jaszki, którzy w okresie świątecznym wraz ze swoimi zespołami rozgrywają mecze Bundesligi. W hali przy Krotoszyńskiej zjawił się natomiast Bartłomiej Tomczak. Czwarty z obecnych reprezentantów Polski, którzy elementarza szczypiorniaka uczyli się w Ostrowie Wlkp. na parkiet jednak nie wybiegł. Przeszkodził mu w tym uraz, którego nabawił się podczas niedawnego spotkania Ligi Mistrzów z F&uuml;chse Berlin. - Żałuję, że nie mogłem zagrać, ale w tym momencie zdrowie jest ważniejsze - mówi skrzydłowy Vive Targów Kielce, który liczy, że zdąży wykurować się do styczniowych mistrzostw Europy. - Nie chciałem ryzykować, ponieważ łokieć nie jest jeszcze do końca zaleczony - dodaje. Mimo wszystko żółtą koszulkę wicemistrza Polski z nazwiskiem &quot;Tomczak&quot; na parkiecie można było zobaczyć, bo 26-latek przekazał ją symbolicznie młodemu Michałowi Czerwińskiemu z juniorów młodszych Ostrovii, który został włączony do składu Drużyny Gwiazd.   
 

Michał Czerwiński - następca Bartłomieja Tomczaka? (fot. Marcin Ostajewski)

 
W sumie w zespole prowadzonym przez Filipa Orleańskiego znalazło się ośmiu graczy występujących dziś w PGNiG Superlidze. Największą reprezentację przy Krotoszyńskiej miało Zagłębie Lubin, które dostarczyło czterech piłkarzy, ale byli także pierwszoligowcy, szczypiorniści z niższych lig zagranicznych oraz &quot;oldboye&quot;. Wśród tych ostatnich błyszczał zwłaszcza Bednarek, po którym w ogóle nie było widać, że zawiesił buty na kołku. Kilka razy bronił wręcz nieprawdopodobnie. - Fajnie było się zmierzyć z zawodnikami, którzy w większości grają w ekstraklasie. Choć spotkanie miało charakter bardziej rozrywkowy niż sportowy, to trzeba je ocenić jak najbardziej pozytywnie - mówił po końcowym gwizdku Maciej Nowakowski, który jeszcze kilka lat temu sam grał na najwyższym poziomie, zdobywając m.in. mistrzostwo Polski z Wisłą Płock.
 

Prezes Tomasz Szych podczas konkursu rzutów karnych. Minę robi groźną, ale za chwilę przegra pojedynek z młodym Wojciechem Pawlakiem (fot. Marcin Ostajewski)
 
W tym podzielonym na cztery dziesięciominutowe kwarty &quot;rozrywkowym spotkaniu&quot; lepsi okazali się gospodarze, którzy zwyciężyli 28:24. - Spodziewałem się czegoś więcej. Myślałem, że jedni i drudzy podejdą do tego meczu bardziej serio. Mimo to uważam, że impreza była bardzo udana - przyznał trener zwycięskiej drużyny Paweł Rusek. 

  


Reprezentacja Drużyny Gwiazd podczas konkursu przeciągania liny (fot. Marcin Ostajewski)
 
Zdecydowanie więcej emocji było w przerwach pomiędzy poszczególnymi kwartami. Spośród konkursów dla publiczności, zawodników i działaczy największe poruszenie na trybunach wywołała konkurencja w przeciąganiu liny. Tu również górą byli gospodarze. - Cieszymy się, że aż tylu kibiców zjawiło się na dzisiejszym meczu. Dziękuję wszystkim zawodnikom, którzy wzięli udział w tym spotkaniu. Cały czas powtarzam, że chcemy promować nasze miasto poprzez piłkę ręczną i przypominać, że Ostrów jest kuźnią talentów, jeśli chodzi o tę dyscyplinę. Dodatkowo, jako nowy zarząd, za cel stawiamy sobie popularyzację tego sportu wśród młodzieży - zakończył prezes Tomasz Szych.

