|
|
Marcin Giernas (fot. Andrzej Grupa)
|
Grunwald-Allegro Poznań pozostaje w pierwszej lidze! Wojskowi zapewnili sobie ligowy byt dzięki wygranej w Warszawie z AZS UW 27:26. - Radość jest taka, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo świata - mówił tuż po meczu kierownik Grunwald Krzysztof Brzeziński.
Odkąd drużynę Grunwaldu w listopadzie przejął Rafał Walczak, przeszła ona istną metamorfozę. Poznaniacy, dotąd główny kandydat do spadku, nagle zaczęli wygrywać mecz za meczem! Dzięki temu już na kolejkę przed końcem rozgrywek zapewnili sobie bezpieczne utrzymanie w pierwszej lidze. Jeśli Grunwald wygra w ostatniej kolejce z Jurandem Ciechanów, a inne wyniki ułożą się dla niego korzystnie, może skończyć sezon nawet na szóstej pozycji, a to będzie oznaczało wyższą dotację z kasy miasta na kolejny sezon! - NIe jestem zachłanny, jak ktoś je dużą łyżką, to może się udławić. My chcemy spokojnie zakończyć sezon, choć oczywiście naszym celem będzie pokonanie Juranda - mówi trener Walczak.
Poznański szkoleniowiec uważa, że dzisiejszy mecz w Warszawie był najsłabszym w wykonaniu jego drużyny odkąd ją prowadzi. - Popełniliśmy bardzo dużo błędów. W pierwszej połowie popełniali je bramkarze, w drugiej zawodnicy z pola. W tym wszystkim mieliśmy dużo farta. Cieszę się, że nawet mimo słabszej gry potrafiliśmy ten ważny mecz wygrać - oceniał Walczak.
W jego zespole kapitalnie zagrał Rafał Niedzielski. - Jak profesor - mówił szkoleniowiec. W 18. minucie Niedzielski miał na koncie już siedem bramek, a poznaniacy prowadzili 10:7. - Pierwszy kwadrans to był nasz koncert. Niestety, w tej 15. minucie koncert się zakończył - opowiadał Walczak.
Mimo wszystko cała pierwsza połowa przebiegałą pod kontrolą gości - dwukrotnie prowadzili czterema golami (8:4 i 9:5). Powtórzył się jednak scenariusz z poprzedniego meczu z Ostrovią, gdy wojskowi wyraźnie dominowali przed przerwą i pogubili się w drugiej połowie. Gdy w 42. minucie Radosław Różański pokonał Filipa Tarko, AZS wygrywał 20:18! - Wyglądaliśmy jak słaniający się na ringu Andrzej Gołota. Na szczęście z niego nie uciekliśmy - mówił Walczak, który w tym trudnym momencie po raz drugi postawił na Marcina Giernasa. - Gdy go wystawiłem tuż po przerwie, to dwa razy zagrał jak patałąch i usiadł na ławce. Dostał drugą szansę i spisał się znakomicie. Zdobył bardzo ważne bramki - przyznał trener gości. W samej końcówce Giernas zdobył cztery bramki, ostatnią na 27:25 w 57. minucie. Kontaktowego gola dla AZS rzucił jednak Mateusz Wiak, a poznaniacy stracili piłkę
Na minutę przed końcem karę dwóch minut dostał jeszcze Niedzielski i AZS stanął przed dużą szansą wyrównania, choć remis też dawał poznaniakom utrzymanie się w lidze. Mikołaj Krekora obronił jednak rzut z drugiej linii, a z boiska wyleciał Michał Wysocki, który nieprzepisowo powstrzymał Mateusza Matlacha. - Mateusz świetnie gra jeden na jednego i w takich momentach często ratuje nam tyłek. Choć ostatnio ma pecha, bo mocno obrywa - mówił Walczak. Poznaniacy utrzymali prowadzenie i wygrali 27:26. Teraz mają wolne do wtorku - wtedy rozpoczną przygotowania do ostatniego ligowego starcia w tym sezonie.
AZS UW WARSZAWA - GRUNWALD-ALLEGRO POZNAŃ 26:27 (13:15)
AZS UW: Troński, Malanowski - Wiak 8, Puszkarski 6, Ł. Monikowski 5, Szpejna 2, B. Monikowski 2, Smolaga 1, Różański 1, Koziński 1, Rębalski 0, Wysocki 0, Kowalski 0, Sabaciński 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 3/3 (Ł. Monikowski 3/3).
Grunwald-Allegro: Krekora, Tarko - Niedzielski 10, Martyński 6, Giernas 4, Kaczmarek 2, Szczukocki 2, Krystkowiak 1, Adamczak 1, Matlach 1, Fijałkowski 0, Komisarek 0, Jankowski 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 6/6 (Niedzielski 5/5, Martyński 1/1).
Sędziowali: Mateusz Bryła i Paweł Staniek (obaj z Kielc).
|