<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Sparta ma dwa punkty</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8264</link>
    <description>To nie było wielkie spotkanie w wykonaniu szczypiornistów Sparty Oborniki. Ważniejsze od pięknego stylu jest to, że po zwycięstwie 26:23 z OSiR Komprachcice oborniczanie mają w tabeli o dwa punkty więcej. 

 
Przedstawiciele Sparty byli mocno zdziwieni, gdy przed ich halą zaparkował wielki autokar z zespołem z Komprachcic. Wyszło bowiem z niego... tylko dziewięciu zawodników, a na dodatek jeden nie miał ważnych badań lekarskich i nie mógł grać. Trener gości Mirosław Nawrocki miał więc do dyspozycji zaledwie ośmiu szczypiornistów - sześciu z pola i dwóch bramkarzy. To zaś oznacza, że zmieniać mógł tylko golkiperów, na jakiekolwiek roszady w polu nie było szans. Tym bardziej trzeba więc docenić wysiłek niżej klasyfikowanych od Sparty zawodników z Komprachcic, bo jeszcze w ostatniej minucie meczu przegrywali tylko dwoma golami.
 
Sparta chyba trochę za bardzo zlekceważyła drużynę, którą w pierwszej rundzie pokonała na wyjeździe aż 33:21. Oborniczanie zdobyli dwie pierwsze bramki, ale później pięć kolejnych trafień zanotowali gracze z Komprachcic. Rzutu karnego nie wykorzystał też Artur Pachulicz, który swojego jedynego gola zdobył w 15. minucie, a później usiadł na ławce rezerwowych. Jeszcze w 16. minucie goście prowadzili 7:6, wtedy jednak Sparta zaczęła radzić sobie lepiej. W ostatnich minutach przed przerwą oborniczanie odskoczyli na pięć trafień (15:10) i nie pozwolili już rywalom się dogonić.
 
Po przerwie gospodarze mieli nawet sześć bramek przewagi, a w 54. minucie prowadzili jeszcze 24:19. W samej końcówce goście odrobili część strat, a po dwóch trafieniach Krzysztofa Jurosa, który chwilę wcześniej zakończył swój pobyt na ławce kar, doprowadzili do wyniku 25:23. Ostatnie trafienie Łukasza Cieśli przesądziło jednak o wygranej Sparty.
 
 
SPARTA OBORNIKI - OSiR KOMPRACHCICE 26:23 (15:11)
 
Sparta: Wtorek, Gebler - Kwiatkowski 8 (4/5), Cieśla 6, Witaszak 5, Maciej Włudarczak 3, Nowacki 2, Pachulicz 1 (0/1), Kłak 1, Michał Włudarczak 0, Golczyński 0, Mikołajczak 0, Jankiewicz 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 4/6.
Czerwona kartka: Michał Włudarczak (56. minuta - trzy kary)
 


OSiR: Oleksyn, Barański - Miś 6, Ungier 6 (1/2), K. Juros 5 (0/1), Sękowski 3, T. Juros 3, Jendryca 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 1/3.
 
Sędziowali: Radosław Oponowicz (Koszalin) i Dominik Szydłowski (Szczecin).
 
 
 WYNIKI I TABELA
Uwaga! Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej. Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8264&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 19:55:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tuzin Wujca ruszył Tęczę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8263</link>
    <description>Po raz pierwszy w tym sezonie Tęcza Kościan zdołała wygrać dwa ligowe mecze z rzędu. Rezerwy Zagłębia Lubin wyjechały z Kościana z bagażem 41 bramek, a to również rekordowe osiągnięcie Wielkopolan.

 
W sobotę w Kościanie remis był tylko dwukrotnie - 1:1 i 2:2. Później gospodarze narzucili rywalom swoje warunki gry i stopniowo powiększali przewagę. Po kwadransie prowadzili już 11:5 i w sumie dość spokojnie zdobyli dwa punkty. Zagłębie kilka razy w pierwszej i drugiej połowie zmniejszało starty do trzech trafień, ale po serii bramek Piotra Więcława, Adriana Wujca oraz Dawida Grafa w 50. minucie było nawet 30:19 dla Tęczy. Dla gospodarzy wygranie tego meczu było bardzo istotne - dogonili bowiem kilka ekip, które miały przed tą kolejką po osiem punktów, m.in. właśnie Zagłębie. Przy okazji Tęcza pobiła też swój strzelecki rekord sezonu - do tej pory było to 40 bramek rzuconych w Oleśnicy. Rekord padł po trzech ostatnich trafieniach Piotra Jankowskiego, który po półrocznej przerwie od jakiegokolwiek uprawiania sportu uczestniczył dotąd w jednym treningu, za to wystąpił w dwóch meczach. I zdobył w nich aż osiem bramek.
 
Najlepszym strzelcem Tęczy był jednak w tym meczu Wujec - zdobył 12 bramek, czyli tyle samo ile Dawid Nowak w grudniowym starciu ze Spartą Oborniki.
 
TĘCZA KOŚCIAN - ZAGŁĘBIE II LUBIN 41:31 (18:15)
 
Tęcza: Noskowiak - Wujec 12 (5/5), Więcław 7,  Nowak 6, Graf 5, Jankowski 5, Stelmasik 4, Florkowski 2, Sobkowiak 0, Koźmiński 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 5/5.
 
Zagłębie: Małecki - Siekaniec 9 (1/2), Lipiński 5, Klin 4, Dziwiński 3, Kaszuba 3, Motylewski 3, Kosmala 2, Jurczyk 1, Gierczak 1.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 1/2.
 
Sędziowali: Marek Gorzelańczyk i Wojciech Kuliński (Łódź).
 