 
 
Ostrovia - Drużyna Gwiazd 28:24 (6:5, 7:9, 7:4, 8:6) 


Ostrovia: Adamczyk, Bystram. W. Pawlak - K. Dutkiewicz 9, Kierzek 3, Nowakowski 3, Krzywda 3, Piosik 2, Sobczak 2, Jaszka 2, J. Tomczak 1, Śliwiński 1, Grygiel 1, Matiuk 1, Wojciechowski, Pernak, Jedwabny.


Drużyna Gwiazd: Bednarek, B. Pawlak - Stachowiak 3, Górecki 3, Bałwas 3, Przybylski 3, P. Dutkiewicz 2, Świąte 2, Frąckowiak 2, Szpera 1, Kieliba 1, Orzłowski 1, Piotr Adamczak 1, Paweł Adamczak 1, Łyżwa 1,  Orzłowski, Czerwiński.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7984&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-22 23:16:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>I liga: Arot najlepszy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7968</link>
    <description>Beniaminek pierwszej ligi z Leszna jest dość nieoczekiwanie najlepszym wielkopolskim zespołem w tym sezonie. Gdyby nie organizacyjna wpadka Wolsztyniaka Wolsztyn, wszystkie cztery nasze zespoły znajdowałyby się w środkowej części tabeli, czyli poza strefą awansu i spadku.

 
Cztery wielkopolskie drużyny występują w dwóch grupach - Grunwald Poznań, Wolsztyniak Wolsztyn i Arot-Astromal Leszno w grupie A, a Ostrovia Ostrów Wlkp. tym razem w grupie B. Jak wygląda sytuacja naszych drużyn za półmetkiem rozgrywek?
 
Grupa A
Gdyby Arot-Astromal Leszno nie rozegrał swojego meczu ze Spójnią Wybrzeżem Gdańsk awansem, a Wolsztyniak Wolsztyn w głupi sposób nie stracił cennego punktu w ostatnim meczu z Gorzowem, trzy wielkopolskie ekipy dzieliłyby zaledwie dwa punkty. Rywalizacja w grupie A jest zaskakująco wyrównana - wydawało się bowiem, że mająca wielu graczy z ekstraklasy Pogoń Szczecin zdecydowanie odskoczy reszcie.
O wszystkich wielkopolskich drużynach można powiedzieć to, że grają w kratkę. Wygrywają mecze, w których nie są faworytami, a przegrywają te, które powinni wygrać. Największego pecha ma Wolsztyniak, którego prześladują kontuzje. Dłuższe urazy pięciu podstawowych zawodników to już plaga, a do tego dochodzi jeszcze zawieszenie Macieja Kicińskiego na sześć spotkań za czerwoną kartkę. Zawodnicy Wolsztyniaka nie raz pokazali już charakter, ale jeśli nadal będą tak pechowo tracili zawodników, mogą zostać zmuszeni do gry w barażach. Może tak się stać, o ile oczywiście nadal grał będzie Grunwald Poznań. Wojskowi obecnie nie mają długów, ale nie mają tez sponsora, który zapewniłby wiosną wypłaty dla zawodników. Czy w Poznaniu zostaną wszyscy najlepsi zawodnicy, z Krzysztofem Martyńskim na czele? Oby tak się stało, bo po poważnych kontuzjach Mateusza Matlacha i Macieja Suwisza trener Rafał Walczak i tak nie może mówić o komforcie przy dobieraniu składu na mecz.
Najlepiej w tej sytuacji wygląda Arot Leszno, choć i tak od pierwszego meczu musi sobie radzić bez jednego z liderów, czyli Macieja Wieruckiego. Początkowo wydawało się, że Leszno stanie się twierdzą nie do zdobycia, zaś Arot będzie miał problemy z grą na wyjazdach. Teraz już tak nie jest - z czterech ostatnich pojedynków w Trzynastce Arot wygrał dwa, a z czterech wyjazdowych - trzy. O tym, czy zespół z Leszna będzie grał o coś więcej niż środek tabeli, przekonamy się po pierwszych dwóch meczach w lutym - wówczas zagra w Gorzowie, a później podejmie Pogoń.
 

