|
|
Mariusz Rogoziński miał w grze obronnej ciężką przeprawę z doświadczonymi graczami Pogoni (fot. Mariusz Cwojda)
|
Celująca w awans do Superligi Pogoń Szczecin z małymi problemami, ale jednak zdołała wygrać 23:19 w Wolsztynie. Na sześć minut przed końcem gospodarze przegrywali jednak tylko różnicą jednej bramki.
Gdyby Wolsztyniak zdobył w meczu z nowym liderem (Pogoń będzie nim przynajmniej do środy) chociaż jeden punkt, byłaby to spora niespodzianka. Klub ze Szczecina to bowiem murowany kandydat do awansu, a po kilku jesiennych wpadkach (m.in. przegrał w Poznaniu z Grunwaldem) został jeszcze wzmocniony. W przerwie między rundami trafili do niego: bramkarz z Mołdawii Eugenij Andriejew, serbski obrotowy Nenad Marković oraz bułgarski rozgrywający Weselin Chakmakow. Ten ostatni grał w reprezentacji swojego kraju i regularnie występował w europejskich pucharach.
Tak mocny zespół trafił w Wolsztynie na silny opór drużyny, którą gnębią kontuzje. Do gry po trzymiesięcznej przerwie wrócił co prawda skrzydłowy Jarosław Tomiak, ale w Wolsztynie najbardziej przydałby się Alan Raczkowiak. Reżyser gry tej drużyny ma jednak problem z barkiem. Początek meczu nie był dla Wolsztyniaka zbyt udany - Wielkopolanie szybko stracili dwie bramki, a później trzecią. Gdy wreszcie w 7. minucie trafił Tomiak, a chwilę później rzut karny wykorzystał Norbert Szutta mogło się zdawać, że gospodarze złapali swój rytm gry. Nic bardziej mylnego. Kolejną bramkę Hubert Kaczmarek zdobył dopiero w 20. minucie, a wtedy Pogoń prowadziła już 9:2. Chyba tylko najbardziej niepoprawni optymiści wierzyli, że w tym meczu mogą być jeszcze emocje. Na dwie minuty przed przerwą Pogoń miała już nawet osiem trafień przewagi (13:5), ale gdy karę dwóch minut dostał Marković, Michał Przekwas, Maciej Wajs i Kaczmarek rzucili trzy bramki.
Na początku drugiej połowy niemoc dopadła drużynę ze Szczecina, a przecież w jej składzie jest wielu świetnych egzekutorów. W 32. minucie Szutta nie wykorzystał rzutu karnego, ale później się poprawił. Trafienia Przekwasa i Wajsa sprawiły, że Wolsztyniak przegrywał tylko 11:13. Dopiero w 10. minucie drugiej połowy bramkę dla gości zdołał rzucić Andriejew. Od tego momentu Pogoń uciekała na trzy, cztery lub pięć bramek, a Wolsztyniak ambitnie ją gonił. Wreszcie w 54. minucie Artur Chrapa rzucił kontaktową bramkę (17:18) i wydawało się, że gospodarze są w stanie sprawić sensację. Nic z tego - wtedy, w najgorszym momencie, dopadł ich kryzys. Szczecinianie zdobyli pięć bramek pod rząd, odskoczyli na 23:17 i było po meczu.
Czwarta porażka z rzędu, wliczając tę walkowerem z GSPR Gorzów, mocno komplikuje sytuację drużyny trenera Gienadija Kamielina. Wolsztyniak pozostaje na miejscu barażowym, ale ma już tylko punkt przewagi nad Techtransem Elbląg. W najbliższą sobotę w Poznaniu dojdzie do spotkania, którego stawką może być utrzymanie w pierwszej lidze - Grunwald podejmie Wolsztyniaka.
WOLSZTYNIAK WOLSZTYN - POGOŃ SZCZECIN 19:23 (8:13)
Wolsztyniak: Wieczorek, Płóciniczak - Kaczmarek 6, Szutta 4 (1/2), Chrapa 3, Przekwas 3, Wajs 2, J. Tomiak 1, Rogoziński 0, Cichy 0, Pietruszka 0, Kubiak 0, Patelski 0.
Kary: 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
Pogoń: Ligarzewski, Andriejew - Frelek 5 (1/1), Masiak 4, Kokoszka 3, Biały 2, Chakmakow 2, Wardziński 2, Krupa 1, Walczak 1, Jedziniak 1, Król 0, Suszka 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 1/1.
Czerwona kartka: Paweł Biały (46. minuta)
Sędziowali: Grzegorz Christ (Bielany Śląskie) i Tomasz Christ (Świdnica).
|