 WSZYSTKIE WYNIKI I TABELA
Uwaga! Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej. Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8263&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-05 17:54:48</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spokojne punkty MKS</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8256</link>
    <description>Tylko po 30 minut spędzili na parkiecie podstawowi zawodnicy MKS Poznań. Na Orlika Brzeg to zdecydowanie wystarczyło - poznaniacy wygrali na Opolszczyźnie 39:21.
 
Wyrównany w tym spotkaniu był tylko pierwszy kwadrans - po trafieniu Dawida Podgórskiego Orlik remisował w 14. minucie 6:6. Kolejne sześć bramek zdobyli jednak szczypiorniści MKS i wywalczonej wówczas przewagi już nie oddali. Po przerwie jeszcze ją zwiększyli. - Podstawowi gracze zagrali po około 30 minut, czasem kilka minut dłużej. Na przykład Mariusz Peda bronił w pierwszej połowie, a Darek Zarzycki w drugiej - mówił obrotowy MKS Jakub Kasperczak. Peda wrócił do bramki po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją - od razu musiał zastąpić Miłosza Smolińskiego, któremu w czwartek urodziło się dziecko i w weekend dostał wolne. W 24. minucie poznaniacy prowadzili już 15:7, a rekordową przewagę uzyskali w 56. minucie - było wtedy 38:18.
 
Warto odnotować trzeci już w tej rundzie debiut młodego zawodnika w drugiej lidze - tym razem spotkało to juniora Piotra Jarosza. W 58. minucie zdobył też swojego debiutanckiego gola, ostatniego dla MKS w tym spotkaniu.
 
ORLIK BRZEG - MKS POZNAŃ 21:39 (12:18)
 
Orlik: Sobczyk - Daniel 4 (1/2), Orzycki 4, Podgórski 3, Wróbel 3 (3/3), Betka 3, Krawczyk 2, Kołodziejczyk 2, Włodek 0, Wełeszczuk 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 4/5.
 
MKS: Peda, Zarzycki - J. Kasperczak 7, M. Kasperczak 6, Niedzielski 6 (2/3), Przedpełski 6, Komisarek 5 (1/1), Dubisz 4, Nawrocki 3, Niedzielak 1, Jarosz 1, Cegła 0, Perri 0, Pochopień 0.
Kary - 4 minuty. Rzuty karne - 3/4.
 
WYNIKI I TABELA</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8256&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 23:22:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kalisz trzyma kurs</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8253</link>
    <description>Szczypiorniści MKS Kalisz konsekwentnie kompletują zwycięstwa w 2012 roku. W sobotę wygrali trzeci mecz z rzędu, wysoko pokonując na wyjeździe AZS UZ Zielona Góra 38:25.
 
Gospodarze tylko do stanu 7:7 stawiali skuteczny opór ekipie Bruno Budrewicza. Kaliszanie, którzy do Winnego Grodu pojechali bez Tomasza Klary (na początku tygodnia mocno rozciął dłoń) zaczęli od prowadzenia 2:0, ale akademicy mocno stanęli w obronie, wyprowadzili kilka skutecznych kontrataków i do połowy pierwszej części meczu trzymali się blisko rywala. Przyjezdni mieli problemy zwłaszcza z powstrzymaniem najbardziej doświadczonego z ekipie AZS Cypriana Kociszewskiego, który zdobył cztery z pierwszych siedmiu goli dla swojej drużyny. Potem jednak zielonogórzanie się pogubili. Mnożyły się błędy zarówno w obronie, jak i ofensywie. MKS tylko na to czekał. Gracze wicelidera zdecydowanie przyspieszyli i zaczęli &quot;odjeżdżać&quot;. W 19. minucie na 11:7 trafił Piotr Nowicki, a najwyższe prowadzenie przed przerwą (14:8) dał gościom Arkadiusz Galewski.
 
Druga połowa to już dominacja Wielkopolan, którzy pierwsze minuty tej odsłony wygrali 10:3. Wówczas z ekipy Marka Książkiewicza, która przecież z wyżej notowanymi przeciwnikami grać potrafi, o czym świadczy choćby wyjazdowe zwycięstwo w pierwszej rundzie ze Spartą Oborniki (30:27), czy zacięty mecz u siebie z MKS Poznań na inaugurację serii rewanżowej (31:34), zupełnie zeszło powietrze. Miejscowi ostrzeliwali słupki i poprzeczkę kaliskiej bramki, podczas gdy rywale trafiali tam gdzie trzeba. Na pięć minut przed zakończeniem spotkania akademicy zmniejszyli jeszcze stratę do ośmiu bramek, ale ostatnie fragmenty znów należały do gości. - Przy kilkunastobramkowym prowadzeniu dałem pograć młodzieży. Wtedy trochę się pogubiliśmy, bo każdy chciał się pokazać i zdobyć bramkę. Cieszę się, że premierowe trafienie w ligowym debiucie zaliczył Grzegorz Salamon. Bardzo dobre zawody rozegrał też - zwłaszcza w pierwszej połowie - Michał Krygowski, który w końcu pokazał, na co go stać. Generalnie za postawę w ofensywie cały zespół zasłużył na pochwałę - mówił po spotkaniu Budrewicz.
 
Dzięki sobotniemu zwycięstwu jego podopieczni mogą być pewni, że przynajmniej do derbowego pojedynku z Tęczą Kościan za dwa tygodnie (w najbliższy weekend jest przerwa w rozgrywkach) utrzymają drugą pozycję w tabeli.
 