    
        
            1.
              Vetrex Sokół Kościerzyna 
            
            12
            18 pkt
            330:297
        
        
              2.
                          Gaz-System Pogoń Szczecin             
            12
            18 pkt
            341:306
        
        
              3.
              Zepter AZS UW Warszawa
            
            12
            16 pkt
            296:287
        
        
              4.
              Arot Astromal Leszno
            
            13
            16 pkt
            376:368
        
        
              5.
              Spójnia Wybrzeże Gdańsk
            
            13
            14 pkt
            321:313
        
        
              6.
              GSPR Gorzów
            12
            13 pkt
            337:312
        
        
              7.
                          Grunwald Poznań
            12
            13 pkt
            320:312
        
        
              8.
              Polski Cukier Pomezania Malbork
            12
            13 pkt
            329:332
        
        
              9.
              Wolsztyniak Wolsztyn
            12
            11 pkt
            312:309
        
        
            10.
              SMS ZPRP Gdańsk
            12
            6 pkt
            338:360
        
        
            11.
              Wójcik Meble Techtrans Elbląg
            12
            6 pkt
            315:341
        
        
            12.
              Orlen Wisła II Płock
            
            12
            2 pkt
            313:391
        
    

 
Grupa B

Gdyby Ostrovia miała taki bilans w grupie A, czyli 11 punktów w 12 meczach, znajdowałaby się na miejscu oznaczającym grę w barażach o utrzymanie się w pierwszej lidze. Tyle że w grupie B sytuacja w tabeli jest zupełnie inna - aż sześć drużyn, a nie tylko trzy, ma mniej niż 10 punktów. Ostrowianie formalnie mają więc miejsce w górnej połowie tabeli i aż trzy oczka przewagi nad sąsiadami z dołu. Teoretycznie Ostrovia ma więc dobrą sytuację, ale trzeba pamiętać, że przed drużyną trenera Pawła Ruska jest ciężka wiosna. Tylko cztery z dziesięciu spotkań ostrowianie zagrają w swojej hali, z tego dwa z drużynami z walczącymi o awans. Zwycięstwa nad ostatnimi w tabeli drużynami z Chrzanowa i Białej Podlaskiej mogą nie wystarczyć do zajęcia co najmniej dziewiątego miejsca. Ostrovia musi więc szukać punktów na wyjazdach - najlepiej w Zawierciu i Zawadzkich. A najlepiej, gdyby przed ostatnim spotkaniem w Świdnicy Ostrovia miała już jasną sytuację. W poprzednim sezonie Wielkopolanie zawalili końcówkę rozgrywek i nie spadli tylko dlatego, że w Zielonej Górze padł szczęśliwy dla nich remis. Historia może już się nie powtórzyć.
Bardzo ciekawie zapowiada się walka o dwie pierwsze lokaty uprawniające do gry w barażach o ekstraklasę. Czuwaj Przemyśl wyprzedza o cztery punkty aż trzy zespoły, ale w przyszłym roku zagra m. in. w Opolu i Piotrkowie Trybunalskim. Piotrkowianin, Gwardia, a także KSSPR Końskie będą szukały potknięć niepokonanego lidera.
 

    
        
              1.
              Czuwaj Przemyśl 
            
            12
            23 pkt
            427:353
        
        
              2.
              KSSPR Końskie
            12
            19 pkt
            403:336
        
        
              3.
              Piotrkowianin Piotrków Trybunalski
            
            12
            19 pkt
            394:329
        
        
              4.
              Gwardia Opole            
            12
            19 pkt
            361:301
        
        
              5.
              Olimpia Piekary Śląskie
            12
            15 pkt
            380:352
        
        
              6.
              Ostrovia Ostrów Wlkp.
            12
            11 pkt
            354:379
        
        
              7.
              Viret CMC Zawiercie
            12
            8 pkt
            343:359
        
        
              8.
              ASPR Zawadzkie
            12
            8 pkt
            307:377
        
        
              9.
              AZS Politechnika Radomska
            12
            7 pkt
            360:389
        
        
            10.
              ŚKPR Świdnica
            12
            6 pkt
            322:353
        
