|
|
Marek Kaczmarek (z piłką) bardzo szybko zakończył swój sobotni występ (fot. Andrzej Grupa)
|
Trzech zawodników Grunwaldu Poznań zdobyło aż 22 bramki, pozostali dołożyli tylko jedną i głównie dlatego wojskowi przegrali w hali przy Newtona z Techtransem Elbląg 23:25. To komplikuje sytuację wojskowych w walce o uniknięcie degradacji.
Techtrans wygrał już w tym roku drugie spotkanie i to po raz drugi z drużyną z Wielkopolski. Po Wolsztyniaku przyszedł czas na Grunwald - cztery punkty zdobyte na tych ekipach pozwalają elblążanom znów włączyć się do walki o utrzymanie w pierwszej lidze. W tej chwili Techtrans traci już tylko punkt do Wolsztyniaka i trzy do Grunwaldu. W następnej kolejce dwie wielkopolskie ekipy zmierzą się ze sobą i któraś z nich - albo obie - znów straci punkty. - Techtrans wiedział, że jak przegra w Poznaniu, to czekać go będzie spadek. Dlatego walczyli o życie. A my? No cóż, gdyby każdy zawodnik wykonał zadania w stu procentach, a przynajmniej starał się je wykonać, to pewnie byśmy mieli dwa punkty - powiedział trener Grunwaldu Rafał Walczak.
Pierwsza połowa tego spotkania była wyjątkowa - ani razu żaden z zespołów nie prowadził więcej niż jedną bramką. Grunwald znów miał pecha - w pierwszych minutach po zderzeniu z rywalem boisko opuścił Marek Kaczmarek i już na nie nie wrócił. To jeszcze bardziej ograniczyło możliwości rotowania składem przez trenera Walczaka. Od samego początku gra poznaniaków opierała się na skuteczności graczy drugiej linii - Krzysztofa Martyńskiego (11 goli), Damiana Krystkowiaka (7) i Bartosza Adamczaka (4). Szkoda, że w zdobywanie bramek nie potrafili włączyć się inni gracze. Jedną bramkę dodał jeszcze Tomasz Draszkiewicz i to już cały dorobek Grunwaldu.
Po przerwie Techtrans uciekł na trzy bramki - w 38. minucie prowadził 18:15. Wojskowi odpowiedzieli jednak czterema trafieniami z rzędu i w 46. minucie to oni mieli jednego gola zapasu (19:18). Mecz wciąż był zacięty - remis pokazał się na tablicy w 51. minucie (20:20), a później w 55. (22:22). Wtedy Techtrans znów odskoczył na dwa trafienia, ale w 59. minucie Krystkowiak rzucił kontaktową bramkę. Jeszcze w ostatniej minucie wojskowi mieli piłkę - Draszkiewicz zdobył nawet wyrównującego gola, lecz sędziowie z Dolnego Śląska go nie uznali. Dopatrzyli się błędu kroków. - Nie chcę być mądrzejszy od sędziów, ale mam mecz nagrany i z chęcią zobaczę tę sytuację raz jeszcze - mówił Walczak. W odpowiedzi Grzegorz Szczepański ustalił wynik na 25:23 dla Techtransu.
Był to ostatni mecz Grunwaldu przed zamknięciem okienka transferowego - to nastąpi 10 lutego. Nic nie wskazuje na to, by w składzie poznaniaków nastąpiły jakieś roszady. Kilku zawodników pewnie i znalazłoby sobie nowych pracodawców, ale ci musieliby wykupić z Grunwaldu ich karty zawodnicze. Na to się nie zanosi.
GRUNWALD POZNAŃ - TECHTRANS ELBLĄG 23:25 (12:13)
Grunwald: Tarko, Kulczyński - Krystkowiak 11 (2/2), Martyński 7 (1/1), Adamczak 4, Draszkiewicz 1, Guraj 0, Kaczmarek 0, Koligat 0, Tyc 0, Wachowiak 0, Koch 0, Sobański 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 3/3.
Techtrans: Zimakowski, Rycharski - Dawidowski 6, Dukszto 5, Michałów 4 (1/1), Perwenis 3, Fonferek 2, Szczepański 2, Spychalski 1, Rutkowski 1, Wasilenko 0, Długosz 0.
Kary - 12 minut. Rzuty karne - 1/1.
Sędziowali: Andrzej Jaworski (Głogów) i Przemysław Stężowski (Lubin)
|