AZS UZ ZIELONA GÓRA - MKS KALISZ 25:38 (13:18)  
 
AZS: Madaliński, Mielczarek - Kociszewski 9, Jakób 4, Wittke 4 (2/2), Jaworski 2 (1/1), Nogajewski 2, Gałach 1, Książkiewicz 1, Szpara 1, Kłosowski 1, Skrzypek, Karp, Góral, Uchal,
Kary: 14 min.               Rzuty karne: 3/3
 
MKS:  Potocki, Matuszczak, Cieślak - Galewski 8 (4/5), Krygowski 8, Krupa 8, Kaczmarek 3, Stefański 3, Woźniczka 2, Kobusiński 1, Nowicki 1, Salamon 1, Ibron1, Staniek 1, Hoffmann 1, Szefner.
Kary: 8 min.                  Rzuty karne: 4/5
 
WSZYSTKIE WYNIKI I TABELA
Uwaga! Mecz Pogoń Oleśnica - Olimp Grodków się nie odbył, bo... obie drużyny nie miały badań lekarskich wykonanych przez lekarza medycyny sportowej. Na rozegranie spotkania w ramach meczu ligowego nie wyraził zgody delegat ZPRP.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8253&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-04 18:38:45</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kościan lepszy od Brzegu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8238</link>
    <description>Były obrotowy poznańskich klubów Piotr Jankowski pomógł Tęczy Kościan w wygraniu arcyważnego meczu z Orlikiem Brzeg. Wielkopolanie zwyciężyli 32:27, głównie dzięki świetnej obronie w drugiej części spotkania.

 
To dopiero trzecia wygrana Tęczy w tym sezonie, ale dzięki niej klub z Kościana opuścił ostatnie miejsce w tabeli. Wyprzedził właśnie Orlika, dzięki lepszemu bilansowi dwumeczu. W pierwszej rundzie w swojej hali Wielkopolanie przegrali bowiem tylko trzema bramkami.
 
Tym razem długo nie zanosiło się, że będzie lepiej. Gospodarze w pierwszych sześciu minutach zdobyli pięć bramek, goście nie odpowiedzieli w tym czasie żadną. - Zabrakło chyba koncentracji - mówił trener Tęczy Rafał Szatkowski. W jego zespole debiutował Piotr Jankowski, były zawodnik m.in. AZS Warszawa, Warszawianki, Grunwaldu Poznań czy MKS Poznań. Nie wyszedł na boisko w pierwszym składzie, ale już przed przerwą Krystian Sobkowiak dostał dwie dwuminutowe kary i &quot;Janek&quot; musiał zastąpić go w obronie. W końcówce grał także w ataku zamiast Dawida Grafa.
 
Orlik utrzymał kilkubramkową przewagę do końca pierwszej połowy, ale już po przerwie pogoń rozpoczęli gracze z Kościana. Zdecydowanie lepiej bronili, w bramce udanymi interwencjami popisywał się Adam Noskowiak. - Najważniejsze było to, że wreszcie graliśmy zespołowo i przestaliśmy się gubić w obronie - oceniał trener Szatkowski. W 41. minucie Tęcza wyrównała na 21:21, a pięć minut później objęła prowadzenie 25:24. Na osiem minut przed końcem spotkania goście mieli już cztery bramki zaliczki, a to pozwalało im spokojnie myśleć o drugim w tym sezonie wyjazdowym zwycięstwie, a trzecim w ogóle. Na dodatek pokonali Orlika większa liczbą bramek, niż przegrali z nim w pierwszej rundzie - wyprzedzili więc tę drużynę w tabeli. W sobotę Tęcza może też przeskoczyć kolejne zespoły - musi tylko pokonać rezerwy Zagłębia Lubin i liczyć na porażki ekip z Polkowic i Oleśnicy. Za to Orlik w sobotę o godz. 14.30 podejmie MKS Poznań.
 
ORLIK BRZEG - TĘCZA KOŚCIAN 27:32 (20:15)
 
Tęcza: Noskowiak, Kozanecki - Wujec 7 (5/5), Nowak 7, Florkowski 4, Bąkowski 3, Jankowski 3 (1/1), Graf 3, Więcław 3, Stelmasik 2, Sobkowiak 0.
Kary - 12 minut. Rzuty karne - 6/6.
 
TABELA DRUGIEJ LIGI - TUTAJ!</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8238&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-02-01 23:38:31</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tęcza potrzebuje ludzi</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8224</link>
    <description>Dziewięciu graczy Tęczy Kościan tylko przez 20 minut było w stanie toczyć zacięty bój z MKS Poznań. Wkrótce drużyna z Kościana zostanie jednak wzmocniona - to konieczność, jeśli Tęcza ma się utrzymać w drugiej lidze.

 
W środę Tęcza rozegra zaległe spotkanie w Brzegu z Orlikiem, w sobotę podejmie rezerwy Zagłębia Lubin. - Każde z tych spotkań jest o cztery punkty, ale nie możemy dać się ponosić emocjom, tak jak w Poznaniu. Dobrze, że skończyliśmy ten mecz bez czerwonej kartki - mówi trener Tęczy Rafał Szatkowski. Jego zespół jest w tabeli ostatni - traci jednak tylko dwa punkty do Orlika i cztery do Zagłębia. Plan minimum Tęczy na środę to zwycięstwo w Brzegu, maksimum - zwycięstwo czterobramkowe, by być lepszym w bilansie bezpośrednich spotkań. Wszystko wskazuje jednak na to, że w środę Tęcza wystąpi w tym samym składzie, co w Poznaniu. Być może dojdą tylko juniorzy. - Na dzisiaj tak nasz zespół wygląda. Juniorzy byli w sobotę zbyt poturbowani po barażach z Wolsztyniakiem i nie mogłem z nich skorzystać. Inne różne sytuacje życiowe też nie pozwalają nam wzmocnić drużyny. To jednak dopiero początek drugiej rundy i później na pewno będzie lepiej - przyznaje trener z Kościana. Jednym z problemów Tęczy jest obsadzenie pozycji drugiego bramkarza - Adam Noskowiak nie ma zmiennika. - Radek Maćkowski z uwagi na stan zdrowia zrezygnował z gry, a junior się rozchorował. Adam robi co może, ale przy takiej skuteczności, jaką miał w sobotę Rafał Niedzielski, może być bezradny - ocenia szkoleniowiec Tęczy.
 