        
            11.
              MTS Chrzanów
            12
            6 pkt
            358:414
        
        
            12.
              AZS AWF Biała Podlaska  
            
            12
            3 pkt
            304:371
        
    

  
 
Ranking wielkopolskich strzelców
 Tu na czele Martyński, choć jeszcze trzy kolejki temu dość wyraźnie prowadził Damian Krzywda. Zawodnik Ostrovii zdobył jednak tylko cztery bramki, bo w strzelaniu zaczął go wyręczać Jakub Tomczak (35 goli w trzech spotkaniach). Co by było, gdyby na poziomie dziesięciu bramek w meczu trafiali obaj?
Rozgrywający Grunwaldu uzyskał już nieznaczną przewagę nad kolejnymi zawodnikami, ale za nim ścisk jest dość duży. Trzeba też pamiętać, że Arot ma o jedno spotkanie rozegrane więcej. Z kolei Wolsztyniak został ukarany walkowerem za mecz z Gorzowem, ale do naszych statystyk będziemy zaliczali bramki i kary uzyskane w tym meczu - z wyłączeniem Macieja Tomiaka, który nie był uprawniony do gry.
 

    
        
            1.
              Krzysztof Martyński (Grunwald Poznań)
            84 bramki
            12
        
        
            2.
              Damian Krzywda (Ostrovia Ostrów Wlkp.)
            73 bramki
            12
        
        
            2.
              Jakub Tomczak (Ostrovia Ostrów Wlkp.)
            73 bramki
            11
        
        
            4.
              Marcin Tórz (Arot Astromal Leszno)
            72 bramki
            13
        
        
            5.
              Norbert Szutta (Wolsztyniak Wolsztyn)
            71 bramek
            12
        
        
            6.
              Michał Przekwas (Wolsztyniak Wolsztyn)
            66 bramek
            12
        
        
            7.
              Damian Krystkowiak (Grunwald Poznań)
            58 bramek
            12
        
        
            8.
              Hubert Szkudelski (Arot Astromal Leszno)
            52 bramki
            13
        
        
            8.
              Marcin Pietruszka (Wolsztyniak Wolsztyn)
            52 bramki
            12
        
        
            10.
              Krzysztof Misiaczyk (Arot Astromal Leszno)
            45 bramek
            12
        
        
            10.
              Krzysztof Dutkiewicz (Ostrovia Ostrów Wlkp.)
            45 bramek
            12
        
    

Kolejno: miejsce, imię i nazwisko (klub), liczba zdobytych  bramki, liczba rozegranych spotkań.
 
 
 Wielkopolski karomierz
 
W czołówce wielu zawodników Arotu Astromal Leszno, ale równych sobie nie ma Hubert Szkudelski, który w dziesięciu ostatnich meczach choć raz dostawał karę dwóch minut. Prawdopodobnie mógłby mu dorównać duet z Wolsztyna: Jarosław Tomiak - Marcin Cichy, ale obaj mieli w tej rundzie problemy zdrowotne. Bardzo czysto gra za to Ostrovia - tylko Marcin Sobczak, i to z trudem, zdołał załapać się do czołowej dziesiątki. Zaskakująco nisko w tym rankingu jest obrotowy Arotu Krzysztof Misiaczyk, który w ekstraklasie był jednym z najczęściej karanych zawodników. Po przenosinach do niższej ligi nie musi już jednak grać tak siłowo jak dawniej, co doceniają chyba sędziowie.
 