Wkrótce Tęcza ma zostać wzmocniona. Klub chciał przejąć Damiana Krystkowiaka z Grunwaldu Poznań, sam zawodnik też myślał o grze w swoim byłym zespole. - Cały czas prowadzimy rozmowy, ale słowa przedstawicieli zarządu Grunwaldu nie do końca są precyzyjne. Ich zawodnicy tylko w teorii mogą sobie szukać nowych klubów, w praktyce nie jest to takie proste - mówi. Jeden zawodnik ma jednak w tym tygodniu zasilić skład Tęczy. - Załatwiamy sprawy formalne, ale nie chcę mówić o szczegółach. Może jeden gracz będzie mógł zagrać z Zagłębiem - przyznaje Szatkowski. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8224&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-31 11:12:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>MKS z Tęczą raz jeszcze</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8225</link>
    <description>W sobotnich derbach regionu MKS Poznań pokonał Tęczę Kościan 31:23. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tego spotkania.

 
W hali przy ul. Newtona walczący o awans do pierwszej ligi szczypiorniści z Poznania pewnie pokonali ostatni zespół w tabeli. Tęcza dzielnie trzymała się jednak do 20. minuty meczu, później jej dziewięciu zawodników nie było już w stanie odpierać ataków szybszych rywali. Znakomicie w tym pojedynku zagrał Rafał Niedzielski, autor 14 bramek. W dziale Galeria można znaleźć zdjęcia z tego meczu - wystarczy kliknąć tutaj.
 
Relację z meczu można znaleźć tutaj.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8225&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 12:17:15</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kalisz uciekł Obornikom</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8209</link>
    <description>W najciekawszym meczu 15. kolejki II ligi szczypiornistów MKS Kalisz pokonał Spartę Oborniki 30:24. W tabeli drużyna Bruno Budrewicza ma już nad zespołem z Obornik cztery punkty przewagi i lepszy bilans bezpośrednich spotkań. 
 
W rundzie jesiennej MKS także wygrał. Tamto spotkanie skończyło się wynikiem 37:29. Niedługo potem spartanie zaliczyli wpadkę z UKS PR2 Polkowice (17:18) i przegrali ze Śląskiem Wrocław (29:41). Wówczas mało kto wierzył, że ta ekipa jeszcze będzie liczyć się w walce o awans na zaplecze ekstraklasy. Po drodze mylili się jednak również najgroźniejsi rywale - Kalisz przegrał m.in. w Grodkowie i Dzierżoniowie, a Poznań w Kaliszu i Wrocławiu. Derbowe zwycięstwo oborniczan nad podopiecznymi Domana Leitgebera (25:22) tuż przed przerwą świąteczno-noworoczną, sprawiło, że Sparta wróciła do gry o najwyższe cele.
 
Przed sobotnim starciem oba zespoły dzieliły zaledwie dwa punkty. Teraz ta różnica się podwoiła. Na dodatek kaliszanie mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań co będzie miało decydujące znaczenie przy takim samym dorobku punktowym na koniec sezonu.
 
 
Kacper - prawdopodobnie najmłodszy kibic MKS Kalisz. On też cieszył się ze zwycięstwa nad Spartą (fot. Michał Sobczak)
 
Gospodarze dobrze weszli w mecz. W 7. minucie prowadzili już 4:1, a potem konsekwentnie budowali przewagę. Przyjezdnym trudno było zbliżyć się na choćby jedno-dwa trafienia (taka sytuacja po raz ostatni miała miejsce w 10. minucie przy stanie 5:3), bo w kaliskiej bramce kapitalnie spisywał się Błażej Potocki (m.in. obronił rzut karny wykonywany przez Artura Pachulicza), a dodatkowo bardzo często musieli radzić sobie, grając w osłabieniu - nawet podwójnym. W pierwszej połowie sędziujący zawody Mariusz Marciniak i Piotr Radziszewski z Wolsztyna wykluczali zawodników Sparty cztery razy. Błażej Kwiatkowski za niesportowe zachowanie spędził na ławce jednorazowo cztery minuty. W drugiej połowie najskuteczniejszy strzelec obornickiej siódemki zobaczył już czerwoną kartkę. W ekipie MKS w całym meczu tylko Damian Woźniczka musiał przymusowo odpoczywać.
 
Kiedy do przerwy kaliszanie prowadzili dziewięcioma bramkami, wydawało się, że nic ciekawego w tym meczu już się nie wydarzy. Początek drugiej połowy zdecydowanie wygrali jednak goście (5:1) i zrobiło się nerwowo. - W szatni powiedzieliśmy sobie, że wynik musimy wyrzucić z głowy i grać tak, jakby znów był remis. Niestety, w drugiej części meczu to Sparta była lepszym zespołem. Na szczęście udało nam się dowieźć korzystny rezultat do końcowego gwizdka - komentował potem Bruno Budrewicz. 
 
Jeszcze w 42. minucie Sparta przegrywała pięcioma golami (17:22), ale do końca spotkania już tak blisko rywala nie była. - To już powoli staje się tradycją, że w drugiej połowie, goniąc wynik, walczymy nie tylko z rywalem, ale także z czasem. Nie po raz pierwszy po zmianie stron gramy zdecydowanie lepiej. Wcześniej jednak nie wykorzystaliśmy zbyt wielu sytuacji stuprocentowych, co zemściło w dalszej części meczu - oceniał trener gości Michał Pietrzak.
 