    
        
            1.
              Hubert Szkudelski (Arot Astromal Leszno)
            32 minuty
            1 (1)
            13
        
        
            2.
              Bartosz Adamczak (Grunwald Poznań)
            24 minuty
            1 (0)
            12
        
        
            3.
              Damian Kubiak (Wolsztyniak Wolsztyn)
            22 minuty
            0
            0
        
        
            4.
              Krzysztof Kajzer (Arot Astromal Leszno)
            20 minut
            0
            13
        
        
            5.
              Marcin Tórz (Arot Astromal Leszno)
            18 minut
            1 (0)
            13
        
        
            6.
              Maciej Kiciński (Wolsztyniak Wolsztyn)
            16 minut
            2 (2)
            10
        
        
            7.
              Jarosław Tomiak (Wolsztyniak Wolsztyn)
            16 minut
            2 (0)
            7
        
        
            8.
              Krzysztof Misiaczyk (Arot Astromal Leszno)
            16 minut
            0
            12
        
        
            8.
              Marcin Cichy (Wolsztyniak Wolsztyn)
            16 minut
            0
            8
        
        
            8.
              Marcin Sobczak (Ostrovia Ostrów Wlkp.)
            16 minut
            0
            11
        
    

Kolejno:   miejsce, imię i nazwisko (klub), suma kar, czerwone kartki (bezpośrednie  dyskwalifikacje), liczba rozegranych spotkań. Jeżeli dwóch   zawodników ma taką samą sumę kar, wyżej  klasyfikujemy tego, który ma   więcej dyskwalifikacji, a później czerwonych kartek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7968&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-21 08:58:47</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zwycięstwo pod choinkę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7952</link>
    <description>Miły prezent pod choinkę sprawili sobie pierwszoligowi szczypiorniści Arotu Astromal Leszno. W rozegranym awansem meczu pokonali na własnym parkiecie Spójnię Wybrzeże Gdańsk 29:20.
 
Początek stał pod znakiem bardzo dobrej gry defensywnej obu drużyn. Do 9. minuty żadna z nich nie potrafiła zdobyć bramki po ataku pozycyjnym. Goście wykorzystali jedynie dwa rzuty karne, przy których nie pomylił się Jacek Sulej. Arot trafić zdołał dopiero w momencie, gdy grał... w osłabieniu. Na dwie minuty z boiska zszedł Hubert Szkudelski, a w tym czasie bramki zdobyli Marcin Tórz i Krzysztof Meissner. Niezłą zaliczkę po pierwszej odsłonie gospodarze wypracowali sobie w drugim kwadransie tej części meczu. W tym okresie leszczyński beniaminek trafił do siatki jedenaście razy, a goście tylko trzykrotnie. Dominik Maziarz zdołał wówczas obronić rzut karny, a defensywa Arotu prezentowała się naprawdę znakomicie. Szczypiorniści z Leszna nie mieli też już większych problemów ze zdobywaniem bramek. Brakowało wprawdzie akcji, z których słyną czyli szybkich kontr, ale trafiali za to po ataku pozycyjnym. Do przerwy Wielkopolanie prowadzili 14:8.
 
W drugiej osłonie Arot starał się już kontrolować grę i nie pozwolić gdańszczanom na odrobienie strat. Wybrzeże nie zbliżyło się do gospodarzy na dystans mniejszy, niż cztery bramki. Ostatecznie leszczynianie jeszcze zwiększyli swoją przewagę. - To był bardzo wyrównany mecz, chociaż wynik na to nie wskazuje. Na każdą z bramek trzeba było się solidnie napracować. Wygrała po prostu lepsza drużyna. Popełnialiśmy mniej błędów i lepiej wykorzystywaliśmy nasze szanse. Sobie i kibicom sprawiliśmy wspaniały prezent pod choinkę - komentował po meczu trener Ryszard Kmiecik.
 
W jego zespole bardzo dobrze spisywał się między innymi Jakub Skorupiński, który otrzymał szanse gry od pierwszych minut i w pełni ją wykorzystał. Szkoleniowiec Arotu będzie miał więc spory problem do rozwiązania z obsadą bramki. W drugiej połowie między słupkami pojawił się bowiem Fryderyk Musiał, który także zanotował sporo udanych interwencji. A przecież obroną karnego popisał się jeszcze Maziarz. W ataku natomiast dobrze spisywał się najlepszy strzelec leszczyńskiego zespołu - Marcin Tórz. Wspierali go skrzydłowi Meissner i Jakub Wierucki, wykorzystujący nieliczne kontry. Niewiele błędów popełniła też  obrona, kierowana przez doświadczonego Krzysztofa Misiaczyka.
 