Kibice MKS w sobotę cieszyli się podwójnie, bo ich zespół nie tylko odskoczył czwartej w tabeli Sparcie, ale także odrobił dwa &quot;oczka&quot; do Śląska Wrocław, który niespodziewanie przegrał w Grodkowie 29:30. Wrocławianie wciąż pozostają liderem, choć nad goniącą go dwójką z Kalisza i Poznania mają w tej chwili cztery punkty przewagi.
 
Warto dodać, że spotkanie MKS - Sparta miało wyjątkową oprawę. W ramach imprezy &quot;Dzień z PGNiG w Kaliszu - miejscu gdzie narodził się szczypiorniak&quot; rozegrano finał turnieju dla uczniów szkół podstawowych PGNiG GAZ CUP 2012, a dla publiczności, która już od 15.00 gromadziła się w Kalisz Arenie przygotowano konkursy i występy artystyczne.
 
 
MKS KALISZ - SPARTA OBORNIKI 30:24 (18:9)


MKS: Potocki, Matuszczak - Galewski 7 (3/3), Klara 5, Kaczmarek 4, Staniek 4, Krupa 3, Krygowski 3 (1/1), Szefner 2, Kobusiński 2, Nowicki, Ibron, Woźniczka, Stefański.
Kary: 2 min.                                          Rzuty karne: 4/4


SPARTA: Gebler, Wtorek - Kwiatkowski 6 (1/1), Kłak 5, Pachulicz 5 (0/1), Cieśla 4, Witaszak 2, Jankiewicz 2, Mikołajczak, Piaścik, Michał Włudarczak, Maciej Włudarczak.
Kary: 12 min.                                        Rzuty karne: 1/2</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8209&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 09:17:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Niedzielski rozbił Tęczę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8202</link>
    <description>Skrzydłowy MKS Poznań Rafał Niedzielski grał tylko przez 30 minut derbowego meczu z Tęczą Kościan. Rzucił w tym czasie 14 bramek i to one przesądziły o wygranej jego drużyny 31:23.
 
Niedzielski to najlepszy snajper w drugiej lidze. Do soboty miał już 101 bramek zdobytych w 13 meczach. W sobotę dołożył kolejnych 14 - to najlepszy wynik skrzydłowego MKS w tym sezonie. Nie byłoby to może dziwne gdyby nie fakt, że Niedzielski grał tylko przez połowę meczu. Nie wyszedł na parkiet w pierwszym składzie, gdyż tym razem od początku wystąpiło kilku zawodników będących zwykle rezerwowymi, ale za to regularnie trenujących w środku tygodnia. Gra poznaniaków się jednak nie kleiła, w ataku pozycyjnym nie potrafili poradzić sobie z agresywną obroną drużyny z Kościana. Z kolei akcje Tęczy napędzał szybki Piotr Stelmasik, a doświadczony Dawid Nowak kilka razy z dystansu zaskoczył Miłosza Smolińskiego. W 9. minucie goście prowadzili 4:2.
 
Do tego momentu Niedzielski tylko raz pojawił się na parkiecie - wykorzystał rzut karny w 6. minucie. W 12. minucie trener MKS Doman Leitgeber znów posłał go do gry, ale na boisko weszli także środkowy Bartosz Przedpełski oraz Damian Komisarek. Dwaj ostatni zagrali dobrze, za to Niedzielski - genialnie. Bramkarz gości Adam Noskowiak miał już pewnie dość stawania oko w oko z zawodnikiem MKS przy rzutach karnych - a to bowiem piłka przelatywała mu obok ucha, a to wkręcała się obok nogi. Do tego Niedzielski był bezbłędny w kontratakach, a jak trzeba było - zdobył gola w ataku pozycyjnym z bardzo ostrego kąta. Do 40. minuty, gdy z rzutu karnego trafił na 22:11, zdobył aż 14 bramek. Pomylił się tylko raz. Później usiadł na ławce rezerwowych i nie wychodził już nawet na karne. Gdyby grał do końca, z pewnością mógłby zdobyć ponad 20 bramek. Tyle bowiem MKS miał szans w kontratakach. Zastępujący Niedzielskiego Maciej Cegła był za to bardzo nieskuteczny.
 
Problemem Tęczy był bardzo wąski skład, ograniczony - oprócz wyjściowej siódemki - do dwóch rezerwowych zawodników z pola. Trener Rafał Szatkowski nie mógł zmienić choćby na moment Noskowiaka, bo nie miał drugiego bramkarza. Goście dzielnie trzymali się do 19. minuty, gdy remisowali jeszcze 6:6. Później zostali rozbici kontratakami, kilka kontrowersyjnych decyzji podjęli też sędziowie. Wyrzucali bowiem graczy obu drużyn niekoniecznie w tych momentach, w których na to zasłużyli. Obie ekipy w pierwszej połowie dostały po cztery kary, lepiej w grze w przewadze radzili sobie poznaniacy.
 
W drugiej połowie przewaga MKS była już bardzo wyraźna - wynosiła nawet 13 bramek. Ambitny zespół z Kościana walczył do końca o każdą bramkę - w ostatnich 12 minutach zdobył ich aż 10, czyli prawie połowę dorobku z całego meczu. Wtedy zaczął też trafiać Piotr Więcław, były gracz MKS, który na trybunach miał swój mały fanklub. Z kolei w MKS zadebiutował kolejny młody gracz - to Jakub Przybylski, który nie miał żadnych oporów w starciach z bardziej doświadczonymi rywalami. W pierwszej akcji zdecydował się na rzut z drugiej linii, w drugiej niecelnie podał, ale w trzeciej zdobył ładną bramkę. To drugi junior - po bramkarzu Dariuszu Zarzyckim, który dostał okazję do debiutu w drugiej lidze w tym roku.
 
MKS POZNAŃ - TĘCZA KOŚCIAN 31:23 (14:9)
 
MKS: Smoliński, Zarzycki - Niedzielski 14 (7/7), Dubisz 4 (1/1), Komisarek 3 (0/1), M. Kasperczak 2, Perri 2, Cegła 1, Lubiewski 1, Przedpełski 1, Pochopień 1, Nawrocki 1, Przybylski 1, J. Kasperczak 0, Łączkowiak 0, Niedzielak 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 8/9.
 
Tęcza: Noskowiak - Nowak 7 (1/2), Stelmasik 6 (1/1), Więcław 5, Wujec 2, Graf 1, Bąkowski 1, Florkowski 1, Sobkowiak 0.
Kary - 14 minut. Rzuty karne - 2/3.
 
Sędziowali: Jarosław Czamański i Michał Witt (Gniezno).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8202&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-28 21:37:29</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Przedsmak wielkich emocji</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8191</link>
    <description>Ruszył turniej PGNiG GAZ CUP 2012 dla uczniów kaliskich i podkaliskich szkół podstawowych. W piątek odbyły się eliminacje, a w sobotę rozegrane zostaną mecze decydujące o miejscach na podium. Impreza będzie wstępem do ligowego meczu MKS Kalisz - Sparta Oborniki, który ma mieć wyjątkową oprawę.
 
W turnieju wystartowały reprezentacje ośmiu szkół z Kalisza i okolic. W hali ZS nr 7 przy ul. Karpackiej rywalizowały one o miejsce w czołowej czwórce i udział w sobotnich półfinałach i finale. Eliminacje zakończyły się sukcesem uczniów kaliskich SP 17 i SP 14 oraz SP w Nowych Skalmierzycach i Opatówku. Początek jutrzejszych zmagań w Kalisz Arenie o godz.. 15.00.
 
Finał drugiej edycji PGNiG GAZ CUP ma być zaledwie początkiem wielkich emocji, jakie czekają w sobotę kaliskich kibiców. Impreza rozrosła się bowiem do rozmiarów wydarzenia, któremu organizatorzy nadali nazwę &quot;Dzień z PGNiG w Kaliszu - miejscu, gdzie narodził się szczypiorniak&quot;. W ramach sobotniego święta piłki ręcznej zaśpiewają uczestnicy &quot;Mam Talent&quot; - Olaf Bressa i The Sunday Singers, a pokazy taneczne przygotowuje grupa Inter Dance. Oprócz tego w programie znalazło się sporo konkursów dla publiczności (m.in. &quot;Rzut Siódmiaka&quot;) oraz specjalna oprawa muzyczna, która towarzyszyć będzie efektownej prezentacji drużyn seniorskich. Punktem kulminacyjnym wieczoru ma być bowiem pojedynek na szczycie II ligi pomiędzy MKS Kalisz i Spartą Oborniki. - Mamy nadzieję, że hala wypełni się choćby w połowie. Przygotowaliśmy sporo atrakcji. Planujemy rozdać ponad 150 nagród rzeczowych, w tym... gitarę dla zwycięzcy quizu z wiedzy o szczypiorniaku. Ponadto pierwszych 200 osób, które pojawią się w Kalisz Arenie, otrzyma specjalne wachlarze ze zdjęciem męskiej reprezentacji Polski oraz napisem &quot;Kocham Ręczną&quot; - zapowiadają gospodarze imprezy, na którą wstęp jest bezpłatny. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął Związek Piłki Ręcznej w Polsce oraz Prezydent Miasta Kalisza. Jednym z patronów medialnych jest portal WielkopolskiSport.PL.
 
 

 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8191&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-27 17:17:10</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Trudny początek w Oleśnicy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8162</link>
    <description> Dla szczypiornistów MKS Kalisz mecz z Pogonią Oleśnica zaczął się fatalnie. Wicelider drugoligowej tabeli w 9. minucie przegrywał już 0:5. Mimo to podopieczni Bruno Budrewicza zwyciężyli 37:35.
 
- Tradycji stało się zadość - nawiązywał do starć pomiędzy tymi drużynami w poprzednich sezonach trener kaliskiej ekipy. Kaliszanom w Oleśnicy z reguły gra się ciężko. W sezonie 2009/2010 stracili tam nawet punkt (remis 29:29), co praktycznie przekreśliło ich szanse na miejsce w ścisłej czołówce. Na początku sobotniego meczu wydawało się, że tym razem sytuacja wyglądać będzie jeszcze gorzej. - Popełnialiśmy zbyt dużo błędów w ustawieniu. Graliśmy za daleko od  siebie i gospodarze punktowali nas przede wszystkim ze środka rozegrania i z  koła. Z kolei w ataku nie mogliśmy się wstrzelić, a jeśli już się to udało, w bramce bardzo dobrze spisywał się Mikołaj Krekora - relacjonuje szkoleniowiec MKS.
 
W 9. minucie Krzysztof Greza wykorzystał rzut karny i było 5:0 dla Pogoni. Dopiero wtedy goście zabrali się za odrabianie strat. Po dwa gole zdobyli Arkadiusz Galewski i Tomasz Klara, ale remis udało się osiągnąć dopiero w 16. minucie (7:7), a pierwsze prowadzenie cztery minuty później (11:10 po trafieniu Piotra Nowickiego). Od tego momentu zespół z Kalisz powoli budował swoją przewagę. Do przerwy nie był jednak w stanie odskoczyć na więcej niż trzy-cztery bramki.
 