Następny mecz ligowy Arot rozegra dopiero na początku lutego w Gorzowie, a kolejne spotkanie we własnej hali czeka leszczynian równo za... dwa miesiące. Być może będzie jednak okazja do obejrzenia ich w akcji wcześnie, bowiem planowany jest turniej towarzyski.
 
Arot Astromal Leszno - Spójnia Wybrzeże Gdańsk 29:20 (14:8)
 
Arot: Skorupiński, Musiał, Maziarz - Tórz 9, Misiaczyk 4, Meissner 4, Łuczak 3, H.Szkudelski 3, J.Wierucki 3, Kajzer 2, Giernas 1, Maleszka. 
Karne - 1/2 (Kajzer 1/2)  Kary - 16 minut (H.Szkudelski i Kajzer po 4, Maleszka, Misiaczyk, Giernas i Tórz po 2)
 
Wybrzeże: Głębocki, Kasperek - Wojciechowski 4, Sulej 3, Mogielnicki 2, Jasowicz 2, Rakowski 2, Siódmiak 2, Misiewicz 2, Szczutkowski 2, Steege 1, Derdzikowski, Trojanowicz. 
Karne - 4/5 (Sulej 3/4, Szczutkowski 1/1)  Kary - 6 minut (Mogielnicki, Siódmiak i Szczutkowski po 2)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7952&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-18 14:46:01</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kara dla Wolsztyniaka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7935</link>
    <description>Błąd kierownika drużyny Pawła Kubiaka sprawił, że Wolsztyniak Wolsztyn stracił cenny punkt za remis z GSPR Gorzów. W ekipie z Wielkopolski wystąpił bowiem Maciej Tomczak, który nie był zgłoszony do rozgrywek.

 
Bardzo okrojony kadrowy zespół Wolsztyniaka zremisował w sobotę z GSPR 29:29, tracąc jeden punkt na dwie sekundy przed końcem. Mało tego, w tym tygodniu Wolsztyniak stracił i drugi punkt, a dodatkowo dostał trzy tysiące złotych kary. Wszystko dlatego, że w ekipie z Wielkopolski wystąpił Maciej Tomiak, który nie posiadał ważnej licencji zawodniczej.
 
Tomiak był podstawowym graczem Wolsztyniaka w poprzednim sezonie, ale po sezonie zrezygnował z gry. W obliczu plagi kontuzji działacze namówili go, by pomógł niedawnym kolegom z drużyny w starciu z GSPR. Tomiak zagrał tylko przez kilka minut, miał dać możliwość złapania oddechu graczom z pierwszej siódemki. I to właśnie te kilka minut było podstawą do ukarania Wolsztyniaka walkowerem, czyli przegraną 0:10. - Biorę całą winę na siebie, nie mam żadnego żalu do sędziów czy delegata, że nie zauważyli braku zgłoszenia tego zawodnika. To ja powinienem to zauważyć, a myślałem, że Maciej normalnie może grać. Tak jak w poprzednim sezonie - mówi kierownik Paweł Kubiak i dodaje: - Chciałbym przeprosić drużyną za stratę cennego punktu, tym bardziej, że zostawili serce na boisku. Przepraszam też kibiców i sponsorów, bo popełniłem błąd, który  nie powinien mi się przytrafić.
 
Ta porażka powoduje, że Wolsztyniak spadł z 8. miejsca na 9. - właśnie za GSPR. Jest więc na miejscu, które oznacza konieczność gry w barażach. Do trzech wyprzedzających go ekip traci dwa punkty.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=32&amp;idn=7935&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-16 16:20:52</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-reczna,32,I-liga-mezczyzn,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