Po zmianie stron udało się wypracować pięciobramkową przewagę. Po raz ostatni taki dystans dzielił oba zespoły w 57. minucie (37:32). W samej końcówce oleśniczanie poderwali się jeszcze do walki. Zdobyli trzy gole z rzędu, ale na wyrównanie zabrakło im czasu. - Trudno być zadowolonym po takim meczu. Mamy dwa punkty, ale zagraliśmy słabo. Czeka nas chyba męska rozmowa - narzekał Budrewicz, który miał w Oleśnicy do dyspozycji już trzech bramkarzy (po kontuzji wrócił Grzegorz Cieślak), a szansę ligowego debiutu dał Damianowi Woźniczce. - W drugiej połowie zagrał na środku rozegrania i spisał się dobrze - opowiada trener wicelidera tabeli.Na placu pojawili się także Krystian Kaczmarek i Piotr Matuszczak, którzy w ostatnich dniach narzekali na urazy. Z ich zdrowiem jest już wszystko w porządku.
 

POGOŃ OLEŚNICA - MKS KALISZ 35:37 (17:20)


Pogoń: Mikołaj Krekora, Szmidt - Szpich 7, Rzepecki 7, Greza 7, Piwnicki 4, Maciej Krekora 3, Węcek 3, Suwiczak 2, Paryna 1, Sawicki 1, Bagiński, Trześniak.
Kary: 16 min.                                    Rzuty karne: 2/4 (Greza 2/3, Sawicki 0/1)
Czerwone kartki: Bagiński i Węcek (obaj gradacja kar)


MKS: Potocki, Cieślak, Matuszczak - Galewski 8, Ibron 5, Klara 4, Krupa 3, Nowicki 3, Kobusiński 3, Kaczmarek 3, Staniek 2, Stefański 2, Woźniczka 2, Krygowski 1, Szefner 1.
Kary: 10 min.                                    Rzuty karne: 4/5 (Galewski 2/3, Krupa 1/1, Krygowski 1/1)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8162&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-22 12:01:27</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sędziowie lubili wyrzucać</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8158</link>
    <description>Aż 19 razy sędziowie z Głogowa wykluczali zawodników AZS Zielona Góra lub MKS Poznań w ligowym meczu tych drużyn. MKS wygrał 34:31, a sukces zapewnił sobie kilka minut przed końcem.

 
Dzięki zwycięstwu MKS utrzymał trzecie miejsce w tabeli. W Zielonej Górze osłabieni poznaniacy (nie grali m.in. Mariusz Peda, Miłosz Smoliński, Bartosz Przedpełski oraz Damian Komisarek) o wygraną musieli walczyć do samego końca. Jeszcze na siedem minut przed syreną wygrywali tylko 28:27, wtedy jednak trafienia braci Michała i Jakuba Kasperczaków pozwoliły gościom odskoczyć na trzy bramki. Gospodarze nie zdołali już nawiązać kontaktu z rywalami.
 
MKS zagrał dwie różne połowy, choć może nie były one tak radykalnie odmienne jak w meczu Polska - Szwecja w Belgradzie. Przed przerwą poznaniacy zawodzili w obronie, stracili aż 20 bramek. Zielonogórzanie dominowali od początku, po kwadransie mieli już cztery trafienia przewagi (11:7), a w 27. minucie - nawet pięć (19:14). Większość bramek dla gości zdobył duet Jakub Kasperczak - Rafał Niedzielski, pozostali gracze mieli problemy z dostosowaniem się do formy tej dwójki.
 
Sytuacja zmieniła się dopiero w drugiej połowie, choć do 42. minuty AZS utrzymywał dwu-trzybramkowe prowadzenie. Od stanu 25:22 warunki zaczęli dyktować jednak poznaniacy. Pięć bramek z rzędu pozwoliło im objąć prowadzenie, którego nie oddali już do samego końca. Na dodatek w ostatnich minutach gospodarze zmarnowali dwa rzuty karne, choć siedem pierwszych prób z siedmiu metrów zamienili na siedem goli.
 
AZS UZ ZIELONA GÓRA - MKS POZNAŃ 31:34 (20:17)
 
AZS: Długosz, Wołk - Wittke 9 (7/8), Jakób 6, Kociszewski 4, Skrzypek 4, Gałach 3, Nogajewski 2, Książkiewicz 1, Karp 1 (1/2), Kłosowski 1, Ratajczak 0, Góral 0.
Kary - 18 minut. Rzuty karne - 8/10.
 
MKS: Kopczyński, Zarzycki - J. Kasperczak 10, Niedzielski 9 (3/3), M. Kasperczak 7, Lubiewski 4, Leder 3, Cegła 1, Dubisz 0, Perri 0, Pochopień 0, Nawrocki 0.
Kary - 20 minut. Rzuty karne - 3/3.
Czerwona kartka: Maciej Dubisz (57. minuta, trzy kary)
 
Sędziowali: Habierski i Skrobak (Głogów).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8158&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-21 23:44:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Miedziowy spacerek</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8157</link>
    <description>Bez najmniejszych problemów szczypiorniści Sparty Oborniki rozgromili rezerwy Zagłębia Lubin. Gospodarze wygrali aż 40:17.

 
Wygrana Sparty była łatwa do przewidzenia, ale rozmiary zwycięstwa budzą podziw. Tak w pierwszej, jak i w drugiej połowie zespół trenera Michała Pietrzaka zdobył po dziewięć bramek z rzędu. Najpierw od stanu 13:8 w 22. minucie doprowadził do 22:8, po przerwie zaś z 29:15 w 48. minucie zrobiło się 38:15 w 59. minucie. Oborniczanie mogli więc poprawiać swoje statystyki strzeleckie, a królem polowania został Artur Pachulicz, który walczy o miano najlepszego snajpera w grupie pierwszej drugiej ligi. W sobotę zdobył dziewięć bramek.
 
SPARTA OBORNIKI - ZAGŁĘBIE II LUBIN 40:17 (22:8)
 
Sparta: Gebler, Wtorek - Pachulicz 9 (3/3), Kwiatkowski 7, Kłak 6, Maciej Włudarczak 6, Jankiewicz 4, Nowacki 3, Witaszak 2, Cieśla 2, Mikołajczak 1, Piaścik 0.
Kary - 6 minut. Rzuty karne - 3/3.
 
Zagłębie: Kawa - Siekaniec 7 (4/4), Klin 4, Kulesza 2, Motylewski 1, Kosmala 1, Kaszuba 1, Jurczyk 1, Rogosz 0, Bobrek 0, Kowalczyk 0.
Kary - 8 minut. Rzuty karne - 4/4.
 
Sędziowali: Arkadiusz Kaniecki i Michał Orzech (Brodnica) </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8157&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-21 23:56:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spuchnięte kolano Kaczmarka</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8117</link>
    <description>Krystian Kaczmarek doznał kontuzji w sparingu MKS Kalisz z AZS Łódź. W minioną sobotę obie ekipy spotkały się dwukrotnie i za każdym razem górą byli kaliszanie, którzy wygrali 36:29 i 32:31.
 
Rozgrywający MKS opuścił parkiet w meczu popołudniowym. Dziś ma przejść dokładne badania. - Na pierwszy rzut oka wygląda na to, że kolano, które jest opuchnięte, nie zostało uszkodzone - mówi kierownik kaliskiej siódemki Andrzej Spychała. Pod znakiem zapytania stanął jednak występ Kaczmarka w otwierającym rundę rewanżową spotkaniu z Pogonią Oleśnica, które odbędzie się już w najbliższy weekend. - Będzie w pogotowiu, choć na siłę nie będziemy ryzykować jego zdrowia - zapewnia Spychała. Bardziej prawdopodobne jest, że 22-latek wyleczy się już na ważne spotkanie ze Spartą Oborniki (28 stycznia).
 
W rozegranych w minioną sobotę meczach z wiceliderem grupy mazowieckiej II ligi trener Bruno Budrewicz znów miał okazję do przeglądu kadr. Po raz kolejny dał pograć rezerwowym i sprawdzał kilka wariantów taktycznych (m.in. z Arkadiuszem Galewskim na skrzydle, czy Damianem Woźniczką na środku rozegrania). - Jestem zadowolony z tego, co zobaczyłem zwłaszcza w pierwszym meczu i pierwszej połowie drugiego starcia. Ostatnie trzydzieści minut było nieco słabsze, ale tu prawdopodobnie dało znać o sobie zmęczenie - oceniał kaliski szkoleniowiec.
 
W obu spotkaniach nie wystąpił narzekający na drobny uraz Piotr Matuszczak. Zabrakło również młodego Grzegorza Salamona, a w sparingu przedpołudniowym ze względu na obowiązki na uczelni nie mógł zagrać Łukasz Kobusińki. W pojedynku, który rozpoczął się o 15.00 doświadczony rozgrywający już na parkiecie się pojawił i został najskuteczniejszym graczem MKS (7 goli). Szansę otrzymał też Michał Krygowski, który przez jakiś czas nie uczestniczył w treningach. Leworęczny skrzydłowy w ubiegłym tygodniu wrócił do zajęć, a w sobotę zdobył w sumie 5 bramek. - Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, czy Michał zostanie w naszym zespole. Jeśli ma tak podchodzić do obowiązków, jak w pierwszej rundzie, to chyba z niego zrezygnujemy. Uważam, że do spółki z Łukaszem Siegiem (zawieszony za niesportowy tryb życia - przyp. red.) są głównymi winowajcami naszych słabszych wyników w ostatnich tygodniach - mówi Budrewicz.
 
 
I mecz: MKS Kalisz - AZS UŁ PŁ ChKS Łódź 36:29 (17:15)

MKS: Potocki, Cieślak - Galewski 6, Staniek 6, Ibron 5, Kaczmarek 5, Stefański 4, Krupa 3, Nowicki 3, Szefner 2, Klara 1, Woźniczka 1, Hoffmann, Krygowski. 


II mecz: MKS Kalisz - AZS UŁ PŁ ChKS Łódź 32:31 (19:12)
 
MKS: Potocki, Cieślak - Kobusiński 7, Galewski 5, Krygowski 5, Krupa 3, Stefański 3, Szefner 3, Kaczmarek 2, Nowicki 2, Ibron 1, Staniek 1, Hoffmann, Klara, Woźniczka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8117&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-16 12:01:30</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sparta ponownie lepsza</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8069</link>
    <description>Podobnie jak w meczu ligowym, Sparta Oborniki znów okazała się lepsza od MKS Poznań. Tym razem pokonała go 32:30 w meczu sparingowym.

 
Obie drużyny przygotowują się do drugiej rundy, którą drugoligowcy rozpoczną za półtora tygodnia. Mecz składał się z tercji, każda z nich trwała 20 minut. Dwie wygrali poznaniacy, ale o końcowym sukcesie Sparty przesądziła wysoko wygrana druga część meczu. W MKS nie zagrali: Jakub Kasperczak, Rafał Niedzielski, Mariusz Peda i Damian Komisarek, który skręcił nadgarstek lewej, czyli rzucającej ręki. Nie wiadomo, czy zdoła wykurować się na pierwszy mecz w Zielonej Górze.
Najwięcej bramek dla Sparty zdobyli: Maciej Włudarczak 6, Artur Pachulicz 5 oraz Błażej Kwiatkowski i Bartosz Jankiewicz - po 4; dla MKS: Michał Kasperczak 7, Jakub Pochopień 6, Maciej Cegła 5.
 
Rewanż w piątek w Poznaniu.
 
SPARTA OBORNIKI - MKS POZNAŃ 32:30 (9:12, 25:19)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=31&amp;idn=8069&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-10 23:05:41</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-reczna,31,II-liga-mezczyzn,